Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #12: Avengers: Impas›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #12: Avengers: Impas
Data wydaniakwiecień 2013
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Marvel: Zadyszka superbohaterów
[„Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #12: Avengers: Impas” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wiedziałem, że to się wreszcie stanie, ale nie sądziłem, że tak wcześnie. Dwunasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, choć poświęcony Avengers, jest ewidentną wpadką wydawcy.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Zadyszka superbohaterów
[„Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #12: Avengers: Impas” - recenzja]

Wiedziałem, że to się wreszcie stanie, ale nie sądziłem, że tak wcześnie. Dwunasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, choć poświęcony Avengers, jest ewidentną wpadką wydawcy.

‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #12: Avengers: Impas›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #12: Avengers: Impas
Data wydaniakwiecień 2013
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie można trzymać wysokiej formy wydawniczej przez cały czas i zawsze trafiać w dziesiątkę. Mimo to, dziwię się, że mając tak szerokie pole manewru, Hachette już teraz serwuje nam komiks-zapychacz. „Avengers: Impas” inaczej bowiem nazwać nie można. Nie oznacza to, że opowieści (tom bowiem składa się z dwóch wątków nijak ze sobą nie powiązanych) w nim zawarte są jakoś specjalnie słabe. Prezentują raczej marvelowską średnią i zapewne nieźle sprawdziły się jako pojedyncze zeszyty ukazujące się regularnie co miesiąc. Wielka Kolekcja Komiksów Marvela miała jednak na celu przedstawienie NAJLEPSZYCH, a przynajmniej najbardziej znaczących historii o superbohaterach. A o tych tego na pewno powiedzieć nie można.
Jak zwykle sprawę komplikuje spojrzenie przez pryzmat polskiego czytelnika, który jest sto lat za Murzynami, jeśli chodzi o wydarzenia w świecie Marvela. A zwłaszcza jeśli chodzi o Avengers. Zamiast więc skupić się na jednej, ale zamkniętej opowieści, dostajemy dwie, z czego w jednej zostajemy wrzuceni w sam środek wydarzeń. Na dobrą sprawę akurat ta jest lepsza. Jej głównymi bohaterami są kompletnie nieznani u nas Walet Kier i drugi Ant-Man. Pierwszy musi być zamknięty przez większość doby w pomieszczeniu, które redukuje jego energię, inaczej eksploduje, drugi boryka się z problemami osobistymi – była żona chce zabrać mu dziecko. Dużo tu gadania, obrzucania się oskarżeniami itp. Niemniej, ponieważ nie znamy całej historii i wydarzeń, które doprowadziły do stanu, w jakim zastajemy obie postaci, są nam one stosunkowo obojętne.
O wiele gorzej wygląda opowieść druga, której zapowiedź mamy na okładce komiksu. Ta z kolei skupia się na Thorze i Iron Manie. Akcja zaczyna się w fikcyjnym państwie – Slokovii, graniczącej z księstwem Dr. Dooma – Latverią. Kraj rządzony jest przez sadystycznego watażkę, który przy pomocy wojska trzyma mieszkańców za gardła. Zrozpaczona ludność szuka więc pocieszenia w wierze w siły nadprzyrodzone. W tym wypadku oddaje cześć Thorowi. Ten z bliżej nieokreślonych pobudek postanawia pomóc wiernym i wkracza z całym swoim majestatem na teren okupowanego kraju. Ponieważ nikt nie chce drażnić Dr. Dooma, społeczność międzynarodowa wolałaby jednak, by Slokovianie radzili sobie sami, bez wsparcia z zewnątrz. Aby nie dopuścić do globalnego konfliktu, z pomocą przybywa Iron Man, który stara się powstrzymać niedawnego towarzysza z Avengers.
Choć sam pomysł, że Bóg Gromów postanawia wesprzeć swoich wiernych w walce z niesprawiedliwością, a także poruszony problem moralności i polityki międzynarodowej, wydają się ciekawe, to autorzy w ogóle nie potrafią ich twórczo wykorzystać. Fabuła ostatecznie sprowadza się do nawalanki i patetycznych dialogów, natomiast poczynania głównych bohaterów w pewnym momencie nie mają żadnego głębszego uzasadnienia. I tylko szkoda biednych mieszkańców Slokovii, którzy zapewne zbiorą tęgie baty od swojego dyktatora za to, że dwóch amerykańskich superbohaterów (potem dochodzi trzeci – Kapitan Ameryka) postanowiło sobie urządzić na terenie ich państwa ring bokserski.
Nie najlepiej jest również z rysunkami. Choć żadnemu z rysowników (jest ich tu aż trzech) w zasadzie nie można nic konkretnie zarzucić, to jednak o wybitności mowy być nie może. W sumie pasują do historii: średnia kreska do średniego scenariusza.
Generalnie odradzałbym zakup „Avengers: Impas”, gdyby nie to, że szkoda byłoby mieć dziurę w kolekcji. Ostatecznie przeczytać można. Miejmy tylko nadzieję, że osoby odpowiedzialne za wybór materiałów do Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela na przyszłość postarają się bardziej.
koniec
30 kwietnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odbicie w lustrze
Paweł Ciołkiewicz

14 V 2021

Nic nie jest tym, czym się wydaje. Rzeczywistość miesza się z fikcją, a kłamstwo zamienia się w prawdę. Opowieść snuta przez Don Pablosa o podróży przez południowoamerykańskie ostępy rozpala wyobraźnię poszukiwaczy złota śniących o mitycznym Eldorado. Czy jednak ta kraina faktycznie istnieje? A może jest tylko złudzeniem?

więcej »

Surowy w treści, surowy w formie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 V 2021

Jeff Lemire to obecnie gwiazda światowego komiksu. Wydawnictwo KBOOM postanowiło nam przybliżyć jego początki, serwując niewielki tomik „Zagubione psy”, będący debiutem artysty.

więcej »

Brak umiaru szkodzi
Dagmara Trembicka-Brzozowska

12 V 2021

Luiz Eduardo de Oliveira, bardziej znany jako Leo, najwyraźniej jest fanem klasycznego science fiction z lat 80. Jego „Betelgeza” nosi wszystkie znaki inspiracji powieściami, jakie pisali Sheri Tepper, Brian Aldiss czy Nancy Kress – jednak wypada na ich tle słabo. Przez główną bohaterkę!

więcej »

Polecamy

O wolność waszą i naszą

Tajemnica złotej maczety:

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Surowy w treści, surowy w formie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie wszystko da się rozstrzygnąć na ringu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman wraca do miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zacne sędziowskie archiwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Włoski western (niekoniecznie spaghetti)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po tamtej stronie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nanopandemia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziesięć filmów Michaela Baya w jednym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tytus, Romek i A’Tomek: The Best of Papcio Chmiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly, metal i RPG
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.