Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Philippe Delaby, Jean Dufaux
‹Skarga Utraconych Ziem #7: Rycerze Łaski #3: Czarodziejka Sanctus›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerze Łaski #3: Czarodziejka Sanctus
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2014
RysunkiPhilippe Delaby
Wydawca Egmont
CyklSkarga Utraconych Ziem
ISBN978-83-281-0220-0
Cena29,99
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 24,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Za głosem serca i obowiązku
[Philippe Delaby, Jean Dufaux „Skarga Utraconych Ziem #7: Rycerze Łaski #3: Czarodziejka Sanctus” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nieczęsto zdarza się, aby na kolejne tomy komiksowej serii trzeba było czekać za każdym razem cztery lata. A tak właśnie stało się w przypadku „Rycerzy Łaski”, drugiego czteroksięgu „Sagi Utraconych Ziem” autorstwa Jeana Dufaux (scenariusz) i Philippe’a Delaby’ego (rysunki). Na szczęście „Czarodziejka Sanctus” okazała się dziełem dużo ciekawszym od poprzedzającego ją „Gwinei Lorda”.

Sebastian Chosiński

Za głosem serca i obowiązku
[Philippe Delaby, Jean Dufaux „Skarga Utraconych Ziem #7: Rycerze Łaski #3: Czarodziejka Sanctus” - recenzja]

Nieczęsto zdarza się, aby na kolejne tomy komiksowej serii trzeba było czekać za każdym razem cztery lata. A tak właśnie stało się w przypadku „Rycerzy Łaski”, drugiego czteroksięgu „Sagi Utraconych Ziem” autorstwa Jeana Dufaux (scenariusz) i Philippe’a Delaby’ego (rysunki). Na szczęście „Czarodziejka Sanctus” okazała się dziełem dużo ciekawszym od poprzedzającego ją „Gwinei Lorda”.

Philippe Delaby, Jean Dufaux
‹Skarga Utraconych Ziem #7: Rycerze Łaski #3: Czarodziejka Sanctus›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerze Łaski #3: Czarodziejka Sanctus
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2014
RysunkiPhilippe Delaby
Wydawca Egmont
CyklSkarga Utraconych Ziem
ISBN978-83-281-0220-0
Cena29,99
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 24,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wreszcie! Po średnich „Moriganach” (2004) i słabym „Gwinea Lordzie” (2008) doczekaliśmy się w końcu albumu, który dorównuje pierwszemu czteroksięgowi „Sagi Utraconych Ziem”. Co jednak samo w sobie wcale nie musi być wielką pochwałą, ponieważ i tamta seria nie była przez fanów zaliczana do arcydzieł w bibliografii Grzegorza Rosińskiego. Biorąc jednak pod uwagę, jak dużym rozczarowaniem był poprzedni – kompletnie nijaki, od strony fabularnej dosłownie rozłożony na łopatki – tom przygód Sill Valta i jego wiernego ucznia, Seamusa, „Czarodziejka Sanctus” (oryginalnie opublikowana przez oficynę Dargaud w czerwcu 2012 roku) jawi się niemalże jako dzieło wybitne. Oczywiście z pewnym przekąsem. Ale prawdą jest, że akcja została wreszcie konkretnie pchnięta do przodu; z fabuły wyeliminowano dłużyzny, a w kilku momentach belgijski scenarzysta Jean Dufaux (odpowiedzialny także za „Krucjatę” i „Sagę Valty”) pokusił się nawet o rozwiązania, które można uznać za emocjonujące.
Trzeci tom serii rozpoczyna bardzo mocny akcent. Przerażający Gwinea Lord dociera do wyspy Scarfa, aby dostąpić zaszczytu spotkania z samą Saavardą, zwaną też Mater Obscura, czyli istotą rządzącą wszystkimi Moriganami. To na jej polecenie ma pojmać młodą Sanctus, która choć była Moriganą, dzięki Światłu porzuciła mroczną stronę mocy i teraz, znając wszystkie sekrety demonicznych czarownic, stała się dla nich śmiertelnym zagrożeniem. W odnalezieniu jej ma pomóc Gwinei Lordowi tajemnicza kula fitchell, okrutna zabawka, która jeżeli dostanie się w niepowołane ręce, może nawet spowodować śmierć, ale która nie jest groźna dla potrafiących posługiwać się nią Morigan. Okrutny demon ochoczo przystępuje do wykonania zadania i w tym celu wyrusza do krainy, nad którą władzę sprawują ludzie z klanu Mildwynn – jedyni, którzy nie podpisali Wielkiej Karty, a więc tym samym nie urządzają polowań na czarownice. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że właśnie tam może szukać schronienia była stronniczka ciemności.
Gwinea Lord uznawany jest za istotę niepokonaną i nieśmiertelną. Lecz to wcale nie oznacza, że nie ma kogo się obawiać. Jego największymi wrogami wciąż pozostają – służący Dobru – Rycerze Łaski, a wśród nich ten najgroźniejszy – mistrz Sill Valt. W tym samym czasie kiedy demon przebywa na Scarfie, uczeń Sill Valta, nowicjusz Seamus, przechodzi rytuał inicjacji. Zdawszy egzamin, zostaje pełnoprawnym Rycerzem Łaski i z miejsca otrzymuje odpowiedzialne zadanie. Ma ruszyć śladami czarodziejki Sanctus (z czego zresztą bardzo się cieszy, ponieważ zauroczony jest nią od pierwszego wejrzenia), podczas gdy jego nauczyciel zamierza wytropić i pokonać – jeśli to w ogóle możliwe – Gwineę Lorda. Ich drogi więc się rozchodzą. I tym samym fabuła komiksu rozbija się na dwa wątki. Od tej pory bowiem Dufaux będzie osobno śledził obfitującą w dramatyczne przygody podróż Seamusa do krainy Mildwynnu, jak i – już nie tak mocno absorbujące uwagę czytelnika – perypetie Sill Valta, który w tym tomie zdecydowanie zostaje zepchnięty na plan drugi. Co zresztą trudno skrytykować, skoro jego dawny uczeń, a teraz już równy mu Rycerz Łaski, dba o to, aby emocji nie brakowało.
Od strony fabularnej „Czarodziejka Sanctus” prezentuje się powyżej średniej. Mamy bowiem w tym tomie wszystko to, czego należy oczekiwać od sagi fantasy! Są więc demoniczne istoty z Piekła rodem (z deserem w postaci, wcześniej nieznanego, potwora Braghena) i odpowiednia porcja magii, zajmujące pościgi i pojedynki na śmierć i życie, zdrady i zaskakujące sojusze. Są też litry przelanej krwi. Lecz do tego seria Dufaux i Delaby’ego zdążyła nas już przyzwyczaić. W warstwie graficznej nie dzieje się nic spektakularnego, ale też nie musi – najważniejsze, że francuski rysownik bardzo umiejętnie, z zachowaniem odpowiedniego klimatu, potrafi odzwierciedlić fantastyczne wizje swego belgijskiego kolegi. Mroczny nastrój opowieści podkreślają też ciemne tonacje – brązy i szarości, przeobrażające się w burzowe chmury i zgniłą zieleń puszczy. O ciarki na plecach mogą też przyprawić wyobrażenia demonów – tych już znanych (jak Gwinea Lord czy Kryptos), ale i pojawiających się po raz pierwszy (vide wspomniani wcześniej Saavarda i Braghen). Dobrze, że na zwieńczenie serii nie będziemy musieli czekać już długo; ostatni tom czteroksięgu – „Sill Valt” – zapowiadany jest (zarówno we Francji, jak i w Polsce) na listopad tego roku.
koniec
27 sierpnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fazy Napoleona w Egipcie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 II 2020

„Rycerze Heliopolis” to kolejna zabawa historią kultowego scenarzysty Alejandro Jodorowsky′ego (tym razem dotyczy przełomu XVIII i XIX wieku). Jej przykład mieliśmy w pierwszym tomie cyklu. Jego kontynuacja „Albedo, faza bielenia” idzie pod tym względem jeszcze dalej.

więcej »

Pomścić córkę!
Konrad Wągrowski

20 II 2020

W drugim zeszycie z komiksowymi opowiadankami o błędach wychowawczych pewnego ojca otrzymujemy mniej więcej to samo, co w pierwszym. I są to nadal historyjki życiowe i zabawne.

więcej »

Czas na przygodę
Paweł Ciołkiewicz

19 II 2020

„Donżon” to zaprojektowana z rozmachem opowieść fantasy, stanowiąca zarazem błyskotliwy pastisz oraz wnikliwe studium tego gatunku. Pomysłodawcy projektu – Joann Sfar oraz Lewis Trondheim – postawili sobie bardzo ambitny cel, a pierwszy tom zbiorczego wydania tej serii stanowi wstęp do jego realizacji.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Historia w obrazkach: Racja stanu kontra chrześcijanie
— Sebastian Chosiński

Dopaść Lorda!
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Płoń, Rzymie, płoń!
— Sebastian Chosiński

W poszukiwaniu nawróconego Zła
— Sebastian Chosiński

Czarownice od stu boleści
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Nadciąga Apokalipsa!
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Gdzie gladiatorów dwóch, tam krew lać się musi
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Starożytne kuku na muniu
— Sebastian Chosiński

Warto czasem dać drugą szansę
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o komiksach: Czerwiec 2005, cz. 2
— Artur Długosz, Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.