Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Chris Claremont, Frank Miller
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #4: Wolverine›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #4: Wolverine
Tytuł oryginalnyWolverine
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2013
RysunkiFrank Miller
PrzekładJacek Drewnowski
KolorGlynis Wein, Chris Dickey
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788377397534
Gatunekprzygodowy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Nie ma lepszego niż Wolverine
[Chris Claremont, Frank Miller „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #4: Wolverine” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„W tym, co robię, nie ma ode mnie lepszego. Ale to, w czym jestem najlepszy, nie jest zbyt przyjemne” – to słowa Wolverine’a rozpoczynające czwarty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, zawierający komiks, który śmiało można nazwać kultowym.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nie ma lepszego niż Wolverine
[Chris Claremont, Frank Miller „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #4: Wolverine” - recenzja]

„W tym, co robię, nie ma ode mnie lepszego. Ale to, w czym jestem najlepszy, nie jest zbyt przyjemne” – to słowa Wolverine’a rozpoczynające czwarty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, zawierający komiks, który śmiało można nazwać kultowym.

Chris Claremont, Frank Miller
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #4: Wolverine›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #4: Wolverine
Tytuł oryginalnyWolverine
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2013
RysunkiFrank Miller
PrzekładJacek Drewnowski
KolorGlynis Wein, Chris Dickey
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788377397534
Gatunekprzygodowy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Cena WKKM się ustabilizowała, ale niestety po premierowych przygodach Iron Mana wydawnictwo powróciło do publikowania opowieści znanych polskiemu czytelnikowi. Oczywiście niestety dla tych, którzy zbierają komiksy od dawna i mają na półce egzemplarz „Wolverine’a” z 2004 roku firmowany przez Egmont. Chociaż może i ci nie będą stratni, będzie to bowiem okazja, by przypomnieć sobie dzieło autorstwa Chrisa Claremonta i Franka Millera, bo warto.
Zatem, co w nim takiego niezwykłego? Przede wszystkim pierwszoplanowa postać – sam Wolverine, który śmiało może startować do miana najpopularniejszego mutanta Marvela. Za sukcesem tej postaci stoi jej wielowymiarowość, dualizm charakteru, bezustanna wewnętrzna walka człowieka i dzikiej bestii. Claremont świetnie wyczuł ten potencjał i doskonale wykorzystał go w omawianej miniserii. Mamy tu zatem zarówno zakochanego w Mariko Logana, któremu nie dane jest zakosztować szczęśliwej miłości, i jednocześnie okrutnego Rosomaka, który bez mrugnięcia okiem szatkuje kolejnych przeciwników. Pikanterii całości dodaje sceneria, w której rozgrywa się opowieść, czyli niby współczesna, ale jednak baśniowa Japonia, która wciąż hołduje tradycji samurajów, a konflikty załatwia się w postaci honorowych pojedynków na śmierć i życie.
Oczywiście można się czepiać, że Wolverine pozuje na niezniszczalny czołg rozjeżdżający hordy rzekomo najlepszych samurajów świata, których zrzesza Dłoń, ale przecież nie o tym jest ta historia. To opowieść o miłości, która, niczym w klasycznym dramacie, nie może się zrealizować, tyle że osadzona w świecie superbohaterów, gdzie przeciwników, zamiast w pojedynku na szpady, rozszarpuje się szponami wysuwającymi się z dłoni.
Jednak „Wolverine” nie byłby tym samym komiksem, gdyby nie kreska Franka Millera. Co prawda niektórym dziś może się wydać nieco archaiczna, zwłaszcza jeśli porówna się ją z jego późniejszymi pracami, jak „300”, „Sin City” czy „Powrót Mrocznego Rycerza”, ale wciąż potrafi zauroczyć. Tym bardziej że Miller świetnie czuje postać Logana. Wystarczy spojrzeć na okładki poszczególnych zeszytów, przecież to kwintesencja jego image’u.
Krótko mówiąc, „Wolverine” to kolejna pozycja, która powinna się obowiązkowo znaleźć w zbiorach każdego szanującego się fana komiksu. I nie tylko tego lubującego się w opowieściach o facetach w trykotach, ale po prostu takiego, który lubi dobre historie. Ta do takich bezdyskusyjnie należy.
koniec
6 listopada 2013

Komentarze

06 XI 2013   11:22:57

90%? Dla mnie jak na razie najgorszy tom w kolekcji, z trudem doczytałem do końca.

13 V 2018   12:04:18

https://acertainbooster.blogspot.com/2018/05/acb-19-wolverine.html

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Rodzina jest najważniejsza
Paweł Ciołkiewicz

21 X 2019

Choć zakończenie piątego tomu przyniosło prawdziwe trzęsienie ziemi, to w tomie szóstym akcja nie zwalania, a napięcie nadal rośnie. Zdarzenia w odciętym od świata Wausau stają się coraz bardziej dramatyczne, a rodzina Cypressów musi przetrwać naprawdę trudne chwile.

więcej »

Deadpool w pięciu smakach
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 X 2019

Nie wiem o co chodzi, ale kiedy czytam archiwalne zeszyty o Deadpoolu, zebrane i wydawane przez Egmont w serii „Deadpool Classic” – w tym wypadku chodzi o tom 7 – są one o kilka klas lepsze, od tego, co serwowane jest współcześnie.

więcej »

Japońskie przygody
Paweł Ciołkiewicz

18 X 2019

„9 godzin” to surrealistyczna podróż po Japonii, a dokładniej mówiąc po pewnej, bardzo specyficznej wizji tego kraju. Wizji zrodzonej w głowie autora zafascynowanego japońską kulturą – szczególnie mangą i wszystkim co z nią związane.

więcej »

Polecamy

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

Niekoniecznie jasno pisane:

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

O dwóch takich, co walczyli z Gotham
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Wolverine na rozstajach
— Piotr Niemkiewicz

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Religijny fanatyk z Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Zwiastun rewolucji
— Marcin Knyszyński

Leonidas i Kubuś Puchatek czyli władcy wyobraźni
— Marcin Osuch

Miasto nie do końca warte grzechu
— Konrad Wągrowski

Rysownicy do ołówków!
— Piotr Czerkawski

Gdy zalewa nas żółć
— Jakub Gałka

„Miłość drogę zna…”
— Sebastian Chosiński

300 sukinsynów
— Tomasz Kontny

Nie graj tego więcej, Bob
— Michał R. Wiśniewski

Krótko o komiksach: Styczeń-luty 2005
— Sebastian Chosiński, Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Deadpool w pięciu smakach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ms Marvel i trójkąt miłosny nastolatków w kosmosie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Zajada daktyla i buja w obłokach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan i latające miecze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan Krool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Odraza i komizm, czyli 10 razy Sid Haig
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan jeszcze nie król
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.