Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Jack Kirby, Stan Lee
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #89: Thor: Ragnarok›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #89: Thor: Ragnarok
Tytuł oryginalnyThe Mighty Thor: Ragnarok
Scenariusz
Data wydania20 kwietnia 2016
RysunkiJack Kirby
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-330-3
Format160s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Ukłon szacunku dla sędziwego dostojnika
[Jack Kirby, Stan Lee „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #89: Thor: Ragnarok” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W osiemdziesiątym dziewiątym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela wracamy do prezentowania klasyki. I to tej najbardziej klasycznej z klasycznych, albowiem mamy do czynienia z dziełem duetu Stan Lee – Jack Kirby, czyli ojców założycieli Domu Pomysłów. Tylko czy do takiej pozycji jak „Thor: Ragnarok” możemy nie podchodzić na kolanach?

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ukłon szacunku dla sędziwego dostojnika
[Jack Kirby, Stan Lee „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #89: Thor: Ragnarok” - recenzja]

W osiemdziesiątym dziewiątym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela wracamy do prezentowania klasyki. I to tej najbardziej klasycznej z klasycznych, albowiem mamy do czynienia z dziełem duetu Stan Lee – Jack Kirby, czyli ojców założycieli Domu Pomysłów. Tylko czy do takiej pozycji jak „Thor: Ragnarok” możemy nie podchodzić na kolanach?

Jack Kirby, Stan Lee
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #89: Thor: Ragnarok›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #89: Thor: Ragnarok
Tytuł oryginalnyThe Mighty Thor: Ragnarok
Scenariusz
Data wydania20 kwietnia 2016
RysunkiJack Kirby
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-330-3
Format160s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Odpowiem od razu – możemy. Bardziej adekwatny wydaje się lekki ukłon wyrażający szacunek dla sędziwego reprezentanta Srebrnej Ery Komiksu. „Thor: Ragnarok” zawiera bowiem siedem zeszytów regularnej serii poświęconej Bogu Piorunów, jakie ukazały się w 1968 roku. I to widać, ponieważ zarówno narracja, jak i rysunki dalekie są od standardów panujących współcześnie. Nie oznacza to oczywiście, że należy tę pozycję automatycznie skreślać. Wręcz przeciwnie. Pomimo swoich mankamentów, będących odzwierciedleniem epoki, jej lektura może przynieść sporo frajdy.
Przyznam, że nie czekam jakoś specjalnie na kolejne solowe przygody Thora. Aczkolwiek im więcej ich się ukazuje, tym bardziej nabieram do tej postaci przekonania. Zawsze drażniło mnie to, że marvelowska wersja Gromowładnego niewiele ma wspólnego z oryginałem i za bardzo została przeżuta przez amerykańską popkulturę. A jednak kiedy występuje sam, bez towarzyszy z Avengers, okazuje się, że idealnie sprawdza się w baśniowych klimatach, oderwanych od codziennych problemów Nowego Jorku. Jak pokazał jeden z poprzednich tomów WKKM „Thor: Opowieści z Asgardu”, początkowo Stan Lee całkiem sprawnie oddawał w swoich scenariuszach klimat nordyckich mitów.
W „Thor: Ragnarok” również możemy poczuć ich posmak. Tyle tylko, że przemieszano go w równych proporcjach z wpływami kultury popularnej. A zatem obok wątków wydobytych z wierzeń Wikingów, pojawiają się elementy stanowiące ich wariację. Wiem, że ortodoksi czy nawet fani serii o „Thorgalu” mogą zgrzytać momentami zębami, ale nie da się nie docenić inwencji Stana Lee i Jacka Kirby’ego w przetwarzaniu i dostosowywaniu brutalnej i mrocznej mitologii na potrzeby świata komiksu skierowanego przede wszystkim do młodych czytelników.
Mamy więc Thora mówiącego archaicznym i pompatycznym językiem, który potrafi zmieniać się w znakomitego lekarza Donalda Blake’a. Jest podstępny Loki, wciąż jeszcze cieszący się uznaniem wśród mieszkańców Asgardu, który bezustannie próbuje przejąć schedę po Odynie. Są też wierni Krainie Bogów bohaterowie, jak Balder, Heimdall, Sif, Fandral, Hogun i Volstagg. Wreszcie jest też tytułowy Ragnarok, który z tym oryginalnym ma niewiele wspólnego – co najwyżej to, że w obu chodzi o koniec wszechrzeczy.
Tu głównym sprawcą zamieszania jest potężny Mangog, który posiada moc tysięcy dusz swoich zabitych pobratymców. Chce zemścić się na Asgardczykach za pokonanie go w odległych czasach i uwięzienie w skalnym więzieniu. Sytuacja jest poważna, ponieważ jedyna osoba, która jako tako mogłaby sobie z nim poradzić, czyli Odyn, zapadła w regeneracyjny sen. Do tego władzę nad Asami podstępnie pod jego nieobecność przejął Loki. Jedyną nadzieją na ocalenie wydaje się interwencja przywołanego z Ziemi Thora, który rusza w samobójczą misję mającą na celu pokonanie poczwary.
Jak już wspomniałem, narracja prowadzona przez Stana Lee jest mocno niedzisiejsza i może być dla niektórych zbyt ciężkostrawna, niemniej te wszystkie napuszone rozmowy i powiewające grozą komentarze wyjątkowo dobrze wpisują się w klimat opowieści. Nieco gorzej sytuacja wygląda pod względem rysunków Jacka Kirby’ego. Ja wiem, że jest on jedną z najbardziej wpływowych postaci w świecie amerykańskiego komiksu, ale mnie jego styl denerwuje. Z jednej strony potrafi stworzyć rewelacyjne, monumentalne kadry, ładne postacie, dba o mimikę twarzy, a z drugiej zdarzają mu się ewidentne wpadki, że wymienię tylko zdarzające mu się rażące dysproporcje w anatomii. Również Mangog w swej karykaturalności, zamiast grozy powoduje tylko ironiczny uśmieszek.
„Thor: Ragnarok” to bez wątpienia klasyka, której należała się publikacja w ramach WKKM. Może nie jest to dzieło wybitne, ale dobrze oddaje klimat swoich czasów. Z dzisiejszego punktu widzenia można mu więc sporo zarzucić. Tylko po co. To tak, jakby oskarżać Beatlesów, że nagrywali w systemie mono.
koniec
23 lipca 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Atak na percepcję
Marcin Knyszyński

20 I 2020

Wydawnictwo Egmont wydało kolejny tytuł, który wyszedł przed laty nakładem Mandragory. I jak to zwykle bywa zaprezentował też kontynuację, której wtedy zabrakło. Pierwszy zbiorczy album „30 dni nocy” zawiera trzy komiksy autorstwa Steve’a Nilesa (scenariusz) oraz Bena Templesmitha (rysunek – choć to wielkie uproszczenie). Mamy do czynienia z jednym z najbardziej oryginalnych komiksów, jakie wyszły w ostatnich latach w Polsce – choć pobieżny opis fabuły może wcale na to nie wskazywać.

więcej »

Nie ma dramatu
Marcin Osuch

19 I 2020

Ostatnimi czasy nie miał „Thorgal” szczęścia do scenarzystów. Ten najnowszy, Yann ma przechlapane bo musi odkręcić dużo z tego, co namieszali poprzednicy.

więcej »

Żegnaj Gert
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 I 2020

Stało się. Doczekaliśmy czwartego, ostatniego albumu „Nienawidzę Baśniowa”. Tytuł „Konali krótko i płaczliwie” w zasadzie mówi wszystko o jego zawartości.

więcej »

Polecamy

Śledztwo trwa!

Niekoniecznie jasno pisane:

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Król jest nagi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Żegnaj Gert
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zieloną Strzałą w dziesiątkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przemyślenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Czekając na rok 2000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie ma tej mocy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Władcy wszechświata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Berni Wrightson żyje, żyje!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prezenty świąteczne 2019: Ja chcę to! (Prezentownik muzyczny 2019)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dreszczyk tajemnicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uwieranie z tyłu głowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.