Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Białoszycki, Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #6: Brunatny Pająk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #6: Brunatny Pająk
Scenariusz
Data wydaniamaj 2015
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca ONGRYS
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN9788361596578
Cena24,90
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 20,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Na tropie nazistów
[Andrzej Białoszycki, Jerzy Wróblewski „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #6: Brunatny Pająk” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Hmmm… Komiks zamieszczony w szóstej odsłonie serii „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” może być pewnym zaskoczeniem. Głównie dlatego, że tematycznie przypomina pomysł serialu „Życie na gorąco”. Tyle że perypetie redaktora Maja po raz pierwszy zaprezentowane zostały na małym ekranie wiosną 1979, a „Brunatny Pająk” pojawiał się na łamach bydgoskiego „Dziennika Wieczornego” do marca 1978 roku.

Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
[Andrzej Białoszycki, Jerzy Wróblewski „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #6: Brunatny Pająk” - recenzja]

Hmmm… Komiks zamieszczony w szóstej odsłonie serii „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” może być pewnym zaskoczeniem. Głównie dlatego, że tematycznie przypomina pomysł serialu „Życie na gorąco”. Tyle że perypetie redaktora Maja po raz pierwszy zaprezentowane zostały na małym ekranie wiosną 1979, a „Brunatny Pająk” pojawiał się na łamach bydgoskiego „Dziennika Wieczornego” do marca 1978 roku.

Andrzej Białoszycki, Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #6: Brunatny Pająk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #6: Brunatny Pająk
Scenariusz
Data wydaniamaj 2015
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca ONGRYS
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN9788361596578
Cena24,90
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 20,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pamiętacie redaktora Maja, granego przez czołowego amanta polskiego kina lat 70. XX wieku Leszka Teleszyńskiego? Był polskim dziennikarzem współpracującym z jednym z francuskich pism ekonomicznych, powiązanym zresztą z agendami prasowymi Organizacji Narodów Zjednoczonych, który wpadł na trop tajemniczej Organizacji „W”. Jak się okazało, stali za nią pozostający wciąż na wolności nazistowscy zbrodniarze, którzy uciekli przed wymiarem sprawiedliwości i po latach zaangażowali się w działalność o charakterze polityczno-dywersyjnym, nie stroniąc przy tym od przestępczości zorganizowanej. Maj tropił ich przez dziewięć odcinków, by ostatecznie doprowadzić do zniszczenia bandyckiego syndykatu kierowanego przez demonicznego doktora Hermana Gebhardta (który był zresztą jedną z ostatnich ról filmowych nieodżałowanego Leszka Herdegena). Serial – nie ukrywajmy, mało udany, ale bardzo popularny u schyłku epoki Gierka – wymyślony został przez Andrzeja Zbycha, pod którym to pseudonimem krył się duet autorski Andrzej Szypulski i Zbigniew Safjan (odpowiedzialny również za „Stawkę większą niż życie”). Ciekawe czy obaj panowie wiedzieli, że rok przed premierą „Życia na gorąco” w bydgoskiej popołudniówce „Dziennik Wieczorny” ukazywał się komiks, którego główny bohater – polski dziennikarz Adam Moran – tropił w Ameryce Południowej kierowaną przez byłych nazistów, wciąż pozostających wiernymi ideałom III Rzeszy, organizację o nazwie „Brunatny Pająk”?
Scenariusz komiksu, narysowanego przez Jerzego Wróblewskiego, napisał Andrzej Białoszycki, a pojawił się on na łamach gazety w pięćdziesięciu sześciu odcinkach (były to paski składające się w większości z trzech kadrów) pomiędzy grudniem 1977 a marcem 1978 roku. Co nie pozostawia wątpliwości, że scenarzysta historyjki obrazkowej nie mógł inspirować się serialem Andrzeja Konica. Ale czy to oznacza, że pomysł redaktora „Dziennika Wieczornego” był w pełni oryginalny? Też nie! Ponad dekadę wcześniej – w 1964 roku – światło dzienne ujrzał dramat Ireneusza Iredyńskiego zatytułowany „Zejście do piekła”, który – w pewnym uproszczeniu – opowiadał o przypadkowym odkryciu przez naukowców z Europy usytuowanego w dorzeczu Amazonki obozu koncentracyjnego założonego przez zbiegłych ze Starego Kontynentu do Ameryki Południowej pogrobowców Hitlera. Tekst Iredyńskiego natychmiast został zaadaptowany na potrzeby teatru, a po dwóch latach powstał na jego kanwie – nakręcony na Kubie – film kinowy wyreżyserowany przez Zbigniewa Kuźmińskiego (główne role zagrali w nim Piotr Pawłowski, Leon Niemczyk, Witold Pyrkosz i Marek Perepeczko). Jeśli więc Białoszycki co nieco u kogoś podpatrzył (i pożyczył), to właśnie u Kuźmińskiego.
Dla Białoszyckiego, który do zespołu redakcyjnego „Dziennika Wieczornego” dołączył na początku lat 70. XX wieku, był to już (co najmniej) trzeci wspólny komiks stworzony (w formie pasków gazetowych) z Jerzym Wróblewskim. Wcześniej powstał „Leworęki” (1973-1974) oraz – przypomniany w ubiegłym roku w trzeciej odsłonie „Archiwum” – westernowy „Skarb Irokezów” (1976). Widać, że panowie dobrze się rozumieli, a ich współpraca należała do w pełni udanych. Co oczywiście nie oznacza, że „Brunatny Pająk” pozbawiony jest wad. O nich jeszcze wspomnimy. Akcja historyjki rozgrywa się w 1978 roku, kiedy to do dalekiego Buenos Aires przybywa dziennikarz z komunistycznej (choć o tym akurat mowy nie ma) Polski Adam Moran. Nie wiemy, czym zajmował się wcześniej ani jaką rolę odgrywał, ale musiał mieć niezłe wejścia w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, skoro pozwolono mu wyruszyć na drugi koniec świata z podobną misją (trudno bowiem sobie wyobrazić, aby działał na własną rękę, bez akceptacji służb specjalnych PRL). W hotelowej restauracji w argentyńskiej stolicy Moran spotyka się z pewnym starszym panem, który przekazuje mu szkic z drogą do ukrytej w amazońskiej dżungli kolonii „Brunatnego Pająka”. Kilkanaście minut później informator Polaka zostaje zamordowany w toalecie, a sam Moran musi salwować się ucieczką, aby nie podzielić jego losu.
Z pomocą naszemu rodakowi przychodzi koleżanka po piórze, piękna brunetka Lia Cavatani, która nie dość, że ukrywa go w mieszkaniu należącym do redakcji, to na dodatek przyprowadza Pedro Moralesa – człowieka tak samo jak Moran zdeterminowanego w poszukiwaniu nazistów z „Brunatnego Pająka” (w tym przypadku jednak poznajemy motywy, jakimi kieruje się Argentyńczyk). Posiłkując się planem przekazanym dziennikarzowi z Europy przez zamordowanego później staruszka, wyruszają we trójkę na pełną niebezpieczeństw wyprawę, która prowadzi ich do Paragwaju. Kolonia byłych hitlerowców ukryta jest w głębi dżungli – aby do niej dotrzeć, potrzebują wsparcia miejscowych Indian, którym jednak nie zawsze można ufać. Więcej zdradzać już nie należy. W każdym razie scenariusz komiksu skonstruowany jest według wszelkich reguł literatury sensacyjno-szpiegowskiej, z jednej strony ze wszystkimi kojarzącymi się z nią atrakcjami, z drugiej – ze schematami i uproszczeniami. Nie brakuje więc pościgów i śmiertelnych pojedynków, strzelanin i trupów. Nie trzeba chyba dodawać, że Moran – choć doświadczenie w podobnych akcjach ma najmniejsze – wychodzi z nich cało. Wszystko po to, aby ostatecznie dobro mogło zatriumfować.
I w tym kryje się najistotniejszy błąd scenariuszowy. Trudno nawet stwierdzić jednoznacznie, z czego mógł on wynikać, bo chyba nie z niewiedzy. W drugiej połowie lat 70. XX wieku zarówno Argentyna, jak i Paragwaj rządzone były przez reżimy wojskowe, które sprzyjały dawnym nazistom i chroniły ich, nierzadko stosując w walce z opozycją metody zaczerpnięte z praktyk Gestapo. Trudno więc sobie wyobrazić, by tropiący hitlerowców dziennikarze mogli działać tak jawnie ani by mogli liczyć na jakiekolwiek wsparcie ze strony oficjalnych instytucji państwowych (a tak w pewnym momencie się dzieje). Wszak prezydentem Paragwaju był wówczas Alfredo Stroessner (w połowie Niemiec), którego tajną policję szkolili dawni esesmani, a który spłacał dług chociażby w ten sposób, że przez wiele lat – jak na przykład Josefowi Mengelemu, „aniołowi śmierci” z Auschwitz – zapewniał im azyl. Po tylu latach ta drobna wpadka nie wydaje się jednak już tak istotna; znacznie ważniejsze jest to, że „Brunatny Pająk” wciąga i dostarcza lekkiej i przyjemnej lektury. Akcja bowiem wartko gna naprzód, a jej liczne zwroty jedynie podsycają zainteresowanie opowieścią. Ciężko pracował na to także Jerzy Wróblewski, który po raz kolejny udowodnił, że nawet tworząc paski gazetowe, można osiągnąć mistrzostwo.
Komiks przy niewielu poprawkach (jedna z nich musiałaby polegać na nałożeniu kolorów) świetnie sprawdziłby w wychodzącym w tamtym czasie „Relaksie”; scenariuszowo i graficznie – nie licząc braku barw – w niczym bowiem nie ustępuje znanej z łamów tego magazynu sensacyjnej serii Wróblewskiego i Stefana Weinfelda „Czarna Róża” (1978-1979). Udanie mógłby konkurować z pokrewnymi tematycznie dziełkami Janusza Christy „Tajemniczy rejs” (1978) i „Kurs na Półwysep Jork” (1979). Szkoda więc, że na tyle lat „Brunatny Pająk” został całkowicie zapomniany. Cudownie, że go odświeżono i wydano na nowo! Warto też dodać, że w przygotowaniu jest już kolejna odsłona „Archiwum”, której bohaterem tym razem będzie … kapitan Jasny – konkurent, a może przyjaciel kapitana Żbika.
koniec
8 czerwca 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odnaleźć harmonię
Paweł Ciołkiewicz

11 XII 2019

Po komiksowej biografii Artemizji Gentileschi wydawnictwo Marginesy oferuje kolejną opowieść o niezależnej kobiecie. Z siedemnastego wieku przeskakujemy wprawdzie do lat dwudziestych XX wieku, ale bohaterka jest bardzo podobna. Tamara Łempicka to również silna i zdeterminowana artystka, wykraczająca poza horyzont swojej epoki.

więcej »

Sandman 2.0?
Marcin Knyszyński

9 XII 2019

W zeszłym miesiącu pisaliśmy o komiksie „Sandman Uniwersum” – swego rodzaju wprowadzeniu do czterech nowych serii kontynuujących dzieło Neila Gaimana. Dziś przyszła pora na pierwszą z nich – tę najbardziej „sandmanowską”, będącą bezpośrednim przedłużeniem fabuły i estetyki opowieści o „Śnie z Nieskończonych”. Odwiedzamy „Śnienie” – domenę Morfeusza. Królestwo opuszczone już dwukrotnie.

więcej »

„Martwi żyją, a żywi są martwi”
Paweł Ciołkiewicz

8 XII 2019

Na kolejną odsłonę postapokaliptycznej opowieści o mieście Bardo przyszło nam czekać dwa lata. W tym czasie zmienił się wydawca komiksu, ale nie stylistyka, w jakiej autorzy przedstawiają swoją depresyjną historię. Mrok, poczucie beznadziei oraz wszechobecna inwigilacja towarzyszą nam na każdym kroku.

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Memento mori
— Sebastian Chosiński

Filmy konkursowe 13. Sputnika nad Polską
— Sebastian Chosiński

Czy warto dać się zjeść?
— Sebastian Chosiński

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

Czerstwy na szpicy, Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Na bezdrożach nostalgiczni poganie
— Sebastian Chosiński

Smutek nad Rusią
— Sebastian Chosiński

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.