Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Greg, Hermann Huppen
‹Comanche #4: Czerwone niebo nad Laramie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułComanche #4: Czerwone niebo nad Laramie
Tytuł oryginalnyLe ciel est rouge sur Laramie
Scenariusz
Data wydania15 listopada 2016
RysunkiHermann Huppen
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklComanche
ISBN978-83-8069-337-1
Format48s. 214×318mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatunekwestern
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 35,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Bo zło powinno zostać ukarane…
[Greg, Hermann Huppen „Comanche #4: Czerwone niebo nad Laramie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
O ile w „Wilkach z Wyoming” Greg umieścił sporo gagów, mających nieco rozładować napięcie, ich bezpośrednią kontynuację, czyli „Czerwone niebo nad Laramie”, potraktował nadzwyczaj poważnie. W efekcie czwarty album z serii „Comanche” to pełnokrwisty western, który można by reklamować hasłem: Nie ma zmiłuj!

Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
[Greg, Hermann Huppen „Comanche #4: Czerwone niebo nad Laramie” - recenzja]

O ile w „Wilkach z Wyoming” Greg umieścił sporo gagów, mających nieco rozładować napięcie, ich bezpośrednią kontynuację, czyli „Czerwone niebo nad Laramie”, potraktował nadzwyczaj poważnie. W efekcie czwarty album z serii „Comanche” to pełnokrwisty western, który można by reklamować hasłem: Nie ma zmiłuj!

Greg, Hermann Huppen
‹Comanche #4: Czerwone niebo nad Laramie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułComanche #4: Czerwone niebo nad Laramie
Tytuł oryginalnyLe ciel est rouge sur Laramie
Scenariusz
Data wydania15 listopada 2016
RysunkiHermann Huppen
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklComanche
ISBN978-83-8069-337-1
Format48s. 214×318mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatunekwestern
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 35,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W „Wilkach z Wyoming” (1974) na arenę wydarzeń opisanych przez Michela Regniera (Grega) wkroczyła okradająca dyliżanse (i ich pasażerów) banda braci Dobbsów. Z ich powodu życie w okolicy Trzech Szóstek stało się wyjątkowo nieznośne; do tego stopnia, że do akcji postanowił wkroczyć sam Red Dust. I chociaż zagrożenie ze strony rabusiów udało się ostatecznie zlikwidować, z rąk sprawiedliwości wymknął się jednak szef gangu – najmądrzejszy i najsprytniejszy z wszystkich braci, Russ Dobbs. A to oznacza, że w przyszłości mógłby powrócić – jeszcze okrutniejszy, bo pałający nienasyconą żądzą zemsty. Z tego też powodu Red Dust postanowił nie odpuszczać mu i ruszył w pogoń, aby go dopaść i wymierzyć należną karę. Historię tego pościgu Greg i Hermann Huppen przedstawili w czwartym tomie „Comanche” – „Czerwonym niebie nad Laramie”.
Tytuł komiksu nawiązuje do klasycznego westernu Anthony’ego Manna (z Jamesem Stewartem w roli głównej) – „Mściciel z Laramie” (1955). Ale to wcale nie oznacza, że mamy do czynienia z głębszą inspiracją filmem, który wyprzedził dzieło Belgów o dwie dekady. Raczej należy to odbierać jako sygnał niosący przesłanie: „Widzieliście film, to wiecie mniej więcej czego się spodziewać”. Wiecie? Nawet jeżeli tak, to scenarzysta i tak zaskakuje w dwóch kwestiach w porównaniu z poprzednimi odcinkami serii. Po pierwsze: tytułowa bohaterka została w tej opowieści zepchnięta na margines. Dość powiedzieć, że pojawia się na zaledwie jednej planszy. Po drugie: całą historię pościgu za Russem Dobbsem poznajemy w formie retrospekcji, z listu jaki po – mówiąc eufemistycznie – rozwiązaniu problemu Red Dust napisał i wysłał do właścicielki Trzech Szóstek. Dlaczego sam nie przybył z wieściami? Odpowiedzi na to pytanie Greg udziela na początku „Mrocznej pustyni” czyli tomu piątego.
Wielbicieli westernów fabuła „Czerwonego nieba…” w niczym nie zaskoczy. Gwoli ścisłości to, chcąc ją streścić, nie ma nawet za bardzo o czym pisać. Przedstawiając pościg szlachetnego rewolwerowca za wyjątkowo paskudnym bandytą, Greg powielił bowiem najklasyczniejszy ze schematów opowieści rodem z Dzikiego Zachodu. Dlatego też istotne jest, w jaki sposób to zrobił – na ile interesująco, z jakimi emocjami, jakie zastosował przy tym zwroty akcji. Jeśli spojrzymy na komiks z tej perspektywy, nie ma do czego się przyczepić. Może i narracja jest oklepana, lecz forma, w jakiej została podana – przednia. Przede wszystkim nie brakuje smaczków (czytaj: szczegółów, w których tkwi diabeł), jak chociażby wprowadzenie do fabuły mormońskiej rodziny Ambrosiusa Ryana czy wyeksponowanie postaci androgenicznego strzelca cyrkowego Shavera Sharpa, który w ostatecznym rachunku okazuje się jedną z najciekawszych postaci albumu. Do tego stopnia, że im bliżej finału, tym bardziej spycha w cień głównego łotra.
Żywcem z klasyki westernowej wzięte zostało również zakończenie tej historii, którego nie powstydziliby się – przenosząc rozważania ze świata opowieści komiksowych do filmowych – ani Sam Peckinpah, ani Clint Eastwood. Trup w każdym razie ściele się gęsto, czasu na dylematy moralne nie ma, decyzje trzeba podejmować w ułamkach sekund, bo przecież… jeśli nie ja ich, to oni mnie. Osobne brawa należą się także Hermannowi Huppenowi, który w charakterystyczny dla siebie, mistrzowski sposób zilustrował komiks Grega. Realistyczna kreska Belga jest niezwykle precyzyjna, dzięki czemu wykreowany przez niego świat Dzikiego Zachodu jest tym bardziej – przynajmniej w przypadku „Czerwonego nieba…” – mroczny i przerażający. Pozwala też prześledzić, jak kształtował się styl Hermanna, który do perfekcji doprowadzony zostanie już niebawem w dwóch w pełni autorskich seriach: „Jeremiahu” (wydawanym od 1979 roku) i „Wieżach Bois-Maury” (od 1984). Jednego możecie być pewni: po lekturze tego albumu będziecie trzymać się z daleka nie tylko od miasta Laramie, ale całego stanu Wyoming.
koniec
21 lipca 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

My tu tylko mieszkamy…
Marcin Knyszyński

16 II 2020

Komiksowe eldorado w Polsce trwa w najlepsze. Kolejne serie zza oceanu wydawane są w naszym kraju w ekskluzywnych wydaniach zbiorczych. Egmont zaproponował właśnie pierwszy z pięciu tomów serii, którą dwanaście lat temu próbowało (z niepowodzeniem) zaszczepić u nas wydawnictwo Manzoku. Oto „DMZ”, czyli „strefa zdemilitaryzowana” – Manhattan po raz kolejny w popkulturze stał się skrajnie niebezpiecznym, odizolowanym od reszty świata, miejscem.

więcej »

A nad nami rosną chmury…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 II 2020

„Śmierć X” to komiks, który rozpoczyna kolejną burzę w świecie mutantów. Jej zakończeniem jest event „Inhumans kontra X-Men”. Na razie jednak mamy zarzewie konfliktu.

więcej »

Fantasy na kacu
Marcin Knyszyński

14 II 2020

Całkiem niedawno mieliśmy okazję przeczytać pierwszy tom „Śnienia”, jednej z czterech serii „Sandman Uniwersum”. Prawdopodobnie już niedługo przyjdzie pora na ciąg dalszy (drugi tom komiksu Simona Spurriera wyszedł w Stanach mniej więcej miesiąc temu). Zapoznajmy się w międzyczasie z innym komiksem autora, pisanym równolegle do „Śnienia”. Non Stop Comics wydało właśnie pierwszy z trzech tomów „Cody”.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

„Jak to na wojence ładnie…”
— Sebastian Chosiński

Do stu milionów kabestanów!
— Paweł Ciołkiewicz

Pięknym kobietom wiatr zawsze w oczy
— Sebastian Chosiński

Tacy, jak Kurdy, nie powinni się zakochiwać
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

„Boskość” niejedno ma oblicze
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.