Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Coś się kończy, coś się zaczyna

Esensja.pl
Esensja.pl
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela definitywnie miała zakończyć się na sto dwudziestym tomie. Dziś wiemy, że tak się nie stanie. W sumie to i dobrze, bo zawiera on trzecią i ostatnią odsłonę crossoveru „Avengers kontra X-Men”, który pozostawia uczucie niedosytu.

Jason Aaron, Brian Michael Bendis, Ed Brubaker, Olivier Coipel, Matt Fraction, Jonathan Hickman, Adam Kubert
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #120: Avengers kontra X-Men. Część 3›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #120: Avengers kontra X-Men. Część 3
Tytuł oryginalnyAvengers Vs. X-Men. Part Three
Scenariusz
Data wydania28 czerwca 2017
RysunkiOlivier Coipel, Adam Kubert
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-361-7
Format168s. 175×262mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Początkowo Kolekcja miała składać się z sześćdziesięciu odcinków. Jasne jednak było, że nie wyczerpywały one tematu, a ilość dubli, jakie otrzymali polscy czytelnicy, była zbyt duża, by tak to zostawić. Kontynuacja inicjatywy była ze wszech miar wskazana. Niestety, choć dostarczono nam potężną dawkę premierowego materiału, jako całość wypadła dość blado. Chyba jednak za często sięgano po pozycje z pradziejów Marvela, ignorując jednocześnie komiksy z lat 80. i 90. Kiepsko wypadły również propozycje najnowsze, które do dziś odciskają swoje piętno na świecie superbohaterów. „Sam strach” i „Pajęcza wyspa”, mimo niezłych początków, okazały się niewypałami, „Marvel Knights Spider-Man” nie doczekał się zamknięcia, a „Avengers kontra X-Men” nie trzymają się kupy.
Sprawa jest tym bardziej smutna, że akurat ten ostatni crossover podzielono aż na trzy tomy, z czego dwa pierwsze kazały poważnie zastanowić się nad kupnem ostatniego. W telegraficznym skrócie chodzi o to, że moc Phoenix, która niegdyś zawładnęła Jean Grey, powraca na Ziemię, chcąc połączyć się z Hope Summers, pierwszą mutantką urodzoną po wydarzeniach opisanych w „Rodzie M” (WKKM – 35). Z niewyjaśnionych bliżej powodów Cyclops uważa to za świetny pomysł, dający nadzieję na odnowienie się rasy mutantów, tymczasem Kapitan Ameryka i Iron Man mają całkiem odmienne zdanie. Dokładnie nie opisano, jak Phoenix ma pomóc homo superior, ale także nie wskazano, co też Avengers chcą zrobić z Hope, by ta nie nabyła niszczycielskich mocy.
W każdym razie rozbieżność poglądów doprowadziła do wielkiego starcia superbohaterów popierających jedną lub drugą frakcję. W efekcie morderczego pojedynku na Księżycu Phoenix nie dopadła Hope, ale podzieliła się na pięć części i zawładnęła pięcioma innymi mutantami – Cyclopsem, Colossusem, Magik, Emmą Frost i Namorem. Ci postanowili skorzystać z nowych umiejętności, czyniąc dobro. Kapitan Ameryka jednak podejrzewał, że posiadanie nieograniczonych mocy wcześniej czy później sprawi, że mutanci zaczną bawić się w bogów. Zaatakował więc pierwszy, nie mając specjalnych szans. Choć Namor ostatecznie został pokonany, pozostała czwórka dość łatwo radziła sobie z kolejnymi przeciwnikami. I mniej więcej w tym miejscu zaczyna się trzeci tom „Avengers kontra X-Men”.
Sensowne pozamykanie wszystkich wątków, które powstawały chyba na kolanie w czasie panelu redakcyjnego, stanowiło nie lada wyzwanie. Zwłaszcza że całej historii miała przyświecać dobrze nam znana sentencja wujka Bena: „Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”, tyle tylko, że w formie maxi. Oto bowiem okazuje się, że po unieszkodliwieniu jednego z posiadaczy mocy Phoenix, jego część zasila poziom energii pozostałych. Ostatecznie dochodzimy do kolejnego słynnego stwierdzenia: „Pozostanie tylko jeden”. Nie zdradzę tu chyba wielkiej tajemnicy, mówiąc, że jest nim Cyclops, który z nijakiego i praworządnego do bólu, wiernego ucznia Profesora X wyrósł na ogarniętego mesjanistycznym powołaniem psychopatę.
Jest zatem pompatycznie do granic możliwości, zarówno pod względem dialogów, jak i bombastycznych, często wielkoformatowych rysunków. Pojedynki są epickie, poświęcenie nadludzkie, a stawka, o jaką toczy się gra, niezmierzona. Tym bardziej jestem zdziwiony, że wbrew pozorom jakoś udaje się to wszystko doprowadzić do zadowalającego finału, natomiast sama lektura nie przysparza czytelnika o torsje. Być może spowodowane jest to tym, że po dwóch poprzednich odcinkach pogodziłem się z myślą, że nie chodzi tu o nic więcej niż o pokazanie tłukących się ze sobą bohaterów.
Owszem, mamy kilka skrótów, jak chociażby sposób wyeliminowania z gry Colossusa i Magik, ale generalnie dość zgrabnie pokazano szaleństwo Cyclopsa i jego bezwzględność w próbie osiągnięcia wyznaczonego celu. Ciekawie również wypada próba zdefiniowania jego obłędu. W końcu nie można być do końca pewnym, czy aby za wszystkimi jego czynami na pewno stała niszczycielska moc Phoenix. Może pod płaszczykiem tego grzecznego chłopca zawsze krył się dobrze zakamuflowany mrok i pretensja do świata, która teraz znalazła swoje ujście.
Tradycyjnie pod koniec albumu znajdziemy zestaw pojedynków między poszczególnymi bohaterami, które nie zostały szerzej omówione w głównym wątku. I ponownie jest to najmniej pasjonujący element całości. Ani to przesadnie emocjonujące, ani efektowne. Oparte na schemacie, według którego ta postać, która na początku zdobywa przewagę, okaże się przegranym. Dlatego też najbardziej interesujące wydają się te starcia, które potraktowano humorystycznie, jak chociażby Cyclopsa i Kapitana Ameryki, gdzie najpotężniejszym ciosem okazuje się wspomnienie Jean Grey i Bucky′ego.
Przyznam jednak, że jestem usatysfakcjonowany tym tomem. Spodziewałem się, że całe przedsięwzięcie sięgnie dna i podczas lektury oczy wbiją mi się w mózg, a w ostatecznym rozrachunku nie jet tak źle. Scenariusz jako tako pozbierał i pozamykał większość wątków, strona graficzna nie wypada tak źle (szczęśliwie odsunięto na bok Johna Romitę Jra), a finał dał podstawę do rozpoczęcia wszystkiego na nowo pod hasłem „Marvel Now!”.
koniec
8 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Barbarzyńska przyjemność
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 I 2018

Inwazja kolekcjonerskich serii komiksowych trwa. Przed chwilą DeAgostini wystartowało z „Gwiezdnymi wojnami”, natomiast z końcem minionego roku Hachette opublikowało pierwszy tom „Conan Barbarzyńca. Kolekcja”.

więcej »

Przejąć władzę nad wszechświatem
Paweł Ciołkiewicz

17 I 2018

Szósty tom zbiorczego wydania „Storma” zawiera kontynuację „Kronik Pandarwiańskich”. Współpraca Lawrence’a z Lodewijkiem układa się coraz lepiej, a Pandarwia staje się coraz bardziej intrygującym miejscem, w którym nie brakuje żądnych władzy szaleńców. Po Marduku poznajemy bowiem dwóch braci walczących ze sobą o władzę nad Aromaterą.

więcej »

Esensja czyta dymki: Styczeń 2018
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

15 I 2018

W styczniowych króciakach komiksowych najnowszy „Usagi” i kilka starszych pozycji.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Człowiek czy bestia – oto jest pytanie!
— Sebastian Chosiński

Atak z Marsa
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Barbarzyńska przyjemność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 nie tak oczywistych piosenek The Cranberries ...i bonus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowa nadzieja w Kolekcji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Klasyczny dramat o miłości, zbrodni i zemście
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Poczęcie Damiana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prezenty świąteczne 2017: Po muzykę Super Deluxe marsz!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.