Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Tony Moore, Rick Remender
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #64: Venom›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #64: Venom
Tytuł oryginalnyVenom
Scenariusz
Data wydania6 maja 2015
RysunkiTony Moore
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-305-1
Format120s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatunekprzygodowy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Trochę jadu
[Tony Moore, Rick Remender „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #64: Venom” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jaki jest wasz ulubiony przeciwnik Spider-Mana? Jeśli dobrze zgaduję, jego imię znajduje się w tytule sześćdziesiątego czwartego tomu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, czyli po prostu „Venom”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Trochę jadu
[Tony Moore, Rick Remender „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #64: Venom” - recenzja]

Jaki jest wasz ulubiony przeciwnik Spider-Mana? Jeśli dobrze zgaduję, jego imię znajduje się w tytule sześćdziesiątego czwartego tomu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, czyli po prostu „Venom”.

Tony Moore, Rick Remender
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #64: Venom›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #64: Venom
Tytuł oryginalnyVenom
Scenariusz
Data wydania6 maja 2015
RysunkiTony Moore
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-305-1
Format120s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatunekprzygodowy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Do Venoma mam emocjonalny stosunek, ze względu na to, że pierwszy komiks o przygodach Człowieka Pająka, jaki znalazł się w mojej kolekcji, był poświęcony jego narodzinom (TM-Semic, 4/1991). Sportretowany przez Todda McFarlane′a robił piorunujące wrażenie. Nie tylko imponował posturą, ale także przerażał swoim szalonym uśmiechem i sposobem, w jaki prezentował klawiaturę zębów. Trzeba również przyznać, że scenarzysta David Michelinie miał pomył na tę postać. W inteligentny sposób połączył w jednej osobie dwa wątki z przeszłości Spidera – obcego symbionta, którego ten przywiózł z odległej planety, jako swój kostium, a który okazał się być żywą istotą, żerującą na swoim posiadaczu. A także Eddiego Brocka, ambitnego, choć mało rzetelnego dziennikarza, który stracił pracę, po tym jak nasz bohaterski przyjaciel z siąsiedzctwa nakrył go na mataczeniu. Obaj nienawidzili Petera Parkera i karmili się tym uczuciem. Przyjmując miano Venoma poprzysięgli na nim zemstę. Postać tę, choć należała do grona superłotrów, cechował swoisty kodeks moralny, karzący jej chronić niewinnych. Przez lata Brock i symbiont przechodzili ewolucję. W pewnym momencie stanęli nawet ramię w ramę ze swoim odwiecznym wrogiem, by pokonać potomka kosmity – Carnage′a, a nawet zaczęli przesuwać się z grona postaci złych do tych dobrych.
Było to całkiem logiczne rozwinięcie osobowości Venoma, dlatego całkiem nie rozumiem, czemu szefostwo Marvela postanowiło zepsuć tę postać i wprowadzić jej historię na nowe tory. Po tym, jak Brock sprzedał na aukcji symbionta, trafił on w posiadania Maca Gargana, znanego niegdyś jako Scorpion, by stać się jednym z wielu superłotrów, bez wyraźnego rysu psychologicznego. W Polsce mogliśmy go zobaczyć chociażby w odcinku WKKM poświęconym Thunderbolts (tom 57). Ponieważ pomysł okazał się chybiony, zapadła decyzja, by kosmitę jeszcze bardziej unowocześnić. Tym razem jednak koncepcja nie była taka głupia i dawała szanse na to, że nowy Venom okaże się równie interesujący co stary.
Oto bowiem na arenę wkracza Flash Thompson, stary kumpel Petera Parkera (a wcześniej jego prześladowca ze szkoły), zafascynowany postacią Spider-Mana. Kiedy dorósł, zapragnął zrobienia czegoś dobrego dla innych. Zaczynał niepozornie, od szkolenia dzieciaków w klubie sportowym. Potem poszedł do wojska, by walczyć w Afganistanie za swój kraj. Przypłacił to utratą nóg, depresją i alkoholizmem. Armia jednak postanowiła dać mu drugą szansę i zaproponowała rolę tajnego agenta, którym stałby się po połączeniu z symbiontem.
Dobroduszności Flasha i ukazanie jego wewnętrznej walki z żerującym na nim kosmitą daje sporo pole do popisu dla scenarzysty. Oczywiście pod warunkiem, że będzie bardziej utalentowany niż Rick Remender, który chyba potraktował prowadzenie serii „Venom” jako smutny obowiązek. Inaczej nie potrafię wyjaśnić, czemu tak bardzo spłycił kontekst całej historii. W jego wersji Thompson/Venom co chwila przenosi się z jednego miejsca do drugiego, wypełniając kolejne misje. Gdzieś tam odbywa się walka o zachowanie człowieczeństwa, ale przedstawiono ją wyjątkowo mało przekonująco. Kiedy kostium nosił Parker, nawet nie zauważył, kiedy stawał się zły.Tymczasem tu z marszu wszystko jest podane na tacy, chociażby przez to, że kiedy symbiont dochodzi do głosu, Venomowi zmienia się image na bardziej paskudny.
Ciekawym pomysłem są natomiast mrugnięcia okiem do starych fanów Spidera – nie tylko okładka nawiązuje do tej, która zdobiła historię pierwszego pojawienia się Venoma, ale nawet przeciwnicy Flasha odpowiadają pierwszym łotrom z jakimi musiał zmierzyć się Pajęczak u zarania swojej kariery (Crime Master, Jack O′Lantern w zastępstwie Green Goblina i… Kraven).
Od strony graficznej komiks również nie powala. Kolory są trochę za ciemne, natomiast grafik Tony Moore prezentuje mieszankę dynamiki, odrobiny makabry i przesadnej groteskowości. Ciężko również ocenić jego wersję Venoma. Jako agent podporządkowany woli Thompsona prezentuje się majestatycznie, jak na komandosa przystało. Niestety, kiedy stery przejmuje symbiont, robi się z niego przysadzisty osiłek z wystającym jęzorem i obwisłą szczęką, stanowiący karykaturę rysunków Erika Larsena.
Być może wymienione wyżej mankamenty związane są z tym, że otrzymaliśmy ledwie pięć pierwszych części serii i potem wszystko się rozkręci (o czym, jak wszystko pójdzie dobrze, będziemy mogli się przekonać w kolejnych tomach WKKM). Nie zmienia to faktu, że w serii prezentującej najlepsze wydawnictwa Marvela, „Venom” nie powinien się w niej znaleźć.
koniec
23 stycznia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zgniłe bagno
Andrzej Goryl

18 VIII 2022

„Potwór z Bagien” po raz pierwszy pojawił się w 92. numerze „House of Mystery” (1971 rok). Jego twórcami byli Len Wein i Bernie Wrightson. Przez prawie pięćdziesiąt lat historii tej postaci jej przygody pisało wielu zdolnych twórców. Najważniejszym z nich był oczywiście Alan Moore (cały cykl przez niego pisany wydano w Polsce w trzech grubych tomach), ale warto też wymienić takich scenarzystów jak Grant Morrison, Rick Veitch, Nancy A. Collins czy Brian K. Vaughan.

więcej »

Wieczna wojna
Marcin Knyszyński

17 VIII 2022

Przed nami trzeci punkt zwrotny w historii mutantów Marvela. Zdecydowanie najbardziej istotny, choć nie wyróżniający się fabularnie. Potężny Cable i jego podopieczna imieniem Hope, w której wielu widzi zbawiciela mutanciej społeczności, wracają do czasów teraźniejszych – nikt tu jednak nie czeka na nich z kwiatami.

więcej »

Hołd niemalże wzorcowy
Maciej Jasiński

16 VIII 2022

15 listopada 2008 roku zmarł Janusz Christa. Redakcja „Zeszytów Komiksowych” zrobiła wówczas najlepsze, co mogli – przygotowała numer poświęcony twórcy Kajka i Kokosza, który ukazał się pół roku później. I jest to do dziś jedyna tak obszerna publikacja poświęcona osobie i twórczości tego wybitnego polskiego komiksiarza.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Jad jako broń militarna
— M. Fitzner

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Ostatni ziemski twardziel (prawdopodobnie)
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Grudzień 2005
— Piotr Niemkiewicz, Tomasz Sidorkiewicz

Łopatą po zombiakach
— Piotr Niemkiewicz

Tegoż autora

Komiksowe Top 10: Lipiec 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.