Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Wanda Falkowska, Barbara Seidler, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?
Scenariusz
Data wydania1975
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Kapitan Żbik: Oczy i uszy szeroko otwarte
[Wanda Falkowska, Barbara Seidler, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
I chociaż najwięcej scenariuszy w „Żbikowej” serii ma na swoim koncie Władysław Krupka, to jednak i jemu zdarzały się paromiesięczne przerwy w pracy nad przygodami dzielnego kapitana. Wówczas wydawnictwo zatrudniało z konieczności innych autorów, którzy jednak zawsze byli specjalistami w dziedzinie prawa. Zeszyt „Gdzie jest jasnowłosa?” wyszedł spod rąk Wandy Falkowskiej i Barbary Seidler, dziennikarek i pisarek zajmujących się tematyką sądową.

Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Oczy i uszy szeroko otwarte
[Wanda Falkowska, Barbara Seidler, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?” - recenzja]

I chociaż najwięcej scenariuszy w „Żbikowej” serii ma na swoim koncie Władysław Krupka, to jednak i jemu zdarzały się paromiesięczne przerwy w pracy nad przygodami dzielnego kapitana. Wówczas wydawnictwo zatrudniało z konieczności innych autorów, którzy jednak zawsze byli specjalistami w dziedzinie prawa. Zeszyt „Gdzie jest jasnowłosa?” wyszedł spod rąk Wandy Falkowskiej i Barbary Seidler, dziennikarek i pisarek zajmujących się tematyką sądową.

Wanda Falkowska, Barbara Seidler, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?
Scenariusz
Data wydania1975
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Po publikacji kończącego trzyczęściową miniserię o aferze w klubie sportowym „Korona” zeszytu „W pułapce” (1974) major Władysław Krupka postanowił trochę odpocząć od kapitana Żbika. W efekcie scenarzystami siedmiu kolejnych odcinków cyklu byli inni autorzy. Niektórzy, jak na przykład Zbigniew Gabiński czy Jerzy Bednarczyk, współpracowali z wydawnictwem Sport i Turystyka już wcześniej, inni tylko okazjonalnie wypełnili powstałą lukę. Do drugiej grupy należy zaliczyć Stanisława Milca (o którym dopiero będziemy pisać) oraz żeński duet złożony z Wandy Falkowskiej i Barbary Seidler, które wymyśliły dwie „Żbikowe” fabuły – do zeszytów „Gdzie jest jasnowłosa?” oraz „Wyzwanie dla silniejszego”. Obie panie były już w tym czasie – przypomnijmy: jest połowa lat 70. XX wieku – ceniony dziennikarkami i pisarkami specjalizującymi się w tematyce kryminalno-sądowej.
Falkowska urodziła się w 1924 roku, zmarła natomiast ćwierć wieku temu. Pracowała w takich czasopismach, jak „Prawo i Życie” (1956-1969) czy „Polityka” (1969-1981), w „Przekroju” przez ponad dwadzieścia lat (od 1958 do 1981 roku) prowadziła „Kronikę sądową”. Tytuły niektórych z jej książek też są wielce wymowne: „W imieniu prawa” (1961), „I kłamstwo zabija” (1973), „Pół prawdy” (1976) oraz „Romans z paragrafem” (1984). W 1977 roku była – wraz z reżyserem Mieczysławem Waśkowskim – współscenarzystką głośnego, poświęconego gitowcom, dramatu kryminalnego „Nie zaznasz spokoju”. Seidler urodziła się sześć lat później; jako nastolatka działała w Szarych Szeregach, wzięła też udział w powstaniu warszawskim. Po wojnie związała się z redakcjami „Życia Warszawy” (1950-1955), „odwilżowego” „Po prostu” (1955-1957) oraz „Życia Literackiego” (1964-1991). Spośród kilkunastu wydanych przez nią książek spora część to reportaże sądowe. Seidler pisała też scenariusze do komiksów historycznych z cyklu „Legendy polskie” (1974-1976) oraz „Początki Państwa Polskiego” (1981-1988).
Opublikowany w 1975 roku zeszyt „Gdzie jest jasnowłosa?” to kolejny – po „trylogii harcerskiej” Władysława Krupki – „Żbik” stworzony z myślą o młodszych nastolatkach. Głównym bohaterem opowieści jest Marek Lewandowski – chłopiec mniej więcej dziesięcio-, może dwunastoletni – który krótko po rozpoczęciu wakacji dowiaduje się, że z powodu choroby babci nie ma co liczyć na wyjazd z matką nad morze. Kobieta musi bowiem zająć się krewną. W efekcie rodzice Marka, nie chcąc aby został sam w domu, decydują się wysłać go do mieszkającej w Leśnych Łazach nieopodal Kalisza ciotki Uli (względnie Zuli, w komiksie pojawiają się obie wersje imienia). Młodzian nie jest z tego faktu zadowolony; boi się, że w tak małym miasteczku umrze z nudów, poza tym jego marzeniem było, aby w te wakacje nauczyć się nurkować, a o to w rzeczce będzie raczej trudno.
Szybko jednak okazuje się, że przygoda – i to bardzo niebezpieczna – może dopaść każdego niemal wszędzie. Marek, zapalony pływak, często chodzi nad rzekę, tam poznaje miejscowych chłopców – Janka i Bolka – z którymi zaprzyjaźnia się. Jego uwagę przykuwa też stojący na uboczu zniszczony dom. Janek wyjaśnia mu, że należał do starego Wawrzyniaka, który zmarł zimą – od tamtej pory stoi pusty i niszczeje. Marek ma jednak co do tego pierwszego poważne wątpliwości; jest pewien, że ktoś otwiera w domu okiennice i że słyszał dobiegający stamtąd dziecięcy płacz. Na dodatek okazuje się, że w domu ktoś jednak mieszka – to syn Wawrzyniaka, który niedawno opuścił zakład karny. Mężczyzna już na pierwszy rzut oka wzbudza obrzydzenie i sprawia, że czytelnik ma ochotę natychmiast wysłać go z powrotem za kratki. Ale cóż, za wygląd nawet w PRL-u nie sadzano do więzień. Płacz dziecka, który dobiegał z chaty, nie daje jednak chłopcu spokoju.
Gdy jeszcze na dodatek słyszy później w „Dzienniku Telewizyjnym” komunikat, że w Warszawie porwano sześcioletnią dziewczynkę Kasię Lipczyńską, nabiera konkretnych podejrzeń. Zgodnie z instrukcjami opublikowanymi we wcześniejszych zeszytach ze „Żbikiem”, Marek pisze więc list do kapitana i – to naprawdę zmyślna bestia! – zamiast wysłać go pocztą, zanosi miejscowemu komendantowi MO, przekonany, że drogą służbową doniesienie szybciej trafi na biurko Żbika. I tak też się dzieje. Komisarz w drodze do Kalisza postanawia zahaczyć o Leśne Łazy i odnaleźć młodzieńca, który wykazał się obywatelską postawą. Od tej chwili akcja nabiera przyspieszenia. Jest to o tyle istotne, że porwanej dziewczynce naprawdę grozi niebezpieczeństwo – porywacze są zdeterminowani, Marek jest zaś głównym świadkiem, który może doprowadzić do nich milicję. Owszem, fabuła jest trochę naiwna, podporządkowana propagandowym pogadankom, jakie dzielny kapitan sączył w listach do czytelników już wcześniej, ale przynajmniej nie jest nieprawdopodobna.
Wielu nastolatków czytających o przygodach Marka zapewne „wkręcało” się; marzyło, by być jak on – wpaść na trop przestępstwa, poinformować o tym miejscowe władze, a potem cieszyć się zasłużoną sławą w środowisku. Pod tym względem komiksy o kapitanie Żbiku na pewno spełniały swoje polityczno-oświatowe zadanie. Tym bardziej że prezentowały się świetnie również od strony graficznej. Jerzy Wróblewski był już w tym momencie w pełni ukształtowanym artystą, który – z wyjątkiem Grzegorza Rosińskiego – w opowieściach realistycznych nie miał sobie równych (dzieła Papcia Chmiela i Janusza Christy to była jednak – i to dosłownie – inna bajka). Jego rysunki urzekały kompozycją kadrów i dbałością o szczegóły. Problemem przestało być też odróżnianie poszczególnych postaci; Wróblewski opanował do perfekcji przedstawianie ludzi, różnicowanie mimiki, nawet gestów. Z trzydziestokilkustronicowego zeszytu bydgoszczanin potrafił uczynić komiksową perełkę. A kolejnych latach jeszcze bardziej doskonalił swój warsztat.
W liście do czytelników – przynajmniej w drugim wydaniu „Jasnowłosej” z 1978 roku – kapitan Żbik podejmuje aktualny w każdym czasie temat zachowania bezpieczeństwa na dzikich lodowiskach. Przy okazji podaje przykłady dwóch tragicznych zdarzeń, które zakończyły się śmiercią nieostrożnych dzieci, pod którymi zarwał się lód. W rubryce poświęconej technice kryminalistycznej omówione zostały zasady działania… radarowego miernika prędkości. Zabrakło tylko jednej rzeczy, która sprawiłaby, że i dzisiaj wielu kierowców chętnie sięgnęłoby po ten zeszyt – wskazówek jak go oszukać. W „Za ofiarność i odwagę” wyróżniono dwóch milicjantów Komendy Powiatowej w Katowicach – porucznika Jana Daniela i sierżanta Aleksandra Góreckiego – którzy 18 marca 1974 roku przyczynili się do ugaszenia groźnego pożaru w Zakładzie Tworzyw Sztucznych „Nitron-Erg” w Krupskim Młynie (niedaleko Tarnowskich Gór). Z kolei w „Kronice MO” opowiedziano o tworzeniu zimą i wiosną 1945 roku struktur milicyjnych na Powiślu i Pomorzu Gdańskim. Notka nie różniła się szczególnie od kilkudziesięciu poprzednich poza ostatnim akapitem, w którym wspomniano, że w kwietniu 1945 roku w dawnym nazistowskim Instytucie Medycznym w Gdańsku znaleziono ślady po fabryce produkującej mydło z ludzkich zwłok. Takie rzeczy w komiksie dla dzieci. Brrr!
koniec
30 kwietnia 2017

Komentarze

01 V 2017   13:54:02

Warto dodać że zakłady w Krupskim Młynie produkowały proch strzelniczy i nitroglicerynę, a nienie tylko tworzywa. Gdy komiks powstawał zbrojeniowa działalność zakładu objęta była tajemnicą wojskową.

01 V 2017   15:47:21

@Tg
Dziękuję za uzupełnienie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Powrót do normy
Dagmara Trembicka-Brzozowska

26 VII 2021

Czy z dziesiątym albumem serii „Rick and Morty” czeka nas dobra zabawa? W sumie – owszem.

więcej »

Wszyscy ludzie Vance’a
Marcin Osuch

25 VII 2021

Zapewne trudno znaleźć w Polsce miłośnika komiksów, który nie kojarzy Williama Vance’a. Przez wiele lat był on utożsamiany praktycznie z jedną tylko serią komiksową – „XIII”. W ostatnim czasie sytuacja ta uległa mocnej poprawie, co nie zmienia faktu, że po „Willima Vance. Ilustracje” będące swoistym kompendium twórczości rysownika, sięgnąć warto.

więcej »

To nie jest komiks, którego szukacie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

24 VII 2021

Nie wiem, czemu założyłem, że nowy, gigantyczny event Marvela „Wojny nieskończoności” będzie czymś wyjątkowym. Może dlatego, że kończy erę Marvel Now i rozpoczyna Marvel Fresh?

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.