Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Brian Bolland, Alan Moore
‹Batman - Zabójczy żart (wyd. II)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman - Zabójczy żart (wyd. II)
Scenariusz
Data wydania7 lipca 2014
RysunkiBrian Bolland
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Egmont
CyklBatman
ISBN978-83-237-4762-8
Cena45,00
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 38,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Żart, który się nie nudzi
[Brian Bolland, Alan Moore „Batman - Zabójczy żart (wyd. II)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Klasyk komiksu. Najlepsza opowieść o Batmanie. Dzieło uwielbiane przez Tima Burtona. Od lat takie właśnie zdania krążą na temat „Zabójczego żartu”, który nie tak dawno został po raz kolejny wznowiony przez Egmont. Czy zasłużone są te wszystkie superlatywy? Jak najbardziej. Chociaż z perspektywy czasu trzeba przyznać, że album Alana Moore’a (scenariusz) i Briana Bollanda (rysunki) zyskał godnych konkurentów do miana NAJ.

Sebastian Chosiński

Żart, który się nie nudzi
[Brian Bolland, Alan Moore „Batman - Zabójczy żart (wyd. II)” - recenzja]

Klasyk komiksu. Najlepsza opowieść o Batmanie. Dzieło uwielbiane przez Tima Burtona. Od lat takie właśnie zdania krążą na temat „Zabójczego żartu”, który nie tak dawno został po raz kolejny wznowiony przez Egmont. Czy zasłużone są te wszystkie superlatywy? Jak najbardziej. Chociaż z perspektywy czasu trzeba przyznać, że album Alana Moore’a (scenariusz) i Briana Bollanda (rysunki) zyskał godnych konkurentów do miana NAJ.

Brian Bolland, Alan Moore
‹Batman - Zabójczy żart (wyd. II)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman - Zabójczy żart (wyd. II)
Scenariusz
Data wydania7 lipca 2014
RysunkiBrian Bolland
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Egmont
CyklBatman
ISBN978-83-237-4762-8
Cena45,00
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 38,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Gdy w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku za przygotowanie kolejnej opowieści o Batmanie, klasycznym amerykańskim superbohaterze, zabrało się dwóch Anglików a jednym z nich był niepokorny i kontrowersyjny Alan Moore, można było przewidywać, że będziemy mieć do czynienia z dziełem co najmniej intrygującym, znacznie różniącym się od wszystkich poprzednich z tego uniwersum. I tak też się stało, trzydziestopięcioletni wówczas Moore (między innymi autor „Top Ten”, „Strażników”, „Nemo”) postanowił przyjrzeć się bliżej postaci, która wielbicielom Człowieka-Nietoperza znana była od lat, ale dotychczas nie wiedzieli oni, czym zajmowała się wcześniej i jak doszło do tego, że wyrosła na jednego z najbardziej bezwzględnych przestępców w Gotham City i tym samym – na nieprzejednanego wroga Mrocznego Rycerza. Chodzi oczywiście o… Jokera. Gościa o kredowobiałej skórze i zielonych włosach, z zastygłym na stałe na twarzy sardonicznym uśmiechem. Brytyjski scenarzysta zaproponował w „Zabójczym żarcie” swoją wersję pojawienia się na arenie dziejowej tego superłotra i okazała się ona na tyle przekonująca, że weszła do kanonu.
„Zabójczy żart” trafił na półki księgarskie za Oceanem w 1988 roku; pierwsze polskie wydanie ukazało się już trzy lata później nakładem TM-Semic. Niestety, jak niemal wszystkie publikacje tej oficyny, jej poziom edytorski był niski, a z dzisiejszej perspektywy – gdy przez wielu wydawców jesteśmy rozpieszczani – wręcz zatrważający. Wtedy jednak, w czasach kiedy polscy czytelnicy przeżywali ogromny głód komiksu z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, mało kto zwracał na to uwagę. Historię o „narodzinach” Jokera czytano – zresztą jak najbardziej zasłużenie – z wypiekami na twarzy. Gdy jednak przed sześcioma laty, z okazji dwudziestej rocznicy premiery „Zabójczego żartu”, przygotowywano nową edycję tej opowieści, autor rysunków, Brian Bolland (mający wcześniej na koncie wiele zeszytów z serii „Sędzia Dredd” oraz historyczno-fantastyczną sagę „Camelot 3000”), zaproponował, aby pokolorować ją na nowo, zgodnie z jego wizją artystyczną, która – jak sam zaznacza – w kilku miejscach stała w jaskrawej sprzeczności z tym, co wykonał pierwotny kolorysta John Higgins. DC Comics przystało na tę ekstrawagancję i w efekcie w sprzedaży pojawił się ten sam, chociaż już inny komiks o Batmanie i Jokerze.
Nową wersję na polskim rynku opublikował przed dwoma laty Egmont; jako że sprzedała się świetnie, przed paroma tygodniami postanowiono wydać „Zabójczy żart” ponownie. Akcja historii wymyślonej przez Alana Moore’a rozpoczyna się w ponury, deszczowy wieczór. Batmobil podjeżdża pod Azyl Arkham, gdzie na Mrocznego Rycerza czeka już komisarz Gordon. Nie wdając się w długie dysputy, Batman idzie do celi Jokera, aby odbyć z nim poważną rozmowę. Wyciąga rękę do zgody, nie chce mieć bowiem na rękach jego krwi, a doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli nie osiągną porozumienia i złoczyńca nie zaprzestanie swojej niezgodnej z prawem działalności, będzie go musiał kiedyś zabić. Miła pogawędka kończy się zaskakująco – Człowiek-Nietoperz rzuca się na więźnia. Gordon i strażnik więzienny muszą interweniować, bojąc się, że Batman udusi Jokera. I tu docieramy do sedna problemu. Indywiduum siedzące w celi, choć wygląda jak słynny superłotr, nie jest nim. Bandycie udało się po raz kolejny zakpić z wymiaru sprawiedliwości i uciec zza krat. A to może oznaczać tylko jedno – że planuje następne łajdactwo.
Moore nie zwykł trzymać czytelników zbyt długo w niepewności, więc szybko dowiadujemy się, o co chodzi Jokerowi. Wraz ze swoimi zbirami napada on na mieszkanie komisarza Gordona, brutalnie rozprawia się z jego córką, Barbarą, a samego policjanta uprowadza. Dokąd? I po co? Kto czytał, doskonale wie. Kto jeszcze nie miał okazji zaznajomić się z „Zabójczym żartem”, niechaj pozostanie w niepewności. W każdym razie porwanie to jest elementem skomplikowanej gry psychologicznej, jaką obmyśla Joker, a jego motorem napędowym – jak w wielu innych przypadkach – jest chęć zemsty. Scenarzysta dba jednak o to, aby maksymalnie uwiarygodnić postępek bandziora – stąd odpowiedni wybór miejsca i cel, który pragnie osiągnąć. Jedynym człowiekiem, który może przeszkodzić mu w jego realizacji, jest przebrany w trykot Bruce Wayne. Komiks kończy zatem kolejnym pojedynkiem odwiecznych antagonistów. Niby nic nowego, prawda? Otóż nie! Alan Moore postanowił bowiem zagłębić się w chorą psychikę Jokera. Przedstawiając jego nędzne, pozbawione perspektyw życie przed przemianą w superłotra, uczłowieczył go tym samym. Sprawił, że czytelnik zaczął go rozumieć, współczuć mu, ba! co bardziej wrażliwi mogliby nawet usprawiedliwić jego postępowanie. Wszak zemsta jest nektarem bogów, a zielonowłosa kanalia uważa się przecież za boga wszelkiego zła.
„Zabójczy żart”, choć fabularnie nie dzieje się w nim zbyt wiele (na upartego całą akcję można by streścić zaledwie w kilku punktach), jest lekturą fascynującą. Głównie dlatego, że oferuje podróż do najgłębszych zakamarków umysłu psychopatycznego mordercy. Ponarzekać można jedynie na łatwość, z jaką Batman ponownie pacyfikuje Jokera, ale wszystko to rekompensuje niejednoznaczne, otwarte zakończenie. I widok padającego deszczu, który klamrą spina całą opowieść. Zataczamy koło i wracamy do punktu wyjścia. Nowa wersja graficzna komiksu prezentuje się ze wszech miar doskonale. W porównaniu z edycją TM-Semic, można się poczuć, jakbyśmy oglądali stary i mocno zniszczony film, który został poddany renowacji cyfrowej i zaprezentowany w trójwymiarze. Różnica jest kolosalna. Zyskują na tym zabiegu przede wszystkim, utrzymane w klimacie kina noir, retrospekcje. Co wcale nie musiało być takie oczywiste; rezygnacja – przyznajmy: nie całkowita – z kolorów mogłaby przecież obrócić się przeciwko autorowi rysunków. Ale Bolland, jak widać, doskonale wiedział, co robi, przydając scenariuszowi Moore’a jeszcze bardziej mrocznego nastroju niż oryginalnie. Po lekturze „Zabójczego żartu” warto natomiast raz jeszcze sięgnąć po „Człowieka, który się śmieje”, który przedstawia to samo, ale inaczej.
koniec
20 października 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Piekło w Gotham
Marcin Knyszyński

26 I 2020

We wrześniu 2018 roku Detective Comics wystartowało ze swoim nowym imprintem, który otrzymał nazwę „DC Black Label”. Celem nowego przedsięwzięcia było (i jest nadal) zaprezentowanie dobrze znanych wszystkim bohaterów – jak Batman, Superman czy Wonder Woman – w poważnych, wymagających historiach, przeznaczonych wyłącznie dla dorosłego odbiorcy. Kto pierwszy? Człowiek–nietoperz.

więcej »

Szóstka na tróję (z plusem)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 I 2020

Piąty tom zbiorczego wydania „Ultimate Spider-Man” serwowany przez Egmont przynosi spotkanie ze zremasterowaną Złowieszczą Szóstką. Spychającą Pająka na dalszy plan.

więcej »

Licho nie śpi
Paweł Ciołkiewicz

24 I 2020

„Leśne Licho” to kolejna odsłona serii „Przebudzone legendy”. Dążący do wybudowania leśnych ostępach kaplicy ksiądz będzie musiał zmierzyć się z zamieszkującymi gęstwinę, pradawnymi istotami wywodzącymi się czasów kiedy – pozwólmy sobie na patos – słońce było bogiem.

więcej »

Polecamy

Śledztwo trwa!

Niekoniecznie jasno pisane:

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Mroczny Rycerz: M jak… Moore, McKeever i Mignola
— Daniel Gizicki

Tegoż autora

W alkoholowo-hipnotycznym transie
— Sebastian Chosiński

Gangsterzy na ulicach Paryża
— Sebastian Chosiński

„A planety szaleją, szaleją, szaleją…”
— Sebastian Chosiński

Jak to dobrze (nie) być Bruce’em Wayne’em
— Sebastian Chosiński

Wierny agent, choć bez ogrodnika
— Sebastian Chosiński

Do zakochania jeden… skok
— Sebastian Chosiński

(Nie)oczekiwana zmiana miejsc
— Sebastian Chosiński

Jak fajnie pogmerać w umyśle Batmana!
— Sebastian Chosiński

Test na człowieczeństwo
— Sebastian Chosiński

Krakowski spleen
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.