Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Przez prerię wzdłuż i wszerz

Esensja.pl
Esensja.pl
Długo oczekiwany dziewiąty album serii „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” przynosi opowieść utrzymaną w gatunku najbardziej lubianym przez bydgoskiego (choć rodem z Inowrocławia) rysownika i scenarzystę. Czyli w jakim? Dla wielbicieli jego talentu jest to pytanie retoryczne. „Ringo” to przykład najklasyczniejszego westernu z bohaterem w stylu Gregory’ego Pecka bądź Jamesa Stewarta.

Andrzej Białoszycki, Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #9: Ringo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #9: Ringo
Scenariusz
Data wydania2016
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca ONGRYS
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
Gatunekhumor / satyra, western
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jerzy Wróblewski fascynował się westernami od najmłodszych lat; wśród jego ulubionych filmów znajdowały się takie klasyki, jak „Siedmiu wspaniałych”, „W samo południe” czy „Rio Bravo”. Trudno więc dziwić się, że kiedy już jako dorosły zaczął rysować komiksy (początkowo pod postacią gazetowych „pasków”) w pierwszej kolejności sięgał po tematykę, która tkwiła w jego głowie i sercu od najwcześniejszej młodości. Od końca lat 50. XX wieku Wróblewski był etatowym dostarczycielem stripów dla „Dziennika Wieczornego”, wychodzącej w Bydgoszczy popołudniówki; spora część z nich to były właśnie historie rozgrywające się na Dzikim Zachodzie. Dzięki dociekliwości Macieja Jasińskiego, najbardziej kompetentnego badacza twórczości pana Jerzego, możemy przedstawić ich chronologiczną listę: „Jeździec w masce” (1959), „Powrót Lassitera” (1960), „Pamiętnik Lassitera” (1960-1961), „Tom Texas” (1961), „Syn Lassitera” (1961), „Opowieści Lassitera” (1961-1962), „Jeździec w masce II” (1962), „Nat Casey” (1963), „Na szlaku” (1964), „Gwiazda i colt” (1964-1964), „Rycerze prerii” (1965), „Przestępca” (1965-1966), „Na zachód od Tennessee” (1966), „Lassiter” (1967) oraz „Szeryf miasta Hope” (1969).
Westerny Wróblewski tworzył dla „Dziennika Wieczornego” także później. Dzisiaj jednak zatrzymujemy się na 1970 roku, albowiem właśnie wtedy w wydawanym w mieście nad Brdą czasopiśmie miał swoją premierę „Ringo” – komiks w całości wypełniający dziewiąty tom cyklu „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego”. Ukazywał się on, jak wszystkie pozostałe, w formie czarno-białych „pasków” (najczęściej trzykadrowych), z opisami umieszczanymi pod rysunkami. Odcinków było w sumie osiemdziesiąt, co oznacza, że czytelnicy mogli cieszyć się tą serię stosunkowo długo – od marca aż do lipca. Na potrzeby reedycji Jasiński zdecydował się na pewną ingerencję w oryginalną formę – zrezygnował z autorskich opisów, przerabiając je na klasyczne komiksowe „dymki”. Puryści mogą uznać to za niedopuszczalne, ale prawdą jest, że w takiej uwspółcześnionej wersji prace Wróblewskiego są dużo bardziej przyjazne. Wystarczy zresztą przyjrzeć się dwóm wydaniom drugiego i trzeciego tomu „Z archiwum…”, w których znajdują się różne – to jest z opisami i „dymkami” – warianty „Toma Texasa” oraz „Skarbu Irokezów”, aby przekonać się, że decyzja wydawcy była jak najbardziej słuszna.
Tytułowy „Ringo” to główny bohater dzieła – kowboj odważny i uczciwy, prawy i sprawiedliwy, tępiący zło wszędzie, gdzie się krzewi, mający przyjaciół (ale i wrogów) zarówno wśród biało-, jak i czerwonoskórych. Czytelnicy „Dziennika Wieczornego” poznali go jednak dopiero w czwartym odcinku cyklu. A co działo się wcześniej? Do miasteczka, w którym mieszka Ringo, pewnego dnia przybywa poszukiwacz złota Pat Rogers. Jest porządnie ubrany i pewny siebie. Gdy wchodzi do saloonu, z miejsca przykuwa uwagę tam obecnych; wielu z nich go doskonale zna, ale nigdy nie spodziewałoby się po nim takiej elegancji. Skąd wziął na to pieniądze? Pat nie ukrywa, że to dzięki ryzykownej wyprawie w Góry Czarne, gdzie złotodajnych miejsc jest tyle, że wystarczy jedynie wbić łopatę. Jedyną niedogodnością jest fakt, że tereny te należą do Indian i trzeba liczyć się z tym, iż będą się oni starali przepędzić z nich niechcianych gości. Mimo to Rogers planuje powtórną wyprawę w te rejony i szuka pomocników. Liczy na wsparcie ze strony Ringo, który w domowym zaciszu próbuje właśnie dojść do siebie po tragedii, jaka go nie tak dawno spotkała.
Pat ma pewne obawy, czy dopiero co pochowawszy w grobie narzeczoną, Ringo zechce wybrać się w niebezpieczną misję; okazuje się, ku jego zaskoczeniu, że tak. Wszak dzięki temu będzie mógł zapomnieć o tym, co go spotkało. Trzy dni później kilkunastu kowbojów wyrusza w dalekie i złowrogie, ale nęcące nieprzebranym bogactwem góry. Przystępując do pracy nad komiksem, Wróblewski miał prawdopodobnie jedynie bardzo ogólny zarys scenariusza; jak w przypadku większości (a może i wszystkich) swych opowieści tworzonych dla gazet, fabułę wymyślał na bieżąco, z dnia na dzień (co najwyżej z kilkudniowym wyprzedzeniem). Dlatego właśnie „Ringo” sprawia wrażenie historii złożonej z wielu epizodów, które łączy w zasadzie tylko jeden element – główny bohater. Gwoli ścisłości należy jednak dodać, że od pewnego momentu przez dłuższy czas, a tak naprawdę do samego finału, towarzyszy mu Indianin Arapacho – nie mniej od Amerykanina szlachetny i mężny. Można ich zresztą postrzegać jako dwie strony tego samego medalu. Obaj hołdują wszak tym samym wartościom (i na pewno najważniejszą z nich nie jest chęć bogacenia się), obaj doskonale strzelają (jeden z rewolweru i karabinu, drugi z łuku), obaj także – przynajmniej do czasu – są samotnikami.
Mają też wielkie zamiłowanie do przygód, których autor komiksu im nie szczędzi. Co rusz wpadają w łapy wrogów (białych i czerwonych), uciekają przed nimi, ratują innych z opresji, najchętniej zaś – zwłaszcza Ringo – pomagają uciśnionym kobietom. Inna sprawa, że są one tak piękne (vide jasnowłosa Ellen), iż niemożliwością byłoby przejść obok ich trosk obojętnie. Perypetie te Arapacho i Ringo pokazane są w sposób mocno uproszczony, ale czegóż można wymagać od historyjek zaklętych w króciutkie epizody. Taka formuła – i najistotniejsze, że w jej ramach Wróblewski radził sobie doskonale. Przekonująco wypadają także realistyczne rysunki; dokładne na tyle, na ile było to możliwe. Nie ma problemów z rozpoznaniem postaci, rysy twarzy są odpowiednio wyraźne, adekwatnie do sytuacji oddają również emocje. Żałować można jedynie, że najważniejszy z bohaterów, czyli Ringo, jest najbardziej wymoczkowaty; choć z drugiej strony, da się dostrzec pewną ewolucję – na plus – jego wyglądu. Podsumowując: dziewiąty tom „Z archiwum…” to na tyle udane dzieło, że po jego skonsumowaniu każdy wielbiciel Wróblewskiego z niecierpliwością i z rosnącym apetytem czekać będzie na kolejny – tym bardziej że został on już na okładce zapowiedziany (wypełni go przygodowo-historyczno-awanturnicza opowieść „Kapitan Kirb”).
koniec
8 września 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Niewinna jest, kiedy śni
Paweł Ciołkiewicz

16 II 2018

Chwat Gnat wspólnie ze swoimi kuzynami – Kancjuszem oraz Chichotem kontynuuje niesamowitą przygodę. Zdarzenia nabierają tempa, a w dolinie robi się coraz niebezpieczniej. Powracają demony przeszłości, a wojna znów wisi w powietrzu.

więcej »

Nasz człowiek w Rio Klawo
Konrad Wągrowski

14 II 2018

„Binio Bill” to jeden z ulubionych bohaterów czytelników „Świata Młodych”. Jak jednak po latach bronią się humorystyczny western Jerzego Wróblewskiego i jego najbardziej udany bohater?

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

Wampirza podróż w czasie i przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Dobra mina do złej gry
— Sebastian Chosiński

Świat zrodzony z nienawiści
— Sebastian Chosiński

Naturalne skłonności do komplikowania życia
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.