Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #46: Zerwana sieć›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #46: Zerwana sieć
Scenariusz
Data wydania1977
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Kapitan Żbik: Skok na radziecką rybę
[Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #46: Zerwana sieć” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W drugiej połowie lat 70. komiksowa seria z kapitanem Żbikiem w roli głównej zaczęła stopniowo wyhamowywać. Ukazywało się coraz mniej zeszytów, choć najgorsze było dopiero przed autorami i wydawnictwem. Miało to zapewne związek z pogarszającą się sytuacją gospodarczą i polityczną w kraju, zwłaszcza po wydarzeniach radomskich w czerwca 1976 roku. Dlatego też każdy kolejny odcinek cyklu – w tym również „Zerwana sieć” – był na wagę złota.

Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Skok na radziecką rybę
[Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski „Kapitan Żbik #46: Zerwana sieć” - recenzja]

W drugiej połowie lat 70. komiksowa seria z kapitanem Żbikiem w roli głównej zaczęła stopniowo wyhamowywać. Ukazywało się coraz mniej zeszytów, choć najgorsze było dopiero przed autorami i wydawnictwem. Miało to zapewne związek z pogarszającą się sytuacją gospodarczą i polityczną w kraju, zwłaszcza po wydarzeniach radomskich w czerwca 1976 roku. Dlatego też każdy kolejny odcinek cyklu – w tym również „Zerwana sieć” – był na wagę złota.

Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #46: Zerwana sieć›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #46: Zerwana sieć
Scenariusz
Data wydania1977
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Stanisław Milc – dziennikarz i pisarz zajmujący się sytuacją polityczną we współczesnym świecie – znalazł się w grupie autorów fabuł do Żbika w okresie schyłkowym serii. Choć w momencie, kiedy ukazała się „Jaskinia zbójców” (1976) – pierwszy z dwóch napisanych przez niego (i zaakceptowanych przez wydawnictwo) scenariuszy – nic jeszcze nie zapowiadało nadchodzących wielkimi krokami kłopotów. Rok 1976 okazał się jednak niezwykle istotny dla późniejszych dziejów Polski Ludowej. Władza komunistyczna stłumiła kolejne robotnicze protesty (spowodowane, podobnie jak sześć lat wcześniej na Wybrzeżu, podwyżkami cen żywności), do których tym razem doszło w Radomiu, Płocku oraz podwarszawskim Ursusie. Zaowocowało aktywizacją środowisk opozycyjnych, które – chcąc pomóc represjonowanym – powołały do życia Komitet Obrony Robotników (we wrześniu 1976) oraz Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (w marcu 1977 roku). Kto w takiej sytuacji miał głowę do regularnego wydawania komiksowej serii o bohaterskim funkcjonariuszu Milicji Obywatelskiej? Owszem, ukazywała się ona dalej jeszcze przez kilka lat, ale już chyba tylko siłą rozpędu…
„Zerwana sieć” była trzecim i zarazem ostatnim „Żbikiem” opublikowanym w 1977 roku. Pomijając wszystkie kłopoty, z jakimi borykała się seria, trzeba przyznać, że do tego zeszytu wydawnictwo Sport i Turystyka przyłożyło się należycie, dbając przede wszystkim o jego zwartość tematyczną. A hasłem naczelnym było bezpieczeństwo nad wodą. Tego dotyczył – po raz kolejny zresztą – list kapitana Żbika do czytelników, zakończony apelem o rozwagę i zachowanie ostrożności w czasie kąpieli w morzu, jeziorach bądź rzekach. „Kronikę MO” poświęcono natomiast jednostkom wodnym MO, które – jak zapewnił autor tej notatki – „systematycznie doskonalą kwalifikacje zawodowe”. Wszystko zaś po to, byśmy czuli się bezpieczniej podczas wypoczynku. Wątek ten powrócił również w rubryce „Za ofiarność i odwagę”, której bohaterem został tym razem sierżant sztabowy MO Czesław Stempniak, komendant posterunku w Opatówku (w województwie kaliskim). 10 sierpnia 1975 roku przebywał on w miejscowości Zaborowo nad rzeką Wartą, gdzie wyciągnął z wody tonącego dziewięciolatka Eugeniusza Jędrzejczaka.
Jedynie kolejna odsłona „Nauki i techniki w służbie MO” wyłamała się z tematu; opisano w niej bowiem stosowaną przez Zakład Kryminalistyki Komendy Głównej MO do spółki ze specjalistami z Instytutu Badań Jądrowych metodę „neutronowej analizy aktywacyjnej” włosa, która pozwalała nawet z „bardzo niewielkiej ilości śladów” uzyskać cenne informacje o przestępstwie i przestępcy. Przejdźmy jednak do fabuły komiksu, która mogła wydać się części czytelnikom zaskakująco znajoma. Rok wcześniej, na początku września, miał swoją premierę młodzieżowy serial Stanisława Jędryka „Szaleństwo Majki Skowron”, w którym pojawia się – dość istotny dla całości fabuły – motyw kradzieży ryb z jeziora na Mazurach. Autorem scenariusza, opartego na własnej powieści, był Aleksander Minkowski, którego pomysły już wcześniej parokrotnie inspirowały scenarzystów „Żbika”. Zwłaszcza zaś Władysław Krupkę, czego dowodzą miniserie zapoczątkowane zeszytami „Nocna wizyta” (oparta na wydanej w cyklu „Ewa wzywa 07” pod pseudonimem Adrian Czobot mikropowieści „Skok śmierci”) oraz „Dwanaście kanistrów” i „St. Marie wychodzi w morze” (zawierające wątki z „Zabójstwa Thomasa Jonesa”, które Minkowski opublikował jako Marcin Dor). Całkiem realne wydaje się więc, że i teraz, choć tym razem inny autor, pożyczył co nieco od twórcy „Szaleństwa Majki Skowron”.
Głównym bohaterem „Zerwanej sieci” jest Darek Jaskólski, uczeń pierwszej klasy Technikum Rybackiego w Gdańsku (a więc zapewne piętnastolatek), który po zakończonym roku szkolnym przyjeżdża do rodzinnego domu na wakacje. Rodzice Darka mieszkają na Mazurach, w miejscowości Pojseny na jeziorem Płowe (obie nazwy są fikcyjne), gdzie ojciec chłopca, pan Roman, kieruje państwowym gospodarstwem rybnym. I właśnie ma twardy orzech do zgryzienia. Od trzech tygodni bowiem ktoś nocami kradnie ryby z jeziora. Robi to na tyle sprytnie, że nie można go złapać. Ba! nie pozostawia nawet na brzegu żadnych śladów. Darek, bardzo zmartwiony całą sytuacją, postanawia pomóc ojcu. Zgłasza się na ochotnika do nocnego patrolowania jeziora, w którym uczestniczą również pracownicy przedsiębiorstwa oraz milicjanci z miejscowego posterunku, którym zawiaduje sierżant Adam Wilczyński. Nic to nie daje. Pod osłoną mgły złodziejowi (względnie złodziejom) udaje się ukraść kolejną partię niezwykle cennych, sprowadzonych ze Związku Radzieckiego, amurów. Darek nie widzi innego rozwiązania, jak poprosić o pomoc swoich szkolnych kolegów – e efekcie parę dni później w Pojsenach meldują się Zbyszek Pichowski i Kazik Barczak.
Ale i oni, jak się okazuje, nie wystarczą. Wtedy w głowie jednego z chłopców rodzi się pomysł, aby zainteresować sprawą – tak, tak! zgadliście – samego kapitana Żbika z Komendy Głównej MO. Jako że bohaterski funkcjonariusz nigdy nie pozostawia podobnych apeli bez odzewu – co wcześniej udowodnił już wielokrotnie, chociażby w zeszytach „Wieloryb z peryskopem” (1973), „Gdzie jest jasnowłosa?” (1975), „Wyzwanie dla silniejszego” (1975), ostatnio zaś w „Kto zabił Jacka?” (1976) – i tym razem przybywa z odsieczą na miejsce przestępstwa. Od razu bierze się do pracy i na efekty nie trzeba długo czekać. Ale należy uczciwie podkreślić, że tym razem odkrycie sprawców przestępstwa jest zasługą nie tylko przybysza ze stolicy; „czarną robotę” odwalił w dużej mierze miejscowy milicjant, kapral Stasiak. Na czym polegało jego zadanie – zdradzić nie można, byłby to zbyt duży spojler. „Zerwana sieć” to kolejny klasyczny „Żbik” młodzieżowy, w którym nie mniej istotną rolę od bohatera tytułowego serii grają nastolatkowie.
Postać kapitana jest kreowana w taki sposób, aby budzić podziw młodych czytelników, zachęcać do pójścia w jego ślady (a więc do służby w milicji). Nie bez powodu słynny funkcjonariusz jest nie tylko bardzo odważny i inteligentny, ale także pomysłowy i sprawny fizycznie. W poprzednim odcinku skakał po drzewach jak Tarzan, w tym natomiast prezentuje inne umiejętności, rodem z wciąż cieszących się w tamtym czasie wielką popularnością wśród nastolatków indiańskich powieści Karola Maya o Winnetou – potrafi czytać ślady pozostawione w trawie i na piaszczystej ścieżce. Co istotne, potrafi także odwdzięczyć się – choćby dobrym słowem (ale nie tylko, co udowodnił w „Tajemniczym nurku” – tym, którzy wyciągają do Milicji Obywatelskiej pomocną dłoń. Scenarzysta nie zapomniał także podkreślić ważnej roli, jaką w systemie bezpieczeństwa państwa ludowego odgrywa Ochotnicza Rezerwa MO (czyli ORMO). Robiono to zresztą niejednokrotnie we wcześniejszych odcinkach serii. Pewnie po to, aby zrównoważyć fakt, że ormowcy byli najczęściej obiektem niewybrednych żartów i kpin. W „Żbiku” portretowani są jednak jako ludzie ideowi i pracowici, oddani ludowej sprawiedliwości.
koniec
9 lipca 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odnaleźć harmonię
Paweł Ciołkiewicz

11 XII 2019

Po komiksowej biografii Artemizji Gentileschi wydawnictwo Marginesy oferuje kolejną opowieść o niezależnej kobiecie. Z siedemnastego wieku przeskakujemy wprawdzie do lat dwudziestych XX wieku, ale bohaterka jest bardzo podobna. Tamara Łempicka to również silna i zdeterminowana artystka, wykraczająca poza horyzont swojej epoki.

więcej »

Sandman 2.0?
Marcin Knyszyński

9 XII 2019

W zeszłym miesiącu pisaliśmy o komiksie „Sandman Uniwersum” – swego rodzaju wprowadzeniu do czterech nowych serii kontynuujących dzieło Neila Gaimana. Dziś przyszła pora na pierwszą z nich – tę najbardziej „sandmanowską”, będącą bezpośrednim przedłużeniem fabuły i estetyki opowieści o „Śnie z Nieskończonych”. Odwiedzamy „Śnienie” – domenę Morfeusza. Królestwo opuszczone już dwukrotnie.

więcej »

„Martwi żyją, a żywi są martwi”
Paweł Ciołkiewicz

8 XII 2019

Na kolejną odsłonę postapokaliptycznej opowieści o mieście Bardo przyszło nam czekać dwa lata. W tym czasie zmienił się wydawca komiksu, ale nie stylistyka, w jakiej autorzy przedstawiają swoją depresyjną historię. Mrok, poczucie beznadziei oraz wszechobecna inwigilacja towarzyszą nam na każdym kroku.

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.