Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Hermann Huppen
‹Wieże Bois-Maury #5: Alda›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWieże Bois-Maury #5: Alda
Scenariusz
Data wydania10 lutego 2014
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklWieże Bois-Maury
ISBN978-83-936849-9-1
Cena38,00
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Historia w obrazkach: Miłość złe humory ma
[Hermann Huppen „Wieże Bois-Maury #5: Alda” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po czwartej, nieco słabszej, odsłonie „Wież Bois-Maury” Hermanna Huppena, w połowie lutego ukazał się w Polsce tom piąty tego kultowego komiksu. Z czego należy cieszyć się podwójnie. Że jest! I że autor osiągnął w nim ponownie bardzo wysoki poziom! Choć „Alda” – tytuł odnosi się do kolejnego bohatera, a raczej bohaterki, serii – to opowieść niezwykle mroczna i dołująca.

Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Miłość złe humory ma
[Hermann Huppen „Wieże Bois-Maury #5: Alda” - recenzja]

Po czwartej, nieco słabszej, odsłonie „Wież Bois-Maury” Hermanna Huppena, w połowie lutego ukazał się w Polsce tom piąty tego kultowego komiksu. Z czego należy cieszyć się podwójnie. Że jest! I że autor osiągnął w nim ponownie bardzo wysoki poziom! Choć „Alda” – tytuł odnosi się do kolejnego bohatera, a raczej bohaterki, serii – to opowieść niezwykle mroczna i dołująca.

Hermann Huppen
‹Wieże Bois-Maury #5: Alda›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWieże Bois-Maury #5: Alda
Scenariusz
Data wydania10 lutego 2014
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklWieże Bois-Maury
ISBN978-83-936849-9-1
Cena38,00
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Fabuła piątej odsłony słynnego cyklu Hermanna Huppena nawiązuje bezpośrednio nie do poprzedniego, ale jeszcze wcześniejszego tomu opowieści, czyli trzeciego w kolejności „Germaina”. Biorąc pod uwagę punkt wyjścia „Aldy”, można zaryzykować stwierdzenie, że od wydarzeń przedstawionych we wzmiankowanym powyżej albumie musiało minąć co najmniej kilka miesięcy, jeśli nie kilka lat. Tytułowa bohaterka, z którą rozstaliśmy się w dość dramatycznych okolicznościach, zdołała bowiem ułożyć sobie życie. Los jakimś cudem postanowił się do niej uśmiechnąć. Teraz jest właścicielką zajazdu, który nie tylko wydźwignęła z ruiny, ale też uczyniła miejscem bardzo przyjaznym dla podróżnych i wędrowców. Mogą oni skorzystać w nim zarówno z jadła i popitki, jak i wdzięków pięknych kobiet, co zresztą nie bardzo podoba się okolicznym mnichom. Ale nie powinno nas to dziwić; pamiętamy przecież, że jasnowłosa piękność do szczególnie pruderyjnych pań się nie zaliczała.
Choć prowadzi już zupełnie inne życie, Alda nie może zapomnieć o Germainie; wciąż gnębią ją wyrzuty sumienia i świadomość, że w pamięci mężczyzny może już po wsze czasy pozostać zapisana jako zdrajczyni. Co jakiś czas wraz z gośćmi przybywającymi do zajazdu z okolic Tours docierają do niej wieści, mówiące o przywódcy bandy nikczemników, który sieje przerażenie, grabiąc i mordując. Słyszy też o rycerzach, przygotowujących się do wielkiego polowania na złoczyńców. Wszystko wskazuje na to, że bezkarność Germaina powoli zbliża się do końca. W tym samym czasie błędny rycerz Aymar de Bois-Maury i jego wierny giermek Oliwier, po powrocie z pielgrzymki do Santiago de Compostela (którą Huppen przedstawił w „Reinhardcie”), przemierzają ziemie należące do pana Yvona de Portela. Aymar przed laty bywał tu wielokrotnie, biorąc udział w organizowanych przez niego turniejach, dlatego tak bardzo dziwi go panująca wszędzie cisza i pustka. Gdyby nie rozkwitająca dokoła zieleń, można by pomyśleć, że trafili do piekła.
Prawda okazuje się jednak wcale nie tak odległa. Kiedy wreszcie docierają do zamku Portela, stary arystokrata, choć raduje się na widok Aymara, nie ma dla przybyszów dobrych wieści. Jego ziemie nawiedziła straszliwa choroba, żona zmarła, a syn Raymond nie wrócił z krucjaty. Po zamku pałętają się natomiast jacyś dziwni i podejrzani oberwańcy; ton nadają im wyjątkowo niesympatyczny Markus i kilkadziesiąt lat młodsza od hrabiego niejaka Guillaumette, która zdołała zawrócić właścicielowi posiadłości w głowie. Bois-Maury instynktownie wyczuwa, że coś jest nie tak, ale zanim zdoła odkryć prawdę, popada wraz z Oliwierem w ogromne tarapaty. W piątym tomie opowieści Hermanna ponownie przecinają się drogi najważniejszych bohaterów serii – Germaina i Aymara – i ponownie odbywa się to w nadzwyczaj dramatycznych okolicznościach. Dość powiedzieć, że niewiele brakuje, aby obaj zapłacili za swoją niefrasobliwość głową. Nie dzieje się tak tylko dlatego, że inni mają wobec nich do spłacenia długi wdzięczności.
Scenariusz „Aldy”, podobnie jak to miało miejsce w przypadku drugiej („Heloiza de Montgri”) i trzeciej („Germain”) odsłony serii Huppena, jest majstersztykiem fabularnym. Autorowi udało się idealnie powiązać kilka luźnych wątków i jeszcze raz spleść ze sobą losy postaci, których drogi, jak mogło się wydawać, na dobre się już rozeszły. W tle obserwujemy zaś dodatkowo dramat starego, zidiociałego do granic czytelniczej wytrzymałości hrabiego Yvona de Portela, który jawi się jako postać tyleż odstręczająca, co żałosna i godna politowania. Oprócz klasycznie awanturniczo-sensacyjnej intrygi (w tej części trup ściele się wyjątkowo gęsto), mocną stroną „Aldy” jest również rozbudowana warstwa psychologiczna. Belgijski scenarzysta i rysownik ma niezwykłą umiejętność kreślenia bardzo wyrazistych portretów swoich bohaterów; żaden z nich nie jest miałki, to ludzie z krwi i kości. Za jednymi można pójść w ogień, innych chętnie w ogień by się wrzuciło, ale chyba nikogo nie pozostawiają oni obojętnymi. Podsumowując: „Alda” to pod każdym względem fascynująca lektura!
koniec
5 marca 2014

Komentarze

05 III 2014   18:11:38

A ja mam z inną okładką...

05 III 2014   21:42:32

Ja też . :)

05 III 2014   21:42:52

Nie pojmuję jak można w recenzji komiksu nie wspomnieć nawet jednym słowem o grafice? Dla mnie, a wiem, że nie jestem w tym odosobniony, najważniejszy w komiksie jest rysunek, dopiero później scenariusz...

06 III 2014   08:49:48

Kiedy recenzuje się piąty tom komiksu, w którym graficznie nie zmienia się nic, a wszystko w zasadzie na ten temat napisało się już przy okazji czterech wcześniejszych - można. :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
Agnieszka ‘Achika’ Szady

13 XI 2019

Julien Neel chyba stracił natchnienie. Ostatni tom sagi o Lou pozostawia nas z pytaniami. Czym są różowe kryształy? Dlaczego rząd rozdaje telefony komórkowe? Z kim i dlaczego przespała się główna bohaterka? I czy ktoś, u licha, w ogóle to wydanie redagował?!

więcej »

Historia w obrazkach: Gdyby nie Trymalchion…
Sebastian Chosiński

11 XI 2019

Dla scenarzysty Jeana Dufaux praca nad „Ucztą” – dziesiątym tomem historycznej sagi „Murena” – była wyjątkowym wyzwanie. Była to bowiem pierwsza odsłona serii, która powstała po śmierci legendarnego rysownika Philippe’a Delaby’ego. Teraz Belga zastąpił włoski grafik Theo Caneschi i trzeba przyznać, że udźwignął ciężar, jaki zrzucono na jego barki.

więcej »

Mgły kolejnego eventu
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

9 XI 2019

„II Wojna Domowa” niespodziewanie okazała się całkiem udanym eventem. Niestety nie można tego powiedzieć o większości jego odprysków, takich jak „X-Men: II Wojna Domowa”.

więcej »

Polecamy

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

Niekoniecznie jasno pisane:

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

O dwóch takich, co walczyli z Gotham
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Gdyby nie Trymalchion…
— Sebastian Chosiński

Dolina Krzemowa na Pałukach
— Sebastian Chosiński

Z wojewody – prezydent!
— Sebastian Chosiński

Piękna, zdolna, niezależna
— Sebastian Chosiński

Żądza władzy, która zatruwa umysł
— Sebastian Chosiński

Z ziemi syberyjskiej do Polski
— Wojciech Gołąbowski

Gdy sił brakuje na ostatniej prostej…
— Sebastian Chosiński

„Wybrani”, by zginąć
— Sebastian Chosiński

Warto znać język wroga
— Sebastian Chosiński

Wszystko zostaje w rodzinie
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

„Jak to na wojence ładnie…”
— Sebastian Chosiński

Do stu milionów kabestanów!
— Paweł Ciołkiewicz

Pięknym kobietom wiatr zawsze w oczy
— Sebastian Chosiński

Tacy, jak Kurdy, nie powinni się zakochiwać
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.