Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #2: Tom Texas / Rycerze prerii›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #2: Tom Texas / Rycerze prerii
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2013
RysunkiJerzy Wróblewski
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN978-83-61596-34-9
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zachód dziki, ale i zabawny
[Jerzy Wróblewski „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #2: Tom Texas / Rycerze prerii” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W drugim tomie „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” wydawnictwo Ongrys zaprezentowało kolejne opowieści rysunkowe znanego polskiego komiksiarza. Tym razem są to dwa humorystyczne westerny („Tom Texas” oraz „Rycerze prerii”), które pierwotnie pojawiły się na łamach bydgoskiego „Dziennika Wieczornego” w połowie lat 60. ubiegłego wieku.

Sebastian Chosiński

Zachód dziki, ale i zabawny
[Jerzy Wróblewski „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #2: Tom Texas / Rycerze prerii” - recenzja]

W drugim tomie „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” wydawnictwo Ongrys zaprezentowało kolejne opowieści rysunkowe znanego polskiego komiksiarza. Tym razem są to dwa humorystyczne westerny („Tom Texas” oraz „Rycerze prerii”), które pierwotnie pojawiły się na łamach bydgoskiego „Dziennika Wieczornego” w połowie lat 60. ubiegłego wieku.

Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #2: Tom Texas / Rycerze prerii›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #2: Tom Texas / Rycerze prerii
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2013
RysunkiJerzy Wróblewski
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN978-83-61596-34-9
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pierwszy albumik cyklu „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” zawierał – chronologicznie – komediową opowieść science fiction „Nie z tej ziemi” (1965) oraz sensacyjnego „Jamesa Harta” (1971); w drugim natomiast zaprezentowano to, co – jako twórca komiksu prasowego – rysownik z Bydgoszczy upodobał sobie najbardziej, czyli pełne humoru historie rodem z Dzikiego Zachodu. Króciutki „Tom Texas” ukazywał się na łamach „Dziennika Wieczornego” przez miesiąc, od początku do końca kwietnia 1961 roku, czyli w trzecim roku współpracy Wróblewskiego z bydgoską popołudniówką, gdy autor miał zaledwie dwadzieścia lat. Trudno od tak młodego twórcy oczekiwać arcydzieła, tym bardziej gdy to, co rysuje, ukazuje się w gazecie niejako z marszu, z dnia na dzień, na dodatek w postaci pasków, składających się z trzech, względnie czterech (nie więcej) rysunków. Pomijając wynikające z tego zasadnicze ograniczenia (chociażby konieczność zamknięcia konkretnego wątku w tak krótkiej formie), trzeba przyznać, że pan Jerzy poradził sobie nadspodziewanie dobrze.
Tom Texas – główny bohater opowieści – to niewielki wzrostem kowboj samotnie, nie licząc oczywiście towarzyszącego mu wiernego konia Slima, przemierzający prerię. Natura poskąpiła mu wprawdzie krzepy fizycznej i rozmiarów, ale wynagrodziła te braki innymi talentami: Tom doskonale jeździ wierzchem (potrafi poradzić sobie nawet z najdzikszymi mustangami), nie brakuje mu też odwagi i sprytu. Dzięki temu nie tylko udaje mu się rozprawić z bandą bezwzględnego Czarnego Jamesa, ale też doprowadzić do zawarcia pokoju pomiędzy mieszkańcami fortu a nękającymi ich niemal bez przerwy Indianami. Historyjka ta spełniała jeszcze jedną, poza rozrywkową, istotną funkcję – wychowawczą. Tom Texas był bowiem idealnym wzorem do naśladowania, stawał po stronie prawa i sprawiedliwości (sic!), nie wahając się narażać przy tym zdrowia czy życia. Jakby tego było mało, w przeciwieństwie do wielu „dorosłych” bohaterów Dzikiego Zachodu, nie żłopał litrami whisky, lecz zaproszony do baru przez szeryfa, poprosił o… lemoniadę. Podkreślmy to: w 1961 roku, a więc trzy lata przed powstaniem kultowego „knedliczkowego westernu” Oldřicha Lipský’ego „Lemoniadowy Joe”!
Opublikowani cztery lata później „Rycerze prerii”, mimo że także są, podobnie jak „Tom Texas”, westernem, mają zupełnie inną formę – to w zasadzie rozbudowana nowelka drogi zilustrowana rysunkami (bez zwyczajowych „dymków”). „Rozbudowana”, ponieważ doczekała się aż pięćdziesięciu odcinków, drukowanych od 29 kwietnia do 13 lipca 1965 roku (co oznacza, że już następnego dnia „Dziennik Bydgoski” rozpoczął prezentację kolejnego komiksu Wróblewskiego – „Nie z tej ziemi”). „Rycerze prerii” mają trzech bohaterów – można ich chyba nawet określić mianem tytułowych – to Pete Gleam (sądząc z wyglądu, należy go potraktować jako „przodka” Binio Billa), Tex Formidable (który właśnie dzięki Pete’owi zszedł z drogi zła) oraz konusowaty Jim Plain. Jim dołączył do radosnej kompanii jako ostatni, ale i tak zdążył wziąć udział w wielu przygodach. Fabuła tej opowieści nie jest zbyt skomplikowana i opiera się na prostym, ale będącym typowym „samograjem”, założeniu: trzej przyjaciele podróżują od miasteczka do miasteczka, przeżywając po drodze przeróżne – niekiedy zabawne, innym znów razem mrożące krew w żyłach – perypetie. Między innymi pomagają poszukiwaczowi złota oszukanemu przez dwóch cwaniaczków, przychodzą w sukurs staremu Harry’emu Scoldowi i jego synom notorycznie okradanym przez bandę Billa Blacka, a nawet udaremniają Jessemu Jamesowi napad na pociąg. Słowem: standard westernu przygodowego.
Ogląda się „Rycerzy prerii” z niekłamaną przyjemnością – mimo wciąż bardzo młodego wieku, Wróblewski był już wówczas, co do tego nie można mieć wątpliwości, w pełni ukształtowanym rysownikiem komiksowym – nieco mniej radości sprawia jednak lektura towarzyszącego ilustracjom tekstu. Cóż, jako prozaik pan Jerzy kariery nigdy by nie zrobił. I niczego nie zmienia tu fakt, że była to z założenia historyjka tworzona z myślą o młodszych czytelnikach gazety. Styl jest prosty, miejscami wręcz grafomański; trafiają się także nieporadności i błędy językowe. W sumie szkoda, że tych najbardziej rzucających się w oczy nie usunięto, przygotowując wydanie albumowe „Rycerzy…”. Gdyby przy okazji poprawiono jeszcze literówki i potknięcia interpunkcyjne (całkiem liczne) – ocena wydawnictwa na pewno byłaby wyższa.
koniec
25 listopada 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Szczęście kruche jak porcelana, czyli dziwna niechęć do rysowania nóg
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 V 2020

Tajemniczy wynalazca, potrafiący tworzyć ożywione istoty z porcelany, przygarnia małoletnią złodziejkę. Co może pójść nie tak? Albo raczej: który z co najmniej trzech przewidywalnych tragicznych scenariuszy się ziści?

więcej »

Za Troy!
Paweł Ciołkiewicz

24 V 2020

Można było się tego spodziewać – drugi tom wydania zbiorczego „Odysei Lanfeusta” znów przynosi solidną porcję zwariowanych przygód okraszonych dosadnym i dwuznacznym humorem. Dla miłośników fantasy to nadal lektura obowiązkowa. Niezobowiązująca i bezpretensjonalna rozrywka na najwyższym poziomie.

więcej »

Pilot śmigłowca: Pożegnanie z Rosińskim
Marcin Osuch

24 V 2020

Rok 1976 był przełomowy w karierze Grzegorza Rosińskiego. Wystartował magazyn „Relax”, gdzie rysownikowi zaproponowano stanowisko kierownika artystycznego. Do tego doszły kontakty z wydawcami belgijskimi i perspektywa kariery na rynku frankofońskim. To oznaczało rezygnację z niektórych zobowiązań w Polsce, między innymi z „Pilota śmigłowca”.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

W otchłani jazzu
— Sebastian Chosiński

W kraju zbożem i mlekiem płynącym
— Sebastian Chosiński

Strach z przeszłości
— Sebastian Chosiński

Od Cole’a Portera po Davida Bowiego
— Sebastian Chosiński

Bohaterowie z przypadku, zbrodniarze z wyboru
— Sebastian Chosiński

Wiele hałasu o nic, nic, nic
— Sebastian Chosiński

Ostatni ziemski twardziel (prawdopodobnie)
— Sebastian Chosiński

Miasto w rozkwicie. Ceną jest życie…
— Sebastian Chosiński

Sztuczna inteligencja po przejściach
— Sebastian Chosiński

Jak nie ulżyć w Cierpieniu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.