Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Skok na radziecką rybę

Esensja.pl
Esensja.pl
W drugiej połowie lat 70. komiksowa seria z kapitanem Żbikiem w roli głównej zaczęła stopniowo wyhamowywać. Ukazywało się coraz mniej zeszytów, choć najgorsze było dopiero przed autorami i wydawnictwem. Miało to zapewne związek z pogarszającą się sytuacją gospodarczą i polityczną w kraju, zwłaszcza po wydarzeniach radomskich w czerwca 1976 roku. Dlatego też każdy kolejny odcinek cyklu – w tym również „Zerwana sieć” – był na wagę złota.

Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #46: Zerwana sieć›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #46: Zerwana sieć
Scenariusz
Data wydania1977
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Stanisław Milc – dziennikarz i pisarz zajmujący się sytuacją polityczną we współczesnym świecie – znalazł się w grupie autorów fabuł do Żbika w okresie schyłkowym serii. Choć w momencie, kiedy ukazała się „Jaskinia zbójców” (1976) – pierwszy z dwóch napisanych przez niego (i zaakceptowanych przez wydawnictwo) scenariuszy – nic jeszcze nie zapowiadało nadchodzących wielkimi krokami kłopotów. Rok 1976 okazał się jednak niezwykle istotny dla późniejszych dziejów Polski Ludowej. Władza komunistyczna stłumiła kolejne robotnicze protesty (spowodowane, podobnie jak sześć lat wcześniej na Wybrzeżu, podwyżkami cen żywności), do których tym razem doszło w Radomiu, Płocku oraz podwarszawskim Ursusie. Zaowocowało aktywizacją środowisk opozycyjnych, które – chcąc pomóc represjonowanym – powołały do życia Komitet Obrony Robotników (we wrześniu 1976) oraz Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (w marcu 1977 roku). Kto w takiej sytuacji miał głowę do regularnego wydawania komiksowej serii o bohaterskim funkcjonariuszu Milicji Obywatelskiej? Owszem, ukazywała się ona dalej jeszcze przez kilka lat, ale już chyba tylko siłą rozpędu…
„Zerwana sieć” była trzecim i zarazem ostatnim „Żbikiem” opublikowanym w 1977 roku. Pomijając wszystkie kłopoty, z jakimi borykała się seria, trzeba przyznać, że do tego zeszytu wydawnictwo Sport i Turystyka przyłożyło się należycie, dbając przede wszystkim o jego zwartość tematyczną. A hasłem naczelnym było bezpieczeństwo nad wodą. Tego dotyczył – po raz kolejny zresztą – list kapitana Żbika do czytelników, zakończony apelem o rozwagę i zachowanie ostrożności w czasie kąpieli w morzu, jeziorach bądź rzekach. „Kronikę MO” poświęcono natomiast jednostkom wodnym MO, które – jak zapewnił autor tej notatki – „systematycznie doskonalą kwalifikacje zawodowe”. Wszystko zaś po to, byśmy czuli się bezpieczniej podczas wypoczynku. Wątek ten powrócił również w rubryce „Za ofiarność i odwagę”, której bohaterem został tym razem sierżant sztabowy MO Czesław Stempniak, komendant posterunku w Opatówku (w województwie kaliskim). 10 sierpnia 1975 roku przebywał on w miejscowości Zaborowo nad rzeką Wartą, gdzie wyciągnął z wody tonącego dziewięciolatka Eugeniusza Jędrzejczaka.
Jedynie kolejna odsłona „Nauki i techniki w służbie MO” wyłamała się z tematu; opisano w niej bowiem stosowaną przez Zakład Kryminalistyki Komendy Głównej MO do spółki ze specjalistami z Instytutu Badań Jądrowych metodę „neutronowej analizy aktywacyjnej” włosa, która pozwalała nawet z „bardzo niewielkiej ilości śladów” uzyskać cenne informacje o przestępstwie i przestępcy. Przejdźmy jednak do fabuły komiksu, która mogła wydać się części czytelnikom zaskakująco znajoma. Rok wcześniej, na początku września, miał swoją premierę młodzieżowy serial Stanisława Jędryka „Szaleństwo Majki Skowron”, w którym pojawia się – dość istotny dla całości fabuły – motyw kradzieży ryb z jeziora na Mazurach. Autorem scenariusza, opartego na własnej powieści, był Aleksander Minkowski, którego pomysły już wcześniej parokrotnie inspirowały scenarzystów „Żbika”. Zwłaszcza zaś Władysław Krupkę, czego dowodzą miniserie zapoczątkowane zeszytami „Nocna wizyta” (oparta na wydanej w cyklu „Ewa wzywa 07” pod pseudonimem Adrian Czobot mikropowieści „Skok śmierci”) oraz „Dwanaście kanistrów” i „St. Marie wychodzi w morze” (zawierające wątki z „Zabójstwa Thomasa Jonesa”, które Minkowski opublikował jako Marcin Dor). Całkiem realne wydaje się więc, że i teraz, choć tym razem inny autor, pożyczył co nieco od twórcy „Szaleństwa Majki Skowron”.
Głównym bohaterem „Zerwanej sieci” jest Darek Jaskólski, uczeń pierwszej klasy Technikum Rybackiego w Gdańsku (a więc zapewne piętnastolatek), który po zakończonym roku szkolnym przyjeżdża do rodzinnego domu na wakacje. Rodzice Darka mieszkają na Mazurach, w miejscowości Pojseny na jeziorem Płowe (obie nazwy są fikcyjne), gdzie ojciec chłopca, pan Roman, kieruje państwowym gospodarstwem rybnym. I właśnie ma twardy orzech do zgryzienia. Od trzech tygodni bowiem ktoś nocami kradnie ryby z jeziora. Robi to na tyle sprytnie, że nie można go złapać. Ba! nie pozostawia nawet na brzegu żadnych śladów. Darek, bardzo zmartwiony całą sytuacją, postanawia pomóc ojcu. Zgłasza się na ochotnika do nocnego patrolowania jeziora, w którym uczestniczą również pracownicy przedsiębiorstwa oraz milicjanci z miejscowego posterunku, którym zawiaduje sierżant Adam Wilczyński. Nic to nie daje. Pod osłoną mgły złodziejowi (względnie złodziejom) udaje się ukraść kolejną partię niezwykle cennych, sprowadzonych ze Związku Radzieckiego, amurów. Darek nie widzi innego rozwiązania, jak poprosić o pomoc swoich szkolnych kolegów – e efekcie parę dni później w Pojsenach meldują się Zbyszek Pichowski i Kazik Barczak.
Ale i oni, jak się okazuje, nie wystarczą. Wtedy w głowie jednego z chłopców rodzi się pomysł, aby zainteresować sprawą – tak, tak! zgadliście – samego kapitana Żbika z Komendy Głównej MO. Jako że bohaterski funkcjonariusz nigdy nie pozostawia podobnych apeli bez odzewu – co wcześniej udowodnił już wielokrotnie, chociażby w zeszytach „Wieloryb z peryskopem” (1973), „Gdzie jest jasnowłosa?” (1975), „Wyzwanie dla silniejszego” (1975), ostatnio zaś w „Kto zabił Jacka?” (1976) – i tym razem przybywa z odsieczą na miejsce przestępstwa. Od razu bierze się do pracy i na efekty nie trzeba długo czekać. Ale należy uczciwie podkreślić, że tym razem odkrycie sprawców przestępstwa jest zasługą nie tylko przybysza ze stolicy; „czarną robotę” odwalił w dużej mierze miejscowy milicjant, kapral Stasiak. Na czym polegało jego zadanie – zdradzić nie można, byłby to zbyt duży spojler. „Zerwana sieć” to kolejny klasyczny „Żbik” młodzieżowy, w którym nie mniej istotną rolę od bohatera tytułowego serii grają nastolatkowie.
Postać kapitana jest kreowana w taki sposób, aby budzić podziw młodych czytelników, zachęcać do pójścia w jego ślady (a więc do służby w milicji). Nie bez powodu słynny funkcjonariusz jest nie tylko bardzo odważny i inteligentny, ale także pomysłowy i sprawny fizycznie. W poprzednim odcinku skakał po drzewach jak Tarzan, w tym natomiast prezentuje inne umiejętności, rodem z wciąż cieszących się w tamtym czasie wielką popularnością wśród nastolatków indiańskich powieści Karola Maya o Winnetou – potrafi czytać ślady pozostawione w trawie i na piaszczystej ścieżce. Co istotne, potrafi także odwdzięczyć się – choćby dobrym słowem (ale nie tylko, co udowodnił w „Tajemniczym nurku” – tym, którzy wyciągają do Milicji Obywatelskiej pomocną dłoń. Scenarzysta nie zapomniał także podkreślić ważnej roli, jaką w systemie bezpieczeństwa państwa ludowego odgrywa Ochotnicza Rezerwa MO (czyli ORMO). Robiono to zresztą niejednokrotnie we wcześniejszych odcinkach serii. Pewnie po to, aby zrównoważyć fakt, że ormowcy byli najczęściej obiektem niewybrednych żartów i kpin. W „Żbiku” portretowani są jednak jako ludzie ideowi i pracowici, oddani ludowej sprawiedliwości.
koniec
9 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zrzucanie jarzma
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

24 II 2018

Seria „Cyann” nie miała szczęścia. Choć składa się tylko z sześciu tomów, ze względu na piętrzące się problemy z wydawcami, potrzebowała aż dwudziestu jeden lat by się zakończyć. Czytając zbiorcze zestawienie ostatnich dwóch albumów („Korytarze międzyczasu” i „Łagodne światy Aldalaranna”) wydane przez Egmont widać, że nie pozostało to bez wpływu na ich jakość.

więcej »

Nie jestem bohaterem
Marcin Osuch

23 II 2018

Komiks z afrykańskimi przygodami Corto uważałem za najlepszy z dotychczas wydanych w Polsce. Po ponownej lekturze podtrzymuję tę opinię.

więcej »

Pieniądze to nie wszystko
Albert Walczak

22 II 2018

Komiksy o Kaczorze Donaldzie, jak i innych disneyowskich bohaterach postrzegane są głównie jako proste opowieści rysowane z myślą o najmłodszych czytelnikach. Istnieje jednak komiks z kaczką w roli głównej, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających fanów historyjek obrazkowych. To oczywiście wyróżnione w 1995 r. prestiżową Nagrodą Willa Eisnera „Życie i czasy Sknerusa McKwacza” Dona Rosy.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Non omnis moriar: Kolejne oblicze rockowego kameleona
— Sebastian Chosiński

Obyś (nie) żył w takich czasach!
— Sebastian Chosiński

W szponach geparda, łapach goryla i paszczy krokodyla
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Świat cały w lustrze
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
— Sebastian Chosiński

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tam i z powrotem, czyli najpierw na Bali, potem do Sztokholmu
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.