Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jeph Loeb, Tim Sale
‹Daredevil: Żółty›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDaredevil: Żółty
Scenariusz
Data wydaniamaj 2015
RysunkiTim Sale
Wydawca Mucha Comics
CyklDaredevil
ISBN978-83-61319-54-2
Format144s. oprawa twarda
Cena59,00
Gatuneksuperhero
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 55,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Żółtszy od żółci
[Jeph Loeb, Tim Sale „Daredevil: Żółty” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Biorąc pod uwagę, jacy autorzy stoją za „Żółtym” – scenarzysta Jeph Loeb i rysownik Tim Sale – można było oczekiwać, że ten epizod historii Daredevila osiągnie poziom mistrzowski. Tymczasem jest zaskakująco przewidywalny. Nie, nie kiepski, ale zdecydowanie bez zaskoczeń, które wywoływałyby „ochy” i „achy”, jak miało to miejsce chociażby w przypadku dwóch rozbudowanych serii o Batmanie.

Sebastian Chosiński

Żółtszy od żółci
[Jeph Loeb, Tim Sale „Daredevil: Żółty” - recenzja]

Biorąc pod uwagę, jacy autorzy stoją za „Żółtym” – scenarzysta Jeph Loeb i rysownik Tim Sale – można było oczekiwać, że ten epizod historii Daredevila osiągnie poziom mistrzowski. Tymczasem jest zaskakująco przewidywalny. Nie, nie kiepski, ale zdecydowanie bez zaskoczeń, które wywoływałyby „ochy” i „achy”, jak miało to miejsce chociażby w przypadku dwóch rozbudowanych serii o Batmanie.

Jeph Loeb, Tim Sale
‹Daredevil: Żółty›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDaredevil: Żółty
Scenariusz
Data wydaniamaj 2015
RysunkiTim Sale
Wydawca Mucha Comics
CyklDaredevil
ISBN978-83-61319-54-2
Format144s. oprawa twarda
Cena59,00
Gatuneksuperhero
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 55,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
A może przyczyną względnej słabości „Żółtego” (choć chyba każdemu superbohaterowi należałoby życzyć tak atrakcyjnej dla czytelników niemocy) jest właśnie geniusz opowieści o Mrocznym Rycerzu? Bo czy można było krótko po fenomenalnym „Długim Halloween” (1996-1997) i nie mniej zapierającym dech w piersiach „Mrocznym zwycięstwie” (1999-2000) stworzyć kolejny, dorównujący im poziomem, komiks? W każdym razie Jeph Loeb zrobił wszystko, co się dało. A że wyszło znacznie mniej mrocznie, niekiedy wręcz humorystycznie – to już przede wszystkim „wina” samego Matta Murdocka i świata, w którym przyszło mu żyć. Choć równie dobrze scenarzysta mógł odpuścić sobie nie wnoszące niczego istotnego do fabuły wtręty o Fantastycznej Czwórce. Nie zaszkodziłoby także, gdyby wlał nieco więcej oleju do głowy panny Karen Page. Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli – na pewno znajdą się czytelnicy, którym absolutnie nie będzie to przeszkadzać. I wcale nie jest pewne, czy racja nie będzie właśnie po ich stronie.
„Żółty” – tytuł komiksu jest symboliczny i pochodzi od koloru bokserskiego szlafroka ojca Matta, Jacka Murdocka – przedstawia kolejną wersję narodzin superbohatera, który został ochrzczony (choć akurat w jego przypadku stwierdzenie może zabrzmieć dość przewrotnie) imieniem Daredevil. Matta poznajemy jako studenta prawa uniwersytetu nowojorskiego, który mieszka w jednym pokoju ze swoim kolegą ze studiów i przyjacielem Franklinem Nelsonem. Ojciec niewidomego chłopaka to znany przed laty pięściarz. W tej chwili jest już po czterdziestce, więc wszyscy są przekonani, że to, co najlepsze, ma dawno za sobą. Tymczasem Murdock senior – ku zaskoczeniu innych bokserów, kibiców, bukmacherów, a nawet własnego syna – ponownie zaczyna odnosić sukcesy na ringu. Wygrywa dziewięć walk z rzędu przez nokaut i brakuje mu jeszcze tylko jednego zwycięstwa, by otworzyć sobie drogę do rywalizacji o mistrzostwo. Prawda nie jest jednak wcale taka różowa. Za sukcesami Jacka stoi bowiem w rzeczywistości jego menedżer, gość o znaczącej ksywce „Fixer”, który przekupuje kolejnych zawodników, by podkładali się Murdockowi.
Po co? Oczywiście by zarobić na nielegalnych zakładach. Ale każdy, nawet najpiękniejszy sen ma swój koniec. W pojedynku półfinałowym to Jack ma zostać znokautowany. Tyle że on, dotarłszy tak daleko w rozgrywkach, ani myśli się poddawać – i rozprawia się ze swoim rywalem. Tym samym przypieczętowuje swój marny los. Tego samego dnia zostaje znaleziony martwy na ulicy. Za zabójstwem stoi Sweeney, czyli „Fixer”, oraz wynajęty przez niego killer – Slade. I chociaż Matt nie ma wątpliwości, kto odpowiada za śmierć jego ojca, policja nie jest w stanie niczego dowieść – obaj podejrzani mają bowiem alibi. Ten fragment komiksu to jedynie wstęp do właściwej historii, która rozpoczyna się w momencie, gdy Murdock junior i Franklin Nelson kończą studia i otwierają, jako wspólnicy, kancelarię prawną. To wtedy Matt postanawia pomścić ojca. Znajduje też wreszcie w sobie odwagę, by po latach otworzyć stary kufer z rzeczami boksera, w którym znajduje się jego bokserski szlafrok. Z niego właśnie szyje swój pierwszy kostium – koloru żółtego (nie zaś czerwonego, z jakiego przede wszystkim jest znany).
Tak rodzi się Daredevil, co można przetłumaczyć jako „diabelnie odważny” (względnie: Człowiek nie Znający Strachu). Pozbawiony wzroku Matt ma – niejako w formie rekompensaty – wyostrzony węch i słuch. To te zmysły stają się jego głównym atutem i orężem w walce z niegodziwcami, nie licząc oczywiście umiejętności wykonywania za pomocą laski najbardziej wymyślnych akrobacji. Dopiero teraz w pełni świadomy swych możliwości i odziany w gustowne wdzianko Murdock przystępuje do polowania na Slade’a. Ale to tylko jeden z motywów „Żółtego”, który na dodatek dość szybko zostaje zakończony. Pojawiają się za to – wraz z nowymi arcyłotrami – kolejne wątki. Na drodze Daredevila stają bowiem Owl (czyli latający i wyposażony w szpony Leland Owlsley), Electro („pożyczony” od Spider-Mana Maxwell Dillon, wchłaniający i emitujący elektryczność) oraz Purple Man (a właściwie Zebediah Killgrave, potrafiący za pomocą feromonów wydzielanych przez skórę wpływać na wolę innych ludzi). Nie zawsze jest to usprawiedliwione fabularnie, ale co tam! – liczy się poziom atrakcyjności, który, tak prawdopodobnie uznali redaktorzy Marvela, wzrasta wraz z pojawieniem się jeszcze jednej znanej postaci.
Pierwotnie „Żółty” publikowany był, jak zdecydowana większość opowieści superbohaterskich, w wydawanych co miesiąc zeszytach. Pomiędzy sierpniem 2001 a styczniem 2002 roku ukazało się ich sześć; miesiąc później natomiast światło dzienne ujrzało wydanie albumowe, którego edycja Muchy jest tłumaczeniem. I chociaż co do scenariusza tej opowieści można mieć pewne zastrzeżenia, nie sposób przyczepić się do jego strony graficznej. Tim Sale nie starał się na siłę uwspółcześniać świata otaczającego Matta Murdocka, dlatego też w warstwie wizualnej zostajemy przeniesieni w przeszłość, w lata 50., względnie 60. XX wieku, o czym przekonują głównie stroje bohaterów i wyposażenie wnętrz. Ten klimat retro świetnie zresztą się sprawdził, przydając „Żółtemu” posmaku kryminału w stylu Raymonda Chandlera. Chandlerowscy są też poniekąd bohaterowie, z nieszczególnie rozgarniętą sekretarką Matta i Nelsona (do której zresztą obaj smalą cholewki), blondwłosą Karen Page. Nie bez powodu Daredevil co rusz musi wyciągać ją z tarapatów. Ale przynajmniej dzięki temu Sale ma możność udowodnienia, że świetnie radzi sobie w scenach walki i znakomicie wychodzi mu portretowanie Nowego Jorku z lotu ptaka… tfu! to znaczy superbohatera.
Warto dodać, że „Żółty” nie był ostatnią przygodą Jepha Loeba i Tima Sale’a z „kolorowymi” komiksami Marvela. Krótko po Daredevilu stworzyli bowiem jeszcze „Niebieskiego” Spider-Mana (2002-2003) i „Szarego” Hulka (2003-2005), by następnie – już poza tą serią – poświęcić się pracy nad „Rzymskimi wakacjami” Catwoman (2004-2005).
koniec
12 czerwca 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Atak na percepcję
Marcin Knyszyński

20 I 2020

Wydawnictwo Egmont wydało kolejny tytuł, który wyszedł przed laty nakładem Mandragory. I jak to zwykle bywa zaprezentował też kontynuację, której wtedy zabrakło. Pierwszy zbiorczy album „30 dni nocy” zawiera trzy komiksy autorstwa Steve’a Nilesa (scenariusz) oraz Bena Templesmitha (rysunek – choć to wielkie uproszczenie). Mamy do czynienia z jednym z najbardziej oryginalnych komiksów, jakie wyszły w ostatnich latach w Polsce – choć pobieżny opis fabuły może wcale na to nie wskazywać.

więcej »

Nie ma dramatu
Marcin Osuch

19 I 2020

Ostatnimi czasy nie miał „Thorgal” szczęścia do scenarzystów. Ten najnowszy, Yann ma przechlapane bo musi odkręcić dużo z tego, co namieszali poprzednicy.

więcej »

Żegnaj Gert
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 I 2020

Stało się. Doczekaliśmy czwartego, ostatniego albumu „Nienawidzę Baśniowa”. Tytuł „Konali krótko i płaczliwie” w zasadzie mówi wszystko o jego zawartości.

więcej »

Polecamy

Śledztwo trwa!

Niekoniecznie jasno pisane:

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gotham w cieniu złoczyńców
— Sebastian Chosiński

Marvel: Zanim komiksy straciły niewinność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pyrrusowe zwycięstwo Batmana
— Sebastian Chosiński

Podwójne tożsamości, podwójne moralności
— Sebastian Chosiński

Ujrzeć Rzym i nie umrzeć
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Człowiek nie tylko ze stali
— Konrad Wągrowski

Krótko o komiksach: Grudzień 2003
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Piotr Niemkiewicz

Kolorowe, choć czarno-białe
— Piotr Niemkiewicz

Bohater w czerni i bieli
— Marcin Lorek

Tegoż autora

W alkoholowo-hipnotycznym transie
— Sebastian Chosiński

Gangsterzy na ulicach Paryża
— Sebastian Chosiński

„A planety szaleją, szaleją, szaleją…”
— Sebastian Chosiński

Jak to dobrze (nie) być Bruce’em Wayne’em
— Sebastian Chosiński

Wierny agent, choć bez ogrodnika
— Sebastian Chosiński

Do zakochania jeden… skok
— Sebastian Chosiński

(Nie)oczekiwana zmiana miejsc
— Sebastian Chosiński

Jak fajnie pogmerać w umyśle Batmana!
— Sebastian Chosiński

Test na człowieczeństwo
— Sebastian Chosiński

Krakowski spleen
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.