Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…

Esensja.pl
Esensja.pl
Widać tak już będzie i trzeba się do tego przyzwyczaić: „Louve” to najsłabszy ze wszystkich spin-offów „Thorgala”. Nie pomagają mu nawiązania do klasycznej serii ani wygrzebywanie zapomnianych bohaterów. Nawet mroczno-romantyczny nastrój nie okazuje się ratunkiem. Co w takim razie ratuje „Nidhogga” przed katastrofą? Scena finałowa.

Roman Surzhenko, Yann
‹Thorgal: Louve #7: Nidhogg (oprawa twarda)›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThorgal: Louve #7: Nidhogg (oprawa twarda)
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2017
RysunkiRoman Surzhenko
Wydawca Egmont
CyklThorgal: Louve
Format48s. 215x290 mm
Cena29,99
Gatunekfantasy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Można odnieść wrażenie, że od jakiegoś czasu Louve kręci się w kółko. Popełnia te same błędy, jakby nie potrafiła uczyć się na nich i wyciągać wniosków. Pod tym względem daleko padło jabłko od jabłoni. Ojciec dziewczynki miał jednak więcej oleju w głowie. Chociaż umiejętność pakowania się w kłopoty zapewne odziedziczyła ona właśnie po Thorgalu. Na szczęście kłopoty te związane są głównie z ratowaniem świata bądź postaci, które zasługują na to, aby podać im pomocną dłoń (nawet jeżeli wcześniej nagrzeszyli). W efekcie seria „Louve” ma jak najbardziej pozytywne przesłanie – i pod tym względem spełnia oczekiwania wychowawcze rodziców, którzy kupują ją zapewne dla swoich nastoletnich pociech. Pewnym kłopotem może być jedynie fakt, że tytułowa bohaterka zdecydowanie zbyt często sprzeciwia się matce i ucieka z domu.
Inna sprawa, że dobra literatura dla dzieci od lat budowana jest na podobnym schemacie. Dobry dziecięcy bohater nie ma prawa być „ciepłą kluchą” we wszystkim słuchającym mamusię i tatusia. Louve na pewno taka nie jest. Ba! gdyby była, nikt pewnie nie chciałby czytać o jej „przygodach”. Fabuła „Nidhogga” – siódmego tomu cyklu – wieńczy wątki zapoczątkowane przez Yann(ick)a le Pennetiera w „Królowej czarnych elfów”. Louve i wysłany do świata ludzi przez swoich pobratymców krasnolud Tjahzi trafiają do Międzyświata, gdzie uwięziony jest wąż Nidhogg. Trafił tam za sprawą Strażniczki Kluczy, ponieważ oszukał ją, chcąc zdobyć pas nieśmiertelności. Teraz ma szansę na odzyskania dobrego imienia – wystarczyłoby, aby wrócił do korzeni Yggdrasila i przepędził stamtąd czarne elfy i ich królową Loth. Tym sposobem Asgard zostałby ocalony.
Jest jednak pewien problem. Wąż wcale nie ma zamiaru ratować bogów, przez których – jak sam sobie to tłumaczy – został potwornie skrzywdzony. Staje więc po drugiej stronie barykady, czekając na sukces czarnych elfów i ostateczny upadek Asgardu. A czas nagli. Zniewolone krasnoludy zostają bowiem zmuszone do wykucia topora, który posłuży do podcięcia korzeni drzewa utrzymującego Dziewięć Światów. Gdy starania Louve nie przynoszą pożądanego rezultatu, wszelka nadzieja zdaje się opierać na innej postaci – nieszczęśliwie zakochanym w Aaricii Vigridzie, pomniejszym bogu Asgardu, za swe niegodne czyny przemienionym przez boginię Frigg w elfa. I to właśnie on wyrasta na najistotniejszego bohatera albumu. Ważniejszego nawet od Louve, dużo bardziej bowiem zniuansowanego i tym samym budzącego sympatię i zainteresowanie czytelnika. Nawróceni grzesznicy zazwyczaj wypadają w literaturze ciekawie.
Oprócz kolejnych perypetii Louve i Vigrida, „Nidhogg” nie przynosi żadnych szczególnych fajerwerków. Fabuła prostą drogą zmierza do celu. Yann wybiera zazwyczaj rozwiązania najmniej skomplikowane. Później stara się jakoś je usprawiedliwiać i uprawdopodobniać. Tak jest i tutaj. Gorzej, że nierzadko przypomina to rozwiązania typu deus ex machina. I chociaż w finale scenarzysta stara się wszystko wyjaśnić (i post factum troszeczkę zagmatwać), wrażenie pójścia na skróty pozostaje. Za co jednak należy pochwalić „Nidhogga”? Za dwa elementy: historię świetlistych elfów, z których z czasem – w wyniku wojny domowej – narodzili się ich czarni krewni, oraz za wzruszający finał losów Vigrida. Tak! to właśnie on, wcale nie Louve, dźwiga na swych barkach cały ciężar fabuły, bez niego byłaby ona boleśnie miałka. Strona graficzna prezentuje się dokładnie tak samo, jak w przypadku wcześniejszych tomów, czyli na przyzwoitym poziomie. Roman Surżenko jest w końcu niezłym rzemieślnikiem, który świetnie wpisał się w wymogi serii. Fajnie byłoby jednak, gdyby kiedyś czymś nas zaskoczył.
koniec
2 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zrzucanie jarzma
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

24 II 2018

Seria „Cyann” nie miała szczęścia. Choć składa się tylko z sześciu tomów, ze względu na piętrzące się problemy z wydawcami, potrzebowała aż dwudziestu jeden lat by się zakończyć. Czytając zbiorcze zestawienie ostatnich dwóch albumów („Korytarze międzyczasu” i „Łagodne światy Aldalaranna”) wydane przez Egmont widać, że nie pozostało to bez wpływu na ich jakość.

więcej »

Nie jestem bohaterem
Marcin Osuch

23 II 2018

Komiks z afrykańskimi przygodami Corto uważałem za najlepszy z dotychczas wydanych w Polsce. Po ponownej lekturze podtrzymuję tę opinię.

więcej »

Pieniądze to nie wszystko
Albert Walczak

22 II 2018

Komiksy o Kaczorze Donaldzie, jak i innych disneyowskich bohaterach postrzegane są głównie jako proste opowieści rysowane z myślą o najmłodszych czytelnikach. Istnieje jednak komiks z kaczką w roli głównej, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających fanów historyjek obrazkowych. To oczywiście wyróżnione w 1995 r. prestiżową Nagrodą Willa Eisnera „Życie i czasy Sknerusa McKwacza” Dona Rosy.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Maj 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Przeżyjmy wszystko jeszcze raz
— Sebastian Chosiński

Gdy jedni giną, innych pożera… miłość
— Sebastian Chosiński

Zdradzona wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Louve jak Tarzan
— Sebastian Chosiński

Dziewczynka, która powoli staje się kobietą
— Sebastian Chosiński

Jak stracić głos i zyskać męskość
— Sebastian Chosiński

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Thorgal Babies
— Konrad Wągrowski

Quo vadis dziewczynko?
— Jakub Gałka

Wilczyca w trzech smakach
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Obyś (nie) żył w takich czasach!
— Sebastian Chosiński

W szponach geparda, łapach goryla i paszczy krokodyla
— Sebastian Chosiński

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

Wampirza podróż w czasie i przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Dobra mina do złej gry
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.