Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Wayne Boring, Mike Friedrich, Jim Starlin
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #77: Życie i śmierć Kapitana Marvela. Część 1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #77: Życie i śmierć Kapitana Marvela. Część 1
Tytuł oryginalnyThe Life and Death of Captain Marvel: Part One
Scenariusz
Data wydania4 listopada 2015
RysunkiJim Starlin, Wayne Boring
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-318-1
Format176s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Kim u licha jest Kapitan Marvel?
[Wayne Boring, Mike Friedrich, Jim Starlin „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #77: Życie i śmierć Kapitana Marvela. Część 1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Siedemdziesiąty siódmy tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela odsłania przed polskimi czytelnikami ten fragment uniwersum Domu Pomysłów, o którym wielu nie miało pojęcia. Nie tylko sięga w odległą przeszłość, ale także zajmuje się bohaterem całkiem u nas nieznanym. A wszystko to w opowieści „Życie i śmierć Kapitana Marvela cz. 1”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Kim u licha jest Kapitan Marvel?
[Wayne Boring, Mike Friedrich, Jim Starlin „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #77: Życie i śmierć Kapitana Marvela. Część 1” - recenzja]

Siedemdziesiąty siódmy tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela odsłania przed polskimi czytelnikami ten fragment uniwersum Domu Pomysłów, o którym wielu nie miało pojęcia. Nie tylko sięga w odległą przeszłość, ale także zajmuje się bohaterem całkiem u nas nieznanym. A wszystko to w opowieści „Życie i śmierć Kapitana Marvela cz. 1”.

Wayne Boring, Mike Friedrich, Jim Starlin
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #77: Życie i śmierć Kapitana Marvela. Część 1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #77: Życie i śmierć Kapitana Marvela. Część 1
Tytuł oryginalnyThe Life and Death of Captain Marvel: Part One
Scenariusz
Data wydania4 listopada 2015
RysunkiJim Starlin, Wayne Boring
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-318-1
Format176s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kapitan Marvel był blisko wejścia do panteonu największych sław amerykańskiego komiksu, ale ostatecznie tylko się o niego otarł i nigdy tam nie trafił. Choć jego różne wcielenia czasem przemykają na drugim planie, to jednak nigdy nie dorównał popularnością najbardziej znanym Avengerom. W sumie nie ma się co dziwić, ponieważ przez lata był dość enigmatyczną postacią bez wyraźnie zarysowanych cech charakteru.
Sytuacja zmieniła się, kiedy za serię mu poświęconą zabrał się scenarzysta Jim Starlin, specjalizujący się w space operach. Co prawda już wcześniej powiązano tę postać z kumplem Hulka Rickiem Jonesem, ale to dopiero w 1973 roku nadano jej charakterystyczne cechy dostojnego obrońcy Ziemi, obdarzonego kosmiczną mocą, a nie narwanego wojownika, jakim był na początku. To właśnie o tej przemianie między innymi opowiada niniejszy komiks, który dziś zaliczany jest do ścisłej klasyki.
Przypomnijmy zatem, że zanim Kapitan Marvel został pozytywnym bohaterem, najpierw jego zadaniem było sabotowanie Ziemi. Naprawdę bowiem nazywa się on Mar-Vell i pochodzi z rasy Kree, która upodobała sobie nasz glob i postanowiła go skolonizować. Działalność wywrotowa naszego bohatera miała jej to ułatwić. Szczęśliwie Najwyższa Inteligencja (żyjący komputer kierujący poczynaniami kosmitów) w swej nieomylności nie przewidziała, że z czasem Mar-Vellowi spodoba się u ludzi i zostanie ich obrońcą. W międzyczasie jego postać nierozerwalnie związała się z Rickiem Jonesem. Kiedy jeden z nich istnieje w naszym świecie, drugi musi w tym czasie przebywać w Strefie Negatywnej. Zamieniają się miejscami po zetknięciu noszonych na nadgarstkach Nega-Bransolet.
To jednak tylko część fabuły „Życia i śmierci…”, albowiem jej osią jest zmyślny plan przejęcia Ziemi przez potężnego Tytana, Thanosa. Ta postać to kolejny wielki wkład w uniwersum Marvela Jima Starlina, który okazał się nawet bardziej znaczący od rozwinięcia osobowości Kapitana. Thanos stał się bowiem jednym z najbardziej znanych i trudnych do pokonania złoczyńców w świecie superbohaterów. Jego debiut widzimy w opowieści rozpoczynającej album, a pochodzącej z regularnej serii poświęconej „Iron Manowi”.
We właściwej części komiksu Thanos postanawia zawładnąć Ziemią (a następnie całym wszechświatem) przy pomocy Kosmicznej Kostki (widzieliśmy już ją w „Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz” w WKKM-11 i 14). Aby ją zdobyć, musi najpierw przesłuchać Ricka Jonesa, który wie, gdzie została ukryta. Z tego też powodu konstruuje misterny plan, mający na celu takie zmanipulowanie Kapitana Marvela, by nie był w stanie obronić swojego drugiego wcielenia.
Trzeba przyznać, że scenariusz jest jedną z mocniejszych stron tej pozycji. Przede wszystkim dlatego, że nie skupia się na schemacie, o jakim niedawno mówiliśmy przy okazji recenzji „Iron Man: Upadek i wzlot” (WKKM-75), czyli najpierw bohater dostaje łomot, potem w cudowny sposób się regeneruje i z kolei on pałuje bad guya. Pułapka zastawiona przez Thanosa nosi znamiona intrygującego kryminału, w którym przez długi czas nie bardzo wiadomo, o co chodzi. Dzięki temu to nie bijatyka wysuwa się na pierwszy plan (świadczy o tym sposób, w jaki pokonano Avengers), a rozgrywka między Marvelem a opętanym manią śmierci agresorem nabiera niemal metafizycznego posmaku.
Oczywiście komiks ten nie jest pozbawiony grzechów swojej epoki. Ponownie mamy do czynienia z łopatologicznym wyjaśnianiem działań bohaterów, a co za tym idzie – braniem czytelników za idiotów. Poza tym, pomimo całkiem sprawnej konstrukcji fabularnej, Starlin czasem za bardzo skraca sobie drogę takimi zagrywkami jak wspomniany atak na Avengers. Otóż okazuje się, że najlepszym sposobem na pokonanie Najpotężniejszych Bohaterów Na Ziemi jest zaczajenie się w cieniu i wywabianie ich pojedynczo, by następnie ciosem w tył głowy każdego kolejno ogłuszać.
Należy jednak pochwalić stronę graficzną komiksu, za którą także odpowiada Starlin. Cechuje go bardzo duża szczegółowość, zwłaszcza w kreowaniu kosmicznego tła, co w połączeniu z intensywnymi kolorami stanowi iście wybuchową mieszankę. Zdarza mu się jednak przesadzić i miejscami postacie wyginają się w tak nienaturalny sposób, że zaczynałem się zastanawiać, jak to się dzieje, że nie popękały im kręgosłupy. Również muszę poskarżyć się na wygląd starożytnego Neona, który zupełnie do mnie nie przemawia. Niemniej wszystkie te zarzuty to tylko szczegóły, które nie psują pozytywnego odbioru całości.
Ponieważ mamy do czynienia z pierwszą częścią większej historii, na razie skupiamy się na życiu Kapitana Marvela, a to wydaje się całkiem atrakcyjne i naznaczone cechami indywidualnymi, o które w rozrastającym się świecie Domu Pomysłów zaczęło być coraz trudniej. Jeśli więc szukacie nowego (z punktu widzenia polskiego czytelnika) ciekawego superbohatera, którego przygodami chcielibyście się pasjonować, sięgnijcie koniecznie po niniejszą pozycję, a się nie zawiedziecie.
koniec
23 kwietnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wielcy Przedwieczni w Nowej Anglii
Andrzej Goryl

24 VI 2022

Wszystko zaczęło się od Dziedzińca, krótkiego opowiadania Alana Moore’a, mocno nawiązującego do twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta (po polsku można je znaleźć w zbiorze „Cienie spoza czasu”). Następnie tekst został zaadaptowany jako komiks przez Antony’ego Johnstona. Historia znalazła swoje rozwinięcie w „Neonomiconie” (w polskim wydaniu oba komiksy zawarto w jednym albumie o tym właśnie tytule), a później w serii „Providence”. Mimo iż „Neonomicon” rozgrywa się współcześnie, a „Providence” (...)

więcej »

Mała Esensja: Młodzi pogromcy przestępców znowu w akcji
Marcin Mroziuk

23 VI 2022

Kolejne spotkanie z parą młodych detektywów z Valleby wypada znakomicie, bo w komiksie czytelnicy mogą obserwować aż pięć zupełnie nowych śledztw Lassego i Mai. Co istotne zagadki kryminalne są nie tylko dobrze skonstruowane, ale wykorzystano w nich zróżnicowane pomysły. Wszystko to powoduje, że „Zielona dywersja i inne komiksy” Martina Widmarka i Heleny Willis to murowany dziecięcy bestseller.

więcej »

Ssanie, sprężanie, praca, wydech…
Marcin Osuch

22 VI 2022

Seria „Naukomiks” lubi skakać po tematach, po „Rekinach” były „Roboty”, teraz po „Kotach” otrzymujemy „Samochody”. Oczywiście, różnorodność problematyki należy uznać za plus, a najważniejsze, aby utrzymać całość na wysokim poziomie. I tak jest w przypadku piątej już odsłony cyklu.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Conan: Barbarzyńska przyjemność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Pink Floyd w XXI wieku: Oko z monitora wciąż patrzy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przełamując kadry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Wchodząc do tej samej rzeki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks przejściowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Czerwiec 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Komiksowe Top 10: Maj 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek, który spał w grobowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nibylandia ze skandynawskich mitów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Zderzenie ze ścianą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nemo podbija stawkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.