Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Koniec końców?

Esensja.pl
Esensja.pl
Siódmym tomem zbiorczym wydawnictwo Taurus dokonało dzieła. Polscy miłośnicy komiksu otrzymali pełen komplet przygód Valeriana i Laureliny. Sukces tym większy, że podejść do tej serii było już kilka. I trzeba przyznać, że zakończenie jest całkiem udane.

Pierre Christin, Jean-Claude Mézieres
‹Valerian #7 (wydanie zbiorcze)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułValerian #7 (wydanie zbiorcze)
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2017
RysunkiJean-Claude Mézieres
Wydawca Taurus Media
CyklValerian
Format176s. 215x290 mm
Cena100,00
GatunekSF
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jest to album pożegnalny i w tym duchu utrzymana jest większość materiałów dodatkowych, które tradycyjnie otwierają każdy album zbiorczy z przygodami Valeriana i Laureliny. We wstępie Stan Barets uświadamia nam, jak wyjątkowa jest sytuacja, gdy autorzy po ponad czterech dekadach dobrowolnie decydują się na zakończenie swojej sztandarowej serii. Duch podsumowań unosi się także nad relacjami z wydarzeń z prywatnego życia Christina i Mézieresa. W pierwszym albumie mogliśmy przeczytać o ich fascynacji Stanami Zjednoczonymi, pobycie u przyjaciół na ranczo i nawiązaniach do tych przeżyć w samym komiksie. W siódmym albumie, wiekowi już twórcy powracają na Dziki Zachód, odbywając sentymentalną podróż śladami sprzed czterdziestu lat.
A sama historia o agentach czasoprzestrzennych? Czytelnik otrzymuje trzy epizody składające się na kompletną historię sumującą cały cykl. Intryga rozwija się powoli, wręcz ospale, przez dwa albumy („Na skraju Wielkiej Nicości”, „Prawo kamieni”), aby w końcowej odsłonie („Czasotwór”) gwałtownie przyspieszyć. Od razu uprzedzam, że to wcale nie jest tak, że na początku nic się nie dzieje, ale gwałtowne przyspieszenie narzucone przez autorów w końcowej fazie zmienia kompletnie perspektywę. Naszych bohaterów spotykamy w roli kosmicznych komiwojażerów na skraju Wielkiej Nicości. Tytułowa Nicość jest owiana nimbem tajemnicy. Nikt nie wie, czym jest dokładnie, ale można uznać, że to coś więcej niż często spotykane w SF czarne dziury. To raczej coś na kształt pozostałości z czasu tworzenia się Wszechświata, w której nadal powstaje materia. Oczywiście handlowe zainteresowania Valeriana i Laureliny nie wynikają z braku innego zajęcia. Wręcz przeciwnie, jest to swoista przykrywka dla ciągłego poszukiwania ich ojczystej planety. Trzeba zresztą przyznać, że kwestia Ziemi, jej zniknięcia w katastrofie w 1986 roku, odbudowania ludzkiej cywilizacji oraz powstania Galaxity było swoistą idée fixe Christina. Pierwsze albumy powstawały jeszcze w latach 60. i być może nawet przez głowę mu nie przeszło, że seria tak dobrze się przyjmie i będzie kontynuowana aż do początku nowego tysiąclecia. Opisując zagładę Ziemi w 1986 roku, stał się zakładnikiem swojej historii i od kilku albumów dążył do odkręcenia całej sprawy. Już wcześniej wyszło na jaw, że Ziemia nie uległa zniszczeniu, tylko została… ukryta. Problem w tym, że poszukiwania Niebieskiej Planety wpisują się w dużo większe kosmiczne zamieszanie. Grubszą aferę szykują naszym bohaterom ich znajomi z albumu „Kręgi władzy” – S’Traks, Na-Zultra i Pułkownik Tlok, czyli triumwirat z Rubanisa. Wiążą się oni ze swego rodzaju siłą wyższą reprezentującą nieuduchowione zło. Wizualnie przypomina ona monolit z „Odysei kosmicznej” (a dokładnie monolity, bo jest ich wiele), koncepcyjnie bardziej pasuje do Absolutnego Zła z „Piątego Elementu”. Twórcy hołdują zasadzie, że nawet najbardziej skrajne zło potrzebuje oddanych pomagierów. I nawet jeśli wszyscy wiedzą, że Zło nie robi wyjątków i z pomocnikami rozprawia się na końcu, to zawsze znajdą się tacy, którzy będą szukać swojej szansy po ciemnej stronie mocy. Ale to wszystko odbieram jako sprytny pretekst. Pretekst Christina do swoistego podsumowania całej serii. Robi to na dwa sposoby. Po pierwsze, pojawiają się praktycznie wszystkie istotne postaci z poprzednich albumów. Są to: Xombul ze „Złych snów”, Sun Rae i Schroeder z „Miasta wzburzonych wód”, rodzina Argola z „Witajcie na Alflolu”, Jal i Kistna z „Na granicach”, Shinguzi z „Kręgów władzy” i tak dalej. Pojawiają się także nowi bohaterowie, tacy jak przykładowo… kapitan Molto Cortes. To wyraźny ukłon w stronę nie mniej kultowej serii Hugo Pratta. Ewidentnie scenarzysta poprowadził historię w sposób umożliwiający to „rodzinne” spotkanie. Ale tak już jest, kiedy autorzy podejmują świadomą decyzję o zakończeniu serii. I trzeba przyznać, że zrobili to z przytupem. Plan jest precyzyjny, każda osoba ma do odegrania swoją rolę. Wszystko przypomina nieco atak na Gwiazdę Śmierci z nieco innego uniwersum. A drugi wątek? To zamknięcie kwestii poszukiwań Ziemi i Galaxity. I tutaj też czytelnik będzie zaskoczony. Nawet w świecie, w którym możliwe są podróże w czasie, nic nie zdarza się dwa razy.
Od strony graficznej już chciałem powiedzieć, że nic się nie zmieniło, ale nie byłaby to prawda. Na kilku stronach, zamiast czystej kreski wypełnionej czystym kolorem, pojawiają się grafiki przypominające malarski styl wprowadzony swego czasu w „Thorgalu” przez Rosińskiego (tak dokładnie to chyba zaczęło się od „Hrabiego Skarbka”). Ten nowy styl dominuje w scenach ze wspomnianym triumwiratem z Rubanisa i kamiennymi blokami, dodając im nieco ponurego wydźwięku. Czy taki był cel? W przypisach nie znalazłem nic na ten temat.
Czyli pożegnanie na całego. Czy rzeczywiście? Po pierwsze, zgodnie z deklaracjami wydawcy, być może otrzymamy jeszcze w tym roku któryś z albumów encyklopedycznych ze świata Valeriana. A jest w czym wybierać. „Les habitants du ciel”, czyli zbiór mieszkańców różnych światów odwiedzanych przez agentów czasoprzestrzennych, „Les Extras de Mézières” czy zbiór szkiców, grafik, jakie powstały przy tworzeniu serii. Do tego dochodzi „Les souvernirs de futur”, album z 2013 roku, w którym przeplatają się cało stronne grafiki uzupełnione kilkustronicowymi komiksowymi epizodami z udziałem Valeriana i Laureliny. Do tego dochodzi aktorski film w reżyserii Luca Bessona. Czyli niby żegnamy naszych bohaterów, ale nie do końca.
koniec
5 maja 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie jestem bohaterem
Marcin Osuch

23 II 2018

Komiks z afrykańskimi przygodami Corto uważałem za najlepszy z dotychczas wydanych w Polsce. Po ponownej lekturze podtrzymuję tę opinię.

więcej »

Pieniądze to nie wszystko
Albert Walczak

22 II 2018

Komiksy o Kaczorze Donaldzie, jak i innych disneyowskich bohaterach postrzegane są głównie jako proste opowieści rysowane z myślą o najmłodszych czytelnikach. Istnieje jednak komiks z kaczką w roli głównej, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających fanów historyjek obrazkowych. To oczywiście wyróżnione w 1995 r. prestiżową Nagrodą Willa Eisnera „Życie i czasy Sknerusa McKwacza” Dona Rosy.

więcej »

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Encyklopedia nie z tego świata
— Marcin Osuch

Panowie autorzy pojechali
— Marcin Osuch

Piąty Valerian czy piąty element?
— Marcin Osuch

Zdrada Valeriana?
— Marcin Osuch

Kosmiczne fanaberie
— Marcin Osuch

A gdzie Laurelina?
— Marcin Osuch

Valerian, czyli sentymentalna podróż w czasie
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Nie jestem bohaterem
— Marcin Osuch

Zera i jedynki
— Marcin Osuch

Ludzka twarz wojny
— Marcin Osuch

Marynarz i Indianie
— Marcin Osuch

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Seks taumiczny
— Marcin Osuch

Raczej uczy niż bawi
— Marcin Osuch

Przyjaciel Burlog
— Marcin Osuch

W twoim wieku też byłam głupia
— Marcin Osuch

Seksualność Sandżarrów
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.