Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Mark Gattis, Jay, Steven Moffat
‹Sherlock #1: Studium w różu›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSherlock #1: Studium w różu
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2016
RysunkiJay
Wydawca Studio JG
CyklSherlock
ISBN9788380011632
Gatunekkryminał, manga
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Seryjny samobójca
[Mark Gattis, Jay, Steven Moffat „Sherlock #1: Studium w różu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Sherlock” to mangowa adaptacja popularnego serialu wyprodukowanego przez telewizję BBC. Akcja komiksu rozgrywa się we współczesnym Londynie, a główni bohaterowie mają twarze Benedicta Cumberbatcha i Martina Freemana.

Paweł Ciołkiewicz

Seryjny samobójca
[Mark Gattis, Jay, Steven Moffat „Sherlock #1: Studium w różu” - recenzja]

„Sherlock” to mangowa adaptacja popularnego serialu wyprodukowanego przez telewizję BBC. Akcja komiksu rozgrywa się we współczesnym Londynie, a główni bohaterowie mają twarze Benedicta Cumberbatcha i Martina Freemana.

Mark Gattis, Jay, Steven Moffat
‹Sherlock #1: Studium w różu›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSherlock #1: Studium w różu
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2016
RysunkiJay
Wydawca Studio JG
CyklSherlock
ISBN9788380011632
Gatunekkryminał, manga
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Londyńska policja zaczyna poważnie niepokoić się samobójstwami mającymi zbyt wiele cech wspólnych, by można było uznać to za dzieło przypadku. W okresie kilku miesięcy, trzy osoby które – przynajmniej teoretycznie – nie mają do tego żadnych powodów, odbierają sobie życie zażywając truciznę. Kiedy pojawia się czwarty przypadek, zdesperowany inspektor Lestrade postanawia zwrócić się z prośbą o pomoc do pewnego dość ekscentrycznego konsultanta współpracującego z policją. Tym konsultantem jest oczywiście Sherlock Holmes we własnej osobie. Gdy inspektor przyjeżdża na Baker Street 221B, detektyw właśnie oprowadza swojego nowego współlokatora – Johna Watsona – po mieszkaniu, które będą wspólnie wynajmować. Informacja o tym, że czwarte samobójstwo może przynieść przełom w śledztwie, ożywia Holmesa. Udając się na miejsce zdarzenia proponuje on Watsonowi współpracę w charakterze eksperta. Nowy znajomy detektywa jest bowiem lekarzem wojskowym mającym za sobą misję w Afganistanie.
Wszyscy, którzy znają popularny serial BBC z Benedictem Cumberbatchem i Martinem Freemanem w rolach głównych doskonale wiedzą, jak ta historia się skończy. Manga nie przynosi tu żadnych niespodzianek – jest to wierna adaptacja pierwszego odcinka serialu telewizji BBC, zatytułowanego „Studium w różu”. Dodajmy tylko dla formalności, że ten odcinek stanowi z kolei uwspółcześnioną adaptację pierwszej opowieści z udziałem najsławniejszego detektywa na świecie – „Studium w szkarłacie” – napisanej przez Artura Conan Doyla w roku 1887. Za scenariusz mangi odpowiadają twórcy serialu – Steven Moffat oraz Mark Gatiss, który zresztą wciela się w nim w rolę brata Sherlocka – Mycrofta Holmesa. Trudno powiedzieć, czy faktycznie przygotowali oni scenariusz specjalnie na potrzeby mangi, czy po prostu pozwolili rysownikowi wykorzystać fabułę filmu. Tak czy inaczej, manga stanowi dokładne odwzorowanie filmu.
Nasuwa się w tym miejscu pytanie, czy w takim razie osoby znające serial, mają w ogóle po co czytać komiks? Otóż wydaje się, że znajomość oryginału zupełnie nie przeszkadza podczas lektury. Owszem wiadomo, jak to wszystko się skończy, ale dzięki temu można skoncentrować się na strukturze narracji oraz licznych zabawnych niuansach, które umykają, gdy czytelnik koncentruje się na zagadce kryminalnej i czeka aż padnie odpowiedź na fundamentalne pytanie - kto zabił. Co więcej, komiks jest medium dające czytelnikowi możliwości, jakich jest on pozbawiony podczas oglądania filmu. Można bowiem zapoznawać się z intrygą we własnym tempie, wracając – w razie potrzeby – do wcześniejszych plansz w poszukiwaniu informacji, które mogły umknąć. A trzeba od razu zaznaczyć, że scenariusze kolejnych odcinków serialu są gęste i dość zawiłe, zatem każda okazja do ich bardziej szczegółowej analizy jest dobra. Oczywiście teoretycznie to samo można robić oglądając serial, ale jednak w przypadku komiksu sprawa jest znacznie łatwiejsza i bardziej naturalna (trudno przecież co chwila zatrzymywać film, by wyszukiwać wcześniejsze sceny). Natomiast osoby, które jakimś cudem nie znają serialu, będą mogły przeczytać tę mangę, jako doskonałą opowieść kryminalną inteligentnie nawiązującą do klasyki. Trzeba bowiem podkreślić, że scenariusze Moffata i Gatissa są świetne. Dynamiczna i pełna zaskakujących zwrotów akcji historia zakończona zaskakującym finałem będzie prawdziwą ucztą dla wszystkich miłośników kryminałów.
Graficznie manga prezentuje się również ciekawie. Ukrywający się pod pseudonimem Jay rysownik stara się wiernie odwzorować twarze głównych bohaterów. Najlepiej ta sztuka mu się udała w przypadku twarzy detektywa - komiksowy Sherlock Holmes ma rzeczywiście twarz Benedicta Cumberbatcha, choć czasami można odnieść wrażenie, że jego oczy są bardziej skośne oczy niż w przypadku pierwowzoru. Nieco gorzej sprawy wyglądają u innych postaci. Są one wprawdzie już zdecydowanie mniej podobne do postaci z filmu, ale trudno to uznać za jakiś wielki mankament. Warto również podkreślić, że rysownik miał ułatwione zadanie, gdyż film był dla niego źródłem gotowych rozwiązań kompozycyjnych. Na kolejnych kadrach odnajdujemy bowiem dokładnie te same sceny, które widzieliśmy w filmie. Może tylko mieszkanie Holmesa i Watsona wygląda nieco inaczej. Ogólne wrażenie jest pozytywne – zdecydowana kreska, rezygnacja ze szrafowania na rzecz wykorzystania rastrów i dużego kontrastu dla ukazania gry światła i cienia, sprawia, że rysunki mają bardzo przejrzysty charakter.
Podsumowując należy stwierdzić, że mangowy „Sherlock” to bardzo ciekawa i warta uwagi inicjatywa, która nie tylko może zadowolić fanów serialu, ale także wpłynąć na zwiększenie ich liczby. Bardzo zaskakujące byłoby bowiem, gdyby czytelnicy nie znający produkcji BBC, nie zdecydowali się po lekturze na porównanie mangi z serialowym oryginałem. Dla zagorzałych fanów Sherlocka i brytyjskiego serialu będzie to natomiast kolejna okazja do zanurzenia się w fascynującym świecie kryminalnych zagadek.
koniec
1 maja 2017

Komentarze

01 V 2017   10:25:57

Teraz na podstawie komiksu powinni zrobić film animowany, a na jego podstawie - sztukę teatralną, którą następnie ktoś adaptuje na powieść. I kółeczko się ładnie zamknie. :-)))))

01 V 2017   11:08:25

Po drodze jeszcze nie zaszkodzi pomyśleć o słuchowisku radiowym :)

01 V 2017   16:42:17

Tak czułam, że o czymś zapomniałam!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
Marcin Knyszyński

22 IX 2020

Dziś znowu czytamy „Sin City”. Poznaliśmy już brutalnego Marva i poharatanego psychicznie Dwighta. Obaj byli antybohaterami pełną gębą, nie różnili się zbytnio od bandziorów, którym stawiali czoła. Dziś spotkamy Johna Hartigana, pierwszego jednoznacznie pozytywnego mieszkańca Miasta Grzechu – zdecydowanie najmniej cynicznego i zepsutego. Być może dlatego cierpi najbardziej.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Nic nie jest tak skomplikowane, jak się wydaje
— Paweł Ciołkiewicz

Ratunku!!! Człowieki atakują!
— Paweł Ciołkiewicz

Abrakadabra to czary i magia…
— Paweł Ciołkiewicz

Duchy umarłych
— Paweł Ciołkiewicz

My name is Brazil. Bruno Brazil
— Paweł Ciołkiewicz

Droga nienawiści to droga do pustki
— Paweł Ciołkiewicz

Czarująca feeria
— Paweł Ciołkiewicz

Witajcie w Blackwood College
— Paweł Ciołkiewicz

Nic nie może przecież wiecznie trwać
— Paweł Ciołkiewicz

Rewolwerowcy i potwory
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.