Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Tony Stark vs. HAL-9000

Esensja.pl
Esensja.pl
Iron Man to trzeci reprezentant Domu Pomysłów, którego dogłębniej poznajemy dzięki kolekcji Superbohaterowie Marvela. Nie ma się jednak co temu dziwić, ponieważ postać ta za sprawą ekranizacji i brawurowej gry aktorskiej Roberta Downey’a Jra stała się popularna, jak nigdy wcześniej.

Sean Chen, Jack Kirby, Stan Lee, Alitha Martinez, Joe Quesada
‹Superbohaterowie Marvela #3: Iron-Man›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #3: Iron-Man
Scenariusz
Data wydania1 lutego 2017
RysunkiJack Kirby, Sean Chen, Alitha Martinez
PrzekładMateusz Jankowski
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
ISBN978-83-282-0943-5
Format168s. 175×262mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Osobiście zawsze miałem problem z ustaleniem mojego stosunku do postaci Iron Mana. Na pewno jest on tym bohaterem ze stajni Marvela, który postarzał się najbardziej i tylko dzięki inwencji kolejnych pokoleń scenarzystów i rysowników, zmienia się, dostosowując do współczesnych czasów. Słynna zbroja już nie jest tylko metalowym pancerzem, a cudownym owocem nanotechnologii. O jej walorach możemy zresztą przeczytać w dodatkach, zdradzających tajniki jej budowy (przygotujcie się na potężny zastrzyk takich zwrotów, jak: wyświetlacz spektralny, responsywne wsparcie kręgów szyjnych, czy diagram blokowy logiki polipeptydowej). Mam jednak wrażenie, że doszliśmy do takiego punktu, że jej kolejne unowocześnienia stają się coraz bardziej karykaturalne. Również jej właściciel – Tony Stark nie należy do najbardziej wyrazistych postaci. Bruce’a Bannera, Petera Parkera, czy Matta Murdocka można lubić zarówno w cywilu, jak i w trykotach, tymczasem playboy i miliarder Stark wydaje się bardziej bezpłciowy niż Bruce Wayne. Dlatego uważam, że wkładu Roberta Downey’a Jra w rozwój tej postaci nie da się przecenić. Po ponad czterdziestu latach gość pod maską Złotego Avengera nareszcie zyskał osobowość.
Widać to dobrze jeśli sięgnie się po główną historię przedstawioną w 3 tomie Kolekcji Hachette „Ja i Iron Man”. Choć zasadniczo tym razem Stark zmuszony jest stawić czoła niebezpieczeństwu jako zwykły człowiek, a nie superbohater, to i tak zbroja jest o wiele ciekawszą postacią. Okazało się bowiem, że po kolejnych modyfikacjach, czyniących ją coraz doskonalszą w pewnym momencie zaczęła wykształcać własną inteligencję. W połączeniu z silnymi emocjami swojego właściciela, jakie towarzyszyły mu w czasie starcia ze starym wrogiem Whiplashem (ale wyglądającym inaczej, niż kiedyś – zamiast zielonego kucyka i tradycyjnej maski, cechuje go image gwiazdora porno specjalizującego się w technikach sado-maso), zyskała samoświadomość. Choć zasadniczo dąży do tego samego celu, co Tony – chce walczyć z niegodziwością, to jednak okazuje się, że brakuje jej pierwiastka ludzkiego, który sprawia, że wyczuwamy subtelną granicę między dobrem i złem. Miliarder staje więc przed arcytrudnym zadaniem, ponieważ zmuszony jest pokonać swoje, jakby nie było, dziecko.
Choć to skojarzenie może być nieco na wyrost, to jednak czytając niniejszą pozycję, mimowolnie nasuwały mi się porównania z obrazem Stanleya Kubricka „2001: Odyseja kosmiczna”. Dotyczy to już samej konstrukcji albumu. Na samym początku otrzymujemy znany już z Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela 39 odcinek „Tales of Suspence” z 1963 roku, w którym zadebiutował nasz bohater. Przeskok do roku 2000, czyli „Iron Man vol. 3 # 26”, jaki po nim następuje, można porównać do tego z dzieła Kubricka, kiedy rzucona kość – pierwsze narzędzie użyte przez małpoluda – przekształca się w statek kosmiczny. Z kwadratowej puszki, jaką na początku był Iron Man staje się on superzaawansowaną technologią w złoto-czerwonych kolorach. Ponad to w „Odysei…” głównym zagrożeniem stał się inteligentny komputer HAL-9000, który za swoich wrogów uznał astronautów. Tu również mamy sztuczną inteligencję buntującą się przeciwko stwórcy.
Niestety na tym podobieństwa się kończą. Już pomijam, że w filmie w pewnym momencie zaczynają pojawiać się dziwne kolory, jakby ekipa zażyła tęgiego kwasa i nie wiadomo o co chodzi, to sama walka z HALem-9000 przedstawiona jest w niezwykle dramatyczny sposób. Tu, choć większość akcji poprowadzona jest w całkiem interesujący sposób, ostatecznie dostajemy wariację na temat „Predatora”, gdzie uzbrojony tylko w to co znajdzie w dżungli Arnold Schwarzenegger musi stawić czoła kosmicznej technologii. Tyle tylko, że z założenia Tony nie miał być Arnim, a i sama zbroja dziwnie łatwo daje się uszkodzić przy pomocy własnoręcznie wystruganych narzędzi.
Muszę jednak pochwalić stronę graficzną komiksu. Odpowiedzialny za nie Sean Chen (z jednozeszytowym wkładem Alithy Martinez) prezentuje dokładną, dynamiczną kreskę, którą bardzo przyjemnie się ogląda. Na mnie jednak największe wrażenie zrobił kadr, w którym Tony odkrywa, że Iron Man stał się osobnym bytem, jednak ujęcie maski, gdzie w otworach na oczy, zamiast spojrzenia Starka, widzimy jedynie pustkę. Niby drobnostka, a zwraca uwagę.
Przyznam, że był moment, kiedy zastanawiałem się, czy nie podwyższyć oceny tej pozycji, ponieważ różni się ona znacznie od zwyczajowego mordobicia. Niestety scenarzysta Joe Quesada nie utrzymał napięcia do samego końca i zburzył tym samym konsekwentnie (do pewnego momentu) kreowany klimat. Nie zmienia to faktu, że trzeci tom Superbohaterów Marvela trzyma poziom i jest kolejnym dowodem na to, że warto zainteresować się tą kolekcją. Polecam, póki nie ma jeszcze problemów ze zdobyciem archiwalnych tomów.
koniec
4 marca 2017
dodajdo

Komentarze

04 III 2017   14:18:22

Trochę szkoda, że Wasze recenzje kolekcji Marvela, DC itd wychodzą jakiś czas po tym jak dany tom jest już niedostępny w sprzedaży.

04 III 2017   22:00:00

Omawiane tomy można wciąż zamawiać u wydawcy. Zdaje się, że tylko WKKM dostępne jest dopiero od 70 numeru.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie wszystko złoto
Wojciech Gołąbowski

19 II 2018

Opowieść o skarbie? Niekoniecznie. O Polsce Ludowej. O Wrocławiu. O trudnej przyjaźni, rywalizacji, życiowych wyborach i ich skutkach – także tych nieoczekiwanych. I o tym, czym dla kogo jest tytułowy „Skarb”.

więcej »

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Niewinna jest, kiedy śni
Paweł Ciołkiewicz

16 II 2018

Chwat Gnat wspólnie ze swoimi kuzynami – Kancjuszem oraz Chichotem kontynuuje niesamowitą przygodę. Zdarzenia nabierają tempa, a w dolinie robi się coraz niebezpieczniej. Powracają demony przeszłości, a wojna znów wisi w powietrzu.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: 99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 60 najgorszych okładek płyt 2017 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O pierwszym Angliku, który został Japończykiem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.