Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jason Fabok, John Layman, Scott Snyder, James Tynion IV
‹Batman: Wieczny Batman #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman: Wieczny Batman #1
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2016
RysunkiJason Fabok
Wydawca Egmont
CyklBatman
ISBN9788328116290
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zmartwychwstanie „Rzymianina”
[Jason Fabok, John Layman, Scott Snyder, James Tynion IV „Batman: Wieczny Batman #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ukazująca się w wydaniach zeszytowych przez rok seria „Wieczny Batman” opublikowana została następnie w trzech albumach zbiorczych. Pierwszy z nich to prawdziwie monumentalne, liczące niemal pięćset stron dzieło. Co jednak dla wielbicieli Mrocznego Rycerza najważniejsze, w tym przypadku ilość przeszła w jakość. Historię wymyśloną przez Scotta Snydera i Jamesa Tyniona IV czyta się z zapartym tchem, a największą niedogodnością pozostaje fakt, że zdecydowanie zbyt szybko dociera się do końca.

Sebastian Chosiński

Zmartwychwstanie „Rzymianina”
[Jason Fabok, John Layman, Scott Snyder, James Tynion IV „Batman: Wieczny Batman #1” - recenzja]

Ukazująca się w wydaniach zeszytowych przez rok seria „Wieczny Batman” opublikowana została następnie w trzech albumach zbiorczych. Pierwszy z nich to prawdziwie monumentalne, liczące niemal pięćset stron dzieło. Co jednak dla wielbicieli Mrocznego Rycerza najważniejsze, w tym przypadku ilość przeszła w jakość. Historię wymyśloną przez Scotta Snydera i Jamesa Tyniona IV czyta się z zapartym tchem, a największą niedogodnością pozostaje fakt, że zdecydowanie zbyt szybko dociera się do końca.

Jason Fabok, John Layman, Scott Snyder, James Tynion IV
‹Batman: Wieczny Batman #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman: Wieczny Batman #1
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2016
RysunkiJason Fabok
Wydawca Egmont
CyklBatman
ISBN9788328116290
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Wieczny Batman” to kolejna seria ukazująca się w ramach „Nowego DC Comics”. Tym jednak różniąca się od paru innych, że jej pomysłodawcy – Scott Snyder oraz James Tynion IV, współodpowiedzialni za „odrestaurowanie” Człowieka-Nietoperza (vide „Miasto Sów”, „Śmierć rodziny”, „Rok zerowy”) oraz wprowadzenie do jego uniwersum Szponów („Utrapienie Sów”, „Upadek Sów”) – z góry założyli sobie, że ta opowieść będzie miała finisz. I to nie za pięć czy dziesięć lat, lecz dokładnie po roku od startu. Tym sposobem pomiędzy kwietniem 2014 a kwietniem 2015 roku ukazały się pięćdziesiąt dwa zeszyty, które następnie zebrano w trzech integralach, trafiających do sprzedaży – odpowiednio – w grudniu 2014 oraz lipcu i październiku następnego roku. W tomie pierwszym zebrano materiał z dwudziestu jeden zeszytów, co złożyło się na bardzo opasły wolumin (bez dwudziestu stron liczący ich aż pięćset). Prawdziwa cegła, która – gdyby była książką (a nie daj Boże lekturą) – odstraszyłaby na pierwszy rzut oka większość czytelników. Niesłusznie! Bo „Wieczny Batman” to kapitalna lektura, dorównująca najlepszym historiom z Mrocznym Rycerzem w roli głównej.
Pomysł serii wyszedł wprawdzie od Snydera i Tyniona IV, ale pracowało nad nią jeszcze kilku scenarzystów (Ray Fawkes, John Layman, Tim Seeley oraz Kyle Higgins). Mimo tego fabuła jest zaskakująco zwarta; jeśli pojawiają się wątki poboczne (jak chociażby historia Julii Pennyworth, córki Alfreda, czy wyprawy Red Robina i Harper Row do Tokio), to udaje się trzymać je w ryzach tak bardzo, że nie zaczynają żyć własnym życiem, ale dostarczają paliwa głównej osi wydarzeń. Wróćmy jednak do początku. Po wojnie gangów, w której stanęli naprzeciw siebie Pingwin oraz Carmine Falcone, zwany „Rzymianinem”, zakończonej wygnaniem z Gotham City tego ostatniego, w mieście zapanował względny spokój. Względny, bo choć mafiosi przestali szarogęsić się na ulicach, to jednak stróżom prawa i Batmanowi wciąż dają się we znaki kolejni superłotrzy. Na przykład profesor Pyg, który za pomocą nowoczesnej technologii pragnie zamieniać dzieci w pozostające na jego usługach lalkotrony. Przeciwko szaleńcowi występują zarówno Batman, jak i komisarz Jim Gordon, który ścigając jednego z ludzi profesora zapędza się do tunelu metra. Widząc broń w jego ręku, bez chwili wahania strzela. Jakież jest zdziwienie, kiedy okazuje się, że kula przechodzi przez ciało mężczyzny, trafia w transformator i wywołuje spięcie, którego skutkiem jest wypadek podziemnego pociągu. W wyniku katastrofy ginie ponad sto sześćdziesiąt osób.
Śmierć niewinnych mieszkańców Gotham obciąża sumienie Gordona, tym bardziej że na podglądzie z monitoringu widać wyraźnie, że mężczyzna, którego ścigał komisarz, nie był uzbrojony. Przybyły na miejsce zdarzenia major Jack Forbes, nie bez satysfakcji wydaje rozkaz aresztowania swego kolegi i odtransportowania go do aresztu. W ten sposób otwiera sobie drogę do awansu. Ma pewność, że skorumpowany burmistrz Sebastian Hady właśnie jego uczyni teraz komendantem miasta. I tak właśnie się dzieje, chociaż to nie włodarz Gotham, ale ktoś zupełnie inny, wydający mu polecenia, podejmuje decyzję. Gordon ostatecznie ląduje w więzieniu Blackgate, gdzie za kratami znajduje się wielu opryszków, których sam wcześniej tam wpakował. Batman nie ma wątpliwości, że w takich warunkach komisarz długo nie wytrzyma. Mroczny Rycerz musi więc wziąć się ostro do roboty i jak najszybciej wyjaśnić zagadkę znikającej broni. Zaczyna od nocnej wizyty w Wydziale Komunikacji, gdzie dociera do monitoringu z metra. Wielkie jest jego zdziwienie, kiedy w ściganym przez Gordona przestępcy rozpoznaje pospolitego rzezimieszka, Dereka Grady’ego, który przed pięciu laty zniknął z Gotham razem ze swoim szefem… „Rzymianinem”. Teraz pojawił się ponownie. I to najprawdopodobniej nie sam. A jeżeli Carmine Falcome wrócił w rodzinne strony, oznaczać będzie to tylko jedno – powrót wojny gangów!
Na co stać Falconego, wielbiciele Człowieka-Nietoperza wiedzą doskonale; przekonali ich o tym już kilkanaście lat wcześniej Jeph Loeb i Tim Sale w fenomenalnym „Długim Halloween”. Nie można więc mieć wątpliwości, że pojawienie się „Rzymianina” na arenie wydarzeń zapowiada wszystko, co najgorsze. W tym kontekście nie dziwi też fakt, że mafioso postanowił w pierwszej kolejności pozbyć się, eliminując go na stałe z gry, jednego ze swoich największych wrogów – komisarza Gordona. I to w taki sposób, by nawet Batman nie był w stanie przyjść mu z pomocą. Ale Falcone nie mógł przewidzieć innej rzeczy – że dzielny funkcjonariusz policji zyska godnego siebie następcę. To zaproszony do Gotham z Detroit tuż przed dramatycznymi wydarzeniami, które zaprowadziły Jima do Blackgate, młody porucznik Jason Bard. Ambitny i nieprzekupny, widzący w Gordonie swój wzorzec do naśladowania. Nie jest to nowa postać w uniwersum Mrocznego Rycerza. Zadebiutował w nim w 1969 roku (w jednym z zeszytów „Detective Comics”), później okazjonalnie powracał w latach 70. i 80. XX wieku, by – po restarcie serii w 2011 roku – czekać na swoją kolejną szansę długie trzy lata. Dostał ją właśnie w „Wiecznym Batmanie” – i trzeba przyznać, że wykorzystał najlepiej, jak tylko się dało. W czym oczywiście największa zasługa Scotta Snydera, Jamesa Tyniona IV i ich licznych pomocników.
Tym samym Bard wyrasta – obok samego Batmana i ukrytego w cieniu (ale taki już los „ojca chrzestnego” mafii) Carmine’a Falconego – na głównego bohatera komiksu. Nie mniej ciekawy jest jednak plan drugi, zaludniony z jednej strony przez nadzwyczaj licznych pomagierów Człowieka Nietoperza (przewijają się Batgirl, Batwoman, Red Robin, Batwing, Jim Corrigan czy, tym razem będący po stronie dobra, Catwoman i Red Hood), z drugiej – przez gothamskie „dziwolągi” (w tej historii ton nadaje im Pingwin, obok którego przewijają się między innymi profesor Pyg, doktor Phosphorus, Cluemaster, Killer Croc i paru innych, ale ich obecności akurat zdradzać przedwcześnie nie można, bo byłby to spojler z gatunku tych nie do wybaczenia). Wątek kryminalny opowieści miesza się z mistycznym, tyle że jest to mistyka rodem z okultystycznego horroru. Jak się bowiem okazuje, coś bardzo dziwnego zaczyna się dziać w Azylu Arkham, gdzie słyszalny jest Rytuał Przywołania. Zresztą sugestia, że w mieście wzrasta Zło, że Człowiek-Nietoperz będzie miał niebawem do czynienia z istotą, z której siły nie zdaje sobie sprawy, a i jej zamiarów nie jest w stanie prześwietlić – pojawia się w „Wiecznym Batmanie” bardzo regularnie. Wystarczy przyjrzeć się ostatniemu kadrowi pierwszego zeszytu. Mrozi krew w żyłach.
Dlaczego w pierwszym integralu zebrano aż dwadzieścia jeden rozdziałów tej historii? Tu akurat odpowiedź jest prosta. Ponieważ, mimo pojawiających się w trakcie rozwoju akcji licznych wątków pobocznych, są one podporządkowane jednej myśli przewodniej. Zeszyt dwudziesty pierwszy większość z nich zamyka, ale jednocześnie pozostawia kilka otwartych furtek, stawiając znaki zapytania, które każą z niecierpliwością czekać na ciąg dalszy. Od strony graficznej za „Wiecznego Batmana” odpowiada aż dziesięciu rysowników; większość z nich – jak Jason Fabok, Andy Clarke, Guillem March, Emanuel Simeoni czy Riccardo Burchielli – pozostaje wierna kresce realistycznej; pozostali w mniejszym bądź większym stopniu nasycają swoje prace elementami odrealnionymi, stosują bogatszą i wyrazistszą kolorystykę (jak chociażby Dustin Nguyen, Trevor McCarthy oraz Mikel Janin i Guillermo Ortego). Ten dualizm wizualny bardzo dobrze zresztą wpływa na odbiór albumu, czyni go różnorodnym, a przede wszystkim sprawia, że umysł, otrzymując wielorakie impulsy, nie nuży się. Poza tym interesującym doświadczeniem jest porównywanie, w jaki sposób wyobrażają sobie daną postać różni autorzy. Na koniec warto dodać jeszcze, że choć „Wieczny Batman” zakończył swój żywot po roku, to jednak doczekał się sequela w postaci serii „Wieczni Batman i Robin”.
koniec
22 kwietnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W potrzasku koszmaru
Agata Włodarczyk

8 III 2021

Oglądając kolejne odcinki pierwszego sezonu „Stranger Things”, można było się bać – zwłaszcza stworów zamieszkujących krainę Demogorgona. To jednak nic w porównaniu do tego, co przeżył Will Byers, kiedy tam trafił na dłużej.

więcej »

Początki państwa polskiego: Krew, krew, flaki, śmierć
Marcin Osuch

7 III 2021

Aż trzy lata kazało wydawnictwo Sport i Turystyka czekać czytelnikom na kolejny zeszyt z serii „Początki państwa polskiego”. Polska po drodze zaliczyła stan wojenny, ale możliwe, że były też inne przyczyny tak długiej przerwy.

więcej »

Krewni ofiar wysuwanych szponów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

6 III 2021

Jak na fakt, że Logan nie żyje, w piątym albumie „All-New Wolverine: Sieroty X”, spotykamy wyjątkowo dużo postaci z wysuwanymi szponami. A także krewnych ich ofiar.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Po nitce do kłębka
— Sebastian Chosiński

Ziemia nie będzie mu lekką, a Gotham przyjazne
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

O świecie, którego już nie ma
— Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
— Sebastian Chosiński

Gdy piosenka wyszła z wojska…
— Sebastian Chosiński

Chędożenie karlicy
— Sebastian Chosiński

Najeźdźcy z Maghrebu i okrutni sekciarze
— Sebastian Chosiński

Policjant śmie wątpić!
— Sebastian Chosiński

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Gdy coś nie istnieje, to istnieje tym bardziej
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.