Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców
Scenariusz
Data wydania1976
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Kapitan Żbik: „Polska ma wspaniałych milicjantów!”
[Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Jaskinią zbójców” zadebiutował ostatni z kilkunastu scenarzystów serii, Stanisław Milc. I był to – podobnie jak cały komiks – debiut średnio udany. Najbardziej irytuje w nim nachalna propaganda i wynikające z lektury przekonanie, że kapitan Jan Żbik to nie tylko gwiazda polskiej milicji, ale chyba w ogóle najsłynniejszy funkcjonariusz Europy.

Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Polska ma wspaniałych milicjantów!”
[Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców” - recenzja]

„Jaskinią zbójców” zadebiutował ostatni z kilkunastu scenarzystów serii, Stanisław Milc. I był to – podobnie jak cały komiks – debiut średnio udany. Najbardziej irytuje w nim nachalna propaganda i wynikające z lektury przekonanie, że kapitan Jan Żbik to nie tylko gwiazda polskiej milicji, ale chyba w ogóle najsłynniejszy funkcjonariusz Europy.

Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców
Scenariusz
Data wydania1976
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Niezbyt często, ale jednak wydawcy Żbika starali się o dopływ świeżej krwi do grupy tworzącej serię. O ile od zeszytu „Wieloryb z peryskopem” (1973) praktycznie niezmienny pozostawał rysownik, o tyle objawiali się co jakiś czas nowi scenarzyści: Jerzy Bednarczyk, Zbigniew Gabiński, Wanda Falkowska, Barbara Seidler, wreszcie Stanisław Milc, który dołączył jako ostatni. I na krótko. Odpowiadał bowiem jedynie za dwa odcinki cyklu: „Jaskinię zbójców” (1976) oraz „Zerwaną sieć” (1977). Milc urodził się w 1932, a zmarł w 2009 roku; był dziennikarzem, pisarzem i tłumaczem. Specjalizował się w popularyzowaniu wiedzy na temat relacji we współczesnym świecie; temu służyły takie książeczki – opublikowane przez Krajową Agencję Wydawniczą – jak „Dlaczego wojna” (1968) czy „Złoty trójkąt śmierci” (1978). W 1984 roku, być może zachęcony do tego pracą nad „Żbikami” – wydał nawet kryminał milicyjny (z wątkiem szpiegowskim) „Co się zdarzyło Królewnie Śnieżce”. Trudno jednak stwierdzić, by w tej dziedzinie odniósł sukces. Wymyślone przez Milca „Żbiki” też zresztą nie zaliczają się do najciekawszych.
„Jaskinia zbójców” zaczyna się z „górnego C” – do Warszawy przylatuje w sprawach służbowych kapitan duńskiej policji Ulf Jakobsen. Na lotnisku czeka na niego Żbik; po powitaniu razem udają się do Komendy Głównej MO, gdzie spotykają się między innymi z pułkownikiem Czeladką. Duńczyk nie bez powodu fatygował się do kraju komunistycznego; ma poważną sprawę – według wszelkich znaków na niebie i ziemi właśnie do Polski uciekł niedawno duński przestępca, oszust, rabuś i międzynarodowy handlarz złotem, ostatnio posługujący się dokumentami na nazwisko Olav Sellensen. Miesiąc temu w Kopenhadze dokonał śmiałego skoku na transport z pieniędzmi, po czym ślad po nim zaginął. Skąd Jakobsen ma podejrzenia, że ostatecznie Sellensen wylądował nad Wisłą – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że gdy dowiaduje się, iż pułkownik Czeladka desygnuje do rozpracowania tej sprawy Żbika, staje się absolutnie spokojny o rezultat. I całkowicie wyluzowany wraca na Zelandię.
W tym samym czasie kłopoty sercowe przeżywa Adam. Jest zakochany w Lidce, która z jakiegoś powodu okłamuje go. Zresztą nie tylko jego, ale również swoich rodziców, których informuje, że wybiera się ze swoją przyjaciółką Elą na obóz. Ela tymczasem nic o tym nie wie; ba! tego samego dnia widziała nawet Lidkę w mercedesie na zagranicznych rejestracjach w towarzystwie nieznanego sobie mężczyzny. Gdy po dwóch kolejnych dniach dziewczyna dalej nie daje znaku życia, Adam jest już tak zaniepokojony, że postanawia bez wahania iść prosto do kapitana Żbika. Wychodzi więc na to, że Żbika znają wszyscy i każdy, nawet wchodząc prosto z ulicy, może go odwiedzić w Komendzie Głównej. Wiadomo przecież nie od dziś, że kapitan to przyjaciel młodzieży. I tak też odnosi się do nieszczęsnego Adama. Mimo że ma na głowie sprawę Sellensena, nie ignoruje chłopaka. Jakże by mógł!
Nie trzeba być oczywiście Einsteinem, aby domyślić się, że sprawa Lidki będzie wiązać się z poszukiwaniami duńskiego bandyty. Taka jest logika komiksów o Żbiku, w których nie ma miejsca na wątki poboczne. Wszystko, cokolwiek pojawia się w danym zeszycie, ma związek z główną sprawą rozpracowywaną przez kapitana. Tym razem ślady, którymi podąża milicja, prowadzą do miejscowości Białki, gdzie jedną ze swoich „rezydencji” ma chytry paser Zaburski. W willi, wraz ze swoimi pomocnikami, Bogdanem i Kazikiem, czeka on właśnie na łącznika z Danii, z którym ma ubić świetny interes. Reszta… wcale nie jest milczeniem. Przeciwnie, jest dość przewidywalna. Bandyci muszą przecież zostać ukarani, a zwłaszcza kanalie z Zachodu, które próbują szarogęsić się na komunistycznej ziemi. Wszystko zmierza więc do szczęśliwego finału, w którym kapitan Jakobsen stwierdza: „Polska ma wspaniałych milicjantów!”. Czy trzeba dodawać coś jeszcze?
„Jaskinia zbójców” – poza interesującym wątkiem speleologicznym – nie wnosi nic nowego do całej serii. Pojawiająca się w niej zaś apoteoza Żbika staje się wręcz nieznośna i karykaturalna. Pozostawiając na boku komiks, przyjrzyjmy się dodatkom. W liście do czytelników kapitan nawiązuje do treści jednego z wcześniejszych zeszytów – „Wyzwania dla silniejszego” – w którym jako skuteczny sposób na walkę z gitowcami przedstawił… trenowanie judo. Teraz również zachęcał młodzież do poświęcenia się tej dyscyplinie sportowej. „Nauka i technika w służbie MO” opowiadała o wykorzystywanych w kryminalistyce badaniach antropologicznych i zasługach w tej dziedzinie radzieckiego naukowca i rzeźbiarza Michaiła Gierasimowa. W „Za ofiarność i odwagę” uhonorowany został piętnastoletni Andrzej Meducki, piętnastoletni harcerz i uczeń Technikum Mechanicznego w Nowym Targu, który podczas wakacyjnego obozu nieopodal Lęborka uratował tonące w rzece dziecko (a działo się to 22 lipca 1975 roku, czyli w Święto Odrodzenia Polski). W „Kronice MO” pojawił się z kolei tekst okolicznościowy z okazji trzydziestolecia szkoły milicyjnej w Słupsku, której nie tak dawno nadano imię pułkownika Wiesława Ociepki, byłego Ministra Spraw Wewnętrznych, który zginął w katastrofie lotniczej pod Szczecinem w lutym 1973 roku.
koniec
4 czerwca 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pilot śmigłowca: Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
Marcin Osuch

7 VI 2020

W siódmym tomie zatytułowanym „Desant” seria „Pilot śmigłowca” wraca do tematyki ściśle wojskowej. w porównaniu z wcześniejszymi odcinkami wyjątkowo mało jest tu miejsca na perypetie miłosne głównego bohatera.

więcej »

Jeśli Bóg maczał w tym palce…
Sebastian Chosiński

6 VI 2020

Publikacja aż trzech (z sześciu) albumów serii „Sherlock Holmes Society” w jednym tylko 2015 roku była możliwa dzięki temu, że scenarzysta Sylvain Cordurié każdy z tomów dał do zilustrowania innemu rysownikowi. W przypadku „In nomine Dei” wybór padł na neapolitańczyka Alessandro Nespolino. Który zresztą wywiązał się ze swego zadania nie gorzej niż jego dwaj poprzednicy – Stéphane Bervas i Eduard Torrents.

więcej »

Nie czas na zastanawianie się
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

6 VI 2020

Twórcy filmu „Avengers: Końcowa rozgrywka” szczycili się, że grzebiąc w czasie wszystko dokładnie przemyśleli i podpierali się teoriami naukowymi. W czwartym albumie „Avengers” pod tytułem „I Wojna Kanga” również mamy zabawy z czasem… ale nikt nie udaje, że zostało to poprowadzone konsekwentnie.

więcej »

Polecamy

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje

Pilot śmigłowca:

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.