Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 sierpnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Przemysław Ochnia
‹Radomski czerwiec ’76›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRadomski czerwiec ’76
Scenariusz
Data wydanialuty 2014
RysunkiPrzemysław Ochnia
ISBN9788376294711
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Historia w obrazkach: Rozwścieczony tłum, podpalony komitet
[Przemysław Ochnia „Radomski czerwiec ’76” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Instytut Pamięci Narodowej już na dobre przekonał się, że komiks jest doskonałym sposobem na dotarcie z wiedzą historyczną na temat najnowszych dziejów Polski do licznego grona młodych czytelników. I słusznie! Każdy sposób na edukowanie jest dobry. Bo kto przeczyta „Radomski czerwiec ’76”, być może sięgnie też po „Krótki dzień pracy” Kieślowskiego, a w konsekwencji przeczyta również jakieś naukowe opracowanie o tych wydarzeniach.

Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Rozwścieczony tłum, podpalony komitet
[Przemysław Ochnia „Radomski czerwiec ’76” - recenzja]

Instytut Pamięci Narodowej już na dobre przekonał się, że komiks jest doskonałym sposobem na dotarcie z wiedzą historyczną na temat najnowszych dziejów Polski do licznego grona młodych czytelników. I słusznie! Każdy sposób na edukowanie jest dobry. Bo kto przeczyta „Radomski czerwiec ’76”, być może sięgnie też po „Krótki dzień pracy” Kieślowskiego, a w konsekwencji przeczyta również jakieś naukowe opracowanie o tych wydarzeniach.

Przemysław Ochnia
‹Radomski czerwiec ’76›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRadomski czerwiec ’76
Scenariusz
Data wydanialuty 2014
RysunkiPrzemysław Ochnia
ISBN9788376294711
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kiedy Krzysztof Kieślowski w czasie „karnawału Solidarności” kręcił telewizyjny „Krótki dzień pracy” (1981), od wydarzeń, będących kanwą filmu, minęło zaledwie pięć lat. Zdecydowanie zbyt krótko, aby spojrzeć na przedstawiony problem z dystansem właściwym historykowi. Ale też Kieślowski nie był historykiem i zupełnie inny przyświecał mu cel – chciał, jak niegdyś, w czasach gdy był dokumentalistą, uchwycić życie „na gorąco”. Przynajmniej na tyle, na ile było to możliwe. Z przyczyn oczywistych nie mógł sięgnąć po temat wcześniej. Najważniejsze jednak, że dzisiaj, niemal w przeddzień – dwa lata to przecież wcale nie tak dużo – kolejnej, tym razem już czterdziestej, rocznicy radomskiego Czerwca, „Krótki dzień pracy” wciąż okazuje się dziełem aktualnym, które nic nie straciło ani na walorach artystycznych, ani jako źródło historyczne, jakim obraz ten de facto stał się po latach. Gdy go bowiem porównamy z wydanymi już w III Rzeczypospolitej książkami poświęconymi protestom społecznym z 1976 roku czy też z opublikowanym w tym roku (choć z datą „2013” na okładce) komiksem „Radomski czerwiec ’76”, przekonamy się, że Kieślowski podjął w swym filmie wszystkie najważniejsze zagadnienia; że nie pominął niczego, co istotne.
Jak wieloma innymi dramatycznymi wydarzeniami z okresu Polski Ludowej, także tym, do czego doszło na progu lata 1976 roku w Radomiu, Ursusie i Płocku, w suwerennym już kraju zajął się Instytut Pamięci Narodowej. Historycy uzbrojeni w dokumenty odnalezione w archiwach i przychylność władz państwowych przebadali chyba każdy aspekt problemu. Jedną z ciekawszych pozycji w tym temacie okazała się praca Pawła Sasanki (dzisiaj pełniącego obowiązki zastępcy naczelnika Wydziału Badań Naukowych IPN) zatytułowana „Czerwiec 1976. Geneza – przebieg – konsekwencje”, której wydanie uczciło trzydziestą rocznicę robotniczego protestu. Kilka lat później doktor Sasanka wziął udział w pracach nad scenariuszem komiksu poświęconego wydarzeniom radomskim. Wspomógł go w tym Arkadiusz Kutkowski, pracownik delegatury Instytutu w Radomiu, która z kolei jest częścią oddziału lubelskiego. Stronę graficzną albumu oddano w ręce miejscowego grafika Przemysława Ochnii, który swą poprzednią przygodę z komiksem przeżył… siedem lat wcześniej, kiedy brał udział w powstaniu „B5” (2006), czyli magazynu / antologii (niewłaściwe skreślić) opowieści rysunkowych autorów związanych z Radomiem.
Biorąc pod uwagę brak doświadczenia rysownika, można było mieć pewne obawy co do ostatecznego kształtu graficznego dzieła. Na szczęście jednak nie jest aż tak źle, ale pozwólcie, Państwo, że do tego zagadnienia powrócimy później. W warstwie fabularnej „Radomski czerwiec ’76” pod wieloma względami przypomina „Krótki dzień pracy”. Świadomie nie używamy określenia „powiela”, bo mimo wszystko Ochnia, Sasanka i Kutkowski dorzucają wątki, jak chociażby ten poświęcony księdzu Romanowi Kotlarzowi (nazywanemu „radomskim Popiełuszką”), których w filmie Kieślowskiego nie ma. Akcja komiksu rozpoczyna się w przeddzień masowego protestu, 24 czerwca 1976 roku, kiedy to w godzinach wieczornych występujący w Sejmie premier Piotr Jaroszewicz, co za pośrednictwem radia i telewizji mogli usłyszeć wszyscy obywatele, w bardzo mętny, charakterystyczny dla peerelowskich kacyków sposób, zapowiedział „propozycje zmian w strukturze cen”, czyli mówiąc wprost – podwyżki. I to bardzo drastyczne! W przypadku mięsa – o 69%, nabiału – o 64%, cukru – o 100%, a ryżu – nawet o 150%.
Władza, nauczona doświadczeniem Grudnia 1970 roku, spodziewała się z tego powodu wybuchu niezadowolenia społecznego, dlatego już wcześniej (wiosną) podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych Służba Bezpieczeństwa powołała sztab ćwiczeń Lato 1976, w ramach których w komendach wojewódzkich Milicji Obywatelskiej utworzono specjalne grupy śledcze, mające zajmować się inwigilacją potencjalnych inspiratorów wystąpień. MSW i SB były więc przygotowane na nieprzewidziane okoliczności. Trudno było tylko stwierdzić, gdzie one wystąpią, chociaż pewne ośrodki wytypowano. Nie było jednak wśród nich Radomia, który miał już przed pierwszą wojną światową i w okresie międzywojennym silne tradycje socjalistyczne i komunistyczne. Dlaczego zatem tam ludzie wyszli na ulice? Odpowiedź wcale nie jest taka trudna i z komiksu jasno to wynika – z powodu dużego skupiska robotników, w których podwyżki miały uderzyć najmocniej. Na nieszczęście dla władz w Radomiu znajdowały się zakłady istotne dla przemysłu zbrojeniowego (jak „Łucznik”, wtedy noszący imię generała Waltera), choć nie tylko takie (vide „Radoskór”).
Gdy następnego dnia po przemówieniu Jaroszewicza w Sejmie pracownicy pierwszej zmiany zaczęli komentować zapowiedziane „regulacje cen”, zrodziły się w nich niezgodna i wewnętrzny opór, którym postanowili dać wyraz, maszerując pod siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Tam, kiedy okazało się, że władza po raz kolejny nie ma zamiaru rozmawiać z robotnikami, doszło do najdramatyczniejszych wydarzeń – wtargnięcia do wnętrza budynku i ostatecznie do jego podpalenia. Autorzy komiksu przedstawili też jednak to, co działo się w innych regionach miasta – przypadki demolowania i okradania sklepów (co w pewnym stopniu było prowokowane przez funkcjonariuszy milicji w cywilu), polowania, jakie urządzali zomowcy na powracających do domów uczestników protestu, w końcu „osławione” „ścieżki zdrowia”. Ostatnim wątkiem fabularnym, obecnym również w filmie Kieślowskiego, są procesy sądowe manifestantów i powstanie Komitetu Obrony Robotników, który założony został we wrześniu 1976 roku, a więc niespełna trzy miesiące później, po to, aby nieść pomoc osobom wyrzucanym z pracy z „wilczym biletem” po wydarzeniach czerwcowych.
Od strony faktograficznej „Radomski czerwiec ’76” prezentuje się nienagannie; inaczej zresztą być nie mogło, skoro czuwali nad nią historycy specjalizujący się w temacie (notabene komiks uzupełnia jeszcze bogato ilustrowany artykuł „Jeden dzień” oraz krótkie wspomnienie o księdzu Romanie Kotlarzu). Zastrzeżenia można mieć do pewnych rozwiązań fabularnych i braku linearnej narracji. Gdy jednak zdamy sobie sprawę z materii, jaką wzięli na warsztat autorzy scenariusza, można ich niekonsekwencje usprawiedliwić. Przedstawienie bohatera zbiorowego i to na dodatek tak specyficznego jak wzburzony tłum, któremu brakuje konkretnego przywódcy, nie jest łatwe. Co prawda, przez cały komiks przebija się postać młodego robotnika Michała Walczaka, ale nie zostaje on wyeksponowany do tego stopnia, by móc uznać go za głównego bohatera historii. Takowego w „Radomskim czerwcu ’76” nie ma. Kieślowski w „Krótkim dniu pracy” rozwiązał ten problem inaczej – spojrzał na protestujący tłum oczyma drugiej strony konfliktu, czyli I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Janusza Prokopiaka (choć w filmie nie zostaje on wymieniony z imienia i nazwiska).
Strona graficzna albumu została w dużej mierze oparta na zachowanych w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej zdjęciach z tamtych wydarzeń. Było to zapewne dużym ułatwieniem dla autora rysunków, który nie musiał wymyślać komiksowego świata od podstaw. Niestety, z powierzonym mu zadaniem Ochnia poradził sobie średnio. Widać, że brak mu doświadczenia w pracy nad podobnymi opowieściami. Jego kadry są nazbyt statyczne (zwłaszcza w scenach przedstawiających „szturm” demonstrantów na Komitet Wojewódzki); bywa, że gubi perspektywę postaci; zdarza się także, że umiejscowienie „dymków” utrudnia chronologiczne śledzenie wypowiedzi bohaterów. Można mieć też pewne zastrzeżenia co do podobieństwa osób istniejących w rzeczywistości. Edwarda Gierka czasami naprawdę trudno jest rozpoznać. Powyższe uwagi nie zmieniają jednak faktu, że „Radomski czerwiec ’76” jest lekturą bardzo interesującą i nie zaszkodziłoby, gdyby IPN jeszcze częściej korzystał z medium komiksowego w propagowaniu wiedzy o najnowszej historii naszego kraju.
koniec
25 kwietnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W samym sercu Czarnego Lądu
Sebastian Chosiński

3 VIII 2021

Dwaj belgijscy twórcy komiksowi – scenarzysta Jean Van Hamme i rysownik Christophe Simon – postanowili zmierzyć się w „Kiwu” z tematem, który nie był dla nich łatwy co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: dotyczy tragicznych wydarzeń, jakie wciąż mają miejsce w Demokratycznej Republice Konga. Po drugie: nie jest dla nikogo tajemnicą, że za wiele nieszczęść, jakie spotkały ten kraj, odpowiada właśnie ich ojczyzna.

więcej »

Uprasza się o ostrożność
Dagmara Trembicka-Brzozowska

2 VIII 2021

Komiksy historyczne nie mają specjalnie szczęścia w Polsce. Jeśli sponsoruje je instytucja taka jak IPN, tym bardziej efekt może wywoływać mieszane uczucia.

więcej »

Kropka nad i
Marcin Knyszyński

1 VIII 2021

Dotarliśmy w końcu do ostatniego, dziesiątego tomu „Punisher MAX” od Egmontu. Po pasjonującej, długiej opowieści ze scenariuszem Jasona Aarona i rysunkami Steve’a Dillona, którą poznaliśmy w tomach ósmym i dziewiątym, dostaniemy teraz mnóstwo króciutkich, nie powiązanych ze sobą fabularnie odcinków. Stawiamy kropkę nad i.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Ułańska fantazja, krnąbrny charakter
— Sebastian Chosiński

Gdy dzieci nie słuchają rodziców…
— Wojciech Gołąbowski

Ojczyznę wolną pozwól nie zbrukać, Panie!
— Sebastian Chosiński

Prowokacja na wagę losów świata
— Sebastian Chosiński

Papież uwikłany
— Sebastian Chosiński

Ochotnik w Piekle
— Sebastian Chosiński

Komiksy nafaszerowane
— Wojciech Gołąbowski

„Życiopisanie” śmierci
— Sebastian Chosiński

Nie wszystko święte, co o świętym
— Sebastian Chosiński

W służbie Jego Cesarskiej Mości
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.