Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Pawlik Morozow w wersji light

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tajemniczy nurek” zwieńczył debiutancką miniserię Jerzego Wróblewskiego (oczywiście w roli rysownika) w uniwersum kapitana Żbika. I, niestety, był to początek średnio udany. Głównie z powodu infantylnego scenariusza, mocno podrasowanego propagandowo i tym samym spychającego wątek najważniejszy – sensacyjno-szpiegowski – na dalszy plan.

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik 30: Tajemniczy nurek›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik 30: Tajemniczy nurek
Scenariusz
Data wydania1973
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W dwóch pierwszych odcinkach tej składającej się z trzech części miniserii, czyli w „Wielorybie z peryskopem” oraz „Wiszącym rowerze”, kapitan Żbik – było nie było, główny bohater całego cyklu – pojawia się tylko w opowieściach harcerzy Marka i Zbyszka. Chłopcy przebywający na obozie nieopodal mazurskiej wsi Polanka wpadli na ślad tajemniczego mężczyzny, który, jak słusznie podejrzewali, zajmował się czymś wyjątkowo niecnym. Był przy tym, mimo pozornego sprytu, na tyle nieuważny, że pozostawił kilka istotnych śladów, a te przykuły uwagę nastolatków. Łącząc ze sobą niewytłumaczalne dotąd fakty, młodzieńcy uznali, że o zdarzeniach tych należy powiadomić Żbika, którego – co ciekawe – znali z… komiksów. Jak więc do niego teraz dotrzeć? Nic prostszego. Wystarczy wpaść na pomysł, aby to dzielny funkcjonariusz MO w ramach swych obowiązków przyjechał do harcerzy.
Od tego właśnie zaczyna się trzecia (i ostatnia) część miniserii, w której jako współtwórca Żbika zadebiutował rysownik Jerzy Wróblewski. Kapitan przyjeżdża na spotkanie z harcerzami; przyjmowany jest przez nich z najwyższymi honorami. Bierze udział w uroczystym apelu, potem ognisku, po którym wraz z drużynowym odwiedza zastęp Marka i Zbyszka. To wtedy chłopcy opowiadają mu o swoich spostrzeżeniach, które funkcjonariusz traktuje jak najbardziej poważnie. Na tyle, że zapewnia ich, iż za dwa dni przyjedzie ponownie, tym razem incognito, aby zbadać sprawę. Wracając do Warszawy, Żbik zatrzymuje się jeszcze z wizytą u miejscowego komendanta MO, ale ten nie ma dla niego żadnych przydatnych informacji – o niczym podejrzanym nie słyszał, niczego nie widział. To jednak kapitana nie uspokaja i rzeczywiście dwa dni później pojawia sie w okolicy w asyście swoich dwóch kolegów. Oficjalnie po to, by odpocząć i powędkować na jeziorze. Nieoficjalnie, aby wytropić podejrzanie zachowującego się mężczyznę, którego wcześniej wypatrzyli harcerze.
Od tego momentu „Tajemniczy nurek” przybiera w końcu postać opowieści sensacyjnej. Cóż z tego jednak, skoro ten wątek zostaje „spłaszczony” do zaledwie kilkunastu plansz. To, co w całej historii najciekawsze, przedstawione jest w olbrzymim skrócie, przytłoczone – zwłaszcza w końcówce – propagandowym przesłaniem pod adresem młodych czytelników. Bandyta zostaje, co oczywiste, aresztowany – innego finału nikt chyba się nie spodziewał, prawda? Ale kim jest i dla kogo pracuje – tego się nie dowiadujemy. A to są przecież kluczowe pytania i kluczowe odpowiedzi. W starych „Żbikach” na pewno by nie zapomniano o wyłożeniu na ławę tych informacji. Wyobraźcie sobie bowiem rasowy kryminał bądź rasową historię szpiegowską, w której nie ma ani słowa o sprawcy całego nieszczęścia, o głównym szwarccharakterze. Można się wprawdzie pewnych rzeczy domyślać, ale komiks dla nastolatków niekoniecznie powinien pozostawiać pole do podobnych domysłów.
To nie jest bowiem zwyczajna scenariuszowa niedoróbka (przecież Władysław Krupka wcześniej przynajmniej parokrotnie udowodnił, że potrafi sklecić logiczną historię kryminalną), to wynika wprost z przyjętej odgórnie nowej linii serii – propagandowego urabiania młodzieży przy jednoczesnym usunięciu wątków, które mogłyby odwracać uwagę od jedynego słusznego przesłania. Dlatego ważniejsze jest nagradzanie współpracujących z milicją chłopców przez naczelnika gminy, z jakiej pochodzą, i przez samego kapitana Żbika (od tego pierwszego dostają przyznane im przez Radę Państwa, zasłużenie zresztą, medale „Za ofiarność i odwagę”, od tego drugiego – rowery). Sygnał jest jasny – przekazujcie nam informacje, możecie liczyć na nagrody. To zachęta do postępowania w stylu Pawlika Morozowa, z czym koresponduje jeszcze treść otwierającego każdy zeszyt listu kapitana Żbika do czytelników. Jest to oczywiście podane w sposób inteligentny, nie tak nachalny jak czyniono to w propagandzie dwie dekady wcześniej, ale konkluzja zdaje się być czytelna.
Jerzy Wróblewski wykonał swoje zadanie – tradycyjnie – na wysokim poziomie. To był już zresztą jego szósty (licząc trzy odcinki „Podziemnego frontu”) zeszyt narysowany dla wydawnictwa Sport i Turystyka, nabierał więc wprawy. A że rysownikiem był nadzwyczaj zdolnym i sprawnym, uczył się bardzo szybko. Szkoda jedynie, że niekiedy dostawał do ręki tak infantylne scenariusze. Przejdźmy teraz do dodatków. We wzmiankowanym już liście do czytelników Żbik (Krupka) zwracał uwagę na problem wciąż jeszcze ukrywanej po domach broni z czasów drugiej wojny światowej. Powołując się na dramatyczne zdarzenie, jakie miało miejsce w 1970 roku w jednej ze wsi w województwie kieleckim (czy prawdziwe?), zachęcał młodzież, by informowała ona odpowiednie organy o karabinach czy pistoletach przechowywanych w kryjówkach i na strychach. W rubryce „Za ofiarność i odwagę” przedstawiono historię, jaka rozegrała się 25 marca 1969 roku w Katowicach. Pod bawiącymi się na lodzie sześcioletnią Danutą Piwowarczyk i jej o rok starszą siostrą Bożeną pękł lód. Dziewczynki znalazły się pod wodą, ale na szczęście nieopodal stawu bądź jeziora przechodzili Helmut Stępniak i jego syn Jan, którzy ryzykując własnym życiem, uratowali obie siostry.
W „Kronice MO” kontynuowano z kolei wątek instalowania władzy ludowej na Pomorzu Zachodnim w latach 1945-1947. Trzeba przyznać, że autora notki (czy był nim także Władysław Krupka?) bardzo poniosło. Zwłaszcza zaś w zdaniu: „Pracy funkcjonariuszy MO towarzyszyło pełne zrozumienie i poparcie osadniczej i autochtonicznej ludności, wyrażające się spontanicznym wstępowaniem w szeregi Milicji Obywatelskiej”. Dodajmy, że ta autochtoniczna ludność na Pomorzu Zachodnim to byli przede wszystkim Niemcy. I że wielu zakładało mundury MO po to, aby mieć przykrywkę do swej bandyckiej działalności, polegającej na mordowaniu i rabowaniu. Archiwa szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej pełne są dokumentacji podobnych działań. Ale co tam, ważne, że w tym czasie udało się pojmać ponad tysiąc ośmiuset ukrywających się byłych członków organizacji hitlerowskich – oficerów Wehrmachtu, gestapowców czy policjantów (co akurat mogło być prawdą). Przy okazji, jak się dowiadujemy, milicjanci zajmowali się również tępieniem band rabunkowych i terrorystycznych. Szkoda, że autor nie rozwinął wątku tych ostatnich.
koniec
12 marca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie jestem bohaterem
Marcin Osuch

23 II 2018

Komiks z afrykańskimi przygodami Corto uważałem za najlepszy z dotychczas wydanych w Polsce. Po ponownej lekturze podtrzymuję tę opinię.

więcej »

Pieniądze to nie wszystko
Albert Walczak

22 II 2018

Komiksy o Kaczorze Donaldzie, jak i innych disneyowskich bohaterach postrzegane są głównie jako proste opowieści rysowane z myślą o najmłodszych czytelnikach. Istnieje jednak komiks z kaczką w roli głównej, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających fanów historyjek obrazkowych. To oczywiście wyróżnione w 1995 r. prestiżową Nagrodą Willa Eisnera „Życie i czasy Sknerusa McKwacza” Dona Rosy.

więcej »

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Obyś (nie) żył w takich czasach!
— Sebastian Chosiński

W szponach geparda, łapach goryla i paszczy krokodyla
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Świat cały w lustrze
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
— Sebastian Chosiński

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tam i z powrotem, czyli najpierw na Bali, potem do Sztokholmu
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.