Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Mateusz Skutnik
‹Rewolucje #2: Elipsa›

Rewolucje: Elipsa
EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRewolucje #2: Elipsa
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2004
RysunkiMateusz Skutnik
Wydawca Egmont
CyklRewolucje
Gatuneksteampunk
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Rewolucje: Elipsa

Niechlujność i nierówność
[Mateusz Skutnik „Rewolucje #2: Elipsa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mateusz Skutnik już udowodnił, że potrafi pięknie malować akwarelami, tuszem wyodrębniając z nich intrygujące postacie, ciekawą akcję i niepospolity świat. „Rewolucje: Elipsa” świadczy jednakże o tym, że nie można – póki co – powiedzieć o autorze: „nie schodzi poniżej pewnego poziomu”.

Wojciech Gołąbowski

Niechlujność i nierówność
[Mateusz Skutnik „Rewolucje #2: Elipsa” - recenzja]

Mateusz Skutnik już udowodnił, że potrafi pięknie malować akwarelami, tuszem wyodrębniając z nich intrygujące postacie, ciekawą akcję i niepospolity świat. „Rewolucje: Elipsa” świadczy jednakże o tym, że nie można – póki co – powiedzieć o autorze: „nie schodzi poniżej pewnego poziomu”.

Mateusz Skutnik
‹Rewolucje #2: Elipsa›

Rewolucje: Elipsa
EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRewolucje #2: Elipsa
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2004
RysunkiMateusz Skutnik
Wydawca Egmont
CyklRewolucje
Gatuneksteampunk
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Rewolucje: Elipsa
Otrzymując drugi album serii „Rewolucje”, porównanie go z pierwszym jest naturalnym odruchem recenzenta. Niestety, porównanie to nie wypada korzystnie, nie świadczy o rozwoju artysty. „Parabola” mnie zachwyciła – od opublikowania pierwszych jej plansz w Esensji niecierpliwie czekałem na wydanie papierowe, będąc przekonany o jego nieuchronności. Doczekałem się – doczekaliśmy się wszyscy. Czego spodziewałem się więc po kontynuacji? Na pewno nie tego, co otrzymałem.
„Elipsa” trzyma bardzo nierówny poziom. Podobnie jak „Parabola”, także składa się z krótkich, niezależnych historyjek. Czasem łącznikiem między nimi jest nieświadomy swej „doniosłej” roli przechodzień, czasem podobne miejsca, sytuacje. Ciekawe jest przejście z fragmentu pierwszego w drugi, w którym wykorzystano fakt zbliżenia sylwetek różnych osób: tonącego pływaka, matki rozwieszającej pranie, dyrygenta i starca odcyfrowującego rozkład jazdy. Tym gorzej jednak wypada przy nim bardzo sztuczne przejście z części drugiej w trzecią – z lornetką i nieznajomym na balkonie (lornetka zaglądająca w przyszłość?).
Mateusz Skutnik potrafi w przyjętej konwencji świetnie oddać atmosferę miejsca, w którym umieszcza akcję opowieści. Stosunkowo drobiazgowo oddane kamienice, konstrukcje drewniane i metalowe, wreszcie – panorama miasteczka czy roślinność potrafią zachwycić. Tymczasem niektóre z historii (zwłaszcza druga – o skądinąd świetnej myśli, przekazie) mają za swe tło jedynie puste plamy o nieciekawym kolorze. Nakładając to na obraz ogólny planszy, na który składa się ledwie kilka dużych kadrów, otrzymujemy… pustkę. Stratę miejsca. Niechlujność. Robotę „na odwal”. Panie Skutnik, tak się czytelnika nie traktuje!
Skoro o grafice mowa… Ołówek. Nieobecny w niektórych częściach, w innych nadużyty. Zastosowany dość umiejętnie w kreskowaniu odległych, nieostrych elementów tła, bardzo razi w użyciu pierwszoplanowym. Zestawienie obok siebie kresek wykonanych tuszem i ołówkiem sprawia realistyczne wrażenie… pełnej amatorszczyzny i niechlujstwa autora. Można stawać o zakład, że rysownik zapomniał o zgumowaniu ołówkowego szkicu przed czy po nałożeniu tuszu.
W komiksie autor pokusił się także o kolejny eksperyment graficzny: jedną z historyjek narysował w postaci fabularyzowanej biografii, umieszczając na każdej jej planszy kadr wyglądem zbliżony do naddartej, poplamionej kartki. Uznałbym ów eksperyment za udany, gdyby… Gdyby nie - jak wspomniałem wyżej - ponowną kwestię ołówka. Gdyby nie stratę miejsca wynikającą z podwójnego marginesu. Gdyby nie niepasujące do konwencji zróżnicowanie kolorystyczne kolejnych „kartek” biografii.
Ostatnia zaś plansza „Elipsy” jest dla mnie ewidentnym przyznaniem się autora do braku pomysłów na zapełnienie standardowej objętości albumu. Nie pomogło rozwleczenie dwóch pierwszych opowieści – trzeba było coś dodać. Dodano kilka kadrów wyglądających jak początek kolejnej historii (niestety, nijak nie można – jak w przypadku „Paraboli” – powiązać jej z opowiastką otwierającą album) i urokliwym, bo urokliwym, ale nie związanym z akcją widoczkiem centrum miasteczka.
Jest więc w „Elipsie” kilka dobrych rzeczy: przede wszystkim pomysły fabularne (choć nie wszystkie) i miejscami steampunkowy nastrój rewolucji technicznej (ale nie wszędzie). Ginie to jednak pod zwałem niestaranności, niechlujstwa czy, jak kto woli, nieudanych eksperymentów graficznych. Na tom trzeci, „Monochrom”, czekam więc już nie ze zniecierpliwieniem, lecz z narastającą obawą.
koniec
8 grudnia 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ta, która ocaliła tysiące
Agata Włodarczyk

11 VIII 2022

Historia Ireny dobiega końca na wielu płaszczyznach: bohaterka kończy swoje przemówienie, sadzi drzewo w dolinie Jerozolimy, opuszcza tereny Jad Waszem, a wkrótce i Izrael, wracając do komunistycznej Polski. Zostało jednak jeszcze kilka istotnych kwestii, o których trzeba było wspomnieć.

więcej »

Notatki z podróży
Agata Włodarczyk

10 VIII 2022

Nie każdy, kto mieszkał w obcym kraju, potrafi o nim pisać bez uprzedzeń, uciekać od porównań, celebrować inność i jednocześnie przedstawiać ją jako coś normalnego. Davidowi Camposowi w „Kassumai” się to udało.

więcej »

Finał najdłuższej przygody w historii polskiego komiksu
Maciej Jasiński

9 VIII 2022

Kajtek i Koko w swą kosmiczną podróż wyruszyli 29 kwietnia 1968 roku na łamach „Wieczoru Wybrzeża”, by zakończyć ją ponad cztery lata później, 31 lipca 1972 roku. Ukazało się w sumie niemal 1300 pasków. Rozpoczęte w 2018 roku nowe wydanie w postaci liczących po około 100 stron albumów, właśnie doczekało się finału. W trzy lata wydawnictwu Egmont udało się doprowadzić do końca tę najdłuższą historię, jaką stworzył Janusz Christa.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Zostań zwolennikiem rewolucji!
— Daniel Gizicki

Tegoż twórcy

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
— Paweł Ciołkiewicz

Automatyzacja, głupcze!
— Paweł Ciołkiewicz

Steampunk jak z Hitchococka
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Wrzesień 2011
— Esensja

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Córeczko! Wolałabym, żebyś była chłopcem!
— Daniel Gizicki

Konsekwencja w zestawieniu
— Daniel Gizicki

Rewolucja w barwie
— Daniel Gizicki

Rewolucja myśli
— Marcin Herman

Tegoż autora

Niewykorzystany potencjał
— Wojciech Gołąbowski

Nawet jeśli nie wierzysz w duchy, one wierzą w ciebie
— Wojciech Gołąbowski

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak pić, to w wesołym towarzystwie
— Wojciech Gołąbowski

Szkoła dorzucania do stosu
— Wojciech Gołąbowski

Jak bardzo mnie (nie) znasz?
— Wojciech Gołąbowski

Klasycy rocka ostrzegają
— Wojciech Gołąbowski

Ale czemu szaleńca?
— Wojciech Gołąbowski

Biografia kadrami ilustrowana
— Wojciech Gołąbowski

Niesamowita księga
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.