Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

U podnóża Gór Skalistych

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydawało Wam się, że tytułowy bohater komiksowego cyklu Belga Yves’a Swolfsa przeżył już wszystko, co najgorsze? Że nic potworniejszego nie może mu się przytrafić? Otóż… jesteście w błędzie. Podróż Durango do „Kolorado” (taki tytuł nosi jedenasty album serii) przypomina zejście do najgłębszych kręgów dantejskiego Piekła.

Yves Swolfs
‹Durango #11: Kolorado›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #11: Kolorado
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2016
RysunkiYves Swolfs
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788394428648
Cena38,00
Gatunekwestern
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 31,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Dziki Zachód to bardzo niebezpieczne miejsce – wie to każdy wielbiciel westernów. Czy to filmowych, czy powieściowych, czy też komiksowych. Chwila nieuwagi może człowieka kosztować życie. Wyjście po zakupy może okazać się jego ostatnią drogą. Ale nawet zamknięcie się w czterech ścianach nie gwarantuje bezpieczeństwa. A już na pewno nie w położonym u podnóża Gór Skalistych miasteczku Nortonville w stanie Kolorado. Miastem, jak udzielnym księstwem, rządzi bowiem miejscowy potentat górniczy, pan Norton, mający na swoich usługach bezwzględnego szeryfa Maxwella i bandę jego zbirów. To on stanowi prawo i on je egzekwuje. Jest panem życia i śmierci mieszkańców okolicznych osad górniczych. Wszyscy przecież są jego pracownikami, choć może trafniejsze byłoby określenie – niewolnikami. W myśl powiedzenia, że władza absolutna deprawuje absolutnie – Norton jest człowiekiem pozbawionych wszelkich skrupułów, w spełnianiu swych zachcianek uznaje tylko jeden argument – siłę.
I to właśnie do tego miasteczka trafia leworęczny niebieskooki rewolwerowiec. Już na dworcowym peronie, chwilę po opuszczeniu pociągu, styka się z ludźmi Nortona, którzy mają w zwyczaju przeszukiwanie bagaży nowo przybyłych. Nie stawia im oporu, poddając się upokarzającej procedurze. Ma jednak do wykonania misję, a ona – przynajmniej w początkowym etapie działań – wymaga spolegliwości. Innym sposobem nie uda się Durango dotrzeć tam, dokąd chce i musi. Ludzie Nortona z miejsca zwracają uwagę na tajemniczego mężczyznę; nie odstępują go odtąd ani na krok. Co wcale nie jest takie trudne w mieście, w którym jedyny hotel, jedyny saloon i wszystkie sklepy należą do jednego człowieka. Lokalny satrapa zdaje sobie jednak sprawę, że nie jest kochany przez mieszkańców, że wielu ludziom zależy na tym, aby go uśmiercić. Dlatego też ludzi takich jak Durango, stanowiących potencjalne zagrożenie, woli mieć po swojej stronie. Nie wie tylko, że przybyszowi właśnie na tym zależy.
Komiks zaczyna się od mocnego uderzenia, dzięki któremu Yves Swolfs z miejsca wprowadza czytelnika w klimat opowieści. Od pierwszej planszy wiadomo, że Durango nie ma co liczyć na taryfę ulgową. Że i tym razem naprzeciw niego staną bandyci najpodlejszego sortu. Że zanim odniesie sukces – bo w to akurat chyba nikt nie wątpi – zostanie przeczołgany. Gdyby bowiem problemem był tylko Norton i jego główny pies gończy, Maxwell, moglibyśmy mówić o dużym fuksie głównego bohatera. Oj, nie… zbirów jest tu cała mała armia – i każdy z nich ma już na sumieniu wiele niewinnych istnień. Ale przecież i Durango nie wypadł krowie spod ogona. Można więc tradycyjnie liczyć na porcję pościgów konnych i pojedynków strzeleckich. Pojawia się także wątek romantyczny, o ile w ogóle w takim miejscu jak Nortonville można wspomnieć o romantyzmie. W każdym razie jedną z bohaterek jest kobieta tak piękna i stanowcza, że przy odrobinie dobrej woli można dla niej stracić głowę. Niestety, w przenośni i dosłownie.
Swolfs, jak zawsze, odpowiada nie tylko za scenariusz, ale i grafikę. I w obu tych rolach wypada – który to już raz? (biorąc pod uwagę tylko tę serię, to jedenasty) – znakomicie. Rysunki Belga są majstersztykiem; najlepszym przykładem tego, co realistyczny komiks frankofoński może zaoferować światu. Dbałość o przedstawienie postaci, o wykreowanie drugiego planu, o oddanie klimatu Dzikiego Zachodu (doskonale przecież znanego z filmowych westernów) – wszystko to jest na najwyższym poziomie. Na dodatek „Kolorado” posiada ten charakterystyczny dla Yves’a sznyt, po którym poznać, że album nie mógł wyjść spod ręki innego autora. Warto też zaznaczyć, że historia nie zostaje tym razem zamknięta w jednym tomie. Chcąc poznać ostateczny wynik starcia Durango z Nortonem, trzeba będzie sięgnąć po kolejną odsłonę serii – „Dziedziczkę”. Na szczęście trafi ona do sklepów już niebawem.
koniec
23 listopada 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie wszystko złoto
Wojciech Gołąbowski

19 II 2018

Opowieść o skarbie? Niekoniecznie. O Polsce Ludowej. O Wrocławiu. O trudnej przyjaźni, rywalizacji, życiowych wyborach i ich skutkach – także tych nieoczekiwanych. I o tym, czym dla kogo jest tytułowy „Skarb”.

więcej »

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Niewinna jest, kiedy śni
Paweł Ciołkiewicz

16 II 2018

Chwat Gnat wspólnie ze swoimi kuzynami – Kancjuszem oraz Chichotem kontynuuje niesamowitą przygodę. Zdarzenia nabierają tempa, a w dolinie robi się coraz niebezpieczniej. Powracają demony przeszłości, a wojna znów wisi w powietrzu.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Gdybyś tylko chciał, zaciągnęłabym cię do łóżka!
— Sebastian Chosiński

Piękna, niebezpieczna i… uzbrojona
— Sebastian Chosiński

Miasto z rysą na sumieniu
— Sebastian Chosiński

Desperados spod jasnej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

Wyzwolenie bez teologii, czyli Durango z domieszką marksizmu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

Wampirza podróż w czasie i przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Dobra mina do złej gry
— Sebastian Chosiński

Świat zrodzony z nienawiści
— Sebastian Chosiński

Naturalne skłonności do komplikowania życia
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.