Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Łukasz Lalko, Dominik L. Marzec, Michał Murawski
‹Nasz przyjaciel Szatan›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNasz przyjaciel Szatan
Scenariusz
Data wydanialistopad 2016
RysunkiMichał Murawski, Łukasz Lalko
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN9788365527257
Cena49,00
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 40,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Habemus Satan
[Łukasz Lalko, Dominik L. Marzec, Michał Murawski „Nasz przyjaciel Szatan” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Nasz przyjaciel Szatan” to przebojowa opowieść o odwiecznym konflikcie dobra i zła podana w daleki od ogranych schematów sposób oraz przyprawiona dużą dawką przewrotnego poczucia humoru i ironii. Ten stworzony dzięki funduszom zebranym na Kickstarterze komiks ma wszelkie atuty, by stać się przebojem.

Paweł Ciołkiewicz

Habemus Satan
[Łukasz Lalko, Dominik L. Marzec, Michał Murawski „Nasz przyjaciel Szatan” - recenzja]

„Nasz przyjaciel Szatan” to przebojowa opowieść o odwiecznym konflikcie dobra i zła podana w daleki od ogranych schematów sposób oraz przyprawiona dużą dawką przewrotnego poczucia humoru i ironii. Ten stworzony dzięki funduszom zebranym na Kickstarterze komiks ma wszelkie atuty, by stać się przebojem.

Łukasz Lalko, Dominik L. Marzec, Michał Murawski
‹Nasz przyjaciel Szatan›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNasz przyjaciel Szatan
Scenariusz
Data wydanialistopad 2016
RysunkiMichał Murawski, Łukasz Lalko
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN9788365527257
Cena49,00
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 40,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wszystko zaczyna się jak klasyczna opowieść grozy z elementami okultystycznymi. Już na pierwszej planszy widzimy mroczny i majestatyczny kościół niczym z opowiadań Howarda Philipsa Lovecrafta, skąpany w złowieszczym świetle księżyca. Gdzieś z otchłannego wnętrza świątyni słyszymy bluźniercze słowa przyzywające mroczną istotę. W podziemiach przerażającej świątyni widzimy zaś grupę ludzi w zasłaniających twarze habitach, którzy zgromadzeni wokół mistrza ceremonii z niepokojem wyczekują rezultatów tego ohydnego rytuału. Napięcie rośnie i nagle mroczne dotąd katakumby rozświetla niesamowity błysk i wypełnia je (zapewne) odrażający smród pochodzący z samego piekła. Spośród gęstego dymu wyłania się stopniowo złowroga sylwetka potwora, dla opisania której nie znajdziemy w ludzkim języku odpowiednich słów. I wreszcie, kiedy dym opada a zatrwożeni uczestnicy zdobywają się na odwagę, by podnieść wzrok i obejrzeć rezultaty swego niecnego postępku oczom ich ukazuje się on… Szatan we własnej osobie. Książę piekieł, którego szkaradność tylko szaleniec lub poeta mógłby przyoblec w słowa.
I w tym miejscu pieczołowicie budowana Lovecraftowska atmosfera pryska niczym bańka mydlana i zaczyna się historia utrzymana w innej zgoła tonacji. Książę piekieł okazuje się bowiem podstarzałym, łysym i dość niechlujnym mężczyzną, któremu najwyraźniej przerwano spożywanie posiłku i oglądanie w telewizji jakiegoś meczyku (zapewne grali Niemcy, jak wiadomo Szatan kibicuje przecież Niemcom). Równie skonsternowani co Szatan są zgromadzeni w sali „okultyści” naszych czasów, którzy przyzywali władcę piekieł zaklęciami znalezionymi w Wikipedii, dla niepoznaki ukrytymi w opasłej niczym Necronomicon książce… kucharskiej. Na szczęście Szatan jest niezwykle wyrozumiały i oferuje swoim wyznawcom zaklęcie przyzywające Cthulhu, które ma rzecz jasna zapisane w telefonie komórkowym. Bez wątpienia ohydny mackowaty stwór zaspokoi apetyty na potworność niedzielnych satanistów.
To pozornie błahe zdarzenie nie pozostaje jednak bez wpływu na kruchą psychikę władcy piekła. Nasz bohater popada w jeszcze większą depresję, którą z trudem tylko tłumi słuchając audiobooków z zaklęciami uśmiechających się złowrogo coachów. Z rozrzewnieniem wspomina, popijając z Belzebubem wódkę Cthulhu, czasy kiedy już samo jego pojawienie się sprawiało, że na ludzi padał blady strach. Tymczasem dziś, nawet przyzywający go internetowi – pożal się Boże – sataniści są rozczarowani jego widokiem. Właśnie w ten sposób w głowie Szatana stopniowo rodzi się iście – nomen omen – szatański pomysł, by oskarżyć kościół katolicki o zniesławienie. W końcu to właśnie za sprawą katolickiej propagandy ludzie kojarzą go – co w jego przekonaniu jest krzywdzące – z mackowatymi Lovecraftowskimi potworami.
Taki jest początek skrzącej się przewrotnym poczuciem humoru opowieści o najbardziej spektakularnym procesie wszechczasów – Szatan kontra Kościół katolicki. Ten doskonały pomysł wyjściowy jest w komiksie rozwinięty w bardziej niż satysfakcjonujący sposób. Pełną ironii i trafnych, często zaskakujących odniesień do współczesnej popkultury, historię czyta się jednym tchem. W tej szalonej wizji świata, na który – dosłownie – pada układający się w kształt krzyża cień Watykanu unoszącego się na orbicie Ziemi, wszystko działa jak należy i składa się na spójną całość. Papież-celebryta, który prezentuje swój iście amerykański uśmiech w mediach, przeżywający kryzys wieku średniego Szatan snujący się po piekle w bokserkach i połatanym szlafroku, wesoła ekipa piekła, która pod nieobecność szefa obstawia przebieg procesu, czy wreszcie spędzający czas na łowieniu ryb Jezus to tylko kilka smaczków tej historii. Uważny czytelnik znajdzie tu mnóstwo odniesień do znanych komiksowych kadrów i sformułowań, trafne komentarze na temat mediów społecznościowych, ironiczne wizerunki telewizyjnych spikerów, którzy już dawno zamienili się w jakieś oderwane od rzeczywistości avatary oraz wiele innych aluzji do medialnej rzeczywistości, w której wszyscy dziś jesteśmy zanurzeni. Na uwagę zasługuje też projekt budynku sądu, w którym toczy się rozprawa. Dość powiedzieć, że alienacja Kafkowskich bohaterów niepotrafiących poradzić sobie z przejmującym kontrolę nad ich życiem systemem, w porównaniu z zagubieniem Szatana, który próbuje w tej budowli znaleźć toaletę jest po prostu śmieszna.
Scenarzysta i pomysłodawca całego projektu Dominik L. Marzec stworzył świetną opowieść, w której udało mu się znaleźć idealną równowagę pomiędzy dynamiczną akcją i błyskotliwymi, opartymi w znacznym stopniu na humorze sytuacyjnym gagami, które stanowią atrakcyjne – szczególnie dla wszelkiej maści nerdów i geeków – urozmaicenie. Autorowi scenariusza kroku dotrzymują także rysownicy. Łukasz Lalko i Michał Murawski za pomocą zdecydowanej, łączącej w sobie realizm i satyryczne przerysowanie kreski powołują do życia surrealistyczny świat, w którym dobro i zło nieustannie zamieniają się miejscami. Jeśli ta trójka w taki sposób debiutuje w komiksie, to strach pomyśleć jak dobre mogą być ich kolejne projekty. A od razu warto zasygnalizować, że są już pomysły na kontynuację komiksu oraz film. Wypada zatem trzymać kciuki za powodzenie tego filmowo-komiksowego przedsięwzięcia.
Podsumowując należy podkreślić, że „Nasz przyjaciel Szatan” to solidna, rozrywkowa opowieść, pełna inteligentnego i bezpretensjonalnego poczucia humoru adresowana do wszystkich potrafiących spojrzeć na życie z przymrużeniem oka. Co ważne, pomimo dość ryzykownego jednak punktu wyjścia, ta historia nikogo nie obraża. Autorzy oczywiście piętnują pewne patologie współczesnego świata i pozwalają sobie na szereg krytyczno-satyrycznych komentarzy formułowanych pod adresem Kościoła katolickiego, ale czynią to jednak z pewnym taktem i wyczuciem. Adresatem dość uszczypliwych żartów nie są bowiem konkretni ludzie, ale zjawiska i procesy, które są dziś przecież doskonale widoczne. Niestety nie sposób wykluczyć, że znajdą się jednak również i tacy, którzy odbiorą tę historię w zupełnie inny sposób. Zresztą jakiś porządny protest radykalnych środowisk katolickich mógłby pozytywnie wpłynąć na promocję tego komiksu. Cóż, taka jest już specyfika tego tematu. Tak, czy inaczej, jeśli ktoś jeszcze szuka dobrego, choć wykraczającego nieco poza Bożonarodzeniowe oczywistości, prezentu pod choinkę, to przygody poczciwego Szatana i diabolicznego papieża Urbana mogą być doskonałym pomysłem.
koniec
21 grudnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 II 2020

Zawsze sądziłam, że toksyczne środowisko szkolnych układów towarzyskich pokazywane w amerykańskich filmach dla młodzieży jest przerysowane, aby fabuła była ciekawsza. „Prawdziwe przyjaciółki” sugerują, że jednak nie: komiks oparty jest na wydarzeniach z dzieciństwa autorki. Choć obawiam się, że wiele polskich uczennic mogło mieć zbliżone doświadczenia.

więcej »

Nie obawiajcie się, czytelnicy
Marcin Osuch

24 II 2020

Bardzo, bardzo miłe zaskoczenie. Z lekką taką podejrzliwością podchodziłem do tego komiksu. Paradoksalnie, za sprawą czystego, ale jednocześnie trochę bezpłciowego rysunku. Moje obawy okazały się nieuzasadnione, „Strzeżcie się, olbrzymy” to kawał dobrej zabawy, zarówno dla młodszych, jak i starszych fanów komiksów.

więcej »

Więzień istnienia
Marcin Knyszyński

23 II 2020

„Mister Miracle” ze scenariuszem Toma Kinga, wydany w styczniu w egmontowym cyklu „DC Deluxe”, jest w mojej ocenie jednym z najlepszych komiksów superbohaterskich, jakie możemy obecnie kupić na naszym rynku. I podobnie jak w znakomitym „Visionie” tego samego autora nie chodzi w nim o superbohaterstwo sensu stricto. Oto opowieść o „największym eskapiście świata”, który zapragnął dokonać ucieczki ostatecznej.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Czas na przygodę
— Paweł Ciołkiewicz

Nowy wspaniały świat
— Paweł Ciołkiewicz

„Chcę przetrwać w twojej sztuce”
— Paweł Ciołkiewicz

Licho nie śpi
— Paweł Ciołkiewicz

Legendarna historia Polski
— Paweł Ciołkiewicz

Nadzieja umiera ostatnia…
— Paweł Ciołkiewicz

Wejście smoka
— Paweł Ciołkiewicz

Powrót do przyszłości
— Paweł Ciołkiewicz

Jeden za wszystkich…
— Paweł Ciołkiewicz

Odnaleźć harmonię
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.