Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2016

Esensja.pl
Esensja.pl
Komiksowy listopad żegnamy garścią króciaków.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Osuch [80%]
Pauline, studentka ekonomii przyjeżdża z Paryża na prowincję aby znaleźć chwilę spokoju i przygotować do egzaminu. Jeszcze nie zdąży dobrze wysiąść z pociągu a już wpada w kłopoty, z których ratuje ją miejscowy młodzieniec, Erwan. Potrafi on uruchomić samochód, zrobić niezbyt dobrą kawę i… podróżować między równoległymi światami. Oczywiście Loisel, współscenarzysta, nie byłby sobą, gdyby dał nam prostą historyjkę o skakaniu między wymiarami. Opowieść wciąga nas powoli ale całkowicie.
Erwan zabiera na chwilkę Pauline do równoległego świata z czego robi się niezłe zamieszanie. Dziewczyna gubi tam okulary, chce po nie wrócić tylko robi to w sposób nie do końca zgodny z zasadami. Nie wie też najważniejszego, czas w tamtym świecie płynie inaczej niż w naszym. Dziesięć dni tam, to bez mała dwa lata u nas. Erwan miał w równoległym świecie do załatwienia bardzo ważną sprawę. Wiecie, to z cyklu „ratowanie świata” (coś jak Frodo albo John McLane). Nie wszystko poszło tak jak powinno (chociaż czytelnik nie ma sto procent pewności jak powinno). A po powrocie zaczyna szukać Pauline co też nie jest łatwym zadaniem. Autorzy „Wielkiego Martwego” na razie nie zdradzają zbyt wiele, stawiają więcej pytań niż odpowiedzi ale robią to w sposób dający nadzieję na wielką przygodę.
Jedyny problem tego tomu „Wielkiego Martwego” jest taki, że kończy się, gdy historia rozkręca się na dobre.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [70%]
Nie da się ukryć, że lektura „Obłędu Hegemona” u fanów twórczości Janusza Christy wywołuje ambiwalentne odczucia. Dzieje się tak po części dlatego, że niepotrzebnie nadmierne oczekiwania czytelników rozbudza okładka, na której widnieją Hegemon i Kapral wyglądający jak za swym najlepszych lat oraz zapowiedź nowych przygód dzielnych wojów. Tymczasem wewnątrz nie znajdziemy jednej nowej pełnowymiarowej opowieści, lecz cztery historyjki różnych autorów, będące raczej wyrazem hołdu dla mistrza niż prawdziwą kontynuacją oryginalnej serii. Nie wszystkim fanom przygód Kajka i Kokosza przypadnie również do gustu to, że wszyscy rysownicy zgodnie postanowili nie naśladować kreski Janusza Christy, lecz przedstawili jego bohaterów w swoim własnym stylu. O ile bowiem jeszcze w miarę bliska pierwowzoru jest tytułowa historyjka z rysunkami Sławomira Kiełbusa, o tyle rysunki Tomasza Samojlika, Norberta Rybarczyka i Piotra Bednarczyka to już po prostu zupełnie inna estetyka, która może zwyczajnie rozczarować bardziej przywiązanych do tradycji czytelników (chociaż to już oczywiście kwestia gustu).
Na szczęście całkiem dobrze przedstawia się sytuacja, jeśli chodzi o pomysły fabularne twórców tego albumu. Zdecydowanie najzabawniejsze są historyjki ze scenariuszami Macieja Kura – w „Obłędzie Hegemona” możemy śmiać się do rozpuku, kiedy obserwujemy, jak Zbójcerze próbują przywrócić swemu przywódcy utraconą gwałtowność charakteru, a z kolei w „Szkole zbójowania” sporo uciechy sprawia nam Łamignat próbujący wychować swoich następców. Krzysztof Janicz w „Coś na muchy” również całkiem w dowcipny sposób przedstawił nam małych Kajka i Kokosza, ale po prawdzie ta historyjka jest jakby z innej bajki… Stosunkowo najsłabiej wypadają zaś „Kłusownicy” Tomasza Samojlika, bo psoty Milusia są po prostu zbyt mało zaskakujące.
Trzeba więc zdecydowanie stwierdzić, że „Obłęd Hegemona” nie dorównuje dziełom Janusza Christy. Jeżeli jednak nie damy się ponieść nadmiernym oczekiwaniom, to album ten można przeczytać ze sporą przyjemnością (o ile nie jest się zbyt konserwatywnym fanem oryginalnych przygód Kajka i Kokosza).
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Osuch [100%]
„Dyliżans” był moim pierwszym spotkaniem z komiksowym Lucky Lukiem (jakieś ćwierć wieku temu). Album kupiłem, bo wtedy jeszcze człowiek był w stanie kupić wszystko co wychodziło na naszym rachitycznym rynku. Znając animowaną wersję większych nadziei nie miałem. Serial telewizyjny był na jedno kopyto, Lucky Luke łapie Daltonów, Daltonowie uciekają i tak w kółko. Ale „Dyliżans” był odkryciem. Żadnych Daltonów, dowcipne, żywe dialogi, inteligenty humor. To wszystko oczywiście zasługa jednej osoby, René Goscinnego. Tylko ojciec Mikołajka i Asteriksa był w stanie nadać prostej historii o podróży dyliżansem tyle odcieni zabawy i uśmiechu. Na szczęście nowe tłumaczenie tego nie zepsuło (a z nowymi tłumaczeniami to różnie bywa).
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [60%]
W przypadku tego albumu młodzi czytelnicy na brak emocji z pewnością nie będą narzekać, ale chyba nie do końca zamierzonym efektem budowania napięcia jest tutaj to, że akurat te przygody niebieskich ludzików są dużo mniej zabawne niż zazwyczaj. Zasadniczo fabuła jest dość dobrze skonstruowana, ale trochę słabo wypada sam początek, gdyż twórcy nie wyjaśniają, z jakiego powodu mieszkańcy wioski zaczęli sobie nagle dokuczać i kłócić się z byle powodu. Akcja nabiera rozpędu dopiero wraz z pojawieniem się w okolicy Szarych Smerfów, które na pierwszy rzut oka różnią się od znanych nam bohaterów jedynie kolorem czapek i ubrań. Szybko jednak się okazuje, że wszyscy przybysze odznaczają się również doprawdy okropnymi cechami charakteru. Zgodne współistnienie z nowymi sąsiadami okazuje się niemożliwe, a kiedy dochodzi do wybuchu otwartego konfliktu, sytuacja Smerfów przedstawia się naprawdę nieciekawie. Młodym czytelnikom obserwującym te kłopoty swoich ulubieńców niejednokrotnie przebiegnie więc po plecach dreszcz przerażenia, szczególnie że nawet Papa Smerf długo nie będzie umiał znaleźć wyjścia z tej sytuacji, a na szczęśliwe zakończenie trzeba czekać aż do ostatnich kadrów. Trzymająca w napięciu akcja sprawia, że album ten czyta się błyskawicznie, dlatego łatwiej się nam pogodzić z tym, że naprawdę zabawnych scen jest mniej niż zwykle.
koniec
30 listopada 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Barbarzyńska przyjemność
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 I 2018

Inwazja kolekcjonerskich serii komiksowych trwa. Przed chwilą DeAgostini wystartowało z „Gwiezdnymi wojnami”, natomiast z końcem minionego roku Hachette opublikowało pierwszy tom „Conan Barbarzyńca. Kolekcja”.

więcej »

Przejąć władzę nad wszechświatem
Paweł Ciołkiewicz

17 I 2018

Szósty tom zbiorczego wydania „Storma” zawiera kontynuację „Kronik Pandarwiańskich”. Współpraca Lawrence’a z Lodewijkiem układa się coraz lepiej, a Pandarwia staje się coraz bardziej intrygującym miejscem, w którym nie brakuje żądnych władzy szaleńców. Po Marduku poznajemy bowiem dwóch braci walczących ze sobą o władzę nad Aromaterą.

więcej »

Esensja czyta dymki: Styczeń 2018
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

15 I 2018

W styczniowych króciakach komiksowych najnowszy „Usagi” i kilka starszych pozycji.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Styczeń 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Grudzień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Czerwiec 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Maj 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Brawa dla Daltonów
— Marcin Osuch

A koniec zawsze taki sam…
— Marcin Osuch

Uczta dla oczu
— Marcin Osuch

Lucky Luke nadal na Dzikim Zachodzie
— Marcin Osuch

Kto napisał scenariusz?
— Marcin Osuch

Koń jaki jest, każdy widzi
— Bartek Marciniak

Krótko o komiksach: Styczeń-luty 2003, cz. 2
— Artur Długosz, Tomasz Sidorkiewicz

Krótko o komiksach: Wrzesień 2001
— Artur Długosz, Marcin Herman, Paweł Nurzyński

Tegoż autora

Mała Esensja: Kosmiczne przygody we wspólnym pokoju
— Marcin Mroziuk

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Seks taumiczny
— Marcin Osuch

Mała Esensja: Tajemnicze królestwo
— Marcin Mroziuk

Raczej uczy niż bawi
— Marcin Osuch

Przyjaciel Burlog
— Marcin Osuch

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
— Marcin Mroziuk

W twoim wieku też byłam głupia
— Marcin Osuch

Seksualność Sandżarrów
— Marcin Osuch

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.