Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Joann Sfar
‹Wampir›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWampir
Scenariusz
Data wydaniagrudzień 2014
RysunkiJoann Sfar
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-63963-88-0
Cena110,00
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Panie autorze!… Jak (nie)żyć?
[Joann Sfar „Wampir” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Joann Sfar nie ukrywa, że nie byłoby jego „Wampira”, gdyby nie obejrzany przez niego przed laty film „Nosferatu, symfonia grozy” Friedricha Wilhelma Murnaua. I nie chodzi tu wcale o to, że komiks Francuza jest rysunkową przeróbką klasycznego horroru. Po prostu tytułowa postać, czyli depresyjny wampir Fernand, zawdzięcza swój wygląd i charakter grającemu Nosferatu Maksowi Schreckowi.

Sebastian Chosiński

Panie autorze!… Jak (nie)żyć?
[Joann Sfar „Wampir” - recenzja]

Joann Sfar nie ukrywa, że nie byłoby jego „Wampira”, gdyby nie obejrzany przez niego przed laty film „Nosferatu, symfonia grozy” Friedricha Wilhelma Murnaua. I nie chodzi tu wcale o to, że komiks Francuza jest rysunkową przeróbką klasycznego horroru. Po prostu tytułowa postać, czyli depresyjny wampir Fernand, zawdzięcza swój wygląd i charakter grającemu Nosferatu Maksowi Schreckowi.

Joann Sfar
‹Wampir›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWampir
Scenariusz
Data wydaniagrudzień 2014
RysunkiJoann Sfar
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-63963-88-0
Cena110,00
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Trudno być miłośnikiem sztuki komiksowej w Polsce i nie znać dzieł francuskiego scenarzysty i rysownika (a od niedawna również reżysera filmowego) Joanna Sfara. Serca czytelników nad Wisłą podbił on przede wszystkim pięciotomowym „Kotem rabina” (2002-2006) oraz adaptacją legendarnej filozoficznej baśni dla dzieci i dorosłych Antoine’a de Saint-Exupéry’ego „Mały książę” (2008). Ceni się go jednak także za „Mały świat Golema” (1998) oraz serie „Profesor Bell” (1999-2006) i „Klezmerzy” (2005-2014), choć ci ostatni nie zostali dotąd wydani w naszym kraju w całości. A to i tak zaledwie wierzchołek góry lodowej, jaką jawi się niezwykle bogata bibliografia czterdziestoczteroletniego twórcy. Kolejną jej odsłoną jest opublikowany właśnie przez Timofa „Wampir”.
Do tematyki wampirycznej Sfar podchodził wcześniej już parokrotnie; nieumarli pojawiali się także w innych komiksach Francuza, aż wreszcie w 1999 roku wyewoluowali w osobną, przeznaczoną dla młodszych czytelników, serię – „Petit vampire” („Mały wampir”), która w ciągu sześciu lat rozrosła się do siedmiu tomów. W trakcie pracy nad nią Joann wpadł na pomysł spin-offu dla dorosłych i tak w 2001 roku narodził się „Grand vampire” („Duży wampir”). „Wampir” w edycji Timofa zawiera cztery pierwsze (z sześciu) albumy drugiego cyklu, których bohaterem jest nieszczególnie przystojny, ale na pewno wzbudzający sympatię, pochodzący z Litwy, Fernand. Wygląda jak hrabia Orlok vel Nosferatu z pamiętnego horroru Friedricha Wilhelma Murnaua sprzed prawie stu lat. I Sfar wcale tego nie ukrywa, choć lojalnie wskazuje także na inne źródła swoich inspiracji: począwszy od poezji Serge’a Gainsbourga i obrazów Gustava Klimta, poprzez „Gabinet doktora Caligari”, filmy Fritza Langa, aż po brytyjskie horrory z wytwórni Hammer.
Jedno można więc stwierdzić ze stuprocentową pewnością: „Wampir” jest mocno zakorzeniony w klasyce. Z racji inspiracji filmowych wizualnie blisko mu – mimo wykorzystania kolorów – do niemieckiego ekspresjonizmu z lat 20. ubiegłego wieku, z kolei wyobraźnia literacka autora sprawiła, że wymyślone przezeń fabuły skrzą się postmodernistycznym surrealizmem, którego nie powstydziłby się nawet William S. Burroughs (vide „Delikatny mechanizm”, „Wybuchowy bilet”, „Nova Express”), gdyby tylko zajmował się wampiryzmem. Co wiemy o głównym bohaterze serii (który zaistniał już zresztą, jak i kilka innych postaci, w „Małym świecie Golema”)? Że nie ma szczęścia do płci przeciwnej. Kobiety, z którymi się wiąże, najczęściej puszczają go kantem, natomiast na te, które do niego wzdychają, on nie zwraca szczególnej uwagi. Z taką przynajmniej sytuacją mamy do czynienia w pierwszej części cyklu „Kupidyn na to gwiżdże”, którą otwiera scena kolejnej, jak można się domyślać, kłótni Fernanda z jego dawną ukochaną, dziewczyną-rośliną (mandragorą) Lio. Ona chce do niego wrócić, on nie potrafi jej jednak wybaczyć zdrady. I to z kim! Z najbliższym przyjacielem, poczynającym sobie jak gangster Michelem Douffonem.
W efekcie, chcąc poprawić sobie nastrój, bierze swego kota syjamskiego Imhotepa, i rusza po zakup płyt (dla siebie) i sera (dla czworonożnego przyjaciela). W drodze do sklepu poznaje czerwonowłosą wampirzycę Aspirine, która z miejsca zaczyna pałać do niego afektem. Jest dużo młodsza, słucha thrash metalu i rocka gotyckiego, odpowiednio do tego też się ubiera i wygląda. Staromodny i szarmancki, z własnym kodeksem honorowym (który zabrania mu chociażby zagryzania ludzi na śmierć), Fernand robi więc na niej spore wrażenie. Niestety, bez wzajemności. Bardziej wpada mu bowiem w oko starsza siostra nowej znajomej, kandydatka na czarownicę i znawczyni poezji Jacques’a Préverta, Josamicina. W części drugiej, „Myśląc o śmiertelniczkach”, Fernand lokuje swe uczucia już gdzie indzie – w japońskiej turystce, którą poznaje podczas nielegalnego nocnego zwiedzania Luwru. Ujmuje go jej romantyzm, a i ona nie pozostaje obojętna na widok biednego wampira, który wschody słońca może podziwiać jedynie na obrazach. Postanawia zatem ruszyć za nim do nieznanego sobie kraju gdzieś nad Bałtykiem. Czy będzie im dane spotkać się ponownie?
W „Transatlantykiem w pojedynkę” Fernand przeżywa masę przygód – zarówno sercowych, jak i mrożących krew w żyłach. Na statku płynącym przez ocean poznaje zachwycającą urodą panią Płaczkę i jej wierną towarzyszkę, ducha Westchnienie, której ciekawość wpędza wampira w poważne kłopoty, gdy wchodzi w drogę okrutnej szajce mumii. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności na statku przebywa także słynny detektyw profesor Joseph Bell i jego mało rozgarnięty, ale lojalny sługa i towarzysz Ossour Hyrsidoux (znani z „własnych” serii komiksowych autorstwa Sfara) – i to oni przychodzą Fernandowi w sukurs. W „Bulwarze brunetek” z kolei bohater poznaje Greczynkę Afrodittiki, lecz gdy przymierza się do pogłębienia znajomości, otrzymuje wezwanie na komisariat. Inspektor Mazock i Vincent Ehrenstein (którego fizjonomia wzorowana jest na Franzu Kafce) proszą wampira o pomoc w prowadzonym właśnie dochodzeniu w sprawie zabójstw popełnianych w jednym z wileńskich parków. Skoro on i tak nocami nie śpi, może przecież popatronować teren. A nuż uda mu się wpaść na trop seryjnego mordercy. Jako że Fernand jest uczynny, nie odmawia i tym samym pakuje się w kolejne kłopoty.
Chociaż każdy z albumów posiada coś na kształt zamkniętej historii, niektóre z wątków Sfar ciągnie dłużej. Najważniejszym z nich jest historia Lio i Człowieka Drzewa, z którym mandragora wiąże się po ostatecznym – jak się wydaje – rozstaniu z Fernandem. Ale czy w przypadku tak labilnej emocjonalnie dziewczyny może być cokolwiek pewnego? W każdym razie Lio nie wychodzi wampirowi z głowy, a jakby tego było mało, dają o sobie znać jeszcze Aspirine i Josamicina. Widać, że Sfar lubi mieszać w emocjach Fernanda; nie wystarczy mu fakt, że sam z siebie jest on już depresyjnie nastawiony do (nie)życia. W warstwie literackiej „Wampir” jest wirtuozerskim miszmaszem. Francuz wrzucił do jednego kotła elementy wiktoriańskiego horroru i kryminału, doprawił to szczyptą melodramatu i opowieści gangsterskiej, nie zapomniał też o tradycji kabalistycznej (wątek Żyda Eliaoua i stworzonego przez niego Golema) i przedziwnych postaciach ze świata baśni i fantasy (jak chociażby przywodzący na myśl Tolkienowskie enty Człowiek Drzewo). Jeśli ktoś lubi historie spójne i wyraziste, może poczuć się komiksem Sfara mocno zdegustowany; wszak nic nie jest tu na swoim miejscu. Autor nie tylko żongluje gatunkami, ale i rozsadza je od środka swymi surrealistycznymi pomysłami.
To scenariuszowe „szaleństwo” podkreślone jest także warstwą wizualną komiksu. Choć w tym względzie zaskoczeń jest mimo wszystko mniej. Osoby znające „Profesora Bella” i „Kota rabina” z miejsca rozpoznają charakterystyczny styl Sfara. Te niekiedy bliskie karykaturom rysunki, które, mimo mrocznej tonacji – przecież akcja większości przygód Fernanda musi rozgrywać się w porze nocnej – skrzą się feerią barw. Ale w końcu i noc może mieć różne odcienie. Zwłaszcza jeżeli jest to noc… psychodeliczna. Żeby mieć pretekst do „rozjaśnienia” kolorystyki swego dzieła, Francuz odwiedza wraz z wampirem nocne kluby (ma to miejsce w „Kupidynie…” i „Bulwarze brunetek”), w których nieskrępowana zabawa oddana zostaje także poprzez przeróżne efekty świetlne. Opowieści o Fernandzie nie tylko więc znakomicie się czyta (warto przy tym jednak mieć przynajmniej jedno oko przymrużone), ale i kapitalnie ogląda. Bo chociaż kadry nie są dużych rozmiarów, to ich kompozycje nierzadko mają czysto filmowy i malarski charakter. Podsumowując: dla wielbicieli Sfara „Wampir” jest lekturą obowiązkową, dla wszystkich pozostałych – bardzo dobrym rozwiązaniem na długi i ponury zimowy wieczór.
koniec
7 stycznia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dziesięć lat wcześniej
Marcin Knyszyński

16 V 2022

Piętnaście pierwszych odcinków komiksowego horroru autorstwa Jamesa Tyniona IV i Werthera Dell’Edery ukazało się już w Polsce w trzech zbiorczych tomach. Historia została zgrabnie zakończona – teraz przyszła pora na sprawdzenie co było wcześniej. Cofamy się w czasie o mniej więcej dekadę.

więcej »

Tachionowa ropucha über alles
Sebastian Chosiński

15 V 2022

Ostatni zbierający regularne (nie spin-offowe) zeszyty album z serii „Fear Agent” nie jest, niestety, tak dobry jak dwa poprzednie. W znajdujących się w nim opowieściach – „Ja kontra ja” oraz „W innym rytmie” – trudno dostrzec tę nieokiełznaną radość, jaka towarzyszyła scenarzyście na początku tworzenia cyklu. Nie oznacza to jednak, że jest kiepski. W czasie lektury na pewno nie raz się uśmiechniecie, a może nawet… wzruszycie.

więcej »

Powielanie grzechów przeszłości
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 V 2022

„Drzewo macierzy”, czyli trzeci tom serii science fiction „Kolonizacja”, wyczerpał do niej cały mój kredyt zaufania. Nie będzie więc miło.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

O rudym to lisie piosenka…
— Paweł Ciołkiewicz

Jak to jest zjeść dwa razy tę samą papugę…
— Sebastian Chosiński

Między żydem, muzułmanem a chrześcijanem
— Tomasz Nowak

Czas na przygodę
— Paweł Ciołkiewicz

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Nie w moim ogródku!
— Paweł Ciołkiewicz

Żydzi, Arabowie i ich koty
— Sebastian Chosiński

Imaginarium doktora Sfarnassusa
— Paweł Ciołkiewicz

Miłosne kroniki wampirów
— Paweł Ciołkiewicz

Centrum (kociego) Wszechświata
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Ach, ci pisarze!
— Sebastian Chosiński

Dwoma torami do celu
— Sebastian Chosiński

Zabić na początku i zabić na końcu
— Sebastian Chosiński

Rewolwerowiec-gadżeciarz
— Sebastian Chosiński

Narowisty stróż prawa
— Sebastian Chosiński

Giallo z elementami komedii
— Sebastian Chosiński

Kim opiekuje się „państwo opiekuńcze”?
— Sebastian Chosiński

O okrutnym podboju Jukatanu
— Sebastian Chosiński

Epizod epizodu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.