Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Fred Bajram
‹Universal War Two #1 (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUniversal War Two #1 (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2017
RysunkiFred Bajram
PrzekładWojciech Birek
KolorFred Bajram
Wydawca Elemental
CyklUniversal War One
ISBN9788394428686
Format170s. 215x290 mm
Cena99,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gotowy materiał na niezły film s-f
[Fred Bajram „Universal War Two #1 (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Cyklem „Universal War One” Denis Bajram ustawił sobie wysoko poprzeczkę. Stworzył pełną wizję świata, wypełnił go sprawnie skrojonymi bohaterami i wrzucił ich w wielowątkowe zmagania z historią, fizyką i czasem. Optymistyczne zakończenie nie dawało zbyt dużego pola do wciągającej kontynuacji, a jednak…

Marcin Osuch

Gotowy materiał na niezły film s-f
[Fred Bajram „Universal War Two #1 (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Cyklem „Universal War One” Denis Bajram ustawił sobie wysoko poprzeczkę. Stworzył pełną wizję świata, wypełnił go sprawnie skrojonymi bohaterami i wrzucił ich w wielowątkowe zmagania z historią, fizyką i czasem. Optymistyczne zakończenie nie dawało zbyt dużego pola do wciągającej kontynuacji, a jednak…

Fred Bajram
‹Universal War Two #1 (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUniversal War Two #1 (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2017
RysunkiFred Bajram
PrzekładWojciech Birek
KolorFred Bajram
Wydawca Elemental
CyklUniversal War One
ISBN9788394428686
Format170s. 215x290 mm
Cena99,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Krótkie (a może nie) przypomnienie historii przedstawionej w „Universal War One”. W niedalekiej przyszłości ludzkość rozpoczyna kolonizację Układu Słonecznego. Po jakimś czasie okazuje się, że pojawia się konflikt interesów. Wygląda na to, że Bajram nie wierzy w ludzkość. W konflikcie, de facto ekonomicznym, każe jej sięgnąć po rozwiązanie ostateczne. Jest nim wormhole, czyli czarna dziura w wersji mikro. Skala ta wystarczy, aby w Układzie Słonecznym być odpowiednikiem - nie przymierzając - Gwiazdy Śmierci. Rebelianci (trzymając się nomenklatury gwiezdnowojennej) wysyłają grupę do zadań specjalnych, której celem jest unieszkodliwienie wormhole’a. Jak to bywa w takich sytuacjach, grupa to zbiór indywidualności z unikalnymi umiejętnościami. Z perspektywy całej historii najważniejszy zdaje się Kalish, czyli Einstein w bandamce w trupie czachy. Poza nakryciem głowy, od Alberta odróżnia go fakt, że swoje teorie ma osobiście okazję weryfikować w życiu. Skutkiem tego jest odkrycie podróży w czasie i przestrzeni z wykorzystaniem teleportacji. Ziemi jednak nie udaje się uratować, ale cofając się w czasie, Kalish zakłada nową cywilizację, której przedstawiciele ratują pozostałości społeczności zniszczonej przez wormhole’a. Trudno wyobrazić sobie zakończenie bardziej z kategorii „happy end” niż to w UW1. Na sekundę przed terminacją głównych bohaterów pojawiają się istoty, które niczym świetliste anioły kończą sprawę. Supermocy (latanie, odporność na pociski, promienie śmierci) mógłby pozazdrościć im sam Superman. Nic dodać, nic ująć. A jednak Bajram postanawia ciągnąć historię dalej, właśnie opierając się na braku wiary w ludzkość. A może raczej w realizm przy ocenie zarówno całych społeczeństw, jak i jednostek? Trauma zniszczenia Układu Słonecznego nie wpłynęła na zmianę psychiki zarówno nielicznych ocalonych, jak i tych, którzy zbudowali nowe społeczeństwo. „Aniołowie” uważają, że zjedli wszystkie rozumy i narzucają „niedobitkom” styl i społeczne ramy egzystencji. Ci drudzy, niepomni tragicznych wydarzeń, dosyć szybko sięgają po przemoc. Całość poznajemy z perspektywy Thei, jednej z „aniołów”, kuzynki przewodniczącego Sanhedrynu, najwyższej rady Kanaanu. Jednocześnie Thea jest opiekunką dzieci z sierocińca na Marsie. Problem w tym, że sytuacja jej podopiecznych jest tragiczna. Słońce umiera, przeistaczając się w czerwonego olbrzyma. Sytuacja na Ziemi 3, czyli zterraformowanym Marsie, jest bardzo trudna. Nikt już nie pamięta euforii wywołanej pokonaniem CIC przez Kanaanczyków. Teraz to ci ostatni są utożsamiani ze wszystkimi nieszczęściami, jakie trapią mieszkańców dawnego Marsa. I trzeba przyznać, że słusznie, bo z jakiegoś powodu Kanaanczycy nie zdecydowali się na przeniesienie resztek ludzkości z Układu Słonecznego na nową planetę. Podejmują ostatnią próbę uratowania Słońca, ale skutek jest marny. Za to pojawiają się… trójkąty. Całe mnóstwo trójkątów. Wygląda to trochę jak scena w „Odysei kosmicznej 2010”, w której nagle na Jowiszu pojawiają się tysiące monolitów. Nie wiadomo, czym są te trójkąty, ani jaka jest ich funkcja. Jedyne, co widać, to że błyskawicznie się powielają, zasłaniając całe niebo. Nawet Kanaanczycy nie potrafią sobie z tym poradzić. Wygląda na to, że trójkąty są tworem cywilizacji dużo bardziej zaawansowanej niż Kanaan. I cywilizacja ta przedstawiła Kanaanowi dosyć jednoznaczne ultimatum. Czyżby koniec ludzkości? Czy pozostała jeszcze jakaś nadzieja? Oczywiście. Istnieje jeszcze Uniwersytet Temporalny, w którym wykłada sam… zresztą sami zobaczycie. Znowu (jak w UW1) powstaje grupa straceńców (tym razem zorganizowana przez Theę) wyruszających w samobójczą misję. Tutaj zaczyna się chyba najciekawsza część albumu, bo podróżnicy trafiają na nieznane światy i starają się zrozumieć oraz zinterpretować to, co widzą. Ciąg dalszy nastąpi.
Cała historią, podobnie jak „Universal War One”, nie jest łatwa w odbiorze. Może mniej tu zamieszania spowodowanego przez podróże w czasie, ale nadal jest wiele przeplatających się wątków, które wymagają od czytelnika dużego skupienia i nieraz zmuszają do powrotu do przeczytanych już plansz. Graficznie Bajram daje nam prawdziwą ucztę zarówno od strony wizji swojego świata, jak i kompozycji poszczególnych stron. Kwestią czasu jest, gdy tym komiksem zainteresuje się kino.
koniec
18 maja 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
Marcin Knyszyński

22 IX 2020

Dziś znowu czytamy „Sin City”. Poznaliśmy już brutalnego Marva i poharatanego psychicznie Dwighta. Obaj byli antybohaterami pełną gębą, nie różnili się zbytnio od bandziorów, którym stawiali czoła. Dziś spotkamy Johna Hartigana, pierwszego jednoznacznie pozytywnego mieszkańca Miasta Grzechu – zdecydowanie najmniej cynicznego i zepsutego. Być może dlatego cierpi najbardziej.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.