Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Paul Pope
‹Batman. Rok setny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman. Rok setny
Scenariusz
Data wydania5 października 2016
RysunkiPaul Pope
Wydawca Egmont
CyklBatman
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Gotham anno Domini 2039
[Paul Pope „Batman. Rok setny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Paula Pope’a polscy czytelnicy znali do tej pory głównie z komiksów niezależnych. Dla wielu więc zapewne zaskoczeniem był fakt, że artysta ten ma w swoim dorobku również historie superbohaterskie. W tym kanoniczną dla wielu futurystyczną opowieść o Batmanie – „Rok setny”.

Sebastian Chosiński

Gotham anno Domini 2039
[Paul Pope „Batman. Rok setny” - recenzja]

Paula Pope’a polscy czytelnicy znali do tej pory głównie z komiksów niezależnych. Dla wielu więc zapewne zaskoczeniem był fakt, że artysta ten ma w swoim dorobku również historie superbohaterskie. W tym kanoniczną dla wielu futurystyczną opowieść o Batmanie – „Rok setny”.

Paul Pope
‹Batman. Rok setny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman. Rok setny
Scenariusz
Data wydania5 października 2016
RysunkiPaul Pope
Wydawca Egmont
CyklBatman
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Lubicie science fiction? I na dodatek jesteście wielbicielami amerykańskich superbohaterów? Świetnie! „Rok setny” Paula Pope’a został stworzony właśnie dla Was. Tak można by reklamować ten komiks. I nie byłoby w tym ani słowa przesady. Pope (rocznik 1970) pochodzi z Filadelfii, choć obecnie mieszka w Nowym Jorku; tworzeniem opowieści obrazkowych zajął się na początku lat 90. Z jednej strony nie odmawia współpracy z gigantami wydawniczymi (jak DC Comics czy Marvel), z drugiej jednak nie mniej chętnie tworzy dla niezależnych oficyn (Caliber Comics, First Second). W środowisku niezależnym jest zresztą dużo bardziej znany niż w mainstreamie. Na polskim rynku zadebiutował stosunkowo późno, bo dopiero przed niespełna dwoma laty, kiedy światło dzienne ujrzały dwie jego prace: „Wielki Escapo” (1999) oraz „Battling Boy” (2013). Rok później Egmont sięgnął po jego historie o Batmanie, które zebrane zostały w tomie „Rok setny i inne opowieści”.
Album ten ukazał się w poczytnej egmontowskiej serii DC Deluxe, w której wcześniej pojawiły się także inne cenione komiksy o Człowieku-Nietoperzu, w tym chociażby „Rok pierwszy” (1987), tak zwana „Trylogia Demona” (1987-1993), „Azyl Arkham. Poważny dom na poważnej ziemi” (1989), „Mroczne odbicie” (2010-2011) oraz dwa tomy cyklu „Ziemia Jeden” (2012-2015). „Rok setny” ukazał się pierwotnie – w czterech zeszytach – pomiędzy lutym a majem 2006 roku. Spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno ze strony czytelników, jak i krytyków. Dość powiedzieć, że uhonorowano go dwiema nagrodami Eisnera; uznany został za najlepszą miniserię, dodatkowo wyróżniono Pope’a jako najlepszego autora (rysownika i scenarzystę). Słusznie? Po lekturze komiksu nie można mieć co do tego najmniejszych wątpliwości!
Skąd wziął się tytuł dzieła? To akurat proste. Paul Pope umieścił jego akcję w 2039 roku, a więc dokładnie w sto lat po symbolicznych „narodzinach” Batmana, jakie miały miejsce w maju 1939 roku (w dwudziestym siódmym zeszycie z serii „Detective Comics”). Nawiązań do tego faktu jest zresztą w „Roku setnym” więcej, co świadczy o tym, że pomimo całkiem poważnej treści, Pope nie stroni także od mrugnięć okiem w kierunku czytelników. Powodów do radości Mroczny Rycerz tu jednak zbyt wielu nie ma. Czasy, które nastały, nie sprzyjają bowiem superbohaterom. On sam uważany jest jedynie za… miejską legendę. Nikt nie wierzy w jego istnienie. Inna sprawa, że jest mu to na rękę. Wprawdzie wciąż działa, ale tak, aby nie rzucać się w oczy. I bardzo długo mu się to udaje. Przynajmniej do momentu, gdy naciska na odcisk wszechwładnym agentom federalnym (FPC).
Człowiek-Nietoperz wplątuje się w prowadzoną przez FPC akcję, podczas której jeden z agentów traci życie. Pozostali uznają go za sprawcę śmierci kolegi i rzucają się w pościg, wykorzystując przy tym wszystkie dostępne sobie sposoby. Niewiele brakuje, by go dopadli. Nadludzkim wysiłkiem ciężko rannemu Batmanowi udaje się jednak ujść obławie. Do bezpiecznego miejsca sprowadzają go Robin i nastoletnia Toro, której matka, koroner Kris Goss, doprowadza go następnie do stanu używalności. Na razie Mroczny Rycerz może cieszyć się życiem, ale czas względnego spokoju przeszedł właśnie do historii – wpadłszy na trop „nieistniejącego” superbohatera, FPC przecież nie odpuści. Tym bardziej że jako zabójca agenta, staje się on niemalże wrogiem publicznym numer jeden. Tyle że Batman go nie zabił. A jeśli nie on, to kto? I dlaczego? Odpowiedzi na te pytania mógłby udzielić kapitan Jim Gordon, ale agenci FPC nie chcą dopuścić go do miejsca zdarzenia i, jak tylko potrafią, utrudniają śledztwo.
Nie oznacza to jednak, że Gordon rezygnuje ze swojego dochodzenia; podobnie zresztą jak Batman. Z tą różnicą, że w przeciwieństwie do setek innych komiksów o Mrocznym Rycerzu przez większość czasu nie będą oni ze sobą współpracować. Z prostego powodu – w stworzonym przez Paula Pope’a Gotham anno Domini 2039 Bruce Wayne i Jim Gordon nie znają się. „Rok setny”, mimo sztafażu fantastycznonaukowego, to przede wszystkim thriller sensacyjny, w którym z biegiem czasu na plan pierwszy wybija się motyw ohydnego spisku na skalę globalną. Zapobiec mogą mu jedynie dwie osoby – inteligentne i zdeterminowane, niezależne i uczciwie. Ale też tylko wtedy, gdy zespolą siły. Scenarzysta musi więc napocić się trochę, aby drogi Człowieka-Nietoperza i starego gliniarza z Gotham mogły się przeciąć. Aby sobie wzajemnie zaufali. W końcu – by znaleźli sposób na przeciwstawienie się najpotężniejszym ludziom w kraju, a może i na świecie. Rozmachu fabule na pewno nie brakuje. Podobnie jak i odpowiedniego napięcia, które dodatkowo windowane jest nad wyraz atrakcyjnymi wizualnie scenami pościgów i pojedynków.
Rysunki Pope’a odbiegają nieco od superbohaterskiej normy. Zwłaszcza postać Batmana, w wielu kadrach pojawiającego się z nieco spłaszczoną głową i wampirzymi zębami. Z drugiej strony wygląda on dzięki temu jeszcze bardziej przerażająco, trochę jak hrabia Orlok z legendarnego filmu „Nosferatu, symfonia grozy” (1922) Friedricha Wilhelma Murnaua. I trudno uznać to podobieństwo za przypadkowe. Cały „Rok setny” utrzymany jest zresztą – przynajmniej od strony graficznej – w stylistyce jednocześnie krwawego i mrocznego horroru. Śmierć czai się tu na każdym kroku, nikomu nie można ufać, ba! nawet bycie policjantem nie chroni przed skatowaniem, czego bardzo boleśnie doświadcza Jim Gordon. Jednego możemy być pewni – w Gotham 2039 roku nikt zdrowy na umyśle nie chciałby dobrowolnie mieszkać. I nie zmieniłby tego przekonania nawet fakt, że do tego momentu udało się ostatecznie rozwiązać problem z pensjonariuszami Azylu Arkham. Jak? To jedna z najciekawszych zagadek komiksu.
Do „Roku setnego” dołączono jeszcze „inne opowieści”, czyli trzy (z pięciu) krótkich historyjek o Człowieku-Nietoperzu, jakie Pope stworzył pomiędzy 1998 a 2005 rokiem. „Berliński Batman” ukazał się po raz pierwszy w jedenastym zeszycie „The Batman Chronicles” (z zimy 1998 roku). Przedstawia on Bruce Wayne’a - oj! przepraszamy, Barucha Wane’a – jako superbohatera sprzeciwiającego się nazistom. Jednym z jego głównych rywali jest natomiast… komisarz Garten. Historyjka jest pretekstowa i dość naiwna, na dodatek świadcząca o tym, że tworząc ją, Pope miał pojęcie o III Rzeszy na poziomie większości swoich rodaków. „Nastoletni pomocnik” ukazał się z kolei numerze trzecim magazynu „Solo” w 2005 roku. Mroczny Rycerz jest tu postacią drugoplanową; główne skrzypce gra bowiem Robin, który próbuje wyrwać się oprychom prowadzącym go do Jokera. Short ten okazał się na tyle dowcipny i dramatyczny zarazem, że zasłużył sobie na nagrodę Eisnera dla najlepszej krótkiej historii.
Tego szczęścia nie miał o pięć lat wcześniejszy „Złamany nos”, który najpierw pojawił się w magazynie „Batman. Gotham Knights #3” (2000), a następnie został przedrukowany w znanej także w naszym kraju antologii „Batman. Black & White, Volume 2” (2003). Nie zmienia to faktu, że ta czarno-biała opowieść o walce Człowieka-Nietoperza ze złoczyńcą zwanym Mabuse (to kolejne nawiązanie do niemieckiego filmowego ekspresjonizmu z lat 20. XX wieku) prezentuje się nad wyraz atrakcyjnie i – pomijając brak barw – wypada najbardziej klasycznie. Żałować tylko można, że Pope nie zdecydował się na stworzenie całej historii w takim klimacie.
koniec
9 stycznia 2017

Komentarze

09 I 2017   13:02:20

Co w tym wypadku oznacza "kanoniczna"?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 II 2020

Zawsze sądziłam, że toksyczne środowisko szkolnych układów towarzyskich pokazywane w amerykańskich filmach dla młodzieży jest przerysowane, aby fabuła była ciekawsza. „Prawdziwe przyjaciółki” sugerują, że jednak nie: komiks oparty jest na wydarzeniach z dzieciństwa autorki. Choć obawiam się, że wiele polskich uczennic mogło mieć zbliżone doświadczenia.

więcej »

Nie obawiajcie się, czytelnicy
Marcin Osuch

24 II 2020

Bardzo, bardzo miłe zaskoczenie. Z lekką taką podejrzliwością podchodziłem do tego komiksu. Paradoksalnie, za sprawą czystego, ale jednocześnie trochę bezpłciowego rysunku. Moje obawy okazały się nieuzasadnione, „Strzeżcie się, olbrzymy” to kawał dobrej zabawy, zarówno dla młodszych, jak i starszych fanów komiksów.

więcej »

Więzień istnienia
Marcin Knyszyński

23 II 2020

„Mister Miracle” ze scenariuszem Toma Kinga, wydany w styczniu w egmontowym cyklu „DC Deluxe”, jest w mojej ocenie jednym z najlepszych komiksów superbohaterskich, jakie możemy obecnie kupić na naszym rynku. I podobnie jak w znakomitym „Visionie” tego samego autora nie chodzi w nim o superbohaterstwo sensu stricto. Oto opowieść o „największym eskapiście świata”, który zapragnął dokonać ucieczki ostatecznej.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Miłość, śmierć i pułapki
— Paweł Ciołkiewicz

Miłość, sztuka i rozrywka
— Daniel Gizicki

Krótko o komiksach: Grudzień 2003
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Piotr Niemkiewicz

Kolorowe, choć czarno-białe
— Piotr Niemkiewicz

Bohater w czerni i bieli
— Marcin Lorek

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.