Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #34: Zakręt śmierci›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #34: Zakręt śmierci
Scenariusz
Data wydania1974
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Kapitan Żbik: Spirytus ważniejszy niż złoto
[Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #34: Zakręt śmierci” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zakręt śmierci” to bezpośrednia kontynuacja „Dwunastu kanistrów” – opowieści o podejrzliwym motorowodniaku Kazimierzu Bujakowskim, który wpada na trop przemytu odbywającego się pod przykrywką klubu sportowego „Korona”. Za tym ze wszech miar godnym potępienia procederem stoi sam prezes klubu. Nic więc dziwnego, że Kazik szuka pomocy nie wśród innych działaczy, ale u… kapitana Żbika.

Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Spirytus ważniejszy niż złoto
[Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #34: Zakręt śmierci” - recenzja]

„Zakręt śmierci” to bezpośrednia kontynuacja „Dwunastu kanistrów” – opowieści o podejrzliwym motorowodniaku Kazimierzu Bujakowskim, który wpada na trop przemytu odbywającego się pod przykrywką klubu sportowego „Korona”. Za tym ze wszech miar godnym potępienia procederem stoi sam prezes klubu. Nic więc dziwnego, że Kazik szuka pomocy nie wśród innych działaczy, ale u… kapitana Żbika.

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #34: Zakręt śmierci›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #34: Zakręt śmierci
Scenariusz
Data wydania1974
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Pech jednak sprawia, że kapitan Żbik – wielbiciel sportów motorowodnych, od dwóch lat kibicujący Kazikowi – musi właśnie wyjechać w sprawach służbowych. Ich spotkanie zostaje zatem odłożone o kilkanaście dni – do powrotu funkcjonariusza z delegacji i Bujakowskiego z zawodów zagranicznych. To z kolei stwarza śmiertelne zagrożenie dla zawodnika, albowiem – o czym wiemy z „Dwunastu kanistrów” – świadkiem jego rozmowy z kapitanem był prezes klubu „Korona”, a więc człowiek, na którego Kazik miał zamiar donieść milicji. W pewnym sensie zostaje on więc ostrzeżony. W efekcie postanawia pozbyć się sportowca raz na zawsze – nie tylko z drużyny. Okazją ku temu mają być mistrzostwa, na które nie tak dawno Bujakowski zakwalifikował się wraz z innymi kolegami. Odbywają się one poza granicami kraju, co – jak mniema prezes – utrudni ewentualne śledztwo, ułatwiając jednocześnie zatarcie śladów.
Do tego celu prezes wykorzystuje swego kierowcę. W nocy, gdy zawodnicy śpią, włamuje się on do hangaru, w którym przechowywane są ślizgacze, i do baku maszyny Kazika wsypuje tajemniczy proszek. Nieomal zostaje przy tym nakryty przez strażnika, którego jednak zaskakuje i ogłusza. Tym samym los Bujakowskiego wydaje się przesądzony. Następnego dnia ma miejsce trening i odprawa z trenerem, podczas której prezes motywuje zawodników do walki, obiecując nagrody. Kazika nikt jednak motywować nie musi. To prawdziwy sportowiec, który zawsze daje z siebie wszystko, zdolny zwyciężać nawet wówczas, gdy jest w słabszej formie. A teraz jest przecież przygotowany perfekcyjnie. Jedyne, co go martwi, to nowy ślizgacz, którego nie zdołał jeszcze dokładnie poznać i który może się znarowić. Bujakowski startuje w szóstym biegu – z początku idzie mu średnio, ale im bliżej mety, tym lepsze zajmuje miejsce.
Kiedy wydaje się, że już nikt i nic nie odbierze mu zwycięstwa, maszyna zostaje poderwana i rozbija się o taflę jeziora. Kazik, nieprzytomny, zostaje zabrany do szpitala. Przewodniczący komisji sędziowskiej chce zarządzić badanie ślizgacza, od czego z kolei stara się go odwieść prezes „Korony”, wszystko zrzucając na błąd zawodnika, który nie poznał jeszcze nowej maszyny. W nocy natomiast na jego polecenie kierowca usuwa ślady obecności proszku w baku, wsypując do niego nie mniej tajemnicze granulki. Sprawa wydaje się załatwiona. Kazik prawdopodobnie umrze, przemycony w kanistrach spirytus pozostanie za granicą, a pieniądze w kieszeni prezesa i jego pomagierów; nie dojdzie też do spotkania Bujakowskiego z kapitanem Żbikiem. Tyle że sportowiec ma twardy organizm i ani myśli przenosić się na tamten świat. Zaskakująco szybko dochodzi do siebie, co bardzo nie podoba się podstępnemu działaczowi, który musi teraz ekspresowo obmyślić i wprowadzić w życie plan awaryjny.
Fabuła, podobnie jak w przypadku poprzedniego odcinka tej trzyczęściowej miniserii, czyli „Dwunastu kanistrów”, jest nieco rozwleczona. I chociaż opowiada o poważnych problemach ludzi dorosłych – w przeciwieństwie do trylogii „harcerskiej” Władysława Krupki i Jerzego Wróblewskiego – sposób narracji i dialogi sprawiają, że nie można mieć wątpliwości, iż adresowana była głównie do młodych czytelników, w okolicach lat dwunastu-piętnastu. Efekt jest taki, że trzydziesto-, czterdziestoletni (albo i starsi, jak prezes „Korony”) bohaterowie mówią językiem zaskakująco sztucznym. Ale to, na szczęście, spawa drugorzędna. Ważniejsze, że akcja wreszcie nabiera tempa i zyskuje na dramatyzmie. Prezes okazuje się prawdziwie „czarnym charakterem”; bohaterem z krwi i kości, chociaż oczywiście trudnym do polubienia, jest też jego kierowca; najbardziej blado wypada na ich tle Kazik. Ale tak już bywa, że szlachetność i uczciwość jest mało atrakcyjnym towarem do sprzedania w literaturze sensacyjnej. Zwłaszcza jeśli reprezentująca te cechy postać ma dodatkową zdolność przyciągania wszelkich nieszczęść.
A jak prezentują się „bonusy” do „Zakrętu śmierci”? W liście do czytelników kapitan Żbik, przywołany do tablicy przez jednego z nich, niejakiego Pawła Korczyńskiego z Piastowa, zwraca uwagę na problem bezpańskich psów. Przedstawia się także jako wielki miłośnik tych zwierząt i zwraca z apelem o odpowiedzialność i opiekę nad nimi, jak również o reagowanie na przejawy przemocy wobec czworonogów. Wielki plus za to dla Żbika! W rubryce „Za ofiarność i odwagę” przedstawiony został tym razem sierżant MO Antoni Bednarski z Limanowej, który 13 kwietnia 1970 roku uratował z pożaru pozostawione bez opieki czworo dzieci Antoniego Jeża: sześcioletniego Ryszarda, czteroletniego Władysława, trzyletnią Danutę i rocznego Stanisława. W „Kronice MO” jest natomiast mowa o instalowaniu służb porządkowych w stolicy Dolnego Śląska, która stosunkowo późno, bo dopiero 8 maja 1945 roku, a więc w dniu kapitulacji wojsk hitlerowskich, została wyzwolona. Miasto było zniszczone do tego stopnia, że Komendę Wojewódzką przeniesiono tam dopiero w październiku (wcześniej mieściła się w Trzebiatowie i Legnicy). A i wtedy głównymi zadaniami funkcjonariuszy były przede wszystkim rozminowywanie i usuwanie niewypałów oraz zabezpieczanie obiektów. Walka z bandami i niedobitkami Wehrmachtu i Gestapo schodziła na plan dalszy. Przynajmniej, jeśli wierzyć notce na tylnej okładce zeszytu, w pierwszych miesiącach po wojnie.
koniec
9 kwietnia 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Oprawa zdobi fabułę
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 V 2020

Trzeci tom serii „X-O Manowar” z podtytułem „Cesarz”, posiada o więcej walorów estetycznych, niż duchowych, choć wydaje się, że scenarzyście o wiele bardziej zależało na tych drugich.

więcej »

Łotr łotra łotrem pogania
Sebastian Chosiński

29 V 2020

W pierwszym tomie swojej nowej serii Yves Swolfs niewiele zdradził na temat przeszłości głównego bohatera. Za to w drugim wyłożył wszystko kawa na ławę. Dowiadujemy się więc, z jakiego powodu Samotnik ściga fanatycznego kaznodzieję Markhama. I dlaczego jego misja nie zostaje jeszcze zakończona. Druga odsłona „Lonesome” to powrót Belga do mistrzowskiej formy!

więcej »

Góra zdobyta, cena zapłacona
Tomasz Nowak

29 V 2020

Wielki finał wcale nie musi okazać się wielki. Nasza historia w XX wieku uczy tego aż nadto dobitnie. Autorzy „Monte Cassino” w trzecim, ostatnim tomie swej komiksowej epopei też to zrozumieli i kilka swych błędów z tomów poprzednich naprawili. Jednak nie wszystkie.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Łotr łotra łotrem pogania
— Sebastian Chosiński

Na pogańskim globie
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Kopernik jak antyczne bóstwo
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Kuszenie majora Downara
— Sebastian Chosiński

Samotnik bez Imienia
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Zaczęło się pod Kurskiem
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W cieniu kościelnej wieży
— Sebastian Chosiński

Dark Phoenix – Fatal Wonder Woman
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Z duszą na ramieniu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.