Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Hermann Huppen
‹Jeremiah #7: Afroameryka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJeremiah #7: Afroameryka
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2015
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Elemental
CyklJeremiah
Cena38,00
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Walka ras
[Hermann Huppen „Jeremiah #7: Afroameryka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W siódmym tomie „Jeremiaha” Hermann Huppen podejmuje temat, który wcześniej obchodził szerokim łukiem. I raczej nie z powodu politycznej poprawności, o której na początku lat 80. ubiegłego wieku jeszcze mało kto słyszał. W albumie zatytułowanym „Afromeryka” postanowił postawić naprzeciw siebie dwie zwaśnione rasy: białych i czarnych. A pomiędzy nimi umieścił tytułowego bohatera i jego niesfornego przyjaciela, Kurdy’ego Malloya.

Sebastian Chosiński

Walka ras
[Hermann Huppen „Jeremiah #7: Afroameryka” - recenzja]

W siódmym tomie „Jeremiaha” Hermann Huppen podejmuje temat, który wcześniej obchodził szerokim łukiem. I raczej nie z powodu politycznej poprawności, o której na początku lat 80. ubiegłego wieku jeszcze mało kto słyszał. W albumie zatytułowanym „Afromeryka” postanowił postawić naprzeciw siebie dwie zwaśnione rasy: białych i czarnych. A pomiędzy nimi umieścił tytułowego bohatera i jego niesfornego przyjaciela, Kurdy’ego Malloya.

Hermann Huppen
‹Jeremiah #7: Afroameryka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJeremiah #7: Afroameryka
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2015
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Elemental
CyklJeremiah
Cena38,00
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Do tej pory belgijski scenarzysta i rysownik Hermann Huppen nie eksponował w „Jeremiahu” w aż tak poważnym stopniu kwestii rasowych. Owszem, w czwartej odsłonie serii, czyli „Oczach płonących żelazem” (1980), pokazani są – dodajmy, że w niezbyt pozytywnym świetle – Indianie. Ale dziwić mógł fakt, że w Ameryce Północnej spustoszonej przez katastrofę nuklearną, która była wszak skutkiem… wojny rasowej, problem ten znalazł się na dalszym planie. Czyżby został on w jakiś przedziwny sposób rozwiązany dzięki strasznemu kataklizmowi? To raczej mało prawdopodobne. Dlatego z pewną ulgą można przyjąć to, co Belg zaproponował – od strony fabularnej – w „Afromeryce”, w której ponad wszystkie inne wątki wybija się ten dotyczący walki o prymat na kontynencie pomiędzy białymi a czarnymi mieszkańcami Nowego Dzikiego Zachodu.
Album otwiera scena skonstruowana według recepty mistrza suspensu Alfreda Hitchcocka. Uciekający przez sawannę mężczyzna zostaje zaatakowany przez gepardy, które dopadają go, zagryzają i zjadają. Jak się jednak okazuje, nie są to wcale dzikie koty. Tak zostały wytresowane przez swojego właściciela, który pojawia się chwilę później, by nasycić wzrok okrucieństwem pupili. Kim jest – nie wiadomo. Widać tylko jego nienagannie skrojony jasny garnitur. Huppen oczywiście rozwiązuje tę zagadkę, ale na to – na szczęście – trzeba będzie trochę poczekać. Początek robi kapitalne wrażenie. Kto wie, czy to nie najlepsze otwarcie spośród wszystkich dotychczasowych albumów cyklu – krótkie, dosadne, przejmujące i na dodatek wielce znaczące w kontekście tego, co pojawia się w dalszym ciągu.
Nie zapominajmy jednak, że najważniejszymi postaciami komiksu są Jeremiah i Kurdy Malloy. Prędzej czy później, to oni muszą wybić się na plan pierwszy. I tak też się dzieje. Młodzi mężczyźni mieszkają razem z ciotką Jeremiaha, Marthą, w starym wagonie kolejowym. Wydaje się, że w końcu po wielu mniej lub bardziej makabrycznych przygodach (przedstawionych w „Laboratorium wieczności” i „Sekcie”), zaznają trochę spokoju. Nic z tych rzeczy! W okolicy robi się bowiem coraz niebezpieczniej. Kolejni osadnicy opuszczają teren, bojąc się zarówno dzikich zwierząt, jak i jeszcze dzikszych ludzi. Jeremiah, Kurdy i Martha dziwią się uciekającym (nikt przecież nie może mieć pewności, że trafi w bardziej przyjazne miejsce), ale wkrótce sami znajdą się w sytuacji bez wyjścia, co stanie się początkiem ich dalszej wędrówki.
W „Afromeryce” Hermann wprowadza do fabuły cyklu dwa nowe elementy. Z jednej strony są to skrajnie fanatyczni biali rasiści, skupieni w organizacji Survival (bez wątpienia wzorowanej na Ku Klux Klanie), z drugiej – mocno zróżnicowane społeczeństwo czarnych, wśród których również nie brakuje osób (vide psychopatyczny Mungalia), które marzą o dominacji tylko jednej rasy. Których celem jest doprowadzenie do stworzenia na kontynencie tytułowej Afromeryki. Malloy i Jeremiah w charakterystyczny dla siebie sposób trafiają w sam środek konfliktu, czego efekt może być taki, że oberwą z obu stron. Chyba że wcześniej uda się zawrzeć porozumienie (choćby nawet oparte na kruchych podstawach). Iluzoryczna szansa na to istnieje. Problem w tym, że pojawiają się tacy, którym zależy na storpedowaniu jakichkolwiek rozmów pomiędzy zwaśnionymi stronami.
Belgijski scenarzysta umiejętnie miesza wątki; tym samym aż do końca można mieć wątpliwości, jakie są rzeczywiste intencje poszczególnych „graczy”. Podział na dobrych i złych nie przebiega tu bowiem zgodnie z kolorem skóry; pojawiają się odcienie szarości, zacierają się granice. Ba! Huppen tak kieruje akcją, że w pewnym momencie zaczyna się nawet współczuć rasistom z Survivalu. A to, przyznacie, wielka sztuka. Graficznie natomiast wciąż mamy do czynienia z tym samym – starym i dobrym – Hermannem. Zaskakiwać może jedynie to, że świat spustoszony przez wojnę jądrową skrzy się taką paletą wyrazistych i ciepłych barw, na dodatek skąpany jest w promieniach wyjątkowo przyjemnie grzejącego – takie przynajmniej odnosi się wrażenie – Słońca. Możemy to uznać za komiksową licentia poetica belgijskiego autora, dzięki której „Afromeryka” prezentuje się od strony wizualnej doskonale. Niemal hipnotyzująco.
koniec
4 listopada 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uważaj na przyjaciół swoich
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 IX 2020

Niesamowity jest ten „Invincible”. Pomimo, że to już ósmy tom wydania zbiorczego serii, to nie tylko się ani na moment nie nudzi, ale wciąż potrafi zaskoczyć czytelnika.

więcej »

Nie dla zielonych czytelników
Marcin Knyszyński

18 IX 2020

Grant Morrison zawsze budził skrajne emocje. Jego „Doom Patrol” jest uwielbiany lub równany z ziemią – obok tego komiksu nie przechodzi się obojętnie. Najnowsza seria, „The Green Lantern”, której scenariusze tworzy samodzielnie Szalony Szkot też będzie polaryzować czytelników – przygody Hala Jordana, działającego teraz jako kosmiczny policjant, wystawiają odbiorcę na poważną próbę.

więcej »

Trzecia liga
Andrzej Goryl

17 IX 2020

„Liga Sprawiedliwości” pisana przez Bryana Hitcha była dotychczas bardzo kiepską serią. Hitch jest niezłym rysownikiem (co pokazał w takich komiksach jak „Authority” czy „Ultimates”), ale scenarzysta z niego mierny. Ktoś jednak z jakiegoś powodu powierzył mu pisanie przygód drużyny największych herosów, broniących naszej planety. Piąty tom jest na szczęście ostatnim, który wyszedł spod jego pióra – w kolejnym albumie pałeczkę przejął Christopher Priest („Batman kontra Deathstroke”). W tym (...)

więcej »

Polecamy

Bitwa o szyny

Podziemny front:

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

„Jak to na wojence ładnie…”
— Sebastian Chosiński

Do stu milionów kabestanów!
— Paweł Ciołkiewicz

Pięknym kobietom wiatr zawsze w oczy
— Sebastian Chosiński

Tacy, jak Kurdy, nie powinni się zakochiwać
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Słowiańska dusza, amerykański szyk
— Sebastian Chosiński

Morskie opowieści w rytmie roots reggae
— Sebastian Chosiński

Po obu stronach Bałtyku
— Sebastian Chosiński

Internacjonalizm międzygalaktyczny
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
— Sebastian Chosiński

„I po ch… pani robiła te badania?!”
— Sebastian Chosiński

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.