Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

David Finch, Richard Friend, Geoff Johns
‹Wieczne zło›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWieczne zło
Tytuł oryginalnyForever Evil
Scenariusz
Data wydania18 listopada 2015
RysunkiDavid Finch, Richard Friend
PrzekładKrzysztof Uliszewski
Wydawca Egmont
CyklWieczne zło, Nowe DC Comics
ISBN978-83-281-1054-0
Format240s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Młot na superłotrów
[David Finch, Richard Friend, Geoff Johns „Wieczne zło” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Liga Sprawiedliwości – na czele z Batmanem, Supermanem, Wonder Woman (ale także innymi superbohaterami) – niejednokrotnie w swej historii musiała mierzyć się ze zorganizowanymi grupami przestępczymi. Największe wyzwanie postawił jednak przed nią scenarzysta Geoff Johns, który w „Wiecznym źle” na głównych adwersarzy stróżów prawa i porządku w uniwersum DC Comics wybrał tajemniczy i bezlitosny Syndykat Zbrodni.

Sebastian Chosiński

Młot na superłotrów
[David Finch, Richard Friend, Geoff Johns „Wieczne zło” - recenzja]

Liga Sprawiedliwości – na czele z Batmanem, Supermanem, Wonder Woman (ale także innymi superbohaterami) – niejednokrotnie w swej historii musiała mierzyć się ze zorganizowanymi grupami przestępczymi. Największe wyzwanie postawił jednak przed nią scenarzysta Geoff Johns, który w „Wiecznym źle” na głównych adwersarzy stróżów prawa i porządku w uniwersum DC Comics wybrał tajemniczy i bezlitosny Syndykat Zbrodni.

David Finch, Richard Friend, Geoff Johns
‹Wieczne zło›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWieczne zło
Tytuł oryginalnyForever Evil
Scenariusz
Data wydania18 listopada 2015
RysunkiDavid Finch, Richard Friend
PrzekładKrzysztof Uliszewski
Wydawca Egmont
CyklWieczne zło, Nowe DC Comics
ISBN978-83-281-1054-0
Format240s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kiedy ma się takich obrońców, jak Batman, Superman czy Wonder Woman, można spać spokojnie. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że gdy na ulicach Gotham, Metropolis bądź wyspie Themiscyrze pojawi się ktoś zagrażający bezpieczeństwu ich mieszkańców, szybko zostanie zlokalizowany i zneutralizowany. Tym bardziej że wspomniana trójka może liczyć na wsparcie innych superbohaterów skupionych w Lidze Sprawiedliwości. Pewność siebie bywa jednak czasami zgubna, a rozdęte ego może prowadzić do groźnych konfliktów także w gronie osób, których byt i skuteczność w działaniu zależą nade wszystko od wzajemnej lojalności. Słowem: nawet Liga Sprawiedliwości może zostać pokonana, jeśli przeciwko niej wystąpi równie zdeterminowana grupa superzłoczyńców. Z takiego właśnie założenia wyszedł amerykański scenarzysta Geoff Johns (znany z wydanego przez Egmont w tym roku kapitalnego albumu „Batman. Ziemia Jeden”), który do spółki z kanadyjskim rysownikiem Davidem Finchem („New Avengers”, „Amerykańska Liga Sprawiedliwości” oraz dwa pierwsze zbiorcze tomy cyklu „Batman. Mroczny Rycerz”) stworzył ekscytującą miniserię „Wieczne zło”.
Została ona rozpisana na siedem zeszytów, które ukazywały się od listopada 2013 do lipca 2014 roku, by następnie – po trzech miesiącach od zakończenia publikacji pojedynczych rozdziałów – pojawić się w formie jednego woluminu w twardej obwolucie. I w takiej też formie w ramach „Nowego DC Comics!” opublikował tę historię Egmont. Członkowie Ligi Sprawiedliwości pochłonięci są własnymi sprawami – do tego stopnia, że nie dostrzegają zagrożenia, które nadciąga wielkimi krokami. Nie dostrzega go zresztą także genialny Lex Luthor, skupiony głównie na rozbudowie swego naukowo-badawczego imperium. Szykuje się właśnie do kolejnego wrogiego przejęcia; tym razem ofiarą jego zachłanności ma paść rodzinna firma Kord Industries. Luthor nie tylko grozi jej właścicielowi śmiercią, ale roztacza przed nim również przerażający obraz represji, jakim zostaną poddani jego najbliżsi, kiedy już go zabraknie. Czy byłby w stanie rzeczywiście spełnić swoje groźby, nie jest dane nam sprawdzić, ponieważ w tym samym momencie ma miejsce wydarzenie, które zmienia losy całego komiksowego uniwersum. W ciemnościach pogrążają się Metropolis, Gotham i Central City, awarii ulegają systemy zasilania, milkną środki służące do komunikowania się.
A to dopiero początek nieszczęść! Z największych więzień w całym kraju zostają bowiem wypuszczeni na wolność najgroźniejsi przestępcy. Kto za tym wszystkim stoi? Superman, Batman, Wonder Woman, Green Lantern i inni. Nieprawdopodobne? A jednak! Z jedną tylko różnicą – chodzi o negatywne, mroczne odbicia słynnych superbohaterów, symbolizowane przez – odpowiednio – Ultramana, Owlmana, Superwoman i Power Ringa (plus jeszcze kilka nie mniej odrażających postaci). Tworzą oni bezwzględny Syndykat Zbrodni, który przenika z równoległego świata, by zaprowadzić swoje okrutne porządki. Korzystając z efektu zaskoczenia i pomocy podporządkowanych im miejscowych kanalii, w ekspresowym tempie rozprawiają się z Ligą Sprawiedliwości; wielu superbohaterów trafia nawet do ich niewoli. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z wzorcowo przeprowadzonym zamachem stanu. Ale tylko do czasu. Okazuje się bowiem, że Batmanowi udało się umknąć mieczowi niesprawiedliwości. Że u jego boku staje także Catwoman. I – co najważniejsze – dysponujący nie mniej zaawansowaną technologią niż Człowiek-Nietoperz Lex Luthor.
Konstruując fabułę „Wiecznego zła”, Geoff Johns – wzorem postmodernistów – sięgnął po przeróżne inspiracje. W koncepcji nowego porządku zaprowadzanego na Ziemi przez Syndykat Zbrodni odnaleźć można wpływy radykalnego darwinizmu społecznego (z selekcją naturalną na czele) czy wręcz eugeniki. Pojawia się też wątek żywcem przeniesiony ze słynnej powieści Mary Shelley „Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz” (1818) – i to w takim kontekście, jaki obmyśliła sobie przed dwoma wiekami angielska pisarka i poetka. Poza tym na planszach „Wiecznego zła” przewija się wiele innych postaci z uniwersum DC Comics; nie brakuje przy tym odniesień do motywów pojawiających się w innych seriach komiksowych autorstwa Geoffa Johnsa, jak chociażby „Liga Sprawiedliwości”, „Amerykańska Liga Sprawiedliwości”, „Superman” czy „Shazam!” (wszystkie, choć jeszcze nie w całości, obecne są na polskim rynku). Ich wyłapywanie przynosi sporą frajdę, ale nawet bez znajomości innych dzieł Amerykanina fabuła „Wiecznego zła” jest czytelna na tyle, by sprawić dużą satysfakcję. Głównie za sprawą ewolucji postaci Leksa Luthora, który w finale jawi się jako zupełnie inna postać niż w sekwencjach otwierających opowieść.
Luthor jest do tego stopnia wyeksponowany przez Johnsa, że śmiało można uznać go za bohatera pierwszoplanowego; spycha nieco w cień nawet samego Batmana i przywódcę Syndykatu Zbrodni, czyli demonicznego Ultramana. Co jednak najważniejsze, komiks wcale na tym nie traci. Bo że Lex jest w stanie unieść na swoich barkach ciężar odpowiedzialności za atrakcyjność intrygi, udowadniają chociażby wydane w ostatnich miesiącach w Polsce albumy „Czerwony syn” (2003) Marka Millara oraz „Luthor” (2005) Briana Azzarello (by wspomnieć jedynie scenarzystów). Równie wysoki poziom co fabuła prezentują również rysunki Davida Fincha. Wyłaniający się z nich świat poraża grozą; spowity w mroku (wszak brakuje światła), z którego co rusz wyłaniają się wyjątkowo nieprzyjemne facjaty bohaterów (przodują tu przede wszystkim Ultraman i Obiekt B-Zero, choć i innym patrzy z oczu niezbyt przyjaźnie) – może dosłownie przyprawić o gęsią skórkę. Zasadniczą część komiksu uzupełnia jeszcze pokaźna galeria okładek poszczególnych zeszytów (z różnymi wariantami) – i one także robią niemałe wrażenie. Brrrr! Strach zmrużyć oczy po takiej lekturze.
koniec
3 grudnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jest inny świat…
Tomasz Nowak

10 VIII 2020

Tom czwarty edycji zbiorczej „Druuny” miał stanowić koniec serii. Trudno tu jednak mówić o jakimś wyraźnym „zakończeniuˮ, skoro w kilkanaście lat później ukazał się dodatkowy tom „zero”, a potem następna jej odsłona… I, w rzeczy samej, ów tom czwarty nie przynosi zdecydowanych rozstrzygnięć. Choć z dzisiejszej perspektywy trudno wnioskować, czy i jakie dalsze losy przewidywał w 2003 roku Serpieri dla swej bohaterki.

więcej »

Batalion Czwartaków gromi Niemców, czyli Gwardia Ludowa w akcji. O pewnym cyklu komiksowym PRL-u
Konrad Wągrowski

9 VIII 2020

Komiksowy cykl „Podziemny front”, wydawany pierwotnie w latach 1969-1972 nie zdobył nigdy rozgłosu porównywalnego do kapitana Żbika. Ale na komiksowym bezrybiu Polski Ludowej i tak ta wojenno-sensacyjna opowieść cieszyła się solidnym zainteresowaniem młodzieży. Nawet pomimo faktu, że słuszna propaganda historyczna była w tym cyklu więcej niż natrętna.

więcej »

Cierpienia młodego Petera
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

8 VIII 2020

Ostatni album „Ultimate Spider-man” wskazywał na lekkie zmęczenie materiału. Na szczęście główni twórcy serii Brian Michael Bendis i Mark Bagley w tomie siódmym wracają do formy.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Niekończąca się rozwałka
— Sebastian Chosiński

A imię jego Gotham!
— Sebastian Chosiński

Postraszę cię Strachem!
— Sebastian Chosiński

Marvel: Ja pierdykam!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdy trwoga, to do… Batmana
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

„I po ch… pani robiła te badania?!”
— Sebastian Chosiński

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Zobaczyć dinozaura i umrzeć!
— Sebastian Chosiński

Równe, równiejsze… zarżnięte
— Sebastian Chosiński

Humanizm fantastycznonaukowy
— Sebastian Chosiński

Muzyka czasów pandemii
— Sebastian Chosiński

Uralski realizm zepsuty przez magię
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.