Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Jakub Topor
‹Rodacy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRodacy
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2016
RysunkiJakub Topor
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-65527-22-6
Cena10,50
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Co on tam buduje?
[Jakub Topor „Rodacy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Rodacy” to satyryczny obraz polskiego społeczeństwa, który świadczy o wyjątkowej spostrzegawczości i niebanalnej wyobraźni jego autora. Wychodząc zawsze od obserwacji zwykłych zachowań, Jakub Topor snuje zabawne i intrygujące opowieści.

Paweł Ciołkiewicz

Co on tam buduje?
[Jakub Topor „Rodacy” - recenzja]

„Rodacy” to satyryczny obraz polskiego społeczeństwa, który świadczy o wyjątkowej spostrzegawczości i niebanalnej wyobraźni jego autora. Wychodząc zawsze od obserwacji zwykłych zachowań, Jakub Topor snuje zabawne i intrygujące opowieści.

Jakub Topor
‹Rodacy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRodacy
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2016
RysunkiJakub Topor
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-65527-22-6
Cena10,50
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Tytuł i okładka komiksu mogą sugerować, że jest to kolejna satyryczno-ironiczna opowieść o charakterze narodowym Polaków, ze szczególnym uwzględnieniem – jakżeby inaczej – cech negatywnych. Owszem, po lekturze można stwierdzić, że Jakub Topor rzeczywiście piętnuje przywary polskiego społeczeństwa, ale wydaje się, że zastosowanie tylko takiego klucza interpretacyjnego jest dla tego komiksu krzywdzące. Nie jest to bowiem rytualne narzekanie na to, jacy to Polacy są źli, zacofani, ksenofobiczni, nietolerancyjni itd. itd. Autor nie wpisuje się na szczęście w tę stereotypową, nużącą i coraz bardziej pretensjonalną retorykę opartą na rytualnych atakach na „Januszów”, kler, czy „dresiarzy”, formułowanych zazwyczaj z perspektywy przedstawiciela „młodych, wykształconych z wielkich miast”. Takie elementy też tu wprawdzie można znaleźć, ale są to tylko epizody. Tym co decyduje o wyjątkowości tego komiksu jest natomiast umiejętność stworzenia dobrej historii, na podstawie jednej trafnej obserwacji.
Punktem wyjścia narracji może być dla Topora cokolwiek i ktokolwiek – nałogowy palacz i jego nawyki, starszy pan wyprowadzający jamnika na spacer, agresywny kilkulatek terroryzujący rówieśników w piaskownicy, starsza pani doglądająca swoich roślin na działce, trzydziestopięcioletni kawaler mieszkający jeszcze z rodzicami i zajmujący się akwarystyką, lekarz o pisarskich ambicjach, sadystyczny kanar czy wykładowczyni wyższej uczelni wyżywająca się na studentach. Bez wątpienia każdy z nas niejednokrotnie spotkał bohaterów tych historii – Izydora, Edmunda, Grażynę, Mateusza, Pawła, Włodzimierza czy Zofię. I wielu, wielu innych. Wszyscy oni niosą ze sobą – sugeruje autor – niesamowite opowieści, które aż proszą się o to, by komuś je opowiedzieć. Topor od razu dopowiada do tych podpatrzonych, codziennych sytuacji zabawne wyjaśnienia i trafne puenty.
Wybujała wyobraźnia, satyryczne zacięcie oraz zamiłowanie do absurdu i groteski, które demonstruje Jakub Topor, przywołują pewne skojarzenia z twórcą, na pozór bardzo odległym od tej komiksowej estetyki. Ja jednak nie mogłem podczas lektury uwolnić się od przeświadczenia, że te opowieści równie dobrze mógłby opowiedzieć nam… Tom Waits. Oczywiście miałoby to formę piosenek lub anegdot jakie opowiada swoim fanom podczas koncertów. Dla tego wyjątkowego, amerykańskiego barda, również wszystko może stać się punktem wyjścia do stworzenia niesamowitej opowieści. Ktoś, kto nocami stuka czymś w swoim domu, na pewno buduje coś tajemniczego i niebezpiecznego. Zataczający się pijak, który snuje się pustymi ulicami, pewnie właśnie stoczył walkę z jednorękimi bandytami. Włóczęga, który handluje, opium, sztucznymi ogniami i ołowiem, opowiadając o swoich problemach obcym, na pewno poszukuje swojej ukochanej. Z Waitsem łączy Topora nie tylko nieograniczona wyobraźnia, ale także wrażliwość. Można bowiem odnieść wrażenie, że on w gruncie rzeczy szanuje tych swoich bohaterów. Owszem, śmieje się z nich, krytykuje, wytyka ich wady, ale jednocześnie jest w jakiś empatyczny i rozumiejący sposób towarzyszy im w ich codziennych rytuałach.
Graficzna warstwa komiksu stworzonego przez absolwenta łódzkiej ASP jest bardzo surowa. Czarnobiałe rysunki przywołują pewne skojarzenia z satyrycznymi pracami Marka Raczkowskiego, Henryka Sawki, czy – choć może podobieństwo jest mniejsze – Andrzeja Mleczki. Wpisując się w taką tradycję Topor jednoznacznie deklaruje, że jego komiks ma być przede wszystkim publicystyczno-satyrycznym, nieco gawędziarskim komentarzem na temat otaczającej go rzeczywistości. Rzeczywistości, która domaga się nie tyle wyśmiania, ale stworzenia na jej temat ciekawej opowieści. Opowieści, która mogłaby pomóc zrozumieć pewne zjawiska.
Podsumowując lektura „Rodaków” jest ciekawym doświadczeniem. Z jednej strony, mamy nieodparte wrażenie, że znamy już taką Agnieszkę, Mateusza, Grażynę, Izydora, Krystynę czy Włodzimierza. Zresztą… pewnie tak właśnie jest. Przecież widujemy ich codziennie. Z drugiej jednak strony, Topor zachęca do nieco innego spojrzenia na otaczających nas ludzi. Może warto zacząć przyglądać się mi dokładniej? Nie zaszkodzi zadawanie sobie pytań o to, co robią, gdy wracają do domu? Jakie skrywają tajemnice i jakie życie prowadzą? Można zrobić sobie mały trening kreatywnego pisania i przygotować taką opowieść pełną absurdów i ostrej satyry, która mogłaby posłużyć za scenariusz kolejnych części „Rodaków”. Warto także pójść o krok dalej i spojrzeć w lustro zastanawiając się nad tym, jaką opowieść o mnie, stworzyłby, ktoś o takiej wrażliwości jak Jakub Topor. Na co zwróciłby uwagę, co by wyśmiał i skrytykował? Czy ta opowieść spodobałaby się mnie samemu?
koniec
9 października 2016

Komentarze

10 X 2016   09:30:07

Wnikliwa recenzja, dotykajaca nie tylko samych rysunków ale szczególnie nieudawanej wrażliwości i fantastycznego zmysłu obserwacji u Kuby.

10 X 2016   09:37:54

Bez wątpienia charakterystyczną cechą Kuby jest to, że nie krytykuje, jak pisze recenzent, "nie jest to rytualne narzekanie", ale właśnie z tą empatią wnikliwego obserwatora patrzy na tych wszystkich, nawet najdziwniejszych ludzi. To obserwatorstwo bez ocen, bez sądzenia, z dozą empatii i ciekawości, którą jednocześnie wzbudza - daje wrażenie podróży przez różne światy. Z dobrym przewodnikiem.

10 X 2016   09:45:11

właśnie takie miałem wrażenia podczas lektury. Tu nie chodzi o krytykę tylko o stworzenie niezwykłych i ciekawych opowieści. To krytykowanie innych z pozycji kogoś lepszego - niezależnie od opcji politycznej - staje się już naprawdę nużące, a w "Rodakach" mamy miłą odmianę. Może Jakub Topor zapoczątkuje jakąś nową - świecką - tradycję?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

(Nie)zgrane motywy
Marcin Osuch

22 VI 2021

„Fistaszki zebrane 1997-1998” to już dwudziesty czwarty tom z przygodami Charliego Browna i jego paczki. Czy po pięćdziesięciu bez mała latach można jeszcze w tych historyjkach znaleźć coś nowego, coś ciekawego? To zależy od tego, jak na to spojrzymy.

więcej »

Siła przyjaźni ponad strachem
Dagmara Trembicka-Brzozowska

21 VI 2021

Trudno o cieplejsze opowiastki dla dzieci niż te z „Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika”.

więcej »

Nawet maszyna do zabijania chce pokoju
Paweł Olejniczak

20 VI 2021

Po ostatnich przejściach, kiedy Bloodshot musiał polować na innych nosicieli nanitów, by zapobiec tragedii, minęło trzydzieści lat. Teraz wraz z Magią żyje w postapokaliptycznym świecie, gdzie niedobitki ludzkości egzystują pod jarzmem korporacji lub muszą sobie radzić same. Nie jest to łatwe, nawet gdy jest się niepokonanym i niemal nieśmiertelnym wojownikiem.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ratunku!!! Człowieki atakują!
— Paweł Ciołkiewicz

Jak Tajfun być
— Tomasz Nowak

Miłość w czasach zarazy
— Paweł Ciołkiewicz

Co by tu jeszcze spieprzyć?
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Saga rodu Winczlavów
— Paweł Ciołkiewicz

O dwóch takich…
— Paweł Ciołkiewicz

Odpowiedzi są w tobie…
— Paweł Ciołkiewicz

Być jak Amalia Rodrigues
— Paweł Ciołkiewicz

Zanurzyć się w złotym świetle
— Paweł Ciołkiewicz

Listy od A.
— Paweł Ciołkiewicz

Najgłębsza prawda jest ukryta w prostej opowieści
— Paweł Ciołkiewicz

Las symboli
— Paweł Ciołkiewicz

Odbicie w lustrze
— Paweł Ciołkiewicz

Nowe życie
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.