Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

John Buscema, Roy Thomas
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #70: Avengers: Narodziny Ultrona›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #70: Avengers: Narodziny Ultrona
Tytuł oryginalnyThe Avengers: Birth of Ultron
Scenariusz
Data wydania29 lipca 2015
RysunkiJohn Buscema
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-311-2
Format200s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatunekprzygodowy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Nie taki Ultron straszny
[John Buscema, Roy Thomas „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #70: Avengers: Narodziny Ultrona” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Lubię stare komiksy. Kiedy w kioskach pojawiła się Wielka Kolekcja Marvela, liczyłem, że skupi się właśnie na tych bardziej leciwych pozycjach. Bywało różnie, ale z czasem wydawca zaczął sięgać głębiej w przeszłość, czego dowodem jest siedemdziesiąty tom: „Avengers: Narodziny Ultrona”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nie taki Ultron straszny
[John Buscema, Roy Thomas „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #70: Avengers: Narodziny Ultrona” - recenzja]

Lubię stare komiksy. Kiedy w kioskach pojawiła się Wielka Kolekcja Marvela, liczyłem, że skupi się właśnie na tych bardziej leciwych pozycjach. Bywało różnie, ale z czasem wydawca zaczął sięgać głębiej w przeszłość, czego dowodem jest siedemdziesiąty tom: „Avengers: Narodziny Ultrona”.

John Buscema, Roy Thomas
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #70: Avengers: Narodziny Ultrona›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #70: Avengers: Narodziny Ultrona
Tytuł oryginalnyThe Avengers: Birth of Ultron
Scenariusz
Data wydania29 lipca 2015
RysunkiJohn Buscema
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-311-2
Format200s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatunekprzygodowy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Z pozycjami archiwalnymi jest ten problem, że ciężko traktować je jako pełnoprawny produkt bez znajomości realiów czasu, w jakim powstały. Stąd też dla niektórych czytelników nagły wyskok do pradziejów Marvela w tomie sześćdziesiątym ósmym, kiedy mogliśmy zapoznać się z początkami najpopularniejszych superbohaterów, mógł być doznaniem ekstremalnym. Naiwna fabuła, pompatyczne dialogi i jednowymiarowe postacie to coś, co praktycznie dyskwalifikuje dziś te pozycje.
A jednak nie bez powodu lata 60. nazywano srebrną erą komiksu. Pozycje z tego okresu cechuje bowiem wzruszająca wręcz niewinność. Wiadomo było, że pozytywni bohaterowie są praworządni do bólu, a łotry to typy spod najciemniejszej gwiazdy. Zaznaczał się w nich wyraźny podział płci na bohaterskich mężczyzn i delikatne kobiety, a historie bardziej niż na skomplikowane wątki fabularne stawiały na efektowne pojedynki (co niestety dziś również nagminnie się powtarza). Niemniej twórcy tamtych komiksów byli pasjonatami, zdającymi sobie sprawę, że ich praca przekłada się na tworzenie nowej, współczesnej mitologii. Do tego po prostu mieli niesamowitą wyobraźnię i świetne pomysły, które przez lata były wykorzystywane przez ich kontynuatorów (teraz widać wyraźnie, że Kurt Busiek, tworząc „Avengers: Na zawsze”, inspirował się niektórymi wątkami przedstawionymi w „Narodzinach Ultrona”).
Jednym ze scenarzystów, który najbardziej odcisnęli swoje piętno we wczesnych latach Marvela, był niewątpliwie Roy Thomas, późniejszy szef wydawnictwa. Siedemdziesiąty tom Kolekcji jasno pokazuje nam, czemu tak było. Pomimo elementów, które dobitnie świadczą, że mamy do czynienia z pozycją sprzed blisko pół wieku, nawet dziś jego wyobraźnia budzi podziw, jasno dając do zrozumienia, że wyprzedzał swoją epokę. Nie tylko powołał do życia kanoniczne postacie pokroju Ultrona i Visiona, ale także wprowadził na arenę Yellowjacketa, czyli niestabilną emocjonalnie wersję Hanka Pyma.
Wbrew tytułowi „Narodziny Ultrona” nie są opowieścią w pełni poświęconą temu śmiercionośnemu robotowi i jednemu z najzacieklejszych wrogów Avengers. W sumie tak naprawdę nie widzimy samego początku powołania go do życia, a i stosunkowo szybko schodzi ze sceny. Dlatego też pozycja ta powinna bardziej nosić tytuł „Narodziny Visiona”, ponieważ to on wysuwa się na pierwszy plan. Przy nim pozostali Avengers przez większość czasu wydają się mocno bezbarwni. Obserwujemy jego wewnętrzną walkę, która ostatecznie sprowadza go na stronę dobra, i moment przystąpienia do Avengers. Następnie nieufność nowych kolegów, z jaką musi się zmierzyć. Przyznam, że to sprawiło, że całkiem inaczej spojrzałem na tę postać. Do tej pory stanowił dla mnie trzecioligowego członka najpotężniejszej drużyny na świecie, zbijającego się w jedną masę z innymi postaciami tła. Tymczasem okazuje się, że ma bardzo interesującą przeszłość i w żadnym razie nie zasługuje na przykry los, jaki spotkał go w „Upadku Avengers”.
Drugą postacią, której poświęcono sporo miejsca, jest Yellowjacket. Pojawia się w życiu Mścicieli nagle i twierdzi, że zabił Hanka Pyma. Ponieważ Kapitan Ameryka i reszta nie wiedzą, że to on nim jest, następuje cała seria nieporozumień. Szkoda tylko, że akurat ten wątek został zakończony w tak infantylny i mało przekonujący sposób, świadczący o tym, że nawet w epoce dzieci kwiatów komiksy wciąż miały odpowiadać purytańskiemu postrzeganiu świata, gdzie największym marzeniem kobiety jest zaciągnięcie do ołtarza swojego ukochanego.
Poza tym „Narodziny Ultrona” przepełnione są masą innych mniej lub bardziej ciekawych wydarzeń, jak walka z jednym z wcieleń Kanga, wycieczki w przeszłość, pojawienie się Mistrzów Zła czy zdrada Jarvisa, dotąd wiernego lokaja Avengers. Niektóre z nich cechuje tradycyjna dla lat 60. naiwność, ale zdarzają się wśród nich także perełki, jak chociażby pomysł, by pierwsi członkowie Avengers doszli do wniosku, że skoro zło wyrządzają superludzie, należy profilaktycznie pozbyć się ich wszystkich.
Wrażenie robią również rysunki Johna Buscemy, który w okresie powstawania „Narodzin Ultrona” był w szczytowej formie. Zawsze uważałem, że spośród rysujących braci Buscemów to on jest tym bardziej uzdolnionym. Nie tylko nie ma tak kanciastej kreski jak Sal, ale o wiele lepiej radzi sobie z twarzami. Scena pojawienia Visiona w deszczu należy do jednych z najlepszych w historii Avengers.
Jak już wspomniałem, cieszę się z tego albumu, bo przybliża świat komiksów, jakiego nie mieliśmy dotąd okazji poznać. A nade wszystko mamy do czynienia z wciągającym czytadłem, które może trochę trąci myszką i nie należy do największych osiągnięć Marvela, ale na tle wpadki, jaką był „X-Men: Zmierzch mutantów”, i tak wypada rewelacyjnie.
koniec
5 marca 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Hołd niemalże wzorcowy
Maciej Jasiński

16 VIII 2022

15 listopada 2008 roku zmarł Janusz Christa. Redakcja „Zeszytów Komiksowych” zrobiła wówczas najlepsze, co mogli – przygotowała numer poświęcony twórcy Kajka i Kokosza, który ukazał się pół roku później. I jest to do dziś jedyna tak obszerna publikacja poświęcona osobie i twórczości tego wybitnego polskiego komiksiarza.

więcej »

Tam piekło twe, gdzie serce twoje
Marcin Knyszyński

15 VIII 2022

Egmont bardzo konsekwentnie podszedł do tematu zbiorczych edycji „Hellblazera” – w lipcu otrzymaliśmy trzeci, ostatni tom autorstwa Jamesa Delano. To właśnie ten Brytyjczyk, stworzył postać Johna Constantine’a od podstaw – opierając się na kilku podstawowym założeniach Alana Moore’a. W życiu ulicznego maga z Liverpoolu skończył się pewien etap – zobaczymy dziś jak to wyglądało.

więcej »

Pożegnanie z Dzikim Zachodem
Maciej Jasiński

14 VIII 2022

W ostatnich miesiącach wydawnictwo Egmont zaprezentowało trzy tomy serii "Lucky Luke", będące ostatnimi, jakie narysował Morris. Niestety, nie są to najlepsze komiksy tego powstającego przez wiele dekad cyklu. Ale problem w mniejszym stopniu dotyczy ilustracji, ocenę tych albumów mocno obniżają scenariusze, które są o wiele mil poniżej poziomu tych, które w najlepszych czasach serii stworzył Rene Goscinny.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Po rewolucji
— Marcin Knyszyński

Conan: Conan i latające miecze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan Krool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan jeszcze nie król
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan średniak
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan korsarz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Topory ociekające krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Poczuj klimat heroic fantasy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Nagie piersi i fryzura księżniczki Lei
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: W pustyni i na dzikim zachodzie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.