Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Hermann Huppen
‹Jeremiah #12: Julius i Romea›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJeremiah #12: Julius i Romea
Scenariusz
Data wydaniagrudzień 2016
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Elemental
CyklJeremiah
ISBN9788394428662
Cena38,00
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Czarny Anioł – wróg porządku
[Hermann Huppen „Jeremiah #12: Julius i Romea” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dzięki zapobiegliwości wydawnictw Elemental i Komiksowego w ostatnim czasie mamy możliwość naprzemiennego recenzowania dwóch serii komiksowych Hermanna Huppena – „Jeremiaha” i „Comanche”. O ile ta druga jest jeszcze na etapie rozruchu, o tyle pierwsza weszła już w fazę zaawansowaną. Przed kilkoma tygodniami ukazała się już bowiem dwunasta jej część – album zatytułowany „Julius i Romea”.

Sebastian Chosiński

Czarny Anioł – wróg porządku
[Hermann Huppen „Jeremiah #12: Julius i Romea” - recenzja]

Dzięki zapobiegliwości wydawnictw Elemental i Komiksowego w ostatnim czasie mamy możliwość naprzemiennego recenzowania dwóch serii komiksowych Hermanna Huppena – „Jeremiaha” i „Comanche”. O ile ta druga jest jeszcze na etapie rozruchu, o tyle pierwsza weszła już w fazę zaawansowaną. Przed kilkoma tygodniami ukazała się już bowiem dwunasta jej część – album zatytułowany „Julius i Romea”.

Hermann Huppen
‹Jeremiah #12: Julius i Romea›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJeremiah #12: Julius i Romea
Scenariusz
Data wydaniagrudzień 2016
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Elemental
CyklJeremiah
ISBN9788394428662
Cena38,00
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Biorąc pod uwagę tytuł, należałoby spodziewać się po komiksie Huppena kolejnej wariacji na temat nieśmiertelnego dramatu Williama Szekspira. Stwierdzenie, że tak właśnie jest, byłoby jednak zbyt daleko idące, a na pewno nie uprawnia do tego jeden jedyny wątek, w którym czołowe role odgrywają nieszczęsny parweniusz Julius, dający się we znaki mieszkańcom miasta codziennymi koncertami na dudach, i pochodząca z wyżyn społecznych, daleka jednak od ułożonej arystokratki, Romea. Poza tym nawiązań do Szekspira tu niewiele. Są za to bezpośrednie nawiązania do jednego z wcześniejszych tomów serii, wydanego cztery lata wcześniej „Laboratorium wieczności”. tym łącznikiem jest postać Stonebridge’a (Stone’a B.), dawnego przyjaciela Kurdy’ego Malloya, który teraz, siedząc w podziemnej celi niejakiego Rocky’ego, marzy tylko o tym, aby dorwać starego kompana i pogruchotać mu kości. To jednak tylko motyw poboczny, który prawdopodobnie znajdzie rozwinięcie w kolejnych odsłonach cyklu, bo z tego akurat niewiele wynika.
Romea jest mieszkanką miasta, które na tle wielu innych, jakie mijali w swej niekończącej się wędrówce po Stanach Zjednoczonych Jeremiah i Kurdy, zachwyca czystością; na dodatek nie jest taką zwykłą mieszkanką, jej ojciec to jego Prezydent, rządzący zresztą niezwykle twardą ręką. Pomaga mu w tym Procton, jego prawa ręka, oraz pozostająca całkowicie na usługach władzy policja pod dowództwem komendanta Whitebyrda. Mimo to nie wszystko udaje się kontrolować. Sen z powiek spędza Prezydentowi tajemnicza postać nazywana Czarnym Aniołem. Pojawia się znienacka, wznieca nieporządek i znika, mimo wielu pułapek, jakie zastawiały na niego służby porządkowe. To jedyny rzucający się w oczy dowód obywatelskiego nieposłuszeństwa. Kolejnym jest… Romea, ale jej bunt, podsycany przez niespełnioną, jak dotąd, miłość dziewczyny do Juliusa daje się ojcu głównie w czterech ścianach mieszkania. Co jednak nie oznacza, że z tego powodu jest on mniej irytujący.
Jeremiah i Kurdy trafiają do miasta, szukając pracy. Jak wielu innych przybyszów, podpisują kontrakt, którego jeden z najważniejszych punktów mówi, że nie mogą spoufalać się z mieszkańcami. Naruszenie tego punktu może skutkować poważnymi konsekwencjami. Znając jednak bohaterów Huppena, a zwłaszcza Malloya, raczej trudno oczekiwać, by stosowali się do wytycznych regulaminu, prawda? Z jedną tylko istotną różnicą – tym razem osobą, której postępowanie ściąga na przyjaciół kłopoty, jest zatrudniony jako sprzątacz w apartamencie Proctona… Jeremiah. Ale nie to tak naprawdę zaskakuje w „Juliusie i Romei” najbardziej. Do tej pory Hermann bywał – jako autor scenariusza – brutalny, jego pomysły fabularne budziły niekiedy grozę, ba! bywało, że i trup słał się gęsto, ale jak diabeł święconej wody Belg unikał dosłownej erotyki. Owszem, zdarzało mu się pokazać postaci kobiecie emanujące seksapilem (jak, nie sięgając daleko, narzeczona Jeremiaha, Lena Toshida, którą poznaliśmy w tomie „Gniewne wody”), lecz nawet tej planującej ślub pary nie zmuszał do uprawiania seksu.
Tym razem jest inaczej. A czy tendencja ta utrzyma się, przekonamy się podczas lektury kolejnych tomów. Nie myślcie jednak, że nieskrępowany seks to jedyna atrakcja tego komiksu. Z biegiem czasu fabuła nabiera rozmachu, by dojść do przesilenia rodem z amerykańskich filmów akcji. Przy okazji Hermann przekonuje, że władza absolutna deprawuje absolutnie, czego dowodem chociażby krwawe igrzyska urządzane przez Prezydenta ku radości gawiedzi. Ale jeśli nie można odwdzięczyć się w inny sposób za lojalną służbę… Rysunki Huppena ponownie nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z prawdziwym mistrzem. Są tradycyjnie turpistyczne, ale jakże urzekające konsekwencją w portretowaniu postapokaliptycznego świata. Choć trzeba przyznać, że tym razem przed Belgiem stało zadanie trochę trudniejsze, poprzeczka była zawieszona wyżej niż zwykle – wszak akcja „Juliusa i Romei” rozgrywała się w mieście nieskazitelnie czystym, niemal sterylnym. Ale dzięki temu brzydota postaci zyskała jeszcze bardziej na sile wyrazu. Na koniec uwaga dotycząca strony edytorskiej: podobnie jak dwunasty tom „Durango”, także odpowiadający mu album „Jeremiaha” wydrukowany został na dużo lepszej jakości papierze, mimo że cena nie uległa zmianie.
koniec
29 grudnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 II 2020

Zawsze sądziłam, że toksyczne środowisko szkolnych układów towarzyskich pokazywane w amerykańskich filmach dla młodzieży jest przerysowane, aby fabuła była ciekawsza. „Prawdziwe przyjaciółki” sugerują, że jednak nie: komiks oparty jest na wydarzeniach z dzieciństwa autorki. Choć obawiam się, że wiele polskich uczennic mogło mieć zbliżone doświadczenia.

więcej »

Nie obawiajcie się, czytelnicy
Marcin Osuch

24 II 2020

Bardzo, bardzo miłe zaskoczenie. Z lekką taką podejrzliwością podchodziłem do tego komiksu. Paradoksalnie, za sprawą czystego, ale jednocześnie trochę bezpłciowego rysunku. Moje obawy okazały się nieuzasadnione, „Strzeżcie się, olbrzymy” to kawał dobrej zabawy, zarówno dla młodszych, jak i starszych fanów komiksów.

więcej »

Więzień istnienia
Marcin Knyszyński

23 II 2020

„Mister Miracle” ze scenariuszem Toma Kinga, wydany w styczniu w egmontowym cyklu „DC Deluxe”, jest w mojej ocenie jednym z najlepszych komiksów superbohaterskich, jakie możemy obecnie kupić na naszym rynku. I podobnie jak w znakomitym „Visionie” tego samego autora nie chodzi w nim o superbohaterstwo sensu stricto. Oto opowieść o „największym eskapiście świata”, który zapragnął dokonać ucieczki ostatecznej.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

„Jak to na wojence ładnie…”
— Sebastian Chosiński

Do stu milionów kabestanów!
— Paweł Ciołkiewicz

Pięknym kobietom wiatr zawsze w oczy
— Sebastian Chosiński

Tacy, jak Kurdy, nie powinni się zakochiwać
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.