Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Takeshi Obata, Tsugumi Ohba
‹Bakuman #3›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBakuman #3
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2016
RysunkiTakeshi Obata
PrzekładKarolina Dwornik
Wydawca Waneko
CyklBakuman
ISBN9788380960299
Cena19,99
Gatunekmanga, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Rywalizacja i szacunek
[Takeshi Obata, Tsugumi Ohba „Bakuman #3” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Moritaka Mashiro i Akito Takagi kontynuują wspólną wyprawę po sławę i chwałę. Dwaj młodzi, ambitni twórcy wytrwale próbują osiągnąć sukces. Po niepowodzeniu w mangowej niszy, postanawiają wskoczyć do głównego nurtu.

Paweł Ciołkiewicz

Rywalizacja i szacunek
[Takeshi Obata, Tsugumi Ohba „Bakuman #3” - recenzja]

Moritaka Mashiro i Akito Takagi kontynuują wspólną wyprawę po sławę i chwałę. Dwaj młodzi, ambitni twórcy wytrwale próbują osiągnąć sukces. Po niepowodzeniu w mangowej niszy, postanawiają wskoczyć do głównego nurtu.

Takeshi Obata, Tsugumi Ohba
‹Bakuman #3›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBakuman #3
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2016
RysunkiTakeshi Obata
PrzekładKarolina Dwornik
Wydawca Waneko
CyklBakuman
ISBN9788380960299
Cena19,99
Gatunekmanga, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Po „porażce”, jaką dla naszych bohaterów było zajęcie trzeciego miejsca w konkursie na najlepszą mangę ogłoszonym magazynie „Akamaru Jump” wydawnictwa Shueisha, Mashiro i Takagi postanawiają zrezygnować z tworzenia niszowych, ambitnych opowieści. Choć stworzony przez nich komiks „Światem rządzi wiedza i pieniądz” spotkał się z pozytywnymi recenzjami, trzecie miejsce niestety rozwiało marzenia o własnej serii. W tej sytuacji stawiają wszystko na jedną kartę i zaczynają pracę nad mainstreamowym „bitewniakiem”. Trzeba przyznać, że podchodzą do sprawy nadzwyczaj poważnie. Scenarzysta pozwala obijać się swojej – trenującej niegdyś karate – dziewczynie, by poczuć to, co bohaterowie takich opowieści, a rysownik postanawia przerysować po sto stron z dziesięciu najbardziej popularnych mang. Czyli tysiąc stron!!! Taka determinacja nie jest jednak w ich przypadku niczym zaskakującym. Pamiętamy przecież, jakie przyświecają im cele i co ich motywuje do działania.
Redaktor prowadzący dwóch pasjonatów – pan Akira Hattori – nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiony do tego pomysłu, jednak widząc tę zawziętość postanawia dać im szansę. Obaj twórcy przekonują się jednak, że – wbrew pozorom – stworzenie dobrej mainstreamowej mangi, która miałaby szansę wyróżnić się wśród innych tego typu dzieł, nie jest łatwe. Takagi ma pewne problemy ze stworzeniem dobrego scenariusza i postanawia pracować nad nim przez całe wakacje. Mashiro w tej sytuacji nie ma zbyt wiele do roboty i… przyjmuje propozycję pracy w charakterze asystenta mangaki, by doskonalić swój warsztat. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że twórcą, któremu ma asystować, jest Eiji Niizuma. Chłopak, który wygrał konkurs magazynu „Akamaru Jump” i teraz będzie tworzył własną serię.
Asystowanie w pracy innego mangaki – szczególnie takiego, z którym się przegrało w konkursie – wymaga odłożenia na bok własnych ambicji. Jednak dla Mashiro liczy się tylko przyszły sukces – by go osiągnąć, jest w stanie znieść nawet taką sytuację. Zresztą ma on również zamiar nauczyć się czegoś od Niizumy. Ten niezwykle żywiołowy nastolatek, dla którego rysowanie stanowi jedyny sens życia, zupełnie nie przejmuje się zewnętrznymi oczekiwaniami wobec swoich dzieł. Ważna jest tylko dobra zabawa związana z rysowaniem mang. Tworzy on dla siebie a nie dla innych. Jednak pod wpływem krótkiej współpracy z trzema nowymi asystentami – Mashiro, Fukudą i panem Nakai – zmienia nieco swoje nastawienie. Ta trójka sprawia, że szalony rysownik otwiera oczy na wiele spraw, które dotąd zupełnie go nie interesowały.
W rezultacie ten kontrast pomiędzy żywiołowością a wyrachowaniem, który obserwowaliśmy w poprzednim tomie, staje się mniej wyraźny. Niizuma pod wpływem argumentów Mashiro i Fukudy postanawia uwzględniać w swojej pracy opinię redaktora oraz oczekiwania czytelników. O ile autorzy mangi przedstawili tę współpracę w niezwykle interesujący sposób, o tyle ta szybka przemiana Niizumy jest trochę mało wiarygodna. Trudno bowiem uwierzyć w to, jedna rozmowa zmieniła jego ukształtowany przez lata styl pracy. Niemniej jednak pokazanie tego, jak twórcy o skrajnie różnych charakterach dogadują się ze sobą i starają się wspólnie coś stworzyć, jest wyjątkowo interesujące.
Na podstawie tej współpracy można docenić wagę pracy asystentów. Wprawdzie laury zawsze zbierają autorzy, ale to ich współpracownicy sprawiają, że mangi urzekają szczegółowymi tłami, dopracowanymi efektami specjalnymi oraz precyzyjnie nałożonym tuszem. Tsugumi Ohba i Takeshi Obata trafnie wyeksponowali ten kontrast pomiędzy pozycją asystentów a ich faktyczną rolą w nadawaniu rysunkom ostatecznego kształtu. Co ważne, ta nieco krzywdząca pozycja jest ściśle związana z wiekiem. O ile bowiem w przypadku kilkunastoletniego Mashiro, aspirującego dopiero do miana znanego mangaki, rola asystenta nie jest niczym uwłaczającym godności, to już trzydziestotrzyletni pan Nakai czuje się nieswojo. Tym bardziej, że Fukuda – młodzieniec, którego trudno jednoznacznie ocenić – wykorzystuje każdą okazję, by wytknąć mu tę jego słabość. Zresztą relacje między czwórką rysowników – Niizuma, Mashiro, Fukuda i Nakai – są niezwykle złożone i dalekie od jednoznaczności. W ich rozmowach da się wyczuć rywalizację, ale także wzajemny szacunek. Nawet Fukuda, który przecież również rywalizuje z Niizumą, zatraca się w procesie udoskonalania jego mangi, a nawet ma momenty, w których z uznaniem wypowiada się o kompetencjach pana Nakai.
Takeshi Obata nadal dba o atrakcyjną oprawę graficzną tej dynamicznej opowieści. Dzięki zdecydowanej kresce rysunki są niezwykle precyzyjne a zarazem dynamiczne. Tym razem pierwszoplanową postacią staje się żywiołowy Niizuma. Dzieje się tak głównie za sprawą jego niebywale ekspresyjnego stylu bycia. Rysowanie mangi zamienia on niemal w sztukę walki, dzięki czemu rysownik może nieco poszaleć tworząc dynamiczne kadry. Stałym elementem serii są umieszczane na końcu każdego rozdziału scenorysy przygotowane przez Tsugumi Ohbę, szkice Takeshi Obaty oraz ostateczne wersje wybranych plansz, które unaoczniają czytelnikom naturę współpracy pomiędzy scenarzystą a rysownikiem.
Na podstawie pierwszych trzech tomów serii można stwierdzić, że da się zrobić porywający komiks o… procesie twórczym. Autorzy udowadniają, że kreowanie nowych światów przez twórców mang może być nie mniej ciekawe niż walka z olbrzymami, wampirami czy też przygody w przestrzeni kosmicznej. „Bakumana” czyta się niemal jak mainstreamowego bitewniaka, choć pełno w nim niezwykle szczegółowych informacji związanych z funkcjonowaniem przemysłu mangowego oraz strategiami działania twórców. Dzięki temu pozostaje on mangą przede wszystkim dla osób zainteresowanych tworzeniem, ale pozostali wielbiciele mang również powinni być usatysfakcjonowani lekturą.
koniec
4 października 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„MAX” ale na wesoło
Marcin Knyszyński

15 X 2021

Przy okazji pierwszego tomu „Punisher MAX” od Egmontu wspomniałem o pewnej inicjatywie Marvela z roku 1998. „Marvel Knights”, forpoczta imprintu „MAX”, nowa linia wydawnicza, której głównym zadaniem był dryf ku o wiele bardziej poważnym i wymagającym fabułom, przedstawiła wybranych bohaterów Marvela w nieco innym, dojrzalszym wydaniu. Między innymi Punishera – oto przybywają Garth Ennis i Steve Dillon, niesieni falą sukcesu „Kaznodziei”. (...)

więcej »

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 X 2021

Po latach zawirowań, symbiont z kosmosu i Eddie Brock znów połączyli się w Venoma. I wszystko jest po staremu. No, prawie… o tym opowiada pierwszy tom serii „Venom”.

więcej »

Extraordinary Moore: Pastisz pełen ambicji
Marcin Knyszyński

13 X 2021

W 1898 roku „Liga Niezwykłych Dżentelmenów” (czyli Mina Murray, Kapitan Nemo, Mr Hyde i Allan Quatermain) wzięła udział w niesamowitych wydarzeniach. Zdradzeni przez jednego ze swoich, pomogli powtrzymać „marsjańską” inwazję i ocalić naszą planetę – Mr Hyde musiał poświęcić swoje życie. Gdy kapitan Nemo odszedł z drużyny w tylko sobie znanym kierunku, Mina i Allan pozostali jedynymi aktywnymi członkami Ligi.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Złota przyszłość
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż twórcy

Życie to nie manga
— Paweł Ciołkiewicz

Między młotem a kowadłem
— Paweł Ciołkiewicz

Manga jest najważniejsza
— Paweł Ciołkiewicz

Dać z siebie wszystko
— Paweł Ciołkiewicz

Złota przyszłość
— Paweł Ciołkiewicz

Niepewność i nadzieja
— Paweł Ciołkiewicz

Marzenia i rzeczywistość
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Broń masowego rażenia
— Paweł Ciołkiewicz

Przestępcą jest…
— Paweł Ciołkiewicz

Gdzie dwóch się bije…
— Paweł Ciołkiewicz

Pożegnanie z matką
— Paweł Ciołkiewicz

Bohater o tysiącu twarzy
— Paweł Ciołkiewicz

W zdrowym ciele, zdrowy duch?
— Paweł Ciołkiewicz

Świat na opak?
— Paweł Ciołkiewicz

Miłość i zdrada
— Paweł Ciołkiewicz

Moje kolejne honorarium
— Paweł Ciołkiewicz

Sztuka dla sztuki
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.