Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta dymki: Styczeń 2016
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsza w tym roku porcja krótkich komiksowych recenzji. Dzisiaj właściwie same perełki - średnia ocen powyżej 90%.

Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Styczeń 2016
[ - recenzja]

Pierwsza w tym roku porcja krótkich komiksowych recenzji. Dzisiaj właściwie same perełki - średnia ocen powyżej 90%.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Mroziuk [100%]
Tak znakomite komiksy jak „Bar starego Francuza” trafiają się naprawdę niesłychanie rzadko. Uwagę czytelników w równym stopniu przyciągają wyraziste rysunki Jeana-Philippe’a Stassena, co niezwykle poruszająca historia stworzona przez Denisa Lapiere’a, a w efekcie połączenia tych elementów otrzymaliśmy nie tylko dzieło, od którego lektury trudno się oderwać, ale również takie, które pozostaje na długo w pamięci.
„Bar starego Francuza” to przede wszystkim piękna opowieść o miłości dwojga młodych ludzi, przy czym zarazem daleka jest ona od taniego melodramatyzmu. To właśnie w tytułowym, położonym gdzieś na pustyni lokalu krzyżują się drogi pary głównych bohaterów. Celestin jest sierotą, który po ucieczce ze swojej rodzinnej afrykańskiej wioski najpierw chciał dotrzeć do jakiegokolwiek miasta, a później do odległej Europy. Pragnął nie tylko lepszego życia, lecz również pozostawienia za sobą bolesnych wspomnień, w szczególności o młodszej siostrze, która zmarła w trakcie ich wspólnej wędrówki. Z kolei Leila zmierza dokładnie w odwrotnym kierunku. Cóż z tego bowiem, że urodziła się ona na Starym Kontynencie, skoro jej rodzina oczekuje od niej, aby zachowywała się tak jakby nadal mieszkali w Maroku. Nastoletnia dziewczyna z jednej strony pragnie żyć tak jak jej europejskie rówieśniczki, z drugiej jednak ulega fascynacji krajem swych przodków. Celestin i Leila nie tylko więc zmierzają w przeciwnych kierunkach, ale mają także odmienne marzenia, a mimo to połączy ich gorące uczucie. Tyle że bynajmniej nie jest to jeszcze koniec tej historii…
Z powodu pochodzenia głównych bohaterów na uwagę zasługuje również przedstawiony tutaj obraz życia imigrantów, zarówno tych nowo przybyłych, jak będących już ich kolejnym pokoleniem. Istotne jest bowiem, że w „Barze starego Francuza” nie mamy do czynienia ani z jakąkolwiek niechęcią do przybyszów z Afryki, ani też z idealizowaniem stopnia ich integracji.
Siła oddziaływania tego komiksu wynika w znacznej mierze także ze sposobu narracji. Mamy tutaj wszak do czynienia z opowieścią w opowieści, gdyż większość zdarzeń z przeszłości Celestina i Leili poznajemy z relacji właściciela tytułowego baru, który z kolei przeczytał to wszystko w ich listach. Wprawdzie w pewnym momencie zabraknie tego narratora, ale na szczęście nie będzie to oznaczać, że nie poznamy dalszego ciągu tej historii. W każdym razie na pewno warto sięgnąć po „Bar starego Francuza”, gdyż jest to prawdziwe komiksowe arcydzieło.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
90,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Osuch [90%]
Wznowienie pierwszego, bodaj najlepszego tomu bardzo dobrej serii. Z jednej strony dzieło Urasawy jest mocno osadzone w tradycji mangi będąc hołdem dla mistrza Osamu Tezuki i jego „Atoma Żelaznorękiego – największego robota na Ziemi”. Z drugiej, od razu przywołuje skojarzenia z robocimi opowieściami Isaaka Asimova. Efekt jest wspaniały. Akcja „Pluto” rozgrywa się w świecie, w którym roboty i ludzie współistnieją praktycznie na tych samych zasadach. Tych samych do tego stopnia, że roboty zawierają małżeństwa a ewentualne… zniszczenie(?) robota jest traktowane jak morderstwo. Od takiego morderstwa zaczyna się cała historia i co ciekawe, detektywem, który ma wyjaśnić tę sprawę jest niejaki Gesicht, także robot. I może w takim świecie to zniszczenie (zabójstwo) nie byłoby aż tak niezwykłe, gdyby nie chodziło o niejakiego Mont Blanca. A rzecz w tym, że Mont Blanc był jednym z najpotężniejszych robotów na świecie.
Oczywiście skierowanie podejrzenie na Ruch Przeciwko Prawom Robotów byłoby zbyt prostym rozwiązanie. Nie po to seria składa się z ośmiu tomów i nie dlatego otrzymała nagrodę imienia Osamu Tezuki. A rozwiązania trzeba szukać w odległej przeszłości najpotężniejszych robotów na Ziemi.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Mroziuk [90%]
W czwartym już wydanym przez Egmont zbiorczym tomie z przygodami Mike’a Blueberry’ego znalazły się dwa oryginalne albumy, które tworzą jedną i w dodatku niezwykle emocjonującą opowieść. Mogłoby się wydawać, że los głównego bohatera może się już tylko polepszyć, skoro – przedstawione w poprzednim tomie – niepowodzenie porucznika w odzyskaniu złota konfederatów zakończyło się degradacją, wydaleniem z armii i skazaniem na trzydzieści lat więzienia. „Wyjęty spod prawa” rozpoczyna się w momencie, kiedy Blueberry od pół roku odbywa swoją karę w więzieniu wojskowym w Francisville, gdzie staje się obiektem okrutnych szykan ze strony dyrektora tego przybytku. Oczywiście łatwo przewidzieć, że skoro eksporucznik nie może opuścić więzienia w drodze uniewinnienia, to zdecyduje się na ucieczkę (która przecież w końcu musi się powieść). Wkrótce jednak możemy się przekonać, że ten twardziel wpada z deszczu pod rynnę, gdyż pewni ludzie postanowili wykorzystać go do własnych celów – i to niekoniecznie czekając na jego zgodę! Kluczową rolę w tych perfidnych planach odgrywa zaś tytułowy bohater drugiego albumu, czyli Angel Face. Ten niewinnie wyglądający, kiepsko trzymający się w siodle chłopiec miał pod opieką Blueberry’ego uciec do Meksyku. Szkopuł tkwi w tym, że w rzeczywistości jest on kimś zupełnie innym, niż się wydaje na pierwszy rzut oka…
Już ten krótki zarys komiksowych wydarzeń powinien wystarczyć do ukazania, że czytelnicy na brak atrakcji nie mogą tutaj narzekać. Fabuła jest naprawdę znakomicie skonstruowana, możemy liczyć zarówno na szybkie tempo akcji oraz jej liczne, trudne do przewidzenia zwroty, jak i przykuwające uwagę nietuzinkowe postacie. Jeżeli do tego dodamy przekonujące osadzenie historii w realiach Dzikiego Zachodu oraz świetne, realistyczne rysunki Jeana Giraud, to otrzymujemy prawdziwą ucztę dla wszystkich wielbicieli westernów.
koniec
27 stycznia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Historia w obrazkach: Gdybyśmy takich „Czarnych Brygad” mieli w ‘39 więcej…
Wojciech Gołąbowski

17 II 2020

Stanisław Maczek, już wtedy generał, dowodząc I Dywizją Pancerną, dał się we znaki Niemcom w zachodniej Europie. We „Wrześniu pułkownika Maczka” możemy poznać szlak bojowy tego wybitnego polskiego oficera na jesieni roku 1939.

więcej »

My tu tylko mieszkamy…
Marcin Knyszyński

16 II 2020

Komiksowe eldorado w Polsce trwa w najlepsze. Kolejne serie zza oceanu wydawane są w naszym kraju w ekskluzywnych wydaniach zbiorczych. Egmont zaproponował właśnie pierwszy z pięciu tomów serii, którą dwanaście lat temu próbowało (z niepowodzeniem) zaszczepić u nas wydawnictwo Manzoku. Oto „DMZ”, czyli „strefa zdemilitaryzowana” – Manhattan po raz kolejny w popkulturze stał się skrajnie niebezpiecznym, odizolowanym od reszty świata, miejscem.

więcej »

A nad nami rosną chmury…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 II 2020

„Śmierć X” to komiks, który rozpoczyna kolejną burzę w świecie mutantów. Jej zakończeniem jest event „Inhumans kontra X-Men”. Na razie jednak mamy zarzewie konfliktu.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Prawdziwy detektyw
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Grudzień 2011
— Esensja

Kiedy fan dorośnie
— Łukasz Bodurka

Esensja czyta dymki: Maj 2011
— Esensja

Z tego cyklu

Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Luty 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Styczeń 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Styczeń 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Grudzień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Moebius: Fragmenty duszy
— Marcin Knyszyński

Spotkania ze śmiercią
— Paweł Ciołkiewicz

To tylko zabawa
— Paweł Ciołkiewicz

Moebius: Betonowy pterodaktyl, niesforne ciało jamiste i fabryka belgijskich gąbek
— Marcin Knyszyński

Chłopięce zabawy
— Paweł Ciołkiewicz

Moebius: Major znowu się zgubił…
— Marcin Knyszyński

Moebius: Tajemnica pokoju numer 6
— Marcin Knyszyński

Moebius: „Mackowanie aż do stadium pnuszu”
— Marcin Knyszyński

Na tropie nienawiści
— Paweł Ciołkiewicz

Nadciąga tornado
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.