Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: „Zeppelin” pod Warszawą

Esensja.pl
Esensja.pl
„SP-139-WA zaginął!” to chyba najbardziej „rozgadany” zeszyt z przygodami kapitana Żbika. Dialogi dominują tu zdecydowanie nad stroną graficzną, na dodatek fabularnie też dzieje się sporo. Utrudnia to oczywiście odbiór komiksu, ale nie obniża jego oceny. Wręcz przeciwnie, raczej rodzi żal, że wydawcy nie zdecydowali się opowiedzieć tej historii w dwóch – albo i nawet trzech – częściach.

Jerzy Bednarczyk, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #38: SP-139-WA zaginął!›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #38: SP-139-WA zaginął!
Scenariusz
Data wydania1975
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Dla scenarzysty Jerzego Bednarczyka było to drugie podejście do kapitana Żbika; wcześniej do spółki z pułkownikiem MO Zbigniewem Gabińskim stworzył jeden z najlepszych zeszytów w całej serii, czyli „Skodę TW 6163” (1973). Nad „SP-139-WA zaginął!” pracował już samodzielnie. Przypomnijmy: Bednarczyk był znany już wówczas jako reżyser filmów dokumentalnych oraz (współ)scenarzysta kilku fabuł wojenno-sensacyjnych; wiedział więc, jak konstruować narrację w taki sposób, aby zaciekawić widza. Co sprawdziło się także w przypadku komiksu. Tym bardziej że, choć akcja działa się oczywiście współcześnie (to jest w połowie lat 70. XX wieku), autor zahaczył również o bliski mu okres drugiej wojny światowej. Przywołał bowiem niezwykle interesujący epizod, który powszechnie znany stał się dopiero przed dekadą za sprawą nagrodzonego Oscarem dramatu „Fałszerze” Austriaka Stefana Ruzowitzky’ego.
A wszystko zaczyna się bardzo niewinnie. Trzej chłopcy – Emil, Piotr i Marek – są zapalonymi modelarzami; popołudniami, po lekcjach, uczęszczają na zajęcia do pracowni modelarskiej w Pałacu Młodzieży (będącym częścią Pałacu Kultury i Nauki). Budują zdalnie sterowany samolot, z którym za kilka dni mają wziąć udział w zawodach. Kiedy wychodzą do domu, jest już późno. Jeden z chłopców, który rozdzielił się od kolegów, zostaje zaatakowany na ulicy przez chuliganów; chcą od niego pieniędzy na alkohol. Zaalarmowani jego wołaniem, przybiegają dwaj pozostali, pojawia się też – idealnie w punkt – milicyjna nyska. W efekcie opryszkowie, nie chcąc wylądować w „pace”, rozbiegają się. Ale jeszcze wrócą! Tymczasem następnego dnia młodzi konstruktorzy wybierają się ze swoim instruktorem, panem Władysławem, za miasto, aby wypróbować samolot. Niestety, pogoda jest wyjątkowo niesprzyjająca; z pietyzmem budowany model ginie w śnieżnej chmurze i nie sposób go odnaleźć.
Za radą instruktora nastolatkowie zamieszczają ogłoszenie w gazecie. Co przynosi pożądany skutek. Po dwóch dniach do Emila dzwoni mieszkający pod Warszawą Franek, który zauważył samolot zahaczony o barkę stojącą na zamarzniętym Zalewie Zegrzyńskim. Emil postanawia nie zwlekać i jedzie po model wcześnie rano, jeszcze przed lekcjami. Na wskazany przez Franka stateczek dostaje się po lodzie. Jakież więc jest zdziwienie chłopca spod Warszawy, kiedy po południu widzi, że samolot tkwi wciąż w tym samym miejscu. Na szczęście dostał od przyjezdnego numer telefonu do Marka i teraz natychmiast go zawiadamia. Parę godzin później cała trójka – Marek, Piotr i Franek – dostaje się na barkę i… uwalnia zamkniętego w jednej z kajut Emila, który opowiada im, co się stało. Że został złapany przez wyjątkowo podejrzanych mężczyzn. Zdziwienie chłopca jest jeszcze większe, kiedy znajduje niezwykle cenny, wydrukowany w 1906 roku, znaczek pocztowy. To „Zeppelin”, którego wartość sięga nawet tysiąca dolarów (według przelicznika sprzed czterdziestu lat!).
Chłopcy – uświadomieni lekturą wcześniejszych zeszytów o przygodach Żbika – nie zwlekają z powiadomieniem milicji. Sprawa trafia na biurko samego kapitana, który zarządza oględziny barki. Bandytów wprawdzie już tam nie ma, ale pozostawili po sobie masę śladów, w tym resztki farby drukarskiej, jaka używana była na terenie Niemiec przed wojną. Podejrzenie, że przestępcy „produkowali” fałszywe znaczki pocztowe nasuwa się więc samo. Ale skąd mają odpowiedni materiał? Skąd tak specyficzne umiejętności? Odpowiedzi na te pytania można zdobyć tylko, zagłębiając się w przeszłość. Choć z pomocą przychodzi też zwykłe szczęście. Milicjantom udaje się bowiem zatrzymać w Warszawie niejakiego „Kawkę”, uciekiniera z poprawczaka – jednego z tych, którzy zaczepili młodego modelarza przed PKiN-em, który obecny był także na barce, kiedy przetrzymywano tam Emila. Teraz wystarczy już tylko po nitce do kłębka dotrzeć do pozostałych.
Nie jest to jednak wcale takie proste. Wymaga od kapitana Żbika wielu zabiegów, w które funkcjonariusz MO wciąga też młodziutkiego Emila – wszak chłopiec jest jedyną osobą, która widziała twarze pozostałych z poszukiwanych przestępców. Rysownik Jerzy Wróblewski nie miał tym razem prostego zadania. Musiał uporać się z masą tekstu, na dodatek mając do dyspozycji zaledwie trzydzieści jeden plansz. A „mięsa fabularnego” starczyłoby spokojnie na dwa, nawet trzy zeszyty. I trochę szkoda, że wydawcy nie zdecydowali się na rozbicie tej opowieści na więcej odcinków. Wyszłoby to na dobre także czytelnikom. Historia zyskałaby więcej oddechu; byłoby też miejsce, aby rozbudować kilka interesujących wątków pobocznych, zwłaszcza zaś tego, który nawiązywał do drugiej wojny światowej i słynnej akcji o kryptonimie Bernhard, polegającej na fałszowaniu przez więźniów obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen brytyjskich funtów i amerykańskich dolarów. A tak zabrakło miejsca, tym bardziej że Bednarczyk nie ograniczał swej wyobraźni i oddał w ręce grafika opowieść z dużym rozmachem.
Temu zeszytowi towarzyszyły aż cztery dodatki. Najmniej interesujący był „list kapitana Żbika”, w którym bohater komiksu po raz kolejny – wcześniej zrobił to już w „Niewygodnym świadku” (1973) – zachęcał młodzież do wstępowania w szeregi Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa. Tym razem jednak rozpisał się na dobre, bardzo szczegółowo wyjaśniając, jakie towarzyszą temu obostrzenia i jakie należy spełnić kryteria. W rubryce „Nauka i technika w służbie MO” przybliżono czytelnikom wykorzystanie przez funkcjonariuszy mikroskopów elektronowych. To musiało robić w 1975 roku wrażenie, zwłaszcza że – jak napisano – „obecnie buduje się już wysokonapięciowe mikroskopy elektronowe dające powiększenie rzędu 100.000 razy”. Ufff! Pod takim mikroskopem zobaczyć można dosłownie wszystko. Bohaterem historii przedstawionej w „Za ofiarność i odwagę” był tym razem Mieczysław Cybula, sierżant MO z Brzeska, który 12 lutego 1972 roku uratował z pożaru, który był skutkiem wybuchu gazu ulatniającego się z kuchenki, pięćdziesięcioletnią Kazimierę Orlińską i jej matkę. Z kolei w „Kronice MO” przedstawiono wydarzenia, jakie miały miejsce zimą i wiosną 1945 roku na Opolszczyźnie. Chodziło oczywiście o tworzenie struktur MO w tym regionie oraz o walkę z niedobitkami wehrmachtowskimi i gestapowskimi, jak również z polskim reakcyjnym podziemiem. Dziwić może tylko – z perspektywy czasu – wtręt o wyzwoleniu Opola po „wielowiekowej niewoli”. Cóż, na tym właśnie polegała propaganda – robieniu wody z mózgu.
koniec
7 maja 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Nie wszystko złoto
Wojciech Gołąbowski

19 II 2018

Opowieść o skarbie? Niekoniecznie. O Polsce Ludowej. O Wrocławiu. O trudnej przyjaźni, rywalizacji, życiowych wyborach i ich skutkach – także tych nieoczekiwanych. I o tym, czym dla kogo jest tytułowy „Skarb”.

więcej »

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

W szponach geparda, łapach goryla i paszczy krokodyla
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Świat cały w lustrze
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
— Sebastian Chosiński

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tam i z powrotem, czyli najpierw na Bali, potem do Sztokholmu
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Czy marokańskie dziewczyny śnią o amerykańskich i niemieckich chłopcach?
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.