Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Joe Hill, Gabriel Rodriguez
‹Locke & Key #3: Korona cieni›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLocke & Key #3: Korona cieni
Tytuł oryginalnyCrown of Shadows
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2015
RysunkiGabriel Rodriguez
Wydawca Taurus Media
CyklLocke & Key
Cena67,00
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Nie wkurzajcie potwora!
[Joe Hill, Gabriel Rodriguez „Locke & Key #3: Korona cieni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przeraziły Was pierwsze dwa tomy komiksowego horroru „Locke & Key” Joego Hilla (scenariusz) i Gabriela Rodrigueza (rysunki)? Tak? To teraz zapnijcie pasy jeszcze mocniej. W trzeciej (zbiorczej) odsłonie serii wkraczamy bowiem na jeszcze wyższy poziom grozy. W „Koronie Cieni” zaczyna się prawdziwa jazda rollercoasterem. I to bez żadnej trzymanki.

Sebastian Chosiński

Nie wkurzajcie potwora!
[Joe Hill, Gabriel Rodriguez „Locke & Key #3: Korona cieni” - recenzja]

Przeraziły Was pierwsze dwa tomy komiksowego horroru „Locke & Key” Joego Hilla (scenariusz) i Gabriela Rodrigueza (rysunki)? Tak? To teraz zapnijcie pasy jeszcze mocniej. W trzeciej (zbiorczej) odsłonie serii wkraczamy bowiem na jeszcze wyższy poziom grozy. W „Koronie Cieni” zaczyna się prawdziwa jazda rollercoasterem. I to bez żadnej trzymanki.

Joe Hill, Gabriel Rodriguez
‹Locke & Key #3: Korona cieni›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLocke & Key #3: Korona cieni
Tytuł oryginalnyCrown of Shadows
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2015
RysunkiGabriel Rodriguez
Wydawca Taurus Media
CyklLocke & Key
Cena67,00
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Kto ma już za sobą lekturę „Witamy w Lovecraft” oraz „Łamigłówek”, wie doskonale, czego można spodziewać się po komiksie, którego scenariusz wyszedł spod ręki Joego Hilla (syna Stephena Kinga). I na pewno nie zawiedzie się. Ba! wręcz przeciwnie. Trzeci tom opowieści o ciężko doświadczonej przez los rodzinie Locke’ów (zbierający materiał z kolejnych sześciu wydań zeszytowych), choć fabularnie – z powodu kilku wątków pobocznych – wydaje się nieco mniej spójny, w rzeczywistości prezentuje się lepiej od swoich dwóch poprzedników. Przede wszystkim dlatego, że Hill bardzo umiejętnie – i, co najważniejsze, skutecznie – podnosi poziom grozy. Czytając „Koronę Cieni”, nawet jeśli jest się dorosłym czytelnikiem, w kilku momentach można poczuć ciarki na plecach. A to duża sztuka w czasach, kiedy niemal każde dzieło z pogranicza horroru czy sensacji ocieka krwią. Na szczęście amerykański scenarzysta znajduje – nomen omen (w kontekście tytułu całego cyklu) – inny klucz do naszej wyobraźni.
Łamigłówki” zakończyły się dramatycznym wydarzeniem: po uderzeniu przez samochód do szpitala trafia Brian, kochanek Duncana, brata Niny Locke. Dla kobiety to kolejna tragiczna wiadomość w ostatnich miesiącach; trudno się więc dziwić, że – jeśli to w ogóle możliwe – popada ona w coraz większą depresję. Pije już codziennie; nawet w nocy, nie mogąc spać, sięga po alkohol. Potem kręci się po wielkim domu, starając się bezskutecznie walczyć ze swoimi wewnętrznymi demonami. Dzieci, zwłaszcza najstarszy Tyler, chciałyby pomóc matce, ale dążenie Niny do autodestrukcji jest tak silne, że chyba nawet terapia szokowa nie przyniosłaby żadnych pożądanych przez rodzinę efektów. W każdym razie atmosfera stopniowo gęstnieje, a Strach i Paranoja stają się z czasem stałymi mieszkańcami Keyhouse. Czy jednak może być inaczej, skoro dom – to wyczuwa się wręcz podskórnie – przepełniony jest istotami nie z tego świata? Które na dodatek toczą ze sobą bezpardonową walkę?
Dodge alias Zack Wells nie rezygnuje ze zdobycia kolejnych kluczy, w tym przede wszystkim, jak się wydaje, tego najważniejszego – Klucza do Czarnych Drzwi. Jest tak zdesperowany, że próbuje nawet namówić do współpracy ducha Sama Lessera, psychopatycznego zabójcy Rendella Locke’a, męża Niny i ojca Tylera, Kinsey i Bode’a. Lesser tym razem jednak odmawia – raz, że Dodge nie chce spełnić jego żądania; dwa, że ma bardzo złe wspomnienia po poprzedniej kooperacji. W efekcie chłopak podający się za Zacka Wellsa musi dojść do celu inną drogą. Dlatego też adoruje w szkole Kinsey. Chociaż i tutaj spotyka go przykra niespodzianka. Dziewczyna w wyniku kolejnych dramatycznych przeżyć zaprzyjaźnia się z dwoma innymi kolegami ze szkoły, przez wielu uczniów traktowymi jako enfant terrible miejscowego liceum – Scotem Kavanaughiem i Jamalem Saturdayem. Poirytowany nieprzewidywalnym rozwojem sytuacji Dodge postanawia przedsięwziąć drastyczniejsze kroki i kiedy dzieci Niny zostają w domu same (ona bowiem postanawia odwiedzić rozpaczającego Duncana), wkracza do akcji.
Hill nie stosuje wobec czytelników taryfy ulgowej. Uderza z potężną mocą, testując przy okazji ich cierpliwość i wyrozumiałość. Mówiąc na marginesie, warto zachować tę pierwszą i wykazać się drugą. Sceny rozgrywające się w Keyhouse nocą, pod nieobecność matki, należą bowiem do najlepszych w trzech dotychczasowych odsłonach serii. Przyczynia się do tego również chilijski rysownik, który – chcąc wizualnie nawiązać do rozmachu scenariuszowego – przygotował sekwencję kadrów wypełniających całe strony. I jest to fabularnie w pełni uzasadnione; na pewno nie służy „napędzeniu” objętości. Co jednak jeszcze istotniejsze, po „burzy” wcale nie następuje „cisza”. Powrót Niny Locke do domu Joe Hill wykorzystuje bowiem do wprowadzenia kolejnego wątku, który służy głównie pogłębieniu portretów psychologicznych czwórki bohaterów (nie możemy zapominać o Bode’em, najmłodszym z rodziny). A wiwisekcja umysłu matki sprawia, że ponownie zaczynamy się bać. I mamy ku temu podstawy – to, co Amerykanin przedstawia w ostatnim rozdziale „Korony Cieni”, jest bez wątpienia jednym z najdoskonalszych obrazów szaleństwa w komiksie.
Rysunki Gabriela Rodrigueza, choć wciąż utrzymane w nieco bajkowym stylu, skutecznie podkreślają grozę bijącą ze scenariusza. Tym razem staje się ona jeszcze bardziej namacalna, ponieważ mamy do czynienia z istotami, których ojcostwa nie powstydziłby się chyba nawet sam Howard Phillips Lovecraft. Swoją drogą jego – ponownie nomen omen – duch nieprzerwanie unosi się nad całym „Locke & Key”.
koniec
21 grudnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pociąg pod specjalnym nadzorem
Paweł Ciołkiewicz

8 VII 2020

Czytelnik biorący dziś do ręki „Snowpiercera” prawdopodobnie zna już film z 2013 roku oraz jest w trakcie oglądania serialu emitowanego na Netfliksie. W porównaniu z tymi produkcjami czarno-biały komiks sprzed niemal czterdziestu lat pozornie wydaje się skromniejszy. Mniej tu efektów specjalnych, ale za to znacznie bardziej wielowymiarowe są postacie i socjologiczne tło całej historii.

więcej »

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą
Maciej Jasiński

7 VII 2020

Przez długie lata swej działalności Batman stoczył olbrzymią liczbę walk z przeróżnymi przeciwnikami. Wiele z nich odbywało się w miejscach publicznych, gdzie na niebezpieczeństwo byli narażeni przypadkowi ludzie. I choć Batman zawsze starał się minimalizować straty, nie zawsze udawało się ich uniknąć. Co się działo z tymi ofiarami? Odpowiedź na to pytanie daje właśnie ten album.

więcej »

Czarna krowa w kropki bordo…
Paweł Ciołkiewicz

7 VII 2020

Wydawnictwo Mandioca przyzwyczaiło już swoich czytelników do komiksów niezwykłych. Jeszcze świeżo w pamięci mamy upiornego „Skazańca 666” czy mityczną „Żywą stal” a na księgarskich półkach już mości sobie miejsce baśniowe „Imaginarium zbiorowe”. Zapierająca dech w piersiach opowieść o… latającej krowie.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Komiksy z przemytu: O klucz od sukcesu
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

Krwawy bildungsroman
— Sebastian Chosiński

Historia lubi się powtarzać
— Sebastian Chosiński

I jeszcze mocniej… i jeszcze raz…
— Sebastian Chosiński

Kluczy ci u nas dostatek
— Sebastian Chosiński

Groza patentowana
— Sebastian Chosiński

Komiksy z przemytu: Królestwo za klucz!
— Miłosz Cybowski

Komiksy z przemytu: O klucz od sukcesu
— Miłosz Cybowski

Komiksy z przemytu: Zabawy z głową
— Miłosz Cybowski

Komiksy z przemytu: Pozdrowienia z Lovecraft
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Muzyka czasów pandemii
— Sebastian Chosiński

Uralski realizm zepsuty przez magię
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej widzieć mniej (lub nic)
— Sebastian Chosiński

Niektórych marzeń lepiej nie spełniać
— Sebastian Chosiński

Na tropie Bucky’ego i Red Skulla
— Sebastian Chosiński

Do kraju tego, w którym zmarli nie mają spokoju…
— Sebastian Chosiński

Na zesłaniu w Piekle
— Sebastian Chosiński

Jeśli Bóg maczał w tym palce…
— Sebastian Chosiński

Może być tylko gorzej
— Sebastian Chosiński

Bóg, heros, karzeł i wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.