Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Simon Hanselmann
‹Czary Zjary›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzary Zjary
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2015
RysunkiSimon Hanselmann
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-63963-24-8
Cena110,00
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 91,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Sex, prochy i… jeszcze więcej prochów

Esensja.pl
Esensja.pl
Komiks australijskiego twórcy Simona Hanselmanna „Czary Zjary” zawiera wyjątkową mieszankę czarnego humoru, obscenicznych żartów i frapujących przemyśleń na temat życia. Żeby jednak dotrzeć do tych poziomów komiksu, na których autor zawarł swoje refleksje na temat depresji, uzależnień, przemocy, seksu, braku perspektyw, czy wreszcie życia na marginesie społeczeństwa, trzeba się najpierw przebić przez kilka warstw wymiocin, odchodów, różnych płynów organicznych oraz wulgarnych dowcipów, które częściej jednak wywołują smutek i przerażenie niż śmiech.

Paweł Ciołkiewicz

Sex, prochy i… jeszcze więcej prochów

Komiks australijskiego twórcy Simona Hanselmanna „Czary Zjary” zawiera wyjątkową mieszankę czarnego humoru, obscenicznych żartów i frapujących przemyśleń na temat życia. Żeby jednak dotrzeć do tych poziomów komiksu, na których autor zawarł swoje refleksje na temat depresji, uzależnień, przemocy, seksu, braku perspektyw, czy wreszcie życia na marginesie społeczeństwa, trzeba się najpierw przebić przez kilka warstw wymiocin, odchodów, różnych płynów organicznych oraz wulgarnych dowcipów, które częściej jednak wywołują smutek i przerażenie niż śmiech.

Simon Hanselmann
‹Czary Zjary›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzary Zjary
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2015
RysunkiSimon Hanselmann
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-63963-24-8
Cena110,00
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 91,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Głównymi bohaterami komiksu są: czarownica, kot, sowa i wilkołak. Warto od razu odnotować, że Hanselmann tworząc te postacie wzorował się na serii popularnych w latach siedemdziesiątych w Wielkiej Brytanii książek dla dzieci, napisanych przez Helen Nicoll i zilustrowanych przez pochodzącego z Polski rysownika Jana Pieńkowskiego. Książki opowiadały o perypetiach czarownicy Meg i jej czarno-białego kota o imieniu Mog, do których później dołączyła także Sowa. Hanselmann nie ukrywa tego, że te książki należały w dzieciństwie do jego ulubionych lektur i pozwalały mu uciec od przygnębiającej rzeczywistości. W 2008 roku pracując nad jakimś komiksem dla nastolatków, do którego zupełnie nie miał serca, wpadł na pomysł ponownego ożywienia tych postaci ze swojego dzieciństwa i stworzenia komiksowej serii, która opowiadałaby o ich nietypowych przygodach. Tak narodziła się trójka bohaterów: Megg, Mogg i Sowa. Autor obawiał się trochę, czy dodatkowa litera „g” w imionach pozwoli mu uniknąć ewentualnych procesów związanych z prawami autorskimi, ale okazało się, że to oczywiste podobieństwo nie stało się źródłem kłopotów.
Choć można byłoby spodziewać się, że zestaw postaci inspirowanych klasycznymi bajkami z dzieciństwa zagwarantuje typową baśniową opowieść, to w przypadku dzieła Hanselmanna tego typu oczekiwania okazują się wyjątkowo nietrafne. W bohaterach komiksu nie ma bowiem nic typowego, ani – tym bardziej – baśniowego. Wszyscy bowiem żyją z dnia na dzień, martwią się tylko tym, żeby było co zajarać i nieustannie szukają okazji do imprezowania. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to grupa bezmyślnych małolatów, których mózgi zostały już nieco nadwerężone codziennymi porcjami alkoholu i narkotyków, ale okazuje się, że pod tą stereotypową powierzchnią kryją się dużo bardziej skomplikowane i poranione osobowości. Spójrzmy zatem na tę niezwykłą galerię bohatrów.
Czarownica Megg jest pogrążona w depresji, którą nieustannie próbuje zagłuszyć alkoholem, narkotykami i zatracaniem się w szaleńczych imprezach. W rezultacie tych działań Megg albo popada w czarną rozpacz albo euforię i oba te stany są dla nie równie destrukcyjne. Jej kot – a zarazem partner – o imieniu Mogg dzielnie towarzyszy czarownicy w tych skrajnych stanach emocjonalnych. Poza tym zawsze jest gotów do uprawiania z nią seksu (szczególnie w miejscach publicznych). Wilkołak Jones jest natomiast prawdziwym imprezowym zwierzęciem, dla którego np. starcie własnych jąder na tarce do warzyw, dla potrzeb zapewnienia dobrej zabawy na imprezie, jest przysłowiową bułką z masłem. Zresztą większość jego występów sprawia, że wyczyny popularnych swego czasu kaskaderów z grupy Jackass, sprawiają wrażenie dziecięcych zabaw. Można zaryzykować stwierdzenie, że w jego przypadku wszystkie te ekstrawagancje mają zagłuszyć wewnętrzny niepokój i ukryć zagubienie związane z homoseksualną orientacją. Najbardziej niejednoznaczną i zarazem tragiczną postacią jest człekokształtna sowa o imieniu… Sowa. Z jednej strony, jest on gotów do najbardziej ekstremalnych zabaw i nieustannie podrywa jakieś dziewczyny (i nie chodzi mu bynajmniej o platoniczne uczucie), ale z drugiej strony, jako jedyny z tej czwórki podejmuje od czasu do czasu próby ustabilizowania swojego życia i przejścia na stronę tzw. normalsów, czyli oficjalnego społeczeństwa, którego członkowie pracują, zakładają rodziny… i w ogóle robią rzeczy uznawane przez naszych bohaterów za skrajnie nudne. Niestety wszelkie próby znalezienia pracy i ustatkowania się podejmowane przez Sowę, są skutecznie sabotowane przez Megg i Mogga. Co więcej Sowa często staje się ofiarą niewybrednych (choć w odniesieniu do tego komiksu to określenie jest eufemizmem) żartów swoich kumpli, które im wydają się czymś zabawnym.
Oczywiście można ten komiks potraktować, jako jedynie zabawną opowieść o perypetiach grupy kumpli, którzy żyją od imprezy do imprezy wspomagając się narkotykami i alkoholem. Z tego punktu widzenia kolejne historyjki są mniej lub bardziej dowcipnymi opowiastkami o tym, do czego zdolni są ludzie uzależnieni od wszelkiego rodzaju używek i nie mający w życiu żadnego celu. Przy takim odczytaniu, kolejne obsceniczne żarty stają się jednak jedynie sztuką dla sztuki i stanowią co najwyżej dowód niebanalnej wyobraźni bohaterów. Taka lektura sprawi jednak, że to co w komiksie rzeczywiście ważne, umknie gdzieś w zalewie kolejnych niewybrednych gagów.
Znacznie atrakcyjniejsze wydaje się potraktowanie komiksu jako wnikliwego komentarza na temat problemów społecznych oraz rozrachunku autora z własną przeszłością. I nie chodzi tu wcale o to, czy w jakiś zawoalowany sposób opowiada on o własnych doświadczeniach, czy też traktuje je jedynie jako punkt wyjścia do wykreowania zupełnie oderwanych od rzeczywistości zdarzeń. Chodzi raczej o to, że medium komiksowe staje się dla niego niezwykle sugestywnym środkiem wyrazu. Jest to jego sposób na to, żeby wyrzucić z siebie wszelkie emocje nagromadzone przez lata życia z uzależnioną od narkotyków matką porzuconą przez jego ojca. Uzupełnieniem tego komiksowego przekazu są zwierzenia, które można znaleźć w różnych wywiadach. Hanselmann otwarcie mówi bowiem o swoim trudnym dzieciństwie, o zmaganiach z depresją, o własnym uzależnieniu od narkotyków, przemocy jakiej doświadczał w szkole, czy wreszcie przebieraniu się w damskie stroje (zresztą często występuje w nich publicznie – np. podczas konwentów komiksowych). I nawet, jeżeli w tych wypowiedziach jest jakiś element kreowania wizerunku nieco szalonego artysty, to jednak ukazują one jego dzieło w zupełnie nowym świetle. Dzięki przetwarzaniu własnych doświadczeń na kolejne plansze swojego komiksu, wykracza on bowiem poza ramy stoner comedy, czyli gatunku, do jakiego często zalicza się jego komiks. Nie jest to bowiem zwyczajna komedia dla młodocianych upalonych trawką ludzi. Pod powierzchnią szczeniackich żartów, w komiksie znajdują się bowiem całe pokłady smutku i tragedii.
Główni bohaterowie żyją w sposób, który sytuuje ich na marginesie życia społecznego. Nie jest jednak tak, że to społeczeństwo wyrzuca ich na margines. Wręcz przeciwnie, to oni sami, całkowicie świadomie rezygnują z nudnego życia, zgodnego z normami i regułami powszechnie uznanymi za właściwe. Nie chcą mieć nic wspólnego z „normalsami”, których chyba szczerze nienawidzą. Robią wszystko, by pokazać swoją odrębność, niepowtarzalność i zademonstrować buntowniczy charakter. Nie dziwi zatem to, że wymuszona na nich przez Sowę próba przejścia na stronę „normalsów” kończy się spektakularną porażką. Życie zgodne z regułami nakazującymi sumienną pracę i – równie sumienną – konsumpcję nie jest dla nich. Zamiast pracować wolą spędzać czas zupełnie bezproduktywnie, popalając trawkę i imprezując. W ten sposób demonstrują swój bunt oraz niechęć wobec systemu zniewalającego człowieka. Oczywiście taki styl życia naraża ich na inną formę zniewolenia, ale najwyraźniej oni sami tego nie dostrzegają… albo nie chcą tego dostrzec.
Równie interesujące są wzajemne relacje pomiędzy bohaterami. Megg i Mogg są parą, która przeżywa lepsze i gorsze dni. Ich miłość opiera się głównie na wspólnym zażywaniu narkotyków i uczestniczeniu w imprezach. Łączące ich stosunki seksualne są dalekie od ideału. Pomijając to, że ona jest czarownicą a on kotem, wydaje się, że jedyne względnie satysfakcjonujące obie strony zbliżenia odbywają się w miejscach publicznych, stając się – co zrozumiałe – źródłem pewnych problemów. Poza tym, wynikająca być może z depresji oziębłość Megg wywołuje u jej partnera wiele wątpliwości i staje się źródłem niepokoju o przyszłość ich związku. Dwójka mieszka wspólnie z Sową, który jest przez nich traktowany dość niejednoznacznie. Niby są kumplami, ale to zazwyczaj Sowa staje się ofiarą niewybrednych żartów i różnego rodzaju szykan ze strony pozostałych. Trzeba przyznać, że obmyślając kolejne sposoby uprzykrzania życia Sowie dają wyraz swej niebagatelnej wyobraźni (wystarczy przywołać niezapomniany prezent urodzinowy, jaki przygotowali dla Sowy albo sposoby utrudniania mu podjęcia pracy). Do tej trójki dołącza Wilkołak Jones, którego niby nie lubią i traktują zazwyczaj jak kulę u nogi, ale podczas imprez to on staje się duszą towarzystwa, a do rozweselenia wszystkich czasami wystarczy mu tylko tarka do warzyw.
Wzajemne relacje bohaterów pełne są napięć i sporów, ale z drugiej strony daje tu także o sobie znać swoista więź, która ich łączy. Pełno jest tu emocji, które tylko pozornie zostały zamulone przez codzienne porcje używek i nieustanne imprezowanie. I tu właśnie tkwi siła tego komiksu. Jego najmocniejszą stroną jest właśnie ukazanie niezwykle skomplikowanych relacji łączących głównych bohaterów oraz ich stosunku do społeczeństwa, w którym przyszło im żyć. Da się tu znaleźć wiele interesujących komentarzy na temat marginalizacji, przemocy, seksu, uzależnień czy też depresji. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, gdyż podczas pierwszej lektury komiksu to nie te treści rzucają się przede wszystkim w oczy.
Graficznie komiks przedstawia się raczej przeciętnie. Hanselmann stosuje stylistykę, która początkowo może przywoływać pewne skojarzenia z ilustracjami w książkach dla dzieci (zresztą już sama okładka kojarzy się w ten sposób), ale po kilku planszach i kilku mocniejszych scenach, te skojarzenia zupełnie znikają. Całość utrzymana jest w jednolitej, prostej stylistyce, ale od czasu do czasu autor wprowadza nowe elementy, zazwyczaj po to, żeby ukazać doświadczenia bohaterów związane z kolejnymi narkotykowymi eksperymentami albo różnymi stanami emocjonalnymi. Czasami akwarele zastępowane są np. przez kredki a rysunek staje się bardziej szkicowy i pospieszny. Czasem zamiast koloru pojawiają się odcienie szarości, albo też kolor całkowicie znika z kolejnych plansz, na których pozostaje tylko zarys postacie i przedmiotów (np. wtedy, gdy autor przedstawia kolejne stadia depresji dręczącej Megg).
Komiks Simona Hanselmanna na pewno trzeba znać. Podczas lektury warto jednak pamiętać, że nie jest to komiks o szczeniackich wybrykach bandy upalonych dzieciaków. To jest opowieść, która porusza bardzo poważne problemy, ale robi to w sposób, który wymaga od czytelnika pewnej cierpliwości i dociekliwości. Łatwo bowiem zatrzymać się na poziomie wulgaryzmów, niewybrednych żartów i wszechobecnej obsceniczności uznając, że mamy oto kanoniczny przejaw stoner comedy. Niemniej jednak, jak już pośmiejemy się z rubasznych żartów bohaterów komiksu (choć pewnie nie wszystkim będzie do śmiechu), warto jeszcze raz przystąpić do lektury. Tym razem koncentrując się już na tym, co naprawdę autor chce nam powiedzieć.
koniec
31 grudnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o komiksach: Pożegnanie z „Thorgalem”
Marcin Osuch

18 XII 2018

Kolejne albumy tego kultowego cyklu już jakiś czas temu przestały budzić emocje. Najlepszym dowodem na to jest karuzela z kolejnymi scenarzystami. Ale ten album jest ważny, bo jest on pożegnaniem Grzegorza Rosińskiego z „Thorgalem” a możliwe, że i z komiksem w ogóle.

więcej »

Historia w obrazkach: Warto znać język wroga
Sebastian Chosiński

17 XII 2018

Trzeci odcinek opowieści o wojennych losach Kazimierza Leskiego ponownie składa się z dwóch fabularnie oderwanych od siebie rozdziałów. W pierwszym dużo ważniejszą postacią od tytułowego „Bradla” jest jednak jego konspiracyjny przełożony, inżynier Stefan Witkowski – twórca organizacji „Muszkieterowie”, oskarżony o współpracę z Niemcami i zabity przez grupę egzekucyjną Armii Krajowej.

więcej »

Żal za grzechy
Paweł Ciołkiewicz

16 XII 2018

Drake Sinclair i Becky Montcrief zostali rozdzieleni, gdy banda nieumarłych napadła pociąg, w którym wspólnie z kapłanami zakonu Miecz Abrahama przewozili trumnę z generałem Olianderem Bedfordem Humem. Nietypowy adunek wprawdzie udało się uchronić i umieścić w bezpiecznym miejscu, ale Drake zaginął bez śladu.

więcej »

Polecamy

Dłonie i łapki

Kadr, który…:

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cały we krwi!
— Marcin Knyszyński

Trach! Łup! Aaargh!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Co Kropelka sklei…
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Pola śmierci
— Marcin Knyszyński

Uszta Żona
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fantastyczny pan Lis
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To całkiem… zupełnie… idiotyczne!
— Marcin Knyszyński

Jestem w domu!
— Marcin Knyszyński

Zły, zły tyranozaur
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Żal za grzechy
— Paweł Ciołkiewicz

„Twoje serce do życia wystarczy…”
— Paweł Ciołkiewicz

„Przed Polską nie ma ucieczki…”
— Paweł Ciołkiewicz

Na południu bez zmian
— Paweł Ciołkiewicz

Pyrrusowe zwycięstwo
— Paweł Ciołkiewicz

Gra o tron
— Paweł Ciołkiewicz

Wielkie przygody małego Mikołaja
— Paweł Ciołkiewicz

„W każdym z nas drzemie uśpiony Król Bez Barw”
— Paweł Ciołkiewicz

O procesie cywilizacji
— Paweł Ciołkiewicz

Ludzie i potwory
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.