Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Z archiwum X-Men

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsza seria Wielkiej Kolekcji Marvela skupiała się bardziej na pozycjach z XXI wieku. Druga przynosi obszerny wybór dzieł leciwych (czasem nawet bardzo), takich, jak „X-Men: Zmierzch mutantów” w sześćdziesiątym piątym tomie.

Neal Adams, Arnold Drake, Jim Steranko, Roy Thomas
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #65: Uncanny X-Men: Zmierzch mutantów›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #65: Uncanny X-Men: Zmierzch mutantów
Tytuł oryginalnyX-Men: Twilight of the Mutants
Scenariusz
Data wydania20 maja 2015
RysunkiJim Steranko, Neal Adams
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-306-8
Format184s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatunekprzygodowy, superhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jak wspominałem przy okazji jednej z ostatnich recenzji, drużynie X-Men nie zawsze wiodło się tak dobrze, jak obecnie. Był nawet moment, kiedy Marvel zdecydował się zakończyć wydawanie cyklu. Szczęśliwie po kilku latach go reaktywował, a scenarzysta Chris Claremont wprowadził mutantów do ścisłej superbohaterskiej ekstraklasy. Tymczasem „Zmierzch mutantów” daje nam odpowiedź na pytanie, skąd wzięło się początkowe niepowodzenie.
Odpowiedź okazuje się banalnie prosta – po prostu były to złe komiksy. Scenarzyści z lat 60. zupełnie nie potrafili wykorzystać potencjału w nich drzemiącego, redukując fabułę do kiepskiego klona Fantastycznej Czwórki i Avengers. Do tego, nie oszukujmy się, ale pierwszy skład X-Men nie należy do tych najbardziej ekscytujących. Mamy w nim przemądrzałego Cyclopsa, Marvel Girl, która nie odkryła swoich potężnych mocy, poprzestając na zwykłej telekinezie, bohaterskiego do bólu Angela, rzucającego wyjątkowymi sucharami Icemana i Beasta w swej ludzkiej postaci. Nie wiem, czy ktokolwiek tworząc swój dream team, wybrałby właśnie takie zestawienie postaci.
Do tego dochodzi kulejąca fabuła, która z dzisiejszego punktu widzenia okazuje się wyjątkowo ciężkostrawna. Naiwność bije po oczach, nawet jeśli podchodzimy do tej pozycji z pełną świadomością, że mamy do czynienia z antykiem i mniej więcej wiemy czego się spodziewać (prostych rysunków, nieskomplikowanych relacji między postaciami, mówienia w trzeciej osobie i obowiązkowe tłumaczenie przez narratora tego co widzimy na rysunkach). Do tego dochodzą absurdalne zwroty akcji, pozwalające naszym bohaterom w ostatnim momencie wykaraskać się z opresji i zestaw wrogów, którzy w większości szczęśliwie popadli w zapomnienie, jak Eryk Rudy, Mesmero, Faraon alias Żyjący Monolit (sic!) i zupełna wpadka tego wydawnictwa, niejaki Blastaar.
Tym, co można zaliczyć na plus, to fakt, że dzięki temu, iż „Zmierzch mutantów” zawiera zestaw luźno ze sobą związanych epizodów, można prześledzić różne podejścia do kwestii X-Menów. Od naiwnych scenariusz Arnolda Drake’a, choć okraszonych dynamiczną kreską Jima Steranko, po wieńczące całość ciekawsze historie Roya Thomasa i już bardziej nowoczesne rysunki Neala Adamsa. Największą niespodzianką jest jednak niewypał zaserwowany przez samego Barrego Windsor-Smitha, człowieka, który potem stworzył jeden z najlepszych komiksów w historii Marvela „Weapon X”, który całkowicie poległ na polu plastycznym, serwując tak niechlujną i kwadratową fuszerkę, że osobiście znałem w liceum chłopaków, którzy lepiej rysowali (to tu pojawia się małpowaty Blastaar).
Oczywiście w komiksie dzieje się dużo, zgodnie z ówcześnie panującymi trendami, ale akcja hamowana jest wyjątkowo rozbudowanymi sekwencjami przyciężkawych dialogów, wypowiadanych głównie w nieznośnie patetycznym tonie. Kolejne starcia traktowane są po łebkach, nie potrafiąc głębiej zainteresować czytelnika i nawet obecność Magneta niewiele zmienia w tej materii.
Pozostaje pytanie, czy „Zmierzch mutantów” w ogóle powinien trafić na łamy Kolekcji. Na pewno przybliża historię mutantów i pokazuje, jak wielką rewolucją była „Druga geneza”. Dlatego fani opowieści o superbohaterach na pewno docenią te pozycję. Niestety jako osobna pozycja, wyrwana z kontekstu zupełnie się nie sprawdza, a tych, którzy mają kiepskie zdanie na temat komiksów tylko utwierdzi w swym przekonaniu. Dlatego też pomimo walorów historycznych, spokojnie można było wykorzystać ten numer na jakąś bardziej wartościową pozycję.
koniec
30 stycznia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Nie wszystko złoto
Wojciech Gołąbowski

19 II 2018

Opowieść o skarbie? Niekoniecznie. O Polsce Ludowej. O Wrocławiu. O trudnej przyjaźni, rywalizacji, życiowych wyborach i ich skutkach – także tych nieoczekiwanych. I o tym, czym dla kogo jest tytułowy „Skarb”.

więcej »

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Barbarzyńska przyjemność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: 99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 60 najgorszych okładek płyt 2017 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O pierwszym Angliku, który został Japończykiem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.