Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta dymki: Czerwiec 2017
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Coś dla dzieci i coś dla dorosłych, czyli krótkie komiksowe recenzje czerwcowe.

Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Czerwiec 2017
[ - recenzja]

Coś dla dzieci i coś dla dorosłych, czyli krótkie komiksowe recenzje czerwcowe.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Osuch [90%]
Choć w tym komiksie maczał palce sam mistrz Baranowski to nie znajdziecie w nim purnonsensowych dialogów, gry słów i wszystkiego tego dlaczego dzieła takie jak „Skąd się bierze woda sodowa”, „W pustyni i w paszczy” czy „Antresolka Profesorka Nerwosolka” mają status kultowych. Jest tak, bo komiks ten jest dokładnie tym czym miał być. „Jak ciotka Fru-Bęc uratowała świat od zagłady” jest komiksem dla dzieci i w tej roli sprawdza się znakomicie. Historia walki maleńkich Fruwaczków z Czarnym Ptaszylem jest opowiedziana z humorem i w sposób jak najbardziej dostosowany do dziecięcych oczekiwań. A że przy okazji mali odbiorcy mogą otrzeć się mistrzowską kreskę Baranowskiego? Tylko przyklasnąć. Wydanie o tyle ciekawa, że oryginały plansz zginęły (zostały skradzione) dawno temu i całość trzeba było odtworzyć z materiałów pośrednich. Natomiast komiks został pokolorowany od nowa już nie przez rysownika a przez Aleksandrę Spanowicz.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Mroziuk [70%]
Z przyjemnością mogę stwierdzić, że historyjki o Wendy i Marine cały czas trzymają solidny poziom, a autorzy starają się, aby w każdym albumie wykorzystać jakieś świeże pomysły. Tym razem nowe okazje do zabawnych scenek pojawiają się za sprawą gipsu na nodze młodszej z sióstr. Nie chodzi jedynie o to, że Marine wymaga jeszcze więcej troski niż zwykle (co oczywiście szczególnie daje się we znaki Wendy, ale i ona umie wyciągnąć z tego jakieś korzyści!), bo szybko możemy się przekonać, że gips nie powstrzymuje dziewczynki przed robieniem celowych psikusów i nieumyślnych głupot (aczkolwiek w tym przypadku szybkie oddalenie się z miejsca zbrodni bywa znacznie utrudnione!). Istotna rola w udziale przypada też pluszakom Marine, a przede wszystkim Długouszkowi. Ten ostatni nie tylko dodaje jej otuchy w trudnych chwilach, ale i jest obarczany winą za rozmaite szkody! Trudno też nam zachować powagę, kiedy obserwujemy, jak dziewczynka niezwykle umiejętnie naśladuje mamę lub nauczycielkę, pouczając lub karząc swoje zabawki. Jak zwykle możemy też liczyć na naprawdę śmieszne historyjki o chłopaku Wendy czy o jej pamiętniku, który za wszelką cenę chce przeczytać Marine. Siostry zachowują się więc dokładnie tak, jak się spodziewamy, ale i tak potrafią nas rozbawić do łez.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [100%]
„Żółtodziób” to po prostu album doskonały pod każdym względem. Już na początku zaśmiewamy się do łez, obserwując jakie „gorące” powitanie czekało na Dzikim Zachodzie na przybyszów z całego świata. Podrzucanie delikwenta coraz wyżej na płachcie, zmuszanie go do wypicia całej beczki piwa czy wykorzystywanie jako celu do popisów strzeleckich to tylko niektóre z tych atrakcji. W takich warunkach nawet Lucky Luke będzie miał kłopot, aby skutecznie uchronić przed nieprzyjemnościami przybyłego prosto z Anglii dystyngowanego spadkobiercę miejscowego ranczera. Waldo Badmington mimo manier prawdziwego gentlemana okazuje się jednak zaskakująco twardym gościem, godnym pamięci starego Baddy′ego. Nie tylko nie robią na nim specjalnego wrażenia kolejne punkty standardowego programu powitalnego, ale nie ma on też najmniejszego zamiaru ulec groźbom Jacka Ready′ego, który pragnie przejąć ranczo żółtodzioba. Wiele przekomicznych scenek zawdzięczamy zaś niezwykle umiejętnie wykorzystanemu przez twórców kontrastowi między arystokratycznym zachowaniem Waldo i towarzyszącego mu kamerdynera a warunkami panującymi na Dzikim Zachodzie. Prawdziwą kopalnią humoru okazuje się też przyjaźń, jak narodziła się między wspomnianym służącym a opiekującym się ranczem Siuksem Samem – no cóż, przeciwieństwa naprawdę się przyciągają! Jeżeli dodać do tego wszystkiego dynamiczną akcję, pełną niecnych knowań Jacka Ready′ego, to oczywiste powinno już być, czemu komiks ten jest tak wciągającą i jednocześnie przezabawną lekturą.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski [60%]
Erotyczna humoreska przetwarzająca motywy baśni Carlo Collodiego – zamiast sympatycznego starca Geppetto mamy niespecjalnie sympatycznego lubieżnego satyra Gruchetto, zamiast drewnianego Pinokia, któremu rośnie nos, drewniana Pinokia, której rosną piersi, zamiast Lisa i Kota panowie Lisso i Kotto (z zawodu zajmujący się stręczycielstwem), etc. etc. Fabuła nie wykracza poza parodię oryginału i próżno szukać w komiksie jakiejś głębi myśli czy wyrafinowania – największą frajdę sprawia porównywanie wątków opowieści Collodiego z tym, w co zostały tu przetworzone. Narysowane jest to nawet ładnie, ale bez fajerwerków – miłośnicy ładnej komiksowej erotyki mogą być tu rozczarowani, bo wygląd hojnie obdarzonej przez naturę… wróć! hojnie obdarzonej przez dłuto Gruchetta (bez złych skojarzeń z tym dłutem, chodzi o ciosanie) nie propaguje piękna kobiecych kształtów, lecz ucieka w przerysowania. Jak to zapewne zwykle bywa z bohaterkami, będącymi efektem realizacji chorych męskich fantazji przez nie do końca fachowego rzeźbiarza.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski [80%]
Przeurocze! Niewyszukana w formie (ale nie żadna tam kreska awangardowa, czy minimalizm, po prostu nieskomplikowana, ale przejrzysta i miła dla oka grafika) opowieść fantastyczno-ironiczno-melancholijna. Przyszłość, Księżyc. Miejsce prawdopodobnie niegdyś popularne i otwarte na kolonizację obecnie wyszło z mody i jest gremialnie opuszczane przez rozczarowanych mieszkańców. Jeden z ostatnich policjantów na naszym satelicie pilnuje porządku – ale nie musi się przepracowywać, bo poziom przestępczości na Księżycu jest zbliżony do gęstości jego atmosfery. Tytułowy księżycowy glina pojedzie tu i tam, pogada z tym i owym, wpadnie w nieco bardziej posępny nastrój, ale potem mu przejdzie – a my chłoniemy z przyjemnością tę nieskomplikowaną opowieść, w której jest mądra metafora naszej egzystencji, jest humor, melancholia, nostalgia, ale i ciepłe, budujące zakończenie.
koniec
29 czerwca 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pociąg pod specjalnym nadzorem
Paweł Ciołkiewicz

8 VII 2020

Czytelnik biorący dziś do ręki „Snowpiercera” prawdopodobnie zna już film z 2013 roku oraz jest w trakcie oglądania serialu emitowanego na Netfliksie. W porównaniu z tymi produkcjami czarno-biały komiks sprzed niemal czterdziestu lat pozornie wydaje się skromniejszy. Mniej tu efektów specjalnych, ale za to znacznie bardziej wielowymiarowe są postacie i socjologiczne tło całej historii.

więcej »

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą
Maciej Jasiński

7 VII 2020

Przez długie lata swej działalności Batman stoczył olbrzymią liczbę walk z przeróżnymi przeciwnikami. Wiele z nich odbywało się w miejscach publicznych, gdzie na niebezpieczeństwo byli narażeni przypadkowi ludzie. I choć Batman zawsze starał się minimalizować straty, nie zawsze udawało się ich uniknąć. Co się działo z tymi ofiarami? Odpowiedź na to pytanie daje właśnie ten album.

więcej »

Czarna krowa w kropki bordo…
Paweł Ciołkiewicz

7 VII 2020

Wydawnictwo Mandioca przyzwyczaiło już swoich czytelników do komiksów niezwykłych. Jeszcze świeżo w pamięci mamy upiornego „Skazańca 666” czy mityczną „Żywą stal” a na księgarskich półkach już mości sobie miejsce baśniowe „Imaginarium zbiorowe”. Zapierająca dech w piersiach opowieść o… latającej krowie.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Być kobietą
— Paweł Ciołkiewicz

Ostatni zgasi światło
— Paweł Ciołkiewicz

Z tego cyklu

Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Luty 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Styczeń 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Styczeń 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Grudzień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.