Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jerzy Wróblewski
‹Binio Bill i Szalony Heronimo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBinio Bill i Szalony Heronimo
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2009
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca BB Team
CyklBinio Bill
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Przeczytaj to jeszcze raz: Wódz Apaczów kontra szeryf Rio Klawo
[Jerzy Wróblewski „Binio Bill i Szalony Heronimo” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydane w 2013 roku dwa albumy z cyklu „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” przypomniały nam o innym, trochę już zapomnianym dziele tego autora – opublikowanej po raz pierwszy przed czterema laty ostatniej odsłonie przygód dzielnego kowboja Binio Billa, który musiał mierzyć się w niej z podstępnym wodzem Apaczów, Szalonym Heronimo.

Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Wódz Apaczów kontra szeryf Rio Klawo
[Jerzy Wróblewski „Binio Bill i Szalony Heronimo” - recenzja]

Wydane w 2013 roku dwa albumy z cyklu „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” przypomniały nam o innym, trochę już zapomnianym dziele tego autora – opublikowanej po raz pierwszy przed czterema laty ostatniej odsłonie przygód dzielnego kowboja Binio Billa, który musiał mierzyć się w niej z podstępnym wodzem Apaczów, Szalonym Heronimo.

Jerzy Wróblewski
‹Binio Bill i Szalony Heronimo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBinio Bill i Szalony Heronimo
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2009
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca BB Team
CyklBinio Bill
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Ciekawa jest historia Binio Billa, którą w posłowiu do komiksu przedstawia Maciej Jasiński. Otóż pierwsza część przygód kowboja rodem z Polski powstała już w połowie lat 70. ubiegłego wieku, kiedy to Jerzy Wróblewski zajmował się przede wszystkim rysowaniem kolejnych zeszytów z cyklu o kapitanie Żbiku. „Żbika” publikowało wydawnictwo Sport i Turystyka i to właśnie jemu twórca rodem z Inowrocławia zaproponował druk „Rio Klawo”. Otrzymał jednak odpowiedź odmowną motywowaną… brakiem papieru. W 1977 roku z kolei rysownik nawiązał stałą współpracę z Magazynem Opowieści Rysunkowych „Relax” (zadebiutował w numerze czwartym” krótką, czterostronicową historyjką zatytułowaną „Tajemnica głębin”); nie powinno więc dziwić, że kolejną propozycję złożył tej redakcji. I ponownie się nie udało; pod wpływem nacisków ideologicznych pismo musiało położyć większy nacisk na edukowanie polityczne młodzieży, a western komediowy ewidentnie nie wpisywał się w nową linię. W efekcie „Binio Bill” trafił do szuflady, z której Wróblewski wyciągnął go trzy lata później.
Dobiegała już wówczas końca współpraca Jerzego Wróblewskiego z „Relaksem”, który to magazyn powoli przechodził do historii. Nic więc nie stało na przeszkodzie, aby szukać nowego miejsca publikacji. Zaoferował więc „Rio Klawo” gazecie harcerskiej „Świat Młodych”, która przyjęła tę propozycję – to stwierdzenie nie będzie chyba dużą przesadą – z pocałowaniem ręki. Czegoś takiego było im potrzeba – historyjki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Na dodatek świetnie narysowanej i z bohaterem, który choć żył na Dzikim Zachodzie, zdecydowanie mógł posłużyć za pozytywny wzór osobowościowy dla dzieci i młodzieży z kraju socjalistycznego. Pierwszy komiks serii wydrukowano jeszcze w 1980 roku; następne pojawiały się sukcesywnie przez kolejnych sześć lat (a były to: „Na szlaku bezprawia”, „100 karabinów”, „Binio Bill kontra trojaczki Benneta”, „Binio Bill kręci western i… w kosmos”, „Ciocia Patty” oraz „Śladami Kida Walkera”). Były to krótkie opowieści, liczące najczęściej nie więcej niż kilkanaście plansz. Dopiero „Skarb Pajutów”, który ujrzał światło dzienne w 1990 roku nakładem Krajowej Agencji Wydawniczej, zyskał objętość normalnego albumu.
Rok później miał się ukazać „Binio Bill… i Szalony Heronimo” i pewnie tak by się stało, gdyby nie przedwczesna śmierć autora. Prawdopodobnie dlatego, że Wróblewski nie zdążył wysłać ukończonych już plansz do wydawnictwa, zrodziło się kolportowane pocztą pantoflową przekonanie, że komiksu tego nigdy nie ukończył. Co było nieprawdą. Historię tę odnaleziono po latach w archiwach artysty i zdecydowano się ją wydać. Droga do publikacji była jednak długa: najpierw trzeba było poddać rysunki obróbce komputerowej, następnie poprawić nieścisłości językowe i inne wpadki scenariuszowe. No i stworzyć BB Team, które album opublikowało. Wróblewski komiksowym westernem interesował się od dawna, czego dowodzą historyjki tworzone przez niego już w latach 60. dla bydgoskiego „Dziennika Wieczornego”; niedawno dwie z nich przypomniano w drugim tomie „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego”; były to „Tom Texas” (1961) i „Rycerze prerii” (1965). W formie bonusu dodano doń jeszcze „Huczące colty” (1968), pierwotnie stworzone dla czasopisma młodzieżowego „Dookoła Świata”. Pierwocin Binio Billa możemy doszukiwać się zwłaszcza w „Rycerzach prerii”; to tam bowiem pojawia się niejaki Pete Gleam, który nie tylko fizycznie, ale również pod względem manier i stosunku do „wody ognistej” przypomina szeryfa Rio Klawo.
O czym traktuje „Szalony Heronimo”? To prosta, typowa dla całej serii opowiastka – trochę western drogi, w którym Binio podróżuje przez prerię, przeżywając masę przygód. Co jednak skłania go do porzucenia spokojnych pieleszy Rio Klawo? Jak to często bywa – piękna kobieta, panna Katherine Gorsky z Nowego Jorku, która wyruszyła na południe, aby odszukać swego zaginionego ojca, znanego wśród poszukiwaczy złota jako John Mountain. Z notatek Binio Billa wynika, że gościł on w mieście, ale tylko przez parę dni, po czym udał się na podbój Kalifornii. Katherine jest tą wiadomością zrozpaczona, wszak Kalifornia to ogromny stan, można w nim zniknąć jak szpilka w stogu siana. Widząc smutek na obliczu pięknej brunetki, szarmancki szeryf postanawia jej pomóc. Ale wtedy dociera do Rio Klawo kolejna wieść hiobowa – wódz Apaczów Szalony Heronimo uciekł z rezerwatu, zebrał wojowników indiańskich i uderzył na Fort Plight. Binio Bill nie może oczywiście przyglądać się temu bezczynnie i rusza z odsieczą. Od tego momentu co rusz wpada jak nie na zbuntowanych Indian, to na podstępne „blade twarze”; raz jest na wozie, a raz pod wozem. Ale do tego wszyscy, którzy kiedykolwiek czytali choćby jedną z odsłon przygód dzielnego szeryfa, są przyzwyczajeni.
Graficznie „Szalony Heromino” prezentuje się nieźle, choć kolory na kredowym papierze sprawiłyby zapewne, że album robiłby jeszcze większe wrażenie (wszak „Skarb Pajutów” opublikowano przed ponad dwudziestu laty w kolorze). Lecz i tak nie ma co narzekać. W posługiwaniu się kreską komediową przez długie lata Wróblewski osiągnął prawdziwe mistrzostwo i taki też jest ostatni Binio Bill – rysowany na dużym luzie (co wcale nie oznacza niefrasobliwości), z pełną świadomością i bardzo filmowym sposobem kadrowania. Gdyby ktoś zechciał przenieść tę opowieść na ekran jako animację, miałby praktycznie gotowe storyboardy. Scenariusz powiela natomiast schematy wcześniejszych opowieści o szeryfie z Rio Klawo i przy okazji setek innych westernów, w których przeważnie dobrymi są „biali” (chociaż nie wszyscy), złymi zaś „czerwoni”. Heronimo jako „czarny charakter” sprawdza się świetnie – jest odpowiednio paskudny (również z wyglądu) i ma wyjątkowo złe zamiary. Na jego tle Binio Bill może zabłysnąć po raz kolejny – odwagą, niezłomnością charakteru i nade wszystko sprytem.
koniec
25 grudnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Szczęście kruche jak porcelana, czyli dziwna niechęć do rysowania nóg
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 V 2020

Tajemniczy wynalazca, potrafiący tworzyć ożywione istoty z porcelany, przygarnia małoletnią złodziejkę. Co może pójść nie tak? Albo raczej: który z co najmniej trzech przewidywalnych tragicznych scenariuszy się ziści?

więcej »

Za Troy!
Paweł Ciołkiewicz

24 V 2020

Można było się tego spodziewać – drugi tom wydania zbiorczego „Odysei Lanfeusta” znów przynosi solidną porcję zwariowanych przygód okraszonych dosadnym i dwuznacznym humorem. Dla miłośników fantasy to nadal lektura obowiązkowa. Niezobowiązująca i bezpretensjonalna rozrywka na najwyższym poziomie.

więcej »

Pilot śmigłowca: Pożegnanie z Rosińskim
Marcin Osuch

24 V 2020

Rok 1976 był przełomowy w karierze Grzegorza Rosińskiego. Wystartował magazyn „Relax”, gdzie rysownikowi zaproponowano stanowisko kierownika artystycznego. Do tego doszły kontakty z wydawcami belgijskimi i perspektywa kariery na rynku frankofońskim. To oznaczało rezygnację z niektórych zobowiązań w Polsce, między innymi z „Pilota śmigłowca”.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Kowboj-Polak kontra Indianin-pijak
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Próżniacze kawalerskie życie na angielskiej wsi
— Wojciech Gołąbowski

Upadek Ikara
— Miłosz Cybowski

„Legalnie” nadal brzmi świetnie!
— Joanna Kapica-Curzytek

A Śląsk wciąż nieznany…
— Wojciech Gołąbowski

Panienka Hale i strajki robotnicze
— Anna Nieznaj

Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.