Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Christophe Bec, Xavier Dorison
‹Sanctum›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSanctum
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2005
RysunkiChristophe Bec
KolorHomer Reyes
Wydawca DC Comics
ISBN-101401206336
Format192s.
Cena$19,95
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Komiksy z przemytu: Ciekawość wiedzie do piekła
[Christophe Bec, Xavier Dorison „Sanctum” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W gruncie rzeczy to jeszcze jedna wariacja na temat walki dobra ze złem. Ale zrealizowana z rozmachem, oparta na ciekawym pomyśle i przedstawiona w bardzo kinowej plastyce. Dzięki temu nieśmiertelny temat został odświeżony na tyle interesująco, że warto sięgąć po komiks „Sanctum”.

Artur Długosz

Komiksy z przemytu: Ciekawość wiedzie do piekła
[Christophe Bec, Xavier Dorison „Sanctum” - recenzja]

W gruncie rzeczy to jeszcze jedna wariacja na temat walki dobra ze złem. Ale zrealizowana z rozmachem, oparta na ciekawym pomyśle i przedstawiona w bardzo kinowej plastyce. Dzięki temu nieśmiertelny temat został odświeżony na tyle interesująco, że warto sięgąć po komiks „Sanctum”.
Liczba wydanych w kraju komiksów rośnie z każdym miesiącem, ale zawsze będzie coś jeszcze do wydania. Jesteśmy parę dobrych lat do tyłu, nasz rynek jest mniejszy, a inne kraje wcale nie próżnują, publikując czasem w ciągu miesiąca tyle tytułów, ile w Polsce ukazuje się rocznie. Z różnorakich powodów niektóre z tych komiksów nigdy nie ukażą się Polsce, być może nigdy nawet nie trafią w oryginalnej wersji do naszego kraju – imię ich jest legion. „Inne komiksy” został pomyślany jako autorski cykl prezentujący pozycje obcojęzyczne, które wpadły mi w ręce i warte są uwagi. Będę starał się przedstawiać pozycje ciekawe i zróżnicowane, co implikuje nieregularność cyklu, i, rzecz jasna, wybiórczość podyktowaną osobistymi preferencjami. Mam jednak nadzieję, że zaciekawią naszych czytelników.

Christophe Bec, Xavier Dorison
‹Sanctum›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSanctum
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2005
RysunkiChristophe Bec
KolorHomer Reyes
Wydawca DC Comics
ISBN-101401206336
Format192s.
Cena$19,95
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
U.S.S. Nebraska, nowoczesny okręt podwodny klasy Grayback, przemierza wody Morza Śródziemnego. Nagle dociera do niego z głębin niewyraźny, trudny do zidentyfikowania sygnał ratunkowy. Kiedy zostaje podjęta decyzja o zbadaniu jego źródła, okazuje się, że jednostka już dawno temu zboczyła z kursu w jego kierunku. Ani nawigator, ani sternik nie są w stanie wyjaśnić przyczyny zmiany kursu. Wysłana na rekonesans grupa rozpoznawcza odkrywa zatopiony rosyjski okręt podwodny z ciałami marynarzy przytwierdzonymi do hamaków. Jednostka nie nosi żadnych śladów uszkodzenia i została specjalnie przebudowana do odbywania głębokich zanurzeń. Jednak to nie koniec niespodzianek. Rosyjski okręt osiadł nieopodal monstrualnej budowli, rodzaju bramy ozdobionej archaicznymi rzeźbami i napisami. Amerykanie postanawiają zbadać wnętrze budowli w nadziei na znalezienie wyjaśnienia celu rosyjskiej wyprawy. Zespół żołnierzy zostaje uwięziony w tunelach konstrukcji, a na pokładzie „Nebraski” dochodzi do niewyjaśnionych, przerażających wydarzeń. Jest lato roku 2029 i nic nie wskazuje na to, że oto nadchodzi koniec świata.
Xavier Dorison i Christophe Bec, odpowiednio scenarzysta i rysownik „Sanctum” („Sanktuarium”), nie silili się na stworzenie komiksu, który miałby wstrząsnąć światem. Od pierwszych stron jasne jest, że celem ich współpracy było stworzenie solidnego komiksu rozrywkowego, który potencjalnemu czytelnikowi zapewniłby parę godzin przyzwoitej zabawy. Konsekwencja, z jaką trzymali się tego założenia, jest godna podziwu. Otrzymujemy w efekcie niemal dwieście stron w pełni kolorowego komiksu wypełnionego rosnącym napięciem i tajemnicami, których rozwiązanie załoga Nebraski przypłaca życiem. Przemyślana i wciągająca, choć wtórna miejscami fabuła to jeden z elementów spójności komiksu. Drugim jest realizacja plastyczna, nasuwająca silne skojarzenie z kinem dzięki technikom kadrowania ujęć i komponowania plansz. Statyczne w końcu rysunki tworzą bardzo dynamiczną całość, celnie wpisując się w atmosferę opowieści. Gdyby ktoś pokusił się o ekranizację komiksu, scenopis ma zasadniczo gotowy.
„Sanctum” to horror. Ubrany w futurystyczne, militarne szaty i czerpiący gęsto z mitów legendarnego ludu Ugarytów ma przede wszystkim straszyć. I trzeba przyznać, że autorom wychodzi to nad wymiar dobrze. Co ma straszyć, straszy; kreowany nastrój, stopniowane napięcie, ogarniające niektórych członków załogi szaleństwo, niewyjaśnione fakty, wreszcie megalityczne konstrukcje wyłaniające się z morskich głębin i odpowiednio zkomponowane plansze. I choć parokrotnie pojawia się w komiksie krew, to w przeważającej większości strach jest efektem psychologicznej gry, w jaką autorzy wciągają czytelnika. Pokład Nebraski przypomina niekiedy Nostromo, a morskie głębie nasuwają skojarzenia z innym filmem, „Głębią”. Tych skojarzeń zresztą nasuwa się więcej, bo oryginalność fabularna nie jest najmocniejszą stroną komiksu.
Wyobraźni Dorisonowi nie brakuje. Snuje swą opowieść w bardzo sprawny sposób - stopniując napięcie i podnosząc kolejne kurtyny nieustannie podtrzymuje w ciele czytelnika odpowiedni poziom adrenaliny. Widać, że recepta na opowieść działa, jeśli tylko dobrze dobierze się składniki i właściwe je poda. W „Sanctum” mamy tajemnicze morskie głębiny, które tym razem nie rozczarowują i ujawniają mroczne, zamierzchłe tajemnice. Mamy nazistów, którzy w szale poszukiwania broni ostatecznej sięgają po starożytne mity i zadzierają z jak najbardziej realnymi bóstwami. Mamy tajemniczy rosyjski okręt podwodny, pełen niewyjaśnionych zagadek i dokumentacji poszukiwań, których cel jeży włosy na karku – najwyraźniej próbowali dokończyć dzieło rozpoczęte przez żołnierzy hitlerowskich Niemiec. Mamy też zatopione sanktuarium, siedzibę bóstwa śmierci starożytnego ludu, przerażające w samej swej konstrukcji i doprowadzającego wręcz do obłędu jego mieszkańca. Wreszcie mamy głównych bohaterów
„Sanctum” – część pierwsza
„Sanctum” – część pierwsza
dramatu: wytrenowaną i doświadczoną załogę amerykańskiego okrętu podwodnego wyposażonego w najnowocześniejsze osiągnięcia techniki. Lecz, jak się okazuje, bezbronną wobec pradawnej siły. Jak przystało na bohaterów napisanej z rozmachem, niemal epickiej opowieści, stają oni w obliczu wyborów mających potwierdzić albo zaprzeczyć ich człowieczeństwu. Ich dramat jest jak najbardziej prawdziwy – zapędzeni w przysłowiowy kozi róg ważą na szali życie swoje i innych, bezustannie zmuszani do wybierania mniejszego zła. Fakt – wszystko to już gdzieś tam było, ale czyż analogiczne stwierdzenie nie stosuje się do większości tytułów tzw. masowej rozrywki?
Są też i minusy. Większość ich leży, niestety, po stronie Beca, który jako rysownik miał ogromny wpływ na wizualizację scenariusza i, niestety, nie ustrzegł się paru wpadek. Trudno generalizować, ale poza zapierającymi dech w piersiach podmorskimi pejzażami czy scenami z wnętrza sanktuarium, rysownik gubi się w detalach albo też nie przykłada do nich należytej uwagi. Są w komiksie sceny, plansze i całe ich sekwencje wręcz doskonałe – współgranie fabuły i rysunku jest po prostu przykładowe. Bec konsekwentnie trzyma się plastycznego nastroju genialnie
dopasowanego do atmosfery danej partii scenariusza. Ale ma też gorsze chwile, kiedy wyraźnie odpuszcza sobie szczegóły, zwłaszcza w małych kadrach, jakby jego ulubioną domeną były te większe, którym może poświęcić energię i wyczarować na nich oszałamiające widoki. Ta skłonność
„Sanctum” – część druga
„Sanctum” – część druga
do lekceważenia szczegołów stanowi także poważny mankament z punktu widzenia konstrukcji scenariusza. Mamy bowiem do czynienia z bardzo liczną załogą okrętu podwodnego i scenarzysta aktywnie angażuje w swą opowieść kilkadziesiąt postaci. Jasne jest, że część z nich to postacie pierwszoplanowe, reszta to drugorzędne, a niektóre wydają się być wręcz rekwizytami, gdyż pojawiają się, by po paru stronach zginąć. Niemniej ich ogólna liczba pozostaje spora i śledzenie losów poszczególnych postaci jest utrudnione w dużym stopniu z powodu zbyt pobieżnego kreślenia twarzy przez Beca. Zasadniczo bez trudu można identyfikować główne postacie dramatu, zresztą w niektórych kadrach nachalnie podobne do aktorów Willisa i Deepa, ale odnalezienie się w gąszczu innych stanowi nie lada wyzwanie.
„Sanctum” to komiks, po który z pewnością warto sięgnąć. W swoim gatunku stanowi nie byle jakie osiągnięcie, nie tyle ustanawiając jakieś nowe wzory, ile dobrze wpisując się w istniejące. Inteligentny horror science fiction, który mógłby spodobać się także polskiemu czytelnikowi, gdyby któryś z nielicznych lokalnych wydawców zdecydował się na jego edycję.
koniec
24 maja 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ostatni występ kwartetu
Tomasz Nowak

30 XI 2022

Jak dotąd wszystko idzie zgodnie z planem Orwooda. A jednak znowu górę bierze zdrada. To, kto ostatecznie zatriumfuje przestaje mieć znaczenie, skoro wszyscy okazują się kłamcami i oszustami.

więcej »

Niezwykle piękna podróż
Paweł Ciołkiewicz

29 XI 2022

Debiutancki komiks Petera van den Ende olśniewa swoją szatą graficzną, ale jednocześnie rzuca wyzwanie warstwą fabularną. O czym bowiem jest ta opowieść, niełatwo odpowiedzieć. No, chyba, że wystarczy nam banalne stwierdzenie, że mówi ona o podróży. Owszem, mały papierowy okręcik płynie przez morza i oceany, ale przecież, tu musi chodzić o coś więcej. A może właśnie nie? Może chodzi po prostu o zwykłą zabawę w tworzenie niezwykłych obrazów?

więcej »

Saga się dopełniła
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

28 XI 2022

Trzeci album serii „Thor” wydawany w ramach Marvel Fresh nosi tytuł „Kres wojny”, idealnie oddając jego zawartość. To sprzątanie po wielkim rozgardiaszu.

więcej »

Polecamy

Zielone koszmary

Niekoniecznie jasno pisane:

Zielone koszmary
— Marcin Knyszyński

To jest Sparta!!!
— Marcin Knyszyński

Między złotem a srebrem
— Marcin Knyszyński

Ten, którego nadejście zauważasz
— Marcin Knyszyński

Samotni wśród bliskich
— Marcin Knyszyński

Gdy zło zwycięża…
— Marcin Knyszyński

Więksi niż życie
— Marcin Knyszyński

Na pradawne zastępy Hoggotha!
— Marcin Knyszyński

Zawsze będą nas nienawidzić
— Marcin Knyszyński

Oda do wyobraźni
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Pana Mosesa historia prawdziwa
— Miłosz Cybowski

Królestwo za klucz!
— Miłosz Cybowski

Luc Orient – przybysz z innego świata
— Marcin Osuch

Tak rodzą się legendy
— Miłosz Cybowski

O klucz od sukcesu
— Miłosz Cybowski

Zabawy z głową
— Miłosz Cybowski

Pozdrowienia z Lovecraft
— Miłosz Cybowski

Syndrom kolejnych części
— Miłosz Cybowski

Przygody bezwzględnego purytanina
— Miłosz Cybowski

Nadchodzi burza
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Zasłużyć na pamięć
— Artur Długosz

Tylko we dwoje
— Artur Długosz

Dokąd jedzie ten tramwaj?
— Artur Długosz

Kroki w Nieznane: Mój wehikuł czasu
— Artur Długosz

A na imię ma Josephine
— Artur Długosz

Cicho sza
— Artur Długosz

Jubileusz: „Fraletz” vs. „Valzeta”
— Artur Długosz, Konrad Wągrowski

Dekoltem i szpadą
— Artur Długosz

Co łączy entropię i plamkę ślepą
— Artur Długosz

Gra Roku 2004
— Artur Długosz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.