Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Jonathan Hickman, Adam Kubert, Jerome Opeña
‹Avengers. Świat Avengers›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAvengers. Świat Avengers
Tytuł oryginalnyAvengers: Avengers World
Scenariusz
Data wydania29 lipca 2015
RysunkiJerome Opeña, Adam Kubert
PrzekładJakub Syty
Wydawca Egmont
CyklAvengers, Marvel Now!
ISBN978-83-281-1052-6
Format132s. 167×255mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Atak z Marsa
[Jonathan Hickman, Adam Kubert, Jerome Opeña „Avengers. Świat Avengers” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejna seria, w której pojawiają się Avengersi, startuje w ramach cyklu „Marvel Now!”. Tym razem jednak, przynajmniej w warstwie fabularnej, za którą odpowiada Jonathan Hickman, ma ona ambicje nieco różnić się od wielu wcześniejszych. Znacznie więcej w niej rozważań natury filozoficzno-religijnej, których nie powstydziłby się nawet twórca „Sandmana”.

Sebastian Chosiński

Atak z Marsa
[Jonathan Hickman, Adam Kubert, Jerome Opeña „Avengers. Świat Avengers” - recenzja]

Kolejna seria, w której pojawiają się Avengersi, startuje w ramach cyklu „Marvel Now!”. Tym razem jednak, przynajmniej w warstwie fabularnej, za którą odpowiada Jonathan Hickman, ma ona ambicje nieco różnić się od wielu wcześniejszych. Znacznie więcej w niej rozważań natury filozoficzno-religijnej, których nie powstydziłby się nawet twórca „Sandmana”.

Jonathan Hickman, Adam Kubert, Jerome Opeña
‹Avengers. Świat Avengers›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAvengers. Świat Avengers
Tytuł oryginalnyAvengers: Avengers World
Scenariusz
Data wydania29 lipca 2015
RysunkiJerome Opeña, Adam Kubert
PrzekładJakub Syty
Wydawca Egmont
CyklAvengers, Marvel Now!
ISBN978-83-281-1052-6
Format132s. 167×255mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Avengersi – w jakiej by konfiguracji nie występowali – zawsze kojarzyć się będą przede wszystkim z akcją. Tak jest w albumach publikowanych w Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela; taki też charakter ma jedna z serii wydawanych w ramach zainaugurowanego nie tak dawno przez Egmont cyklu „Marvel Now!”. Z dziełem amerykańskiego scenarzysty Jonathana Hickmana (między innymi specjalisty od Fantastycznej Czwórki i właśnie Mścicieli) może być jednak trochę inaczej. Co zdaje się już zapowiadać tom zatytułowany „Świat Avengers”. Oprócz doskonale znanych części składowych superbohaterskiego uniwersum, pojawiają się w nim bowiem także elementy charakterystyczne dla innych twórców komiksowych, tych z nieco wyższej – przynajmniej dla części krytyków – półki, jak Brytyjczycy Neil Gaiman (vide „Sandman”), Alan Moore („Strażnicy”) czy Mike Carey („Lucyfer”). We wspomnianym albumie zebrano pierwszych sześć zeszytów serii, które pierwotnie ukazywały się od lutego do kwietnia 2013 roku. Za fabułę wszystkich (także kilkudziesięciu następnych) odpowiada Hickman, zmieniali się natomiast rysownicy. Ale do nich przejdziemy później.
W momencie zawiązania akcji grupa Mścicieli praktycznie nie istnieje. Rozeszły się ich drogi, świat zaś musiał nauczyć się funkcjonowania bez swoich obrońców. Przychodzi jednak taki moment, kiedy Tony Stark (Iron Man) i Steve Rogers (Kapitan Ameryka) muszą podjąć kolejne wyzwanie. Jest ono tak poważne, że we dwójkę najprawdopodobniej nie daliby sobie rady. Chcąc nie chcąc, muszą więc zebrać kolejną ekipę i wraz z nią wyruszyć na Marsa. Dlaczego właśnie tam? Ponieważ na Czerwonej Planecie zaczyna dziać się coś bardzo niepokojącego, co w najbliższej przyszłości może zagrozić bezpieczeństwu Ziemi. Pojawiają się na niej tajemnicze stworzenia: Aleph, Ex Nihilo i Abyss (ich imiona są oczywiście jak najbardziej znaczące). Aleph (słowo to oznacza pierwszą literę w alfabetach pochodzenia semickiego) to Ogrodnik, przedstawiciel rasy stworzonej przez Budowniczych, najstarsze istoty w kosmosie. Przed wiekami Budowniczowie rozpoczęli ekspansję we Wszechświecie; polegała ona nie tylko na tworzeniu nowych, pasujących do ich koncepcji, światów, ale również na niszczeniu tych, które nie rokowały nadziei. Ogrodnicy byli więc odpowiedzialni także – a może głównie – za destrukcję.
Choć zdarzało im się także odnajdywać światy zasługujące na istnienie i dalszą ewolucję. Dokonawszy takiego odkrycia, Aleph – ten konkretny, przywołany przez Hickmana – stworzył swoich pomocników: Ex Nihilo (Coś z Niczego) oraz jego siostrę Abyss (Otchłań). Teraz we trójkę przemierzają Wszechświat i zmieniają jego kształt. Kolejnym ich celem ma być Ziemia. Niebieskiej Planecie grozi zatem, jeśli nie całkowite unicestwienie, to przynajmniej terraformacja – w każdym razie jedno i drugie zakończy na niej życie, jakie znano dotychczas. Jedynymi, którzy mogą przeciwstawić się tajemniczym „najeźdźcom z kosmosu”, są Avengersi. Najpierw jednak trzeba ich zebrać i nakłonić do współpracy. Iron Man i Kapitan Ameryka sięgają po najdalsze odwody, ba! nakłaniają do wstąpienia w szeregi Mścicieli również nowych superbohaterów. W efekcie plansze komiksu w ekspresowym tempie zaludniają się postaciami w trykotach – tymi doskonale znanymi (jak Thor, Wolverine, Spider-Man czy Kapitan Marvel), jak i stojącymi zazwyczaj na uboczu, by nie rzec: z drugiej ligi (Falcon, Shang-Chi, Cannonball, Sunspot, Manifold, Spider-Woman). Gdy jednak Ziemi grozi zagłada, nie ma co wybrzydzać. Hasło: „Wszystkie ręce na pokład!” staje się boleśnie aktualne.
Jonathan Hickman z jednej strony nasyca „Świat Avengers” tym, co dla serii najistotniejsze, a więc akcją i przygodą, z drugiej – hojną ręką „rozdaje” pod uwagę czytelnika rozważania natury filozoficzno-religijnej, których nośnikami są Aleph i Ex Nihilo. Padają więc pytania o sens stworzenia (czy raczej Stworzenia, bo przecież odniesienia do biblijnej księgi Genesis są aż nadto oczywiste), istotę człowieczeństwa, a nade wszystko – odpowiedzialność boga (względnie bogów) za swoje dzieło. I chociaż wynurzenia te skutecznie spowalniają tempo akcji, należą do najciekawszych fragmentów komiksu, a przynajmniej jego trzech pierwszych rozdziałów. W trzech kolejnych scenarzysta przenosi akcję – a przynajmniej jej najistotniejszy wątek – na Ziemię, wplatając przy okazji w fabułę motywy nawiązujące – w mniej lub bardziej świadomy sposób (trudno to ocenić) – do filmów Ridleya Scotta „Obcy – ósmy pasażer Nostromo” (1979) oraz „Prometeusz” (2012). I nie chodzi tu wcale o kontakt z krwiożerczą bestią z kosmosu; amerykański scenarzysta skupia się na czym innym – pytaniach skąd pochodzi życie i co (jaka siła) sprawia, że podlega ono ewolucji. Udzielona przez autora odpowiedź wcale nie musi wydawać się satysfakcjonująca, ale na pewno skłania do refleksji.
Za rysunki w pierwszym (zbiorczym) tomie cyklu odpowiada dwóch grafików. Rozdziały od pierwszego do trzeciego zilustrował Filipińczyk Jerome Opeña (mający na rozkładzie takich bohaterów, jak Wolverine, Punisher i Deadpool), a od czwartego do szóstego – Amerykanin Adam Kubert (syn Joego i brat Andy’ego). Stylistycznie różnią się one znacząco. Opeña preferuje styl wizualnie bliższy malarstwu, nie tak odległy od tego, co prezentuje jeden z nadwornych rysowników Gaimana, Dave McKean. Dlatego też świetnie sprawdza się w kreowaniu kadrów nasyconych symboliką religijną, statycznych i pełnych patetyzmu. Z kolei Kubert, którego plansze są bardziej tradycyjne (oczywiście w odniesieniu do opowieści o superbohaterach), znacznie lepiej czuje się w częściach nasyconych akcją, dynamicznych i dramatycznych. Choć całkiem możliwe, że gdyby ilustratorom przyszło zamienić się rolami, wypadliby równie interesująco. Należy jednak wierzyć Hickmanowi, że wiedział, co robi, kiedy stworzone przez siebie rozdziały oddawał Opeñi i Kubertowi w takiej właśnie kolejności. Cóż, kolejna seria o Mścicielach zapowiada się nad wyraz ciekawie. W każdym razie na pewno warto czekać na kontynuację „Świata Avengers” – album „Ostatnie białe zdarzenie”.
koniec
21 września 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zemsta jest słodka
Paweł Ciołkiewicz

1 IV 2020

Jennifer, jej japońska towarzyszka Kita oraz żyjąca na londyńskich ulicach Pickles znalazły się między młotem a kowadłem. Z jednej strony osacza je demoniczny komisarz Kurb będący na usługach królowej Wiktorii, z drugiej zaś nęka grupa weteranów wojennych bawiących się w Indian pod przywództwem ojca Jennifer – pułkownika Winterfielda. Mimo tego, a może właśnie na przekór wszystkiemu, trzy kobiety kontynuują swoje dzieło zemsty.

więcej »

Bunt skończony
Tomasz Nowak

31 III 2020

W pojawiającej się co jakiś czas fabularnej stagnacji Obcych wyczekujemy nieustannie powiewów świeżości. Pierwszy tom „Aliens: Bunt” jej umiarkowaną dozę dostarczył. Tym samym oczekiwania wobec kontynuacji nabrzmiały trochę za bardzo: druga cześć spełniła je tylko po części.

więcej »

Nienazwane
Marcin Knyszyński

30 III 2020

Trzeci i ostatni tom „Providence” Alana Moore’a i Jacena Burrowsa jest nie tylko kontynuacją tomu drugiego. To również zamknięcie i podsumowanie „Neonomiconu”, pierwszego komiksu Moore’a skupiającego się na literaturze i kulturowym dziedzictwie Howarda Philipsa Lovecrafta. Wracamy do Nowej Anglii roku 1919 i wraz z głównym bohaterem kontynuujemy poszukiwania prawdziwego oblicza Ameryki. Wiemy już, że znajdziemy o wiele więcej.

więcej »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ms Marvel i trójkąt miłosny nastolatków w kosmosie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: To nie był film
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Trepy vs. koty
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rodzina na swoim
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ojciec prać!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek czy bestia – oto jest pytanie!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Doktor spod mostu
— Sebastian Chosiński

Z szamba wyszedłeś… a dokąd wrócisz?
— Sebastian Chosiński

Po Słowo Boże na Dach Świata
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu śmiertelnego zagrożenia
— Sebastian Chosiński

Król i hrabiowie
— Sebastian Chosiński

Skrzypek na… fiordzie
— Sebastian Chosiński

Trzy Korony na Lazurowym Wybrzeżu
— Sebastian Chosiński

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.