Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Paolo M Rivera, Mark Waid
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #99: Daredevil: Wściekłość i Wrzask›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #99: Daredevil: Wściekłość i Wrzask
Tytuł oryginalnyDaredevil: Sound and Fury
Scenariusz
Data wydania7 września 2016
RysunkiPaolo M Rivera
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-340-2
Format152s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Zacznijmy wszystko od nowa
[Paolo M Rivera, Mark Waid „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #99: Daredevil: Wściekłość i Wrzask” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziewięćdziesiąty dziewiąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela ponownie należy do Śmiałka. Tym razem jednak klimat jego przygód różni się od tego, co widzieliśmy do tej pory. Przede wszystkim „Daredevil: Wściekłość i wrzask” nie ogranicza się jedynie do wszelakich odcieni szarości, pokazując, że w tych opowieściach jest również miejsce na jaśniejsze tonacje.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Zacznijmy wszystko od nowa
[Paolo M Rivera, Mark Waid „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #99: Daredevil: Wściekłość i Wrzask” - recenzja]

Dziewięćdziesiąty dziewiąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela ponownie należy do Śmiałka. Tym razem jednak klimat jego przygód różni się od tego, co widzieliśmy do tej pory. Przede wszystkim „Daredevil: Wściekłość i wrzask” nie ogranicza się jedynie do wszelakich odcieni szarości, pokazując, że w tych opowieściach jest również miejsce na jaśniejsze tonacje.

Paolo M Rivera, Mark Waid
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #99: Daredevil: Wściekłość i Wrzask›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #99: Daredevil: Wściekłość i Wrzask
Tytuł oryginalnyDaredevil: Sound and Fury
Scenariusz
Data wydania7 września 2016
RysunkiPaolo M Rivera
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-340-2
Format152s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przyznam, że kiedy zobaczyłem osobę scenarzysty odpowiadającego za niniejszą pozycję, ogarnęła mnie lekka trwoga. Mark Waid, bo o nim mowa, odpowiada bowiem za skrypty do najsłabszych pozycji, jakie ukazały się na łamach WKKM, czyli Fantastyczna Czwórka: Niepojęte” (tom 37) i „Fantastyczna Czwórka: Uzasadniona interwencja” (tom 41). O tyle, o ile Pierwszej Rodziny Marvela nie darzę głębszym sentymentem (ma to zapewne związek z tym, że TM-Semic prawie całkiem ją zignorowało w swojej ofercie), o tyle Daredevila byłoby mi szkoda. Uwielbiam interpretację jego przygód w wykonaniu Franka Millera (zarówno jako rysownika, jak i scenarzysty), więc zapowiedź, że „Wściekłość i wrzask” ma być pozycją pogodniejszą, pozbawioną charakterystycznego klimatu noir, mocno mnie zniechęciła.
Dlatego też jestem w ciężkim szoku, że mimo wszystko się udało. Waid wprowadził Śmiałka na nowe obszary, zrywając z postmillerowskimi tradycjami, ale nie popadł w podobny infantylizm, co przy okazji Fantastic Four. Może miejscami nieco zaszalał, bo jednak Daredevil całujący uratowaną właśnie pannę młodą to nie jest coś, do czego przywykliśmy (to bardziej w klimatach Punishera, kiedy wcielał się w postać cynicznego Johnny′ego Towera w „War Zone”). Niemniej całościowo wypadło to bardzo dobrze. Po tym, jak nasz bohater osiągnął dno mroku w „Krainie cieni” (WKKM-69), dalsze jego pogrążanie nie miało sensu. Należało zdecydowanie przewietrzyć jego przygody.
Waid postawił więc na wyparcie. Matt Murdock wrócił do swojego dawnego życia, łącząc pracę adwokata i hobby w postaci samotnego mściciela walczącego ze złem. Wydaje się, że niedawne tragedie, jakie wstrząsały jego życiem, się nie wydarzyły. W każdym razie to on tak myśli, bo echa jego czynów wciąż odbijają mu się czkawką. Po pierwsze, nie może przekonać opinii publicznej, że Murdock i Człowiek Nieznający Strachu to dwie różne osoby, co znacznie utrudnia mu pracę w sądzie. Po drugie, wciąż musi przekonywać innych bohaterów, z którymi kiedyś się przyjaźnił, że jego intencje są słuszne i stoją po tej samej stronie barykady, czego dowodem jest starcie z Kapitanem Ameryką.
Bardzo cieszę się też z tego, że nareszcie ktoś zauważył, że Daredevil to nie tylko gość w masce, ale także jego cywilne alter ego. Cały czas mówi się, że jest wybitnym prawnikiem, ale w sumie w komiksach tego za bardzo widać nie było. Jeśli już pokazywano jego problemy bez maski, najczęściej dotyczyły jego młodości i tragedii związanej z morderstwem ojca i odnajdywaniem się z nowymi mocami po wypadku, w efekcie którego stracił wzrok. Mark Waid nieco naprawił to niedopatrzenie, wprowadzając nie tylko wątki stricte prawnicze, ale także wkładając Daredevilowi w usta przemowy, jakimi urzekłby niejedną ławę przysięgłych.
Pochwalić należy także rysunki. Choć nie przepadam za minimalistycznym stylem preferowanym przez Paola M. Riverę ani Marcosa Martina, to jednak obaj mają swoje momenty. Ten pierwszy na pewno powinien otrzymać brawa za nowe podejście do wizualizacji zmysłu radaru Śmiałka (świetnym kadrem jest ten, kiedy zostaje on zagłuszony przy pomocy rozsypanych tysiąca konfetti). Martin natomiast zabłysnął dwustronicowym kolażem przedstawiającym przejście Matta i Foggy′ego przez skrzyżowanie, gdzie w ramki zaznaczono elementy, które szczególnie zwróciły uwagę radarowego zmysłu, jak przelot ptaka, rozmowa telefoniczna, kebab czy poruszające się na wietrze włosy pewnej blond rowerzystki, używającej szamponu z wyciągiem herbaty. Świetnie również wypadła okładka czwartego zeszytu, gdzie widzimy Daredevila latającego między wieżowcami… Przynajmniej takie można odnieść wrażenie na pierwszy rzut oka, bo gdy się przyjrzeć, okazuje się, że to nie budynki, a wymierzone w górę lufy karabinów.
„Wściekłość i wrzask” (swoją drogą trochę to idiotyczny tytuł, bo absolutnie nie oddaje atmosfery komiksu) nie jest w żadnym razie pozycją genialną. A jednak ma w sobie sporo uroku i po zakończeniu jej lektury ma się ochotę ponownie przekartkować album. Z tego też powodu zasługuje na podwyższenie oceny, jaka na chłodno by mu przysługiwała.
koniec
1 października 2016

Komentarze

01 X 2016   10:43:57

Zgadzam się z recenzją.

A tytuł nie jest taki zły (org.) - "Sound and Fury". Trochę pasuje do antagonistów. Cytat z Szekspira zresztą.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 VIII 2022

Bałem się tego komiksu. Zanim go przeczytałem, najpierw dość długo łypał na mnie z półki i doprawdy nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Oto on – „Mały astronauta” autorstwa Jean-Paula Eida.

więcej »

Ta, która ocaliła tysiące
Agata Włodarczyk

11 VIII 2022

Historia Ireny dobiega końca na wielu płaszczyznach: bohaterka kończy swoje przemówienie, sadzi drzewo w dolinie Jerozolimy, opuszcza tereny Jad Waszem, a wkrótce i Izrael, wracając do komunistycznej Polski. Zostało jednak jeszcze kilka istotnych kwestii, o których trzeba było wspomnieć.

więcej »

Notatki z podróży
Agata Włodarczyk

10 VIII 2022

Nie każdy, kto mieszkał w obcym kraju, potrafi o nim pisać bez uprzedzeń, uciekać od porównań, celebrować inność i jednocześnie przedstawiać ją jako coś normalnego. Davidowi Camposowi w „Kassumai” się to udało.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Hellboy młodzieńczy
— Marcin Knyszyński

Po prostu Waleczni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.