Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok musieli czekać wielbiciele kapitana – a w zasadzie już majora – Żbika na kontynuację intrygi zapoczątkowanej „Granatową cortiną”. Wielu z nich zdążyło zapewne w tym czasie zapomnieć, o co w ogóle chodziło. Najważniejsze jednak, że chociaż z dużym poślizgiem, „Skok przez trzy granice” w końcu się ukazał. Szkoda, że na tle wielu innych „kolorowych zeszytów” serii prezentował się słabo.

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #48: Skok przez trzy granice›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #48: Skok przez trzy granice
Scenariusz
Data wydania1979
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pomijając wątek związany z uroczystością (a potem towarzyszącej jej imprezą), podczas której kapitan Żbik otrzymał awans na majora, a porucznik Michał na kapitana, w „Granatowej cortinie” (1978) nie wydarzyło się wiele. Do Komendy Głównej MO w Warszawie dotarła wiadomość o tajemniczym wypadku samochodowym w okolicach słowackiej Bratysławy z udziałem polskiego obywatela Mariusza Liska i nieznanej w tamtym momencie z imienia i nazwiska Jugosłowianki z Zadaru. Żbik, sam nie mogąc opuścić stolicy, zdecydował się wysłać do Słowacji Michała (który już był w ogródku, już witał się z gąską, co oznacza tyle, że szykował się na zasłużony urlop); jednocześnie też wydał krakowskiej milicji zadanie zdobycia jak najwięcej informacji na temat denata, który zameldowany był właśnie w stolicy Małopolski. Krótkie rozeznanie wystarczyło, by zdobyć pewność, że Lisek nie prowadził przykładnego życia: szastał forsą, często zmieniał samochody, miał podejrzane kontakty – wszystko to doprowadziło funkcjonariuszy MO do wniosku, że był przemytnikiem na międzynarodową skalę.
Tyle jeśli chodzi o przeszłość. Czego natomiast dowiedzieli się czytelnicy po roku oczekiwania z drugiego odcinka trylogii? Na główną postać tej części wyrasta kapitan Michał, który po spotkaniu z majorem Vondračkiem (ciekawe czy takie właśnie nazwisko oficera słowackiej milicji było pokłosiem wielkiej popularności we wszystkich krajach demokracji ludowej czeskiej piosenkarki Heleny Vondráčkovej?), rusza – wespół z kapitanem Voličkiem – trasą, jaką przed swoją śmiercią przebył Lisek i jego towarzyszka. Z tą różnicą, że wiedzie ona w przeciwną stronę – z Bratysławy do Budapesztu (i dalej, choć jeszcze nie w tym zeszycie, do Zadaru). Wyposażeni są w kilka nowych informacji, dzięki czemu wiedzą mniej więcej, za czym węszyć. Wiedzą więc przede wszystkim, że śmierć Liska nie była przypadkowa, wcześniej bowiem ktoś wsypał mu – do jedzenie albo napoju (co akurat niebawem udaje się wyjaśnić) – tajemniczy środek chemiczny, który spowodował, że mężczyzna zasnął za kierownicą, co stało się bezpośrednią przyczyną tragicznego w skutkach wypadku.
Michał i Voliček zatrzymują się w motelach, w których bywała Jugosłowianka (przy okazji udaje im się ustalić, że to Jovanka Losse), rozmawiają z pracownikami, którzy poszerzają ich wiedzę na temat kobiety – tego, czym się zajmowała, jaki miała charakter, jak często podróżowała tą trasą do Bratysławy (a pewnie i dalej). Wiadomości są bardzo istotne, ale nie przybliżają milicjantów z zaprzyjaźnionych krajów do rozwiązania zagadki śmierci Liska i Losse. Obaj wiele obiecują sobie po spotkaniu z węgierskimi towarzyszami i osobiście z majorem Kertyszem z Budapesztu, którego Michał i Żbik poznali osobiście kilka lat wcześniej, gdy tropili szajkę przemytników działających na Bałkanach, co zostało przedstawione w pięcioczęściowej serii zapoczątkowanej „Zapalniczką z pozytywką”, a zwieńczonej „Błękitną serpentyną” (1970-1971). W tym samym czasie trwa także dochodzenie w Polsce – na polecenie Żbika ciekawe informacje zdobywa porucznik Zakrzewski, chociaż i one raczej mnożą niż rozwiewają wątpliwości, rodzą kolejne pytania. Czytelnicy mogli jednak spać spokojnie, mając stuprocentową pewność, że prędzej czy później na wszystkie pytania zostaną udzielone właściwe odpowiedzi. Co stało się już w następnym zeszycie cyklu – „Zatrzymać niebieskiego fiata…” (1980).
Tradycyjnie nie zabrakło „bonusów”. Na pewno godny pochwały jest list majora Żbika do czytelników, w którym zachęca on młodzież do opiekowania się ludźmi starszymi – często samotnymi, schorowanymi, bezradnymi. Apeluje, by nie pozostawać obojętnym na los swoich sąsiadów, mimo że – to ciekawe – „starzy ludzie otaczani są przez nasze państwo opieką i szacunkiem, o czym świadczą m.in. podwyżki emerytur i rent”. Z czym zapewne wielu z zainteresowanych zgodziłoby się dopiero po długotrwałych torturach. Co jeszcze? Doktor Krzysztof Kondratowicz przedstawił szóstą lekcję samoobrony jiu-jitsu, a w rubryce „Za ofiarność i odwagę” uhonorowano młodego żołnierza, starszego szeregowego Jana Dawidowicza, który 7 marca 1977 roku w Popowie Skwierzyńskim (w obecnym województwie lubuskim) uratował z pożaru pięcioro dzieci (sam wyniósł czworo z nich). Na stronie ostatniej, poza zapowiedzią kolejnego zeszytu, znalazły się kolejne dwie stałe rubryki: „Nauka i technika w służbie MO” oraz „Kronika MO”. W tej pierwszej przedstawiono zasadę działania niemieckiego urządzenia nazywanego Traffiphoto, służącego do rejestrowania na zdjęciach samochodów przejeżdżających przez skrzyżowania na czerwonym świetle, natomiast w tej drugiej opisano proces „utrwalania władzy ludowej” na ziemi chełmskiej w latach 1944-1945. Co jest o tyle istotne, że właśnie tam powołano do życia – pod koniec lipca 1944 roku – pierwszą w wyzwolonej przez Sowietów Polsce komendę powiatową MO. Dalej jest już typowo – o ofiarach poniesionych przez funkcjonariuszy MO i UB oraz działaczy PPR w walce z reakcyjnym podziemiem.
koniec
23 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie wszystko złoto
Wojciech Gołąbowski

19 II 2018

Opowieść o skarbie? Niekoniecznie. O Polsce Ludowej. O Wrocławiu. O trudnej przyjaźni, rywalizacji, życiowych wyborach i ich skutkach – także tych nieoczekiwanych. I o tym, czym dla kogo jest tytułowy „Skarb”.

więcej »

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Niewinna jest, kiedy śni
Paweł Ciołkiewicz

16 II 2018

Chwat Gnat wspólnie ze swoimi kuzynami – Kancjuszem oraz Chichotem kontynuuje niesamowitą przygodę. Zdarzenia nabierają tempa, a w dolinie robi się coraz niebezpieczniej. Powracają demony przeszłości, a wojna znów wisi w powietrzu.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Skok na radziecką rybę
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Świat cały w lustrze
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
— Sebastian Chosiński

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tam i z powrotem, czyli najpierw na Bali, potem do Sztokholmu
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Czy marokańskie dziewczyny śnią o amerykańskich i niemieckich chłopcach?
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Gdy jazzmani zaczynają grać krautrocka…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.