Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Esensja czyta dymki: Maj 2017

Esensja.pl
Esensja.pl
Lekko zróżnicowane tematycznie komiksowe notki majowe.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Osuch [80%]
Powrót do epopei o ostatnim mężczyźnie na Ziemi w żadnym wypadku nie rozczarowuje. Po dotarciu do laboratorium w San Francisco doktor Mann rozpoczyna badania, których celem jest odpowiedzi na pytanie dlaczego Yorick i jego małpka są jedynymi przedstawicielami męskiej płci, którzy przetrwali tajemniczy kataklizm. Badania sobie a życie sobie. Brian Vaughan i Pia Guerra postawili sobie ambitne zadanie aby dramatyczne losy Yoricka i towarzyszących mu kobiet przedstawić na tle domkniętego, kompletnego post-apokaliptycznego świata. W tomie trzecim coraz bardziej widzimy dlaczego Vaughan został zaproszony do pracy przy kilku sezonach „Lost” jako scenarzysta. Tom ten jest w dużym stopniu poświęcony siostrze głównego bohatera – Hero, która próbuje się odnaleźć po praniu mózgu wśród Amazonek oraz jego dziewczynie Beth znajdującej się w Australii. Podobnie jak w „Lost” zaczynają się pojawiać elementy metafizyczne przeplatane tak przyziemnymi sprawami jak kwestia sprawnego dowodzenia żeńską załogą łodzi podwodnej. Tutaj brawa dla australijskiej marynarki wojennej, która wychowała sobie odpowiednią kadrę i była w stanie zapewnić ochronę swoich wybrzeży. Bo jak się okazuje, świat bez mężczyzn wcale nie jest taki bezpieczny jak nam się wydawało. Ambicje jednostek i całych krajów nadal generują niezłe zamieszanie. A możliwość zatrzymania dla siebie jedynego faceta na świecie może dać olbrzymią przewagę.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Osuch [60%]
Złośliwy powiedziałby, że „Nidhogg”, siódmy tom serii „Thorgal: Louve”, to nadal patchworkowa historia składana puzzli wcześniejszych wątków całego wręcz cyklu o Thorgalu i jego rodzinie. Ale można też spojrzeć na ten album bez obciążenia całą serią i wypada on wtedy nie najgorzej. Zaczyna się od ciekawej rozmowy pomiędzy Louve a odwiecznym wrogiem rodziny Aegirssonów, wężem Nidhoggiem. Louve i krasnolud Tjahzi z umiarkowanym skutkiem próbują namówić gada do pomocy w w walce z Loth, królową ciemnych elfów. Tutaj scenarzysta (Yann – Yannick le Pennetier) wykazał się fascynacją dziełami Tolkiena. Koncepcja podziału na jasne i ciemne elfy mocno czerpie z relacji elfów i orków zamieszkujących Śródziemie. Nawet narodziny rasy ciemnych elfów zdaje się być inspirowane Tolkienem. Zakończenie nie jest takie oczywiste i zaskakuje w bardzo pozytywnym sensie. Jest też autentycznie wzruszające co nie jest łatwym zabiegiem dla scenarzysty. Od strony graficznej żadnej rewolucji tutaj nie znajdziemy i chyba nie o to chodzi w siódmym tomie spinoffu. Roman Surżenko jest jak najbardziej poprawny w swojej pracy. Jedyna Aaricia, która według moich obliczeń dobiega czterdziestki wygląda ciągle jakby miała lat dwadzieścia. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale trochę to nielogiczne.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [80%]
Zebranych w tym albumie pięć krótkich historyjek pozwala w pełni docenić pomysłowość i poczucie humoru Peyo. W tytułowej opowieści jesteśmy świadkami powietrznych popisów Latającego Smerfa, a nawet jego efektownej walki z Gargamelem, ale i tak w finale najbardziej zaskakuje nas Smerfetka! Dla odmiany w „Łakomstwie Smerfów” z wypiekami na twarzy obserwujemy, jak zły czarodziej po raz kolejny próbuje schwytać niebieskie ludziki wykorzystując ich tytułową wadę (plan ma rzeczywiście całkiem sprytny!), a sytuację musi ratować niezawodny Papa Smerf. Z kolei w przypadku „Smerfa w masce” głowimy się, kim jest tajemniczy napastnik rzucający tartami w Smerfy, a jednocześnie świetnie bawimy się przy scenach rodem z komedii slapstickowej. Zaskakujące zwroty akcji czekają zaś na nas w „Szczeniaku u Smerfów”, gdyż pojawienie się psiaka w wiosce nie tylko wywołuje spore poruszenie, ale wkrótce ściąga na nią też niebezpieczeństwo… W „Żartach Zgrywusa” możemy się przekonać, że zawsze znajdzie się ktoś na tyle głupi, żeby dał się nabrać na dowcipy tego Smerfa, ale są też sytuacje, kiedy wybuchające prezenty stają się bardzo przydatne. Historyjki są wprawdzie krótkie, ale oparte na dobrych i różnorodnych pomysłach, dzięki czemu lektura tego albumu zapewni nam solidną porcję świetnej rozrywki i wiele okazji do śmiechu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [80%]
To w sumie dość zaskakujące, ale czwarty album z serii o Wendy i Marine nie tylko nie jest słabszy niż poprzednie, ale okazuje się wręcz najzabawniejszy. Kompletnie nam przy tym nie przeszkadza, że siostry jak zwykle kłócą się i robią sobie na złość, a wkrótce potem zawierają rozejm, który z kolei oczywiście nie trwa wiecznie. Entuzjastycznie reagujemy natomiast na pojawienie się cudownego pieska – Darwina, którego pod opieką dziewczynek zostawili (dość nieopatrznie) ich dziadkowie. Szybko możemy się przekonać, że to małe stworzenie potrafi dostarczyć nam naprawdę sporo rozrywki i wybuchów gromkiego śmiechu. Świetnie sprawdza się też drugi motyw przewodni albumu, czyli scenki rozgrywające się w zimowej scenerii. Zacięta bitwa na śnieżki czy lepienie bałwana w wykonaniu Wendy i Marine przynoszą bowiem całkiem często dość zaskakujące rezultaty… Ta ostatnia potrafi zresztą wpaść na tak niedorzeczne pomysły, jak lepienie bałwana z błota, żeby był gotowy jak spadnie śnieg! Prawdziwą ozdobą „Wszystko gra” są jednak pojedyncze, naprawdę przekomiczne historyjki, jak choćby te o „pomysłowych” prezentach (pierwszy to „ubraniowe puzzle” od młodszej siostry dla starszej, drugi to „robot kuchenny” od dziewczynek dla mamy) oraz o niezwykłym torcie urodzinowym przygotowanym przez bohaterki dla taty. W każdym razie z Wendy i Marine dobra zabawa jest gwarantowana!
koniec
24 maja 2017
dodajdo

Komentarze

24 V 2017   13:04:10

Jak na tak obfity komiksowo maj to strasznie mało przeczytaliście :)

24 V 2017   14:25:57

Nie czytałem omawianego "Thorgala", ale chciałbym zwrócić uwagę, że koncepcja podziału elfów na jasne i ciemne wywodzi się ze skandynawskiej mitologii, a nie z Tolkiena. Podobnie jak duża część uniwersum Thorgala...

24 V 2017   20:27:50

@Rory
19 pełnowymiarowych recenzji i 4 króciaki - to mało?:-)
(nie licząc Żbika)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie jestem bohaterem
Marcin Osuch

23 II 2018

Komiks z afrykańskimi przygodami Corto uważałem za najlepszy z dotychczas wydanych w Polsce. Po ponownej lekturze podtrzymuję tę opinię.

więcej »

Pieniądze to nie wszystko
Albert Walczak

22 II 2018

Komiksy o Kaczorze Donaldzie, jak i innych disneyowskich bohaterach postrzegane są głównie jako proste opowieści rysowane z myślą o najmłodszych czytelnikach. Istnieje jednak komiks z kaczką w roli głównej, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających fanów historyjek obrazkowych. To oczywiście wyróżnione w 1995 r. prestiżową Nagrodą Willa Eisnera „Życie i czasy Sknerusa McKwacza” Dona Rosy.

więcej »

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Jest smerfnie
— Marcin Osuch

Z tego cyklu

Luty 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Styczeń 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Styczeń 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Grudzień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Ratunek w małpiej kupie
— Marcin Osuch

Przeżyjmy wszystko jeszcze raz
— Sebastian Chosiński

Gdy jedni giną, innych pożera… miłość
— Sebastian Chosiński

Zdradzona wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Louve jak Tarzan
— Sebastian Chosiński

Dziewczynka, która powoli staje się kobietą
— Sebastian Chosiński

Jak stracić głos i zyskać męskość
— Sebastian Chosiński

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Thorgal Babies
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Nie jestem bohaterem
— Marcin Osuch

Zera i jedynki
— Marcin Osuch

Tajemnica brzydszej siostry
— Marcin Mroziuk

Mała Esensja: Zawsze można się zmienić
— Marcin Mroziuk

Mała Esensja: Ważne sprawy ptaków i dzieciaków
— Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzka twarz wojny
— Marcin Osuch

Czarne i białe w krwistej czerwieni
— Marcin Mroziuk

Marynarz i Indianie
— Marcin Osuch

Mała Esensja: Kosmiczne przygody we wspólnym pokoju
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.